“Wrak Albionu” Leszka Hermana to kontynuacja "Bursztynowej", chociaż jeśli ktoś jej nie czytał, nie sprawi to żadnych trudności w odbiorze, gdyż ta książka może być całkowicie odrębną częścią. To, że część postaci znamy z poprzednich książek autora pozwala po prostu bardziej zrozumieć ich postępowanie, lecz nie ma to wpływu na fabułę.
W powieści autor znakomicie przeplata kilka gatunków literackich, począwszy od przygody, sensacji, historii, nieco thrillera po wątki obyczajowe i intrygującą zagadkę.
Leszek Herman zabiera nas w podróż, w której historia miesza się z legendą a rzeczywistość z fikcją literacką. Akcja powieści toczy się w czasach współczesnych oraz niemal dwieście lat temu, co również znakomicie udało się autorowi przedstawić.
Tym razem przenosimy się do Szkocji. To właśnie tuż przy wybrzeżu szkockiego miasteczka zatonął parowiec płynący z Liverpoolu do Szczecina. Na pokładzie statku był posłaniec polskiej księżnej, który wiózł odzyskane klejnoty, które kiedyś zrabowano z wawelskiego zamku. Miały być wsparciem w powstaniu listopadowym.
"Te drogocenne kamienie, które wiózł do Polski, były jednak czymś więcej niż tylko fortuną. To był symbol. Kamienie ze świętych koron polskich władców, skradzione i splugawione przez Prusaków, które dla księżnej Czartoryskiej byłyby największą i najświętszą relikwią, a dla spiskowców pokaźnym zastrzykiem gotówki."
"Ten woreczek szafirów, który miał ze sobą porucznik Drohojewski, może być wart nawet kilkaset milionów dolarów."
Albion był dość nowoczesnym (jak na tamte czasy) parowcem, lecz mimo to nie udało mu się pokonać zdradliwych wód Kanału Północnego oraz przybrzeżnych skał. Pewnie to na jedną z nich musiał wpaść statek.
Po wielu latach członkowie grupy eksploracyjnej postanawiają odnaleźć zatopiony wrak Albionu. Mniej więcej wiedzą, w którym miejscu doszło do katastrofy a dodatkowo brali też udział w badaniach dna morskiego z innymi badaczami. Z pewnością te badania pomogą im dokładniej zlokalizować miejsce, w którym jest wrak parowca. Okolice zatonięcia są dość niebezpieczne, nie tylko ze względu na zdradliwe skały, ale też na dużą rozpadlinę nazywaną Rowem Beauforta, do której od wielu lat wrzucano niebezpieczne odpady.
"Kanał jest zdradliwy. Mam wrażenie, że te skały przy brzegach co roku zmieniają kształt. Jak w jakimś tetrisie."
"Ciągłe rozmowy o rowie, o tym, że jest wypełniony nieznanymi środkami bojowymi, bronią chemiczną, a może i biologiczną, granatami, pociskami, beczkami z materiałami promieniotwórczymi i całym tym gównem, spowodowały, że zaczął demonizować samą rozpadlinę. Jakby to było jakieś zejście do piekieł, a zbliżenie się do jej krańca od razu groziło śmiercią."
Już pierwsze próby obserwacji wraku wskazują, że dostanie się do jego wnętrza, nie będzie łatwą sprawą. Wokół wraku jest zbyt wiele niebezpiecznych odpadów grożących wybuchem. Dla poszukiwaczy miała to być kolejna ekscytująca przygoda, lecz nie wiadomo kiedy zaczyna się przeradzać w tragiczne wydarzenia.
Gdy w ciągu kilku dni na plaży zostają odnalezione zwłoki utopionych osób oraz pustych łodzi, wśród okolicznych mieszkańców wzbudza to niepokój. Snują się różne podejrzenia, wielu uważa, że wszystkiemu winna jest grupa poszukiwaczy, która pewnie swoim sprzętem spowodowała podwodne wybuchy.
Czy rzeczywiście winni tych śmierci są nurkowie? Jeśli nie, to co innego? Czy uda się odzyskać klejnoty?
Książka intrygująca, której nie da się odłożyć na później.
Teraz czekam na jej kontynuację, bo zakończenie wskazuje, że to jeszcze nie koniec przygód grupy eksploracyjnej.
Książkę przeczytałam w ramach Akcji Recenzenckiej serwisu Lubimy Czytać.pl oraz Wydawnictwa MUZA.
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2025-10-29
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 416
Dodał/a opinię:
Myszka77
Według legendy Kordula była dwórką brytyjskiej księżniczki zamordowanej wraz z dziesięcioma tysiącami dziewic przez Hunów. Jej szczątki uznano za święte...
Akcja "Latarni umarłych" rozgrywa się w rok po wydarzeniach opisanych w "Sedinum – wiadomość z podziemi". Troje młodych ludzi – Paulina, Igor...