Zamość, 2022 rok.
Starsza schorowana kobieta, Alicja, otrzymuje z biblioteki książkę. Na jej kartach odnajduje Martę, przyjaciółkę sprzed siedemdziesięciu lat, z którą jako dziecko dzieliła we Wrocławiu powojenny los. Każda ocalała z innej pożogi. Marta z sowieckiej, Alicja z wołyńskiej. Wspomnienia prowadzą Alicję na Wołyń, do Krzemieńca, miasta pozornie spokojnego, ale już naznaczonego nadchodzącą katastrofą.
Krzemieniec na Wołyniu, lata trzydzieste XX wieku.
Helena Krzemieniecka, młoda, pewna siebie inżynier chemik, dąży do niezależności i zdobycia własnego miejsca w męskim świecie. Chce więcej, niż przewidziano dla kobiety jej czasów. Dlatego konsekwentnie odrzuca kolejnych kandydatów do małżeństwa, których wynajduje dla niej wychowana w dawnych ideałach matka. Wbrew rodzinie i konwenansom Helena zabiega o pieniądze na spełnienie swoich marzeń.
U jej boku stoją przyjaciele: Ukrainiec Dmytro oraz żydowskie małżeństwo Zuzanna i Szymon. Łączy ich przyjaźń silniejsza niż różnice narodowościowe, a także obietnica, że niezależnie od okoliczności zawsze będą mogli na siebie liczyć.
Tymczasem atmosfera na Wołyniu gęstnieje od nieufności, napięć polsko-ukraińskich i niechęci do Żydów. Do tej pory przemilczane konflikty ujawniają się nagle.
To opowieść o przedwojennych Kresach. O miłości, ambicji, marzeniach i świecie, który jeszcze nie wie, że za chwilę zapłonie.
Wioletta Sawicka urodziła się i mieszka na Warmii. Z wykształcenia jest pedagogiem, ale zawodowo realizuje się jako dziennikarka. Jej specjalnością są reportaże. Wyciszenia od zgiełku życia szuka w warmińskich lasach i w Bieszczadach, które niezmiennie ją fascynują. Autorka osiemnastu powieści i reportażu historycznego ,,Wilcze dzieci".
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2026-03-24
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 280
Byliście kiedyś w Zamościu? Ja byłam kilka lat temu i bardzo mi się podobało to miasto. Przychodzę dzisiaj do Was z recencją książki Wioletty Sawickiej pod tytułem " Zanim zapłonął świat", która jest pierwszym tomem Sagi Krzemienieckiej. Historia rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych. Z jednej strony mamy 2022 rok, Zamość i starszą schorowaną kobietę Alicję, która za sprawą książki wypożyczonej w bibliotece nagle wraca do przeszłości. Z drugiej zaś cofamy się do lat 30 XX wieku do Krzemieńca na Wołyniu, gdzie mieszka Helena Krzemienicka. Jest to młoda kobieta, która skończyła studia i jest inżynierem chemikiem. Pragnie dążyć do osiągnięcia swoich celów. Jednak zmaga się z szowinizmem i brakiem funduszy. Aranżowane małżeństwo wogóle nie jest na liście jej pragnień. Wspierają ją przyjaciele: żydowskie małżeństwo Zuzanna i Szymon oraz Ukrainiec Dmytro. Niestety na Wołyniu zaczyna się źle dziać. Ci co do tej pory żyli ze sobą w zgodzie zaczynają między sobą siać nieufność. To sprawia, że przyjaźń tej czwórki zostanie wystawiona na próbę. Autorka stworzyła historię o kobiecej sile, determinacji i walce o swoje miejsce na świecie. Bohaterowie są autentyczni a fabuła wciąga już od pierwszej strony. Jest to historia pełna emocji, skomplikowanych relacji i podążania za marzeniami. Czekam na kontynuację.
„Zanim zapłonął świat” autorstwa Wioletta Sawicka to powieść, która bardzo subtelnie, ale i przejmująco wprowadza czytelnika w świat, który za chwilę przestanie istnieć. To historia rozpięta między przeszłością a teraźniejszością, gdzie wspomnienia stają się mostem prowadzącym do czasów młodości, przyjaźni i narastającego niepokoju.
Fabuła rozpoczyna się współcześnie, gdy schorowana Alicja trafia na książkę przywołującą postać Marty – przyjaciółki z dzieciństwa. To właśnie ten moment uruchamia lawinę wspomnień i przenosi nas do przedwojennego Krzemieńca na Wołyniu. Tam poznajemy Helenę Krzemieniecką – młodą, ambitną kobietę, która nie chce podporządkować się społecznym oczekiwaniom. Jako inżynier chemik próbuje znaleźć własne miejsce w świecie zdominowanym przez mężczyzn, co czyni ją bohaterką wyrazistą i bardzo nowoczesną jak na realia epoki.
Wokół niej pojawia się galeria równie ważnych postaci – Dmytro, Ukrainiec, oraz żydowskie małżeństwo Zuzanna i Szymon. Ich relacje budują jedną z najpiękniejszych warstw tej powieści – przyjaźń ponad podziałami narodowościowymi i kulturowymi. To właśnie ta bliskość, lojalność i wzajemne wsparcie kontrastują z narastającym napięciem społecznym. Czytelnik od początku czuje, że ten świat – choć pełen życia, marzeń i planów – stoi na krawędzi katastrofy.
Styl autorki jest bardzo plastyczny i emocjonalny, ale jednocześnie wyważony. Wioletta Sawicka potrafi z dużą wrażliwością oddać zarówno codzienność bohaterów, jak i powoli narastające zagrożenie. Jej język jest przystępny, ale nasycony szczegółami, które budują klimat epoki. Szczególnie dobrze wypadają opisy relacji międzyludzkich – są naturalne, wiarygodne i pełne emocji.
W książce wyraźnie wybrzmiewają motywy przyjaźni, miłości, ambicji i walki o niezależność. Bardzo ważny jest także motyw utraty – świata, bezpieczeństwa, złudzeń. Autorka pokazuje, jak kruche są społeczne równowagi i jak szybko mogą zostać zniszczone przez uprzedzenia i konflikty. Tło historyczne – napięcia polsko-ukraińskie i narastająca niechęć wobec Żydów – nie jest tylko dodatkiem, ale integralną częścią opowieści, która nadaje jej głębi i autentyczności.
Pod względem gatunkowym jest to powieść obyczajowo-historyczna z wyraźnie zarysowanym dramatem społecznym. Książka skierowana jest głównie do czytelników, którzy lubią historie osadzone w realiach historycznych, ale skupione na emocjach i losach bohaterów. To lektura dla osób ceniących wielowymiarowe postaci i opowieści, które skłaniają do refleksji.
Podczas czytania pojawia się cała gama emocji – od ciepła i wzruszenia, przez niepokój, aż po smutek i poczucie nieuchronności. Czytelnik szybko przywiązuje się do bohaterów, co sprawia, że świadomość nadchodzącej tragedii staje się jeszcze bardziej dotkliwa. To jedna z tych książek, które zostają w głowie na długo, bo nie tylko opowiadają historię, ale pozwalają ją poczuć.
To poruszająca, mądra i bardzo ludzka opowieść o świecie tuż przed katastrofą – o marzeniach, które jeszcze mają szansę się spełnić, i o relacjach, które nadają sens nawet w najtrudniejszych czasach. Jeśli lubisz powieści, które łączą historię z emocjami i wyrazistymi bohaterami, zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
Oto i ona: najnowsza książka niezwykle utalentowanej autorki Wioletty Sawickiej "Zanim zapłonął świat", czyli pierwszy tom sagi Krzemienieckiej. Jestem mega szczęśliwa i nie mogę się doczekać dalszych tomów! Dlaczego? Zapraszam do przeczytania mojej recenzji:
Książka rozpoczyna się w 2022 roku w Zamościu. Alicja otrzymuje z biblioteki książkę, w której odnajduje historię swojej przyjaciółki Marty sprzed siedemdziesięciu lat. Wspomnienia prowadzą Alicję do Krzemieńca na Wołyniu, gdzie przenosimy się wraz z nią.
Wołyń. Krzemieniec, lata 30, XX wieku.
Helena Krzemieniecka, inżynier chemik, nieustraszona, pewna siebie, swoim zachowaniem bardzo odbiegająca od czasów w których żyje, dąży do spełniania swoich marzeń. Choć na każdym kroku wielu ludzi stara się podciąć jej skrzydła, ta nie daje się i próbuje za wszelką cenę zaistnieć w świecie mężczyzn. Wie, że małżeństwo, do którego namawia ją matka, będzie gwoździem do trumny jej niezależności, dlatego konsekwentnie odrzuca każdego kolejnego adoratora.
Jedynymi ludźmi, którzy szczerze kibicują jej marzeniom są jej przyjaciele - żydowskie małżeństwo Zuzanna i Szymon oraz potajemnie podkochujący się w niej Ukrainiec Dmytro.
Łączy ich wyjątkowo silna więź przyjaźni, która zdaje się być silniejsza od coraz częściej spotykanych różnic narodowościowych.
Niestety nadchodzące czasy nie sprzyjają takim znajomościom. Coraz częściej słyszy się o napięciach polsko-ukraińskich, coraz groźniejszych działaniach band OUN i szerzącym się antysemityzmie.
Mieszane małżeństwa nagle stają się niewygodne. Coraz częściej także słychać o Banderze.
*
Choć doskonale zdaję sobie sprawę, co będzie dalej, wiem, że będzie bolało, gdy w końcu ten świat zapłonie, to jednak nie mogę doczekać się dalszych tomów sagi.
Poszerzanie wiedzy historycznej jest niezwykle ważne, by przestać powielać te same błędy przeszłości.
Autorka ma ogromny talent pisarski, zagłębiając się w jej książki, nawet nie wiem, kiedy leci każda kolejna strona, aż w końcu budzę się w momencie czytania podziękowań. Powagi dodaje fakt, że saga powstała na podstawie wspomnień Pani Alicji Gienc. Jest to piękna i zawiła historia, o której Wioletta wspomniała na samym początku książki.
Zachęcam z całego serca do przeczytania!
To opowieść o przedwojennych Kresach. O miłości, ambicji, marzeniach i świecie, który jeszcze nie wie, że za chwilę zapłonie.
▪𝗥𝗘𝗖𝗘𝗡𝗭𝗝𝗔 ▪
„Zanim zapłonął świat” Wioletty Sawickiej to pierwszy tom nowej serii zatytułowanej „Saga Krzemieniecka”. Książkę objęłam patronatem i z tyłu znajduje się moje logo 🥰.
Nie będę wam szczegółowo zdradzać fabuły, bowiem uważam, że lepiej odkryć ją samemu. Ale musicie wiedzieć, że ta historia jest wręcz przepełniona skrajnymi emocjami, które wylewają się wprost do naszego serca. To tak emocjonalnie napisana opowieść, że nie sposób odłożyć jej na bok, dopóki nie pozna się zakończenia. Autorka prowadzi historię w dwóch liniach czasowych, które idealnie się ze sobą przeplatają. W teraźniejszości poznajemy Alicję, która przypadkiem trafia na ślady dawnej historii i zaczyna odkrywać wydarzenia związane z trudną, bolesną przeszłością. Z kolei druga część przenosi nas do przedwojennego Krzemieńca, gdzie śledzimy losy Heleny, młodej, ambitnej dziewczyny, która chce żyć inaczej, niż oczekuje od niej otoczenie.
Książka nie jest jedynie opowieścią osadzoną w realiach historycznych. To przede wszystkim historia o ludziach, o potrzebie bliskości, akceptacji i zrozumienia drugiej osoby. Wioletta Sawicka w bardzo subtelny sposób pisze o przyjaźni, miłości i odwadze w byciu sobą nawet wtedy, gdy rzeczywistość staje się coraz trudniejsza. Pokazuje, jak łatwo można utracić znajomy spokój, do którego byliśmy przyzwyczajeni, i jak szybko zmienia się świat, który wydawał się stabilny. Autorka z doskonałą precyzją splata tło historyczne z fabułą książki nakreślając nam naprawdę dobrą powieść, która chwyta za serce. ❤
Akcja książki rozgrywa się powoli, nie ma tu jakiś porywających zwrotów akcji, ale właśnie to sprawia, że tę historię odbiera się tak emocjonalnie. Otula niczym ciepły koc i wprawia czytelnika w melancholijny nastrój. Bohaterowie są tak wyraziści, każdy z nich został wykreowany w niepowtarzalny sposób. Nie dość, że nie nudzą, to w dodatku są bardzo autentyczni w tym co robią. Autorka zawsze kreuje bohaterów w taki sposób, że czytając mamy wrażenie, jakbyśmy znali ich od lat. Są interesujący, mają swoje wady i tajemnice. Helena to bohaterka silna i odważna, wyprzedzająca swoje czasy. Nie chce podporządkować się zasadom, które narzuca jej świat, i uparcie walczy o swoją niezależność. Dzięki pokazaniu dwóch różnych epok łatwiej zauważyć, jak bardzo przeszłość potrafi wpływać na teraźniejszość i jak historie sprzed lat wciąż mają znaczenie dla kolejnych pokoleń.
„Zanim zapłonął świat” to pełna emocji i empatii opowieść o ludziach, którym przyszło się zmierzyć z realiami wojennymi.
Książka wywołała we mnie skrajne emocje i dogłębnie mną poruszyła. Spędziłam z nią cudowne chwile i uroniłam kilka łez. Historia Alicji i Heleny okazała się być wzruszająca i zarazem bardzo bolesna. Na kartach powieści doświadczamy tragizmu bohaterów, ich poczucie straty, a także pogodzenie się z realiami wojennymi. Bardzo polecam! 🧡 Emocjonalny rollercoaster gwarantowany 🧡
Ależ to była uczta czytelnicza, jestem pod ogromnym wrażeniem pierwszego tomu Sagi Krzemienieckiej.
Książka w której historia jest równorzędna z bohaterami, dzięki temu wszystko jest bardzo prawdziwe i przejmujące.
Współczesny wątek Alicji, starszej kobiety, stanowi fundament dla opowieści, która prowadzi na Wołyń do Krzemieńca tuż przez II Wojną Światową.
To opowieść o przyjaźni, ambicjach i marzeniach, ale też o narastających napięciach społecznych i narodowych, o ludziach którzy jeszcze nie wiedzą, że świat jaki znają niedługo brutalnie się zmieni.
Główna bohaterka Helena Krzemieniecka bardziej by się odnalazła w dzisiejszych czasach niż w 1938 roku, jest samodzielnie myślącą młodą kobietą, mówi co myśli, ale też jest zabawna i ma cięty język, przez co odstrasza niektórych mężczyzn. Dla Heleny przyjaźń jest wartością nadrzędną, dba o przyjaciół niezależnie od tego czy są Ukraińcami, Żydami czy Polakami. Jest dobrą osobą, która chce coś osiągnąć w życiu, skończyła dobre liceum, studia i jest inżynierem, a swoją przyszłość wiąże z szybami naftowymi. Na tamte czasy jej ambicja była trudna do zaakceptowania, zwłaszcza przez mamę, która była kobietą z innego pokolenia, dla niej najważniejsze było to żeby córka dobrze wyszła za mąż, a ta droga nie interesowała nowoczesnej Heleny.
Życie bohaterów, wesołe imprezy, przyjacielskie rozmowy przeplatają się z wątkiem historycznym Wołynia i coraz większą niechęcią Ukraińców do Polaków czy Żydów.
Czytając książkę miałam wrażenie, że autorka jest historykiem z pasją do pisania, ponieważ przykłada ogromną wagę do tła historycznego ukazując wielokulturowy Wołyń.
Moje serce skradła piękna okładka, która też chce nam coś przekazać, bo niebieskie kwiatki na niej to kwiaty lnu, a ten kwiat jest symbolem pamięci o ludobójstwie na Wołyniu.
„Zanim zapłonął świat” to piękny początek Sagi.
Zamość 2022 rok. Do Alicji, starszej, schorowanej kobiety przychodzi młody chłopak. Został poproszony o przyniesienie pewnej książki. Okazuje się, że na jej kartach Alicja odnajduje swoją przyjaciółkę z dawnych lat.
Krzemieniec, Wołyń 1937 rok. Dwudziestopięcioletnia Helena jest utrapieniem dla swojej matki. Ta chce aby u boku córki stał już mąż i biegały wnuki. Młoda kobieta ma zupełnie inne pragnienia. Niestety pomimo tytułu inżyniera i tak nie może spełnić swoich marzeń. Czyżby jedyną nadzieją Heleny było zamążpójście?
W wielokulturowej okolicy coraz głośniej mówi się o wolnej Ukrainie, a sąsiedzi zaczynają patrzeć na siebie wilkiem. Jak bardzo konflikty zaczną przeszkadzać w codzienności?
Są tematy, które nadal mi się nie nudzą. Okres przed i wojenny to najczęstsze przedziały czasowe, które mnie interesują. Autorka przenosi nas w czasie do przedwojennego Krzemieńca, gdzie inność nie stanowiła problemu, do czasu... Do czasu gdy Ukraińcy nie zaczęli pragnąc państwa tylko dla siebie, gdy zazdrość zatruła serca sąsiadów, przyjaciół i najbliższej rodziny. Gdy polityka i nienawiść stała się ważniejsza niż człowieczeństwo.
W tym tomie pojawiają się delikatne symptomy nadchodzących zmian.
Na głównym planie jednak klaruje się postać Heleny. Kobiety, jak na tamte czasy, postrzeganej już jako starej panny. Chcącej dla siebie czegoś więcej niż usługiwanie mężowi i poświęcającej się wychowaniu dzieci. Osobie, która nie da sobie w kaszę dmuchać, charakternej ale i mającej w sobie wielkie pokłady współczucia oraz dobroci.
Polubiłam się z tą bohaterką, tak samo jak z opisami, nie przydługimi, a w sam raz i ogólnie z piórem autorki. Myślę, że to nie ostatnie spotkanie z jej twórczością. Akcja, poza jednym, początkowym rozdziałem, rozgrywa się w przeszłości 1937-38. Kończy się tak,że już niecierpliwie czekam na ciąg dalszy. Polecam.
"[...] To bardzo krzywdzące i niesprawiedliwe dzielić ludzi według pochodzenia czy wyznania... [...]"
"Zanim zapłonął świat" jest pierwszym tomem nowej sagi Wioletty Sawickiej o nazwie Saga Krzemieniecka.
Poznałam tutaj wyjątkową, silną i wiedzącą, co chce w swoim życiu robić, młodą dziewczynę, Helenę Krzemieniecką. Jest inżynierem chemii i ma ambitne plany. Tylko czy w świecie rządzącym przez mężczyzn, jej plany uda się zrealizować? Jej matka pragnie, żeby wydać swoją ukochaną córkę za mąż. Helena ze względu na swoje plany, odrzuca każdą kandydaturę. Czy w końcu jej serce zabije mocniej? Czy jej życie będzie skierowane tylko na karierę? Przyszło jej żyć w latach trzydziestych dwudziestego wieku na Wołyniu. W powietrzu wyczuwalny jest niepokój. Zaczyna się robić duszna atmosfera. Gołym okiem widać, początki propagandy ukraińskiej przeciwko Polakom. Polacy nie ufają Ukraińcom. Pomału zaczyna się niechęć do Żydów. Widać to między innymi na drzwiach żydowskich sklepów.
Wioletta Sawicka w bardzo dobry sposób przedstawiła historię Heleny i jej otoczenia. Kupiła mnie swoją odważną bohaterką z ciętym językiem. Ta dziewczyn nie da sobie w kaszę dmuchać. Chciałabym poznać dalsze jej losy. Pierwszy tom kończy się w takim miejscu, że nie da się inaczej.
Historia ukryta na kartkach powieści "Zanim zapłonął świat" zaczyna się całkiem niewinnie, od współczesnych czasów. Poznacie w niej pewną starszą panią. To dzięki niej cofamy się w czasie.
Fabuła jest tak wciągająca, że nie da się od niej oderwać. Podobało mi się tło historyczne. Wioletta Sawicka w idealny sposób wprowadziła swoje postacie i dała im solidny grunt, pod kolejne części. Mam nadzieję, że będzie ich dużo.
Jeżeli lubicie literaturę obyczajową, silne postacie kobiece, realizację marzeń pomimo przeciwności losu, czas akcji pierwsza połowa dwudziestego wieku i cenicie sobie twórczość Wioletty Sawickiej, to śmiało sięgnijcie po "Zanim zapłonął świat".
Czy jesteście ciekawi, co stało się, zanim zapłoną świat? Zapraszam do lektury. Nie zawiedziecie się.
,,Zanim zapłonął świat" to pierwszy tom pięknej i wzruszającej historii starszej schorowanej kobiety, Alicji, która na kartach pewnej książki odnajduje swoją przyjaciółkę z czasów wojny.I tak właśnie Alicja wraca wspomnieniami do Krzemieńca.
Autorka zabiera nas do roku 1937 na Wołyń, gdzie ziemie te zamieszkiwało wiele narodowości: Polacy, Ukraińcy, Żydzi, Niemcy i Czesi. Poznajemy Helenę, która po zakończeniu studiów chce być niezależną kobietą. Jednak los chciał inaczej. Ukraińcy domagają się wolnej Ukrainy i rodzina dziewczyny doświadcza okropnej agresji ze strony naszych sąsiadów.
,,Zanim zapłonął świat" rozpoczyna sagę Krzemieniecką. Książka nie jest obszerna i czyta się bardzo szybko. Ale nie tylko ze względu na jej gabaryty, ale również ze względu na historię, którą opowiada. Jest to poruszająca opowieść o młodzieńczych marzeniach, planach i miłości. Rozpoczyna się kiedy Helena i jej przyjaciele jeszcze nie wie jak bardzo czasy, w których żyją zmienią się.
Bardzo polubiłam Helenę, młodą dziewczynę, która potrafiła postawić na swoim. Była inteligenta i zaradna. Kiedy trzeba zbuntowana.
Autorka wspaniale klimat dawnych kresów, gdzie na jednej ziemi żyło wiele narodowości. Byli to prości ludzie, którzy nie widzieli podziałów. Łączyła ich przyjaźń i miłość.
I właśnie te opisy najbardziej poruszają serca czytelników. Są pełne emocji i sprawiają, ze trudno zapomnieć o historii młodych ludzi żyjących na Wołyniu.
Już nie mogę doczekać się kolejnego tomu, Wam bardzo polecam ,,Zanim zapłonął świat".
Nie czekałam długo z rozpoczęciem czytania tej książki. Gdy tylko dotarła do mnie przesyłka
wiedziałam, że wszystkie inne muszą poczekać. Po pierwsze dlatego, że okładka wyjątkowo
mnie urzekła - przyznajcie sami, jest piękna. Po drugie dlatego, że ja uwielbiam sagi, a to
jest pierwszy tom nowej Sagi Krzemienieckiej. Po trzecie, premiera tej książki jest 24 marca,
więc mam okazję poznać ją przed wszystkimi i dokładnie w dniu premiery przedstawić swoją
opinię.
Już od pierwszych stron byłam zachwycona. Jest Zamośc rok 2022. Poznajemy Alicję,
starszą, schorowaną kobietę, która otrzymuje książkę od swojej znajomej. Już od
pierwszych stron odkrywa ona na jej stronach swoją dawną znajomą. To sprawia, że do Alicji
zaczynają wracać zdarzenia z dawnych lat. Przenosimy się do Krzemieńca, do 1937 roku.
To obecna Ukraina, kiedyś to ziemie należące do Polaków, gdzie wspólnie mieszkali Polacy,
Ukraińcy, Żydzi, a także Niemcy i Czesi.
Młoda, dwudziestopięcioletnia Helena, po ukończeniu studiów pragnie spełniać się
zawodowo, prowadzić biznes, być kobietą niezależną. Jednak czas, w którym przyszło jej
żyć, nie jest jej przychylny. Matka koniecznie chce ją wydać za mąż, bo przecież taka jest
rola kobiety. Ojciec nie wtrąca się w jej wybory, jego interesuje polityka i gra w karty.
U boku Heleny stoją jej przyjaciele, którzy kibicują jej wyborom. To Ukrainiec - Dmytro i
dwójka Żydów - Zuzanna i Szymon, którzy spodziewają się w bliskim czasie dziecka.
Niestety sytuacja na Wołyniu zaczyna gęstnieć. Ukraińcy coraz bardziej zaczynają domagać
się wolnej Ukrainy, sieją w społeczeństwie nienawiść do Polaków, zaczynają się podpalenia
czy rozboje.
Rodzina Heleny również doświadcza ataku agresji.
Jak to z sagami bywa, "Zanim zapłonął świat" to dopiero początek historii. Jednak już teraz
warto napisać, że historii niezwykle ciekawej. O rzezi wołyńskiej już wiele książek powstało,
wiele zostało powiedziane, napisane. Ale historii nigdy dość. Musimy o tym czytać, musimy
tego słuchać, musimy w sobie tą wiedzę pielęgnować. Oczywiście po to, żeby nie dopuścić
nigdy do powtórki tego, do czego mogą doprowadzić wypowiedziane słowa, podsycana
nienawiść, wykluczenia czy mowa nienawiści.
A Saga Krzemieniecka zapowiada się cudownie. Autorka doskonale prowadzi nas przez
historię , powoli i ciekawie. Już od pierwszego tomu poczułam bliskość z Heleną i jej
przyjaciółmi. Niestety już teraz zaczynam się bać o ich przyszłość. Mam nadzieję, że to, co
najgorsze ich ominie, ale o tym przekonam się dopiero jesienią, bo wtedy jest zaplanowana
druga część sagi. Już teraz wiem, że muszę ją przeczytać.
Kontynuacja fascynującej opowieści o zakazanej miłości i sile nadziei w czasach, gdy świat ogarnęła mordercza wojna. Prusy Wschodnie, schyłek II wojny...
Piąty tom sagi o dramatycznych losach ziemiańskiej rodziny z wileńskich Kresów. Jest rok 1952. Anna powoli dochodzi do siebie po stracie ukochanego. Jedynym...
Przeczytane:2026-05-04, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2026,
"Chcę łamać skostniałe schematy, iść pod prąd, kiedy trzeba, i nie słyszeć, że czegoś mi nie wypada robić, bo jestem kobietą, bo natura stworzyła mnie do roli żony i matki."
Początki XX wieku to dla kobiet wciąż trudny okres. Mimo znaczących zmian w kwestii uprawnienia, płeć piękna nadal traktowana była przez pryzmat odwiecznych ról społecznych, jakimi było bycie żoną i matką. Choć mogły się kształcić i zdobywać wiedzę, tak naprawdę nie miały możliwości wykorzystać tego w taki sposób, jakby chciały. Społeczeństwo było niegotowe na kobiety przodujące w ścisłych kierunkach, miłe widziano je w charakterze nauczycielek, w ostateczności - jako pracownice fabryk.
"Zanim zapłonął świat" Wioletty Sawickiej to powieść, w której znajdujemy losy Heleny Krzemienieckiej w latach 30. XX wieku. Bohaterka od razu zwraca uwagę nietuzinkowym podejściem do życia - energiczna i pełna planów na przyszłość, zupełnie nie przystaje do roli kobiety, jaką w tamtych czasach narzucało płci pięknej społeczeństwo. Przyznam, że jestem pełna podziwu dla jej determinacji, z drugiej natomiast - aż trudno mi sobie wyobrazić, co musiała przeżywać matka Heleny. Rodzicielka za wszelką cenę chciała upchnąć córkę w znane jej, sprawdzone do tej pory ramy, jednak ta uparcie szukała swojej ścieżki. Jawnie buntowała się wszelkim próbom ograniczenia jej wolności.
Z największą przyjemnością zagłębiłam się w świat przedstawiony powieści, tak szczegółowo przedstawiony przez autorkę. W pierwszym tomie "Sagi Krzemienieckiej" przenosimy się na Wołyń, na tereny, które po I wojnie światowej zostały wcielone do Polski. Obszar ten zamieszkiwały różne narodowości, mieszanka Polaków, Ukraińców i Żydów, przez co coraz częściej dochodziło do spięć. Czytamy o powolnych dążeniach niepodległościowych tych drugich, którzy zdesperowani zaczęli posuwać się do nieetycznych czynów. Wśród okolicznych mieszkańców pojawił się popłoch i wzmagająca się nieufność względem innych nacji.
Sięgając po "Zanim zapłonął świat" spodziewałam się dobrej lektury, jednak chyba o trochę innym charakterze. Z zadowoleniem muszę stwierdzić, że dostałam głębokie studium zmian polityczno-społecznych we wschodniej Polsce na początku XX wieku. Co więcej, informacje te, dzięki ujęciu ich w ramy powieści, zostały przedstawione w naprawdę przystępny sposób.
Warto nadmienić jeszcze, że inspiracją do napisania tej książki stały się losy rzeczywistej postaci - pochodzącej z Krzemieńca Alicji Gienc. W ogóle, jak czytałam wstęp autorki, w którym pisała o nieocenionej roli literatury, czułam się naprawdę oczarowana. Zdajecie sobie sprawę, że dzięki książkom pisarki odnalazły się dwie przyjaciółki, które na długie lata straciły siebie z oczu?
"Zanim zapłonął świat" to historia, która z pewnością na długo zostanie mi w pamięci. Świeżo po lekturze pierwszego tomu czuję nieodpartą potrzebę poznania dalszych losów głównej bohaterki. Jestem ogromnie ciekawa, jak się potoczą.
Moja ocena 8/10.