Powiedzcie tak szczerze - jesteście mściwi ?
“Poczułam smak zemsty i zdecydowanie nie jest ona słodka. Jest gorzka i truje mnie powoli od środka, a gdy dojdzie do serca, może już nie być dla mnie ratunku.”
Sama wychodzę z założenia, że nie ma co się mścić. Wolę usiąść i patrzeć jak karma odwala brudną robotę. Ale nie Ami, ona woli wziąć sprawy we własne ręce.
Finn zginął, a ona przeżyła, mimo że nie powinna.
Wciąż tego nie rozumie, wciąż nie może pogodzić się z jego utratą. By choć nieco osłabić ból, postanawia, że nie będzie czekać aż mafia Foxa sama się wykończy i dostaną to na co zasługują. Postanawia zostać swego rodzaju aniołem zemsty i wyeliminować po kolei każdego kto przyczynił się do śmierci Tremblaya.
Oczywiście nie robi tego sama ale ukrywa swoją misję przed bratem i większością ekipy do zadań specjalnych. Jej działania są w pewnym stopniu zrozumiałe aczkolwiek chyba nie do końca wszystko przemyślała i konsekwencje tego dogonią ją szybciej niż się spodziewa…
Straciła mężczyznę, którego mimo ich trudnej relacji, pokochała. Ale złamane serce leczy się szybciej gdy ma znów dla kogo bić. I pojawiają się tu dwaj nowi bohaterowie - Lucas, pełniący swego rodzaju rolę wybawiciela, który pojawia się zawsze gdy Ami potrzebuje ratunku czy wsparcia, a także Emory, mający zająć miejsce Finna w ekipie, a ja zaraz zastanawiałam się czy zajmie je tylko tam. Ale Ami od początku jest do niego dość negatywnie nastawiona. Czy znów dostaniemy wątek hate-love?? Czy może tym razem inaczej zostanie to rozegrane?
Cóż. Ta seria to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Miałam zastrzeżenia do pierwszej części, kreacja bohaterów mnie dość mocno irytowała. Ale zakończenie miało taką moc, że po prostu musiałam wiedzieć co będzie dalej. Tu Ami drażniła mnie nadal. Tak niestabilna, słaba i w moim przekonaniu niepasująca do grypy. Ale walczy, nie poddaje się, chce udowodnić, że wszyscy łącznie ze mną, nie mają racji i da sobie radę.
Pomijając to, że nie pałam miłością do głównej bohaterki, ten tom mnie wciągnął znacznie bardziej niż pierwszy. Ciekawiło mnie jak to wszystko się potoczy. Umiejętnie czytając pomiędzy słowami, można wywnioskować czego dalej się spodziewać, jakie są odpowiedzi na pytania wyjątkowo istotne w tej historii. Aczkolwiek nie zawsze, bo autorka z premedytacją kieruje czytelnika w ślepe uliczki, wodzi za nos wskazówkami, które mają znaczenie ale zupełnie inne niż to, które z miejsca przyjmujemy. To niesamowicie irytuje :D a zarazem nadaje tej historii wyrazu, wciąga i ratuje w chwilach gdy pewne jej elementy są ciut nielogiczne czy niedopracowane.
Pewne wydarzenia przewidziałam, scenariusze, które wzięłam pod uwagę się sprawdziły, jednak nie wszystkie. I znów Muraszka to zrobiła - zafundowała takie zakończenie, że czapki z głów, szczęki z podłogi. Brałam pod uwagę ten zwrot akcji, który zastosowała, ale mniej więcej w połowie książki uznałam, że to nie ten typ książki. A jednak zrobiła takie “akuku” i …to są po prostu tortury stosowane z takim zamiłowaniem przez autorów, którzy wiedzą jak nas - czytelników - trafia szlag, że nie mamy pod ręką kontynuacji i musimy na nią czekać. To powinno być karalne. Mam nadzieję, że w końcu będzie. A póki nie jest, ze swego rodzaju fochem, w szoku i na głodzie, czekam na kolejny tom. Niech moc będzie z nami - książkoholikami.
Dziękuję za egzemplarz do recenzji i polecam mimo wszystko, bo nawet z fochem widzę potencjał tej serii.
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 2025-10-22
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 528
Dodał/a opinię:
Marta BONIECKA
Dziewczyna, która bała się umrzeć. I chłopak, który pragnął śmierci. Haelyn prowadzi spokojne życie. Kiedy inni spędzają wolny czas w głośnym klubie...
Miłość wkłada nam różowe okulary, choć świat nie ma tylko jednej barwy Ellie przeprowadza poważną rozmowę z ojcem, który na kilka dni zatrzymuje się...