Z twórczością Wojciecha Chmielarza miałam już do czynienia przy okazji Rany i Żmijowiska. Oby dwie książki były dobre, ale brakowało w nich tzw. kropki nad i. W Wyrwie odnalazłam tę kropkę. To było cudowne uczucie, tym bardziej, że ostatnio nie mam nosa do trafnych wyborów.
Maciej i Janina z pozoru są udanym małżeństwem wychowującym dwie córki. Śmierć kobiety w wyniku wypadku samochodowego powoduje, że świat Macieja lega w gruzach. Mężczyzna starając się zrozumieć przyczyny zdarzenia zdaje sobie sprawę, że kobieta z którą żył pod jednym dachem miała wiele sekretów. Czyżby jednym z nich był tajemniczy mężczyzna uczestniczący w pogrzebie?
Po opisie nie bardzo wiedziałam czego się spodziewać. Rozważałam wszystkie możliwości od powieści obyczajowej po thriller psychologiczny. Trafiłam na to drugie, co wydawało mi się sporym wyzwaniem, bo nie mam ostatnio z tym gatunkiem miłych wspomnień. No ale kto, jak nie polski pisarz takiej klasy mógł to zmienić. W Wyrwie wszystko gra. Od pierwszego przecinka do ostatniej kropki poprzez fabułę, charakterystykę postaci i zwroty akcji. Z tą książką jest trochę jak z miłością. Czujesz, że spotkała cię styczność z czym czego nie potrafisz nazwać, a jednocześnie chcesz ogłosić całemu światu, że to właśnie tobie się to przytrafiło. Czy to nie cudowne? Ode mnie 10/10. Aktualnie jest to dla mnie książka roku.
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 2020-05-06
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 384
Język oryginału: polski
Dodał/a opinię:
Iwona Nocoń
Jedno z eleganckich zamkniętych osiedli w Warszawie, mały raj na ziemi, o jakim marzy co drugi Polak, budzi się ze snu. Ten dzień sprawi, że nic już nie...
Pewnej nocy Jan pod wpływem alkoholu śmiertelnie potrąca dziewczynę. Na co dzień opiekuje się polem namiotowym i bezskutecznie walczy z nałogiem, a tamtego...