"Chcę łamać skostniałe schematy, iść pod prąd, kiedy trzeba, i nie słyszeć, że czegoś mi nie wypada robić, bo jestem kobietą, bo natura stworzyła mnie do roli żony i matki."
Początki XX wieku to dla kobiet wciąż trudny okres. Mimo znaczących zmian w kwestii uprawnienia, płeć piękna nadal traktowana była przez pryzmat odwiecznych ról społecznych, jakimi było bycie żoną i matką. Choć mogły się kształcić i zdobywać wiedzę, tak naprawdę nie miały możliwości wykorzystać tego w taki sposób, jakby chciały. Społeczeństwo było niegotowe na kobiety przodujące w ścisłych kierunkach, miłe widziano je w charakterze nauczycielek, w ostateczności - jako pracownice fabryk.
"Zanim zapłonął świat" Wioletty Sawickiej to powieść, w której znajdujemy losy Heleny Krzemienieckiej w latach 30. XX wieku. Bohaterka od razu zwraca uwagę nietuzinkowym podejściem do życia - energiczna i pełna planów na przyszłość, zupełnie nie przystaje do roli kobiety, jaką w tamtych czasach narzucało płci pięknej społeczeństwo. Przyznam, że jestem pełna podziwu dla jej determinacji, z drugiej natomiast - aż trudno mi sobie wyobrazić, co musiała przeżywać matka Heleny. Rodzicielka za wszelką cenę chciała upchnąć córkę w znane jej, sprawdzone do tej pory ramy, jednak ta uparcie szukała swojej ścieżki. Jawnie buntowała się wszelkim próbom ograniczenia jej wolności.
Z największą przyjemnością zagłębiłam się w świat przedstawiony powieści, tak szczegółowo przedstawiony przez autorkę. W pierwszym tomie "Sagi Krzemienieckiej" przenosimy się na Wołyń, na tereny, które po I wojnie światowej zostały wcielone do Polski. Obszar ten zamieszkiwały różne narodowości, mieszanka Polaków, Ukraińców i Żydów, przez co coraz częściej dochodziło do spięć. Czytamy o powolnych dążeniach niepodległościowych tych drugich, którzy zdesperowani zaczęli posuwać się do nieetycznych czynów. Wśród okolicznych mieszkańców pojawił się popłoch i wzmagająca się nieufność względem innych nacji.
Sięgając po "Zanim zapłonął świat" spodziewałam się dobrej lektury, jednak chyba o trochę innym charakterze. Z zadowoleniem muszę stwierdzić, że dostałam głębokie studium zmian polityczno-społecznych we wschodniej Polsce na początku XX wieku. Co więcej, informacje te, dzięki ujęciu ich w ramy powieści, zostały przedstawione w naprawdę przystępny sposób.
Warto nadmienić jeszcze, że inspiracją do napisania tej książki stały się losy rzeczywistej postaci - pochodzącej z Krzemieńca Alicji Gienc. W ogóle, jak czytałam wstęp autorki, w którym pisała o nieocenionej roli literatury, czułam się naprawdę oczarowana. Zdajecie sobie sprawę, że dzięki książkom pisarki odnalazły się dwie przyjaciółki, które na długie lata straciły siebie z oczu?
"Zanim zapłonął świat" to historia, która z pewnością na długo zostanie mi w pamięci. Świeżo po lekturze pierwszego tomu czuję nieodpartą potrzebę poznania dalszych losów głównej bohaterki. Jestem ogromnie ciekawa, jak się potoczą.
Moja ocena 8/10.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2026-03-24
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 280
Dodał/a opinię:
Katarzyna Jabłońska
Skończyła się wojna. Anna ma prawie 13 lat. Mieszka w Tilsti z rodziną biologicznego ojca, która nadała jej imię Elise. Jest dobrze traktowana. Mimo prób...
Nowe wydanie książki Wioletty Sawickiej ,,Będzie dobrze, kotku". Dalsze losy bohaterów ,,Kiedy będziesz moją żoną". Wracają dawne demony: u Patryka -...