Zamość, 2022 rok.
Starsza schorowana kobieta, Alicja, otrzymuje z biblioteki książkę. Na jej kartach odnajduje Martę, przyjaciółkę sprzed siedemdziesięciu lat, z którą jako dziecko dzieliła we Wrocławiu powojenny los. Każda ocalała z innej pożogi. Marta z sowieckiej, Alicja z wołyńskiej. Wspomnienia prowadzą Alicję na Wołyń, do Krzemieńca, miasta pozornie spokojnego, ale już naznaczonego nadchodzącą katastrofą.
Krzemieniec na Wołyniu, lata trzydzieste XX wieku.
Helena Krzemieniecka, młoda, pewna siebie inżynier chemik, dąży do niezależności i zdobycia własnego miejsca w męskim świecie. Chce więcej, niż przewidziano dla kobiety jej czasów. Dlatego konsekwentnie odrzuca kolejnych kandydatów do małżeństwa, których wynajduje dla niej wychowana w dawnych ideałach matka. Wbrew rodzinie i konwenansom Helena zabiega o pieniądze na spełnienie swoich marzeń.
U jej boku stoją przyjaciele: Ukrainiec Dmytro oraz żydowskie małżeństwo Zuzanna i Szymon. Łączy ich przyjaźń silniejsza niż różnice narodowościowe, a także obietnica, że niezależnie od okoliczności zawsze będą mogli na siebie liczyć.
Tymczasem atmosfera na Wołyniu gęstnieje od nieufności, napięć polsko-ukraińskich i niechęci do Żydów. Do tej pory przemilczane konflikty ujawniają się nagle.
To opowieść o przedwojennych Kresach. O miłości, ambicji, marzeniach i świecie, który jeszcze nie wie, że za chwilę zapłonie.
Wioletta Sawicka urodziła się i mieszka na Warmii. Z wykształcenia jest pedagogiem, ale zawodowo realizuje się jako dziennikarka. Jej specjalnością są reportaże. Wyciszenia od zgiełku życia szuka w warmińskich lasach i w Bieszczadach, które niezmiennie ją fascynują. Autorka osiemnastu powieści i reportażu historycznego ,,Wilcze dzieci".
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2026-03-24
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 280
"Chcę łamać skostniałe schematy, iść pod prąd, kiedy trzeba, i nie słyszeć, że czegoś mi nie wypada robić, bo jestem kobietą, bo natura stworzyła mnie do roli żony i matki."
Początki XX wieku to dla kobiet wciąż trudny okres. Mimo znaczących zmian w kwestii uprawnienia, płeć piękna nadal traktowana była przez pryzmat odwiecznych ról społecznych, jakimi było bycie żoną i matką. Choć mogły się kształcić i zdobywać wiedzę, tak naprawdę nie miały możliwości wykorzystać tego w taki sposób, jakby chciały. Społeczeństwo było niegotowe na kobiety przodujące w ścisłych kierunkach, miłe widziano je w charakterze nauczycielek, w ostateczności - jako pracownice fabryk.
"Zanim zapłonął świat" Wioletty Sawickiej to powieść, w której znajdujemy losy Heleny Krzemienieckiej w latach 30. XX wieku. Bohaterka od razu zwraca uwagę nietuzinkowym podejściem do życia - energiczna i pełna planów na przyszłość, zupełnie nie przystaje do roli kobiety, jaką w tamtych czasach narzucało płci pięknej społeczeństwo. Przyznam, że jestem pełna podziwu dla jej determinacji, z drugiej natomiast - aż trudno mi sobie wyobrazić, co musiała przeżywać matka Heleny. Rodzicielka za wszelką cenę chciała upchnąć córkę w znane jej, sprawdzone do tej pory ramy, jednak ta uparcie szukała swojej ścieżki. Jawnie buntowała się wszelkim próbom ograniczenia jej wolności.
Z największą przyjemnością zagłębiłam się w świat przedstawiony powieści, tak szczegółowo przedstawiony przez autorkę. W pierwszym tomie "Sagi Krzemienieckiej" przenosimy się na Wołyń, na tereny, które po I wojnie światowej zostały wcielone do Polski. Obszar ten zamieszkiwały różne narodowości, mieszanka Polaków, Ukraińców i Żydów, przez co coraz częściej dochodziło do spięć. Czytamy o powolnych dążeniach niepodległościowych tych drugich, którzy zdesperowani zaczęli posuwać się do nieetycznych czynów. Wśród okolicznych mieszkańców pojawił się popłoch i wzmagająca się nieufność względem innych nacji.
Sięgając po "Zanim zapłonął świat" spodziewałam się dobrej lektury, jednak chyba o trochę innym charakterze. Z zadowoleniem muszę stwierdzić, że dostałam głębokie studium zmian polityczno-społecznych we wschodniej Polsce na początku XX wieku. Co więcej, informacje te, dzięki ujęciu ich w ramy powieści, zostały przedstawione w naprawdę przystępny sposób.
Warto nadmienić jeszcze, że inspiracją do napisania tej książki stały się losy rzeczywistej postaci - pochodzącej z Krzemieńca Alicji Gienc. W ogóle, jak czytałam wstęp autorki, w którym pisała o nieocenionej roli literatury, czułam się naprawdę oczarowana. Zdajecie sobie sprawę, że dzięki książkom pisarki odnalazły się dwie przyjaciółki, które na długie lata straciły siebie z oczu?
"Zanim zapłonął świat" to historia, która z pewnością na długo zostanie mi w pamięci. Świeżo po lekturze pierwszego tomu czuję nieodpartą potrzebę poznania dalszych losów głównej bohaterki. Jestem ogromnie ciekawa, jak się potoczą.
Moja ocena 8/10.
Byliście kiedyś w Zamościu? Ja byłam kilka lat temu i bardzo mi się podobało to miasto. Przychodzę dzisiaj do Was z recencją książki Wioletty Sawickiej pod tytułem " Zanim zapłonął świat", która jest pierwszym tomem Sagi Krzemienieckiej. Historia rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych. Z jednej strony mamy 2022 rok, Zamość i starszą schorowaną kobietę Alicję, która za sprawą książki wypożyczonej w bibliotece nagle wraca do przeszłości. Z drugiej zaś cofamy się do lat 30 XX wieku do Krzemieńca na Wołyniu, gdzie mieszka Helena Krzemienicka. Jest to młoda kobieta, która skończyła studia i jest inżynierem chemikiem. Pragnie dążyć do osiągnięcia swoich celów. Jednak zmaga się z szowinizmem i brakiem funduszy. Aranżowane małżeństwo wogóle nie jest na liście jej pragnień. Wspierają ją przyjaciele: żydowskie małżeństwo Zuzanna i Szymon oraz Ukrainiec Dmytro. Niestety na Wołyniu zaczyna się źle dziać. Ci co do tej pory żyli ze sobą w zgodzie zaczynają między sobą siać nieufność. To sprawia, że przyjaźń tej czwórki zostanie wystawiona na próbę. Autorka stworzyła historię o kobiecej sile, determinacji i walce o swoje miejsce na świecie. Bohaterowie są autentyczni a fabuła wciąga już od pierwszej strony. Jest to historia pełna emocji, skomplikowanych relacji i podążania za marzeniami. Czekam na kontynuację.
„Zanim zapłonął świat” autorstwa Wioletta Sawicka to powieść, która bardzo subtelnie, ale i przejmująco wprowadza czytelnika w świat, który za chwilę przestanie istnieć. To historia rozpięta między przeszłością a teraźniejszością, gdzie wspomnienia stają się mostem prowadzącym do czasów młodości, przyjaźni i narastającego niepokoju.
Fabuła rozpoczyna się współcześnie, gdy schorowana Alicja trafia na książkę przywołującą postać Marty – przyjaciółki z dzieciństwa. To właśnie ten moment uruchamia lawinę wspomnień i przenosi nas do przedwojennego Krzemieńca na Wołyniu. Tam poznajemy Helenę Krzemieniecką – młodą, ambitną kobietę, która nie chce podporządkować się społecznym oczekiwaniom. Jako inżynier chemik próbuje znaleźć własne miejsce w świecie zdominowanym przez mężczyzn, co czyni ją bohaterką wyrazistą i bardzo nowoczesną jak na realia epoki.
Wokół niej pojawia się galeria równie ważnych postaci – Dmytro, Ukrainiec, oraz żydowskie małżeństwo Zuzanna i Szymon. Ich relacje budują jedną z najpiękniejszych warstw tej powieści – przyjaźń ponad podziałami narodowościowymi i kulturowymi. To właśnie ta bliskość, lojalność i wzajemne wsparcie kontrastują z narastającym napięciem społecznym. Czytelnik od początku czuje, że ten świat – choć pełen życia, marzeń i planów – stoi na krawędzi katastrofy.
Styl autorki jest bardzo plastyczny i emocjonalny, ale jednocześnie wyważony. Wioletta Sawicka potrafi z dużą wrażliwością oddać zarówno codzienność bohaterów, jak i powoli narastające zagrożenie. Jej język jest przystępny, ale nasycony szczegółami, które budują klimat epoki. Szczególnie dobrze wypadają opisy relacji międzyludzkich – są naturalne, wiarygodne i pełne emocji.
W książce wyraźnie wybrzmiewają motywy przyjaźni, miłości, ambicji i walki o niezależność. Bardzo ważny jest także motyw utraty – świata, bezpieczeństwa, złudzeń. Autorka pokazuje, jak kruche są społeczne równowagi i jak szybko mogą zostać zniszczone przez uprzedzenia i konflikty. Tło historyczne – napięcia polsko-ukraińskie i narastająca niechęć wobec Żydów – nie jest tylko dodatkiem, ale integralną częścią opowieści, która nadaje jej głębi i autentyczności.
Pod względem gatunkowym jest to powieść obyczajowo-historyczna z wyraźnie zarysowanym dramatem społecznym. Książka skierowana jest głównie do czytelników, którzy lubią historie osadzone w realiach historycznych, ale skupione na emocjach i losach bohaterów. To lektura dla osób ceniących wielowymiarowe postaci i opowieści, które skłaniają do refleksji.
Podczas czytania pojawia się cała gama emocji – od ciepła i wzruszenia, przez niepokój, aż po smutek i poczucie nieuchronności. Czytelnik szybko przywiązuje się do bohaterów, co sprawia, że świadomość nadchodzącej tragedii staje się jeszcze bardziej dotkliwa. To jedna z tych książek, które zostają w głowie na długo, bo nie tylko opowiadają historię, ale pozwalają ją poczuć.
To poruszająca, mądra i bardzo ludzka opowieść o świecie tuż przed katastrofą – o marzeniach, które jeszcze mają szansę się spełnić, i o relacjach, które nadają sens nawet w najtrudniejszych czasach. Jeśli lubisz powieści, które łączą historię z emocjami i wyrazistymi bohaterami, zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
Oto i ona: najnowsza książka niezwykle utalentowanej autorki Wioletty Sawickiej "Zanim zapłonął świat", czyli pierwszy tom sagi Krzemienieckiej. Jestem mega szczęśliwa i nie mogę się doczekać dalszych tomów! Dlaczego? Zapraszam do przeczytania mojej recenzji:
Książka rozpoczyna się w 2022 roku w Zamościu. Alicja otrzymuje z biblioteki książkę, w której odnajduje historię swojej przyjaciółki Marty sprzed siedemdziesięciu lat. Wspomnienia prowadzą Alicję do Krzemieńca na Wołyniu, gdzie przenosimy się wraz z nią.
Wołyń. Krzemieniec, lata 30, XX wieku.
Helena Krzemieniecka, inżynier chemik, nieustraszona, pewna siebie, swoim zachowaniem bardzo odbiegająca od czasów w których żyje, dąży do spełniania swoich marzeń. Choć na każdym kroku wielu ludzi stara się podciąć jej skrzydła, ta nie daje się i próbuje za wszelką cenę zaistnieć w świecie mężczyzn. Wie, że małżeństwo, do którego namawia ją matka, będzie gwoździem do trumny jej niezależności, dlatego konsekwentnie odrzuca każdego kolejnego adoratora.
Jedynymi ludźmi, którzy szczerze kibicują jej marzeniom są jej przyjaciele - żydowskie małżeństwo Zuzanna i Szymon oraz potajemnie podkochujący się w niej Ukrainiec Dmytro.
Łączy ich wyjątkowo silna więź przyjaźni, która zdaje się być silniejsza od coraz częściej spotykanych różnic narodowościowych.
Niestety nadchodzące czasy nie sprzyjają takim znajomościom. Coraz częściej słyszy się o napięciach polsko-ukraińskich, coraz groźniejszych działaniach band OUN i szerzącym się antysemityzmie.
Mieszane małżeństwa nagle stają się niewygodne. Coraz częściej także słychać o Banderze.
*
Choć doskonale zdaję sobie sprawę, co będzie dalej, wiem, że będzie bolało, gdy w końcu ten świat zapłonie, to jednak nie mogę doczekać się dalszych tomów sagi.
Poszerzanie wiedzy historycznej jest niezwykle ważne, by przestać powielać te same błędy przeszłości.
Autorka ma ogromny talent pisarski, zagłębiając się w jej książki, nawet nie wiem, kiedy leci każda kolejna strona, aż w końcu budzę się w momencie czytania podziękowań. Powagi dodaje fakt, że saga powstała na podstawie wspomnień Pani Alicji Gienc. Jest to piękna i zawiła historia, o której Wioletta wspomniała na samym początku książki.
Zachęcam z całego serca do przeczytania!
To opowieść o przedwojennych Kresach. O miłości, ambicji, marzeniach i świecie, który jeszcze nie wie, że za chwilę zapłonie.
▪𝗥𝗘𝗖𝗘𝗡𝗭𝗝𝗔 ▪
„Zanim zapłonął świat” Wioletty Sawickiej to pierwszy tom nowej serii zatytułowanej „Saga Krzemieniecka”. Książkę objęłam patronatem i z tyłu znajduje się moje logo 🥰.
Nie będę wam szczegółowo zdradzać fabuły, bowiem uważam, że lepiej odkryć ją samemu. Ale musicie wiedzieć, że ta historia jest wręcz przepełniona skrajnymi emocjami, które wylewają się wprost do naszego serca. To tak emocjonalnie napisana opowieść, że nie sposób odłożyć jej na bok, dopóki nie pozna się zakończenia. Autorka prowadzi historię w dwóch liniach czasowych, które idealnie się ze sobą przeplatają. W teraźniejszości poznajemy Alicję, która przypadkiem trafia na ślady dawnej historii i zaczyna odkrywać wydarzenia związane z trudną, bolesną przeszłością. Z kolei druga część przenosi nas do przedwojennego Krzemieńca, gdzie śledzimy losy Heleny, młodej, ambitnej dziewczyny, która chce żyć inaczej, niż oczekuje od niej otoczenie.
Książka nie jest jedynie opowieścią osadzoną w realiach historycznych. To przede wszystkim historia o ludziach, o potrzebie bliskości, akceptacji i zrozumienia drugiej osoby. Wioletta Sawicka w bardzo subtelny sposób pisze o przyjaźni, miłości i odwadze w byciu sobą nawet wtedy, gdy rzeczywistość staje się coraz trudniejsza. Pokazuje, jak łatwo można utracić znajomy spokój, do którego byliśmy przyzwyczajeni, i jak szybko zmienia się świat, który wydawał się stabilny. Autorka z doskonałą precyzją splata tło historyczne z fabułą książki nakreślając nam naprawdę dobrą powieść, która chwyta za serce. ❤
Akcja książki rozgrywa się powoli, nie ma tu jakiś porywających zwrotów akcji, ale właśnie to sprawia, że tę historię odbiera się tak emocjonalnie. Otula niczym ciepły koc i wprawia czytelnika w melancholijny nastrój. Bohaterowie są tak wyraziści, każdy z nich został wykreowany w niepowtarzalny sposób. Nie dość, że nie nudzą, to w dodatku są bardzo autentyczni w tym co robią. Autorka zawsze kreuje bohaterów w taki sposób, że czytając mamy wrażenie, jakbyśmy znali ich od lat. Są interesujący, mają swoje wady i tajemnice. Helena to bohaterka silna i odważna, wyprzedzająca swoje czasy. Nie chce podporządkować się zasadom, które narzuca jej świat, i uparcie walczy o swoją niezależność. Dzięki pokazaniu dwóch różnych epok łatwiej zauważyć, jak bardzo przeszłość potrafi wpływać na teraźniejszość i jak historie sprzed lat wciąż mają znaczenie dla kolejnych pokoleń.
„Zanim zapłonął świat” to pełna emocji i empatii opowieść o ludziach, którym przyszło się zmierzyć z realiami wojennymi.
Książka wywołała we mnie skrajne emocje i dogłębnie mną poruszyła. Spędziłam z nią cudowne chwile i uroniłam kilka łez. Historia Alicji i Heleny okazała się być wzruszająca i zarazem bardzo bolesna. Na kartach powieści doświadczamy tragizmu bohaterów, ich poczucie straty, a także pogodzenie się z realiami wojennymi. Bardzo polecam! 🧡 Emocjonalny rollercoaster gwarantowany 🧡
Ależ to była uczta czytelnicza, jestem pod ogromnym wrażeniem pierwszego tomu Sagi Krzemienieckiej.
Książka w której historia jest równorzędna z bohaterami, dzięki temu wszystko jest bardzo prawdziwe i przejmujące.
Współczesny wątek Alicji, starszej kobiety, stanowi fundament dla opowieści, która prowadzi na Wołyń do Krzemieńca tuż przez II Wojną Światową.
To opowieść o przyjaźni, ambicjach i marzeniach, ale też o narastających napięciach społecznych i narodowych, o ludziach którzy jeszcze nie wiedzą, że świat jaki znają niedługo brutalnie się zmieni.
Główna bohaterka Helena Krzemieniecka bardziej by się odnalazła w dzisiejszych czasach niż w 1938 roku, jest samodzielnie myślącą młodą kobietą, mówi co myśli, ale też jest zabawna i ma cięty język, przez co odstrasza niektórych mężczyzn. Dla Heleny przyjaźń jest wartością nadrzędną, dba o przyjaciół niezależnie od tego czy są Ukraińcami, Żydami czy Polakami. Jest dobrą osobą, która chce coś osiągnąć w życiu, skończyła dobre liceum, studia i jest inżynierem, a swoją przyszłość wiąże z szybami naftowymi. Na tamte czasy jej ambicja była trudna do zaakceptowania, zwłaszcza przez mamę, która była kobietą z innego pokolenia, dla niej najważniejsze było to żeby córka dobrze wyszła za mąż, a ta droga nie interesowała nowoczesnej Heleny.
Życie bohaterów, wesołe imprezy, przyjacielskie rozmowy przeplatają się z wątkiem historycznym Wołynia i coraz większą niechęcią Ukraińców do Polaków czy Żydów.
Czytając książkę miałam wrażenie, że autorka jest historykiem z pasją do pisania, ponieważ przykłada ogromną wagę do tła historycznego ukazując wielokulturowy Wołyń.
Moje serce skradła piękna okładka, która też chce nam coś przekazać, bo niebieskie kwiatki na niej to kwiaty lnu, a ten kwiat jest symbolem pamięci o ludobójstwie na Wołyniu.
„Zanim zapłonął świat” to piękny początek Sagi.
To pierwszy tom sagi krzemienieckiej.
Powieść rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych. W jednej mamy rok 2022 i schorowaną kobietę, której życie splata się z przeszłością za sprawą książki wypożyczonej w bibliotece. W drugiej cofamy się do lat trzydziestych ubiegłego wieku do Krzemieńca na Wołyniu.
Akcja książki rozpoczyna się w 2022 roku w Zamościu. Główna bohaterka Alicja otrzymuje z biblioteki książkę, w której odnajduje historię swojej przyjaciółki sprzed siedemdziesięciu lat. Wspomnienia wracają i starsza pani wraca pamięcią na ukochany Wołyń do Krzemieńca.
Wołyń lata trzydzieste dwudziestego wieku. Inżynier chemii Helena dąży do spełnienia marzeń. Chociaż na każdym kroku czają się przeszkody, ona nie daje się i dalej próbuje zaistnieć w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Ogromne wsparcie ma ze strony swoich przyjaciół Zuzanny i Szymona - żydowskiego małżeństwa oraz kochającym się w niej Ukraińcu. Nadchodzą jednak czasy niesprzyjające takim znajomościom. Słychać o napięciach między Polakami a Ukraińcami. Matka Heleny robi wszystko, by wydać ją za mąż, ona jednak ma inne plany. Walczy o niezależność w świecie, który nie jest na to gotowy.
Autorka napisała powieść o kobiecej sile, determinacji i walce o swoje miejsce w świecie. W książce poruszone zostały motywy przyjaźni, miłości, ambicji i walki o niezależność. Różnice kulturowe i narodowościowe zostały przedstawione bardzo szczegółowo. Fabuła wciąga od pierwszych stron. Książka idealna dla fanów historii obyczajowo-historycznych.
Tam, gdzie człowiek zasieje pogardę, nie narodzi się zrozumienie."
Świat jeszcze trwał, choć jego fundamenty zaczynały pękać."
Przyjaźń nie pyta o pochodzenie, wyznanie ani granice
Zamość 2022 rok
Osiemdziesięcioletnia pani Alicja czeka na ważną przesyłkę- znajoma kuratorka Pani Jolanta poleciła swojej dobrej znajomej pewną powieść- opartą na prawdziwych wydarzeniach.
Podarunek dotarł do seniorki dzięki jednemu z podopiecznych Joli - nastoletniego Filipa.
Chłopak przez wiele postronnych osób uważany jest za osobę z marginesu , jak sam o sobie mówi "patusa" , lecz seniorki to nie zniechęca. Płaci ona swemu gościowi za.. czytanie powieści.
I choć ten początkowo delikatnie mówiąc nie przykłada się do swego zadania i niechętnie odpowiada na pytania staruszki z czasem słowa i losy poszczególnych osób zaczynają go intrygować.
Co więcej Pani Ala odkrywa ,że książka opisuje życie i losy jej przyjaciółki z dzieciństwa-Marty z którą to rozdzieliła ją wojna. Kobieta przenosi się wspomnieniami do Krzemieńca, malutkiej miejscowości położonej na Wołyniu.
Rok 1937 - Krzemieniec, Wołyń
Helena Krzemieniecka jest wyjątkowo nietuxinkową wyprzedzającą swoje czasy kobietą. Ukończyła chemię na politechnice lwowskiej z najlepszą notą , a liczby zwyczajnie ją uspokajają.
Ale tym co spędza sen z powiek jej matce wychowanej wedle ideałów z poprzedniej epoki jest fakt, że jej jedyna córka nie ma jeszcze męża lub przynajmniej narzeczonego. Ojciec zaś lekkoduch i utracjusz myśli o karierze politycznej zostawiając majątek na głowie pań.
Jednak panna Krzemieniecka pragnie dla siebie zupełnie innego losu - chce bowiem postawić w pobliskim Borysławiu szyb naftowy. Jakby tego było mało dziewczyna przyjaźni się z osobami różnych narodowości- Ukraincem o imieniu Dmytro oraz żydowskim małżeństwem Szymonem i Zuzanną.
W okolicy narastają konflikty , antagonizmy i poczucie krzywdy prowadzą do wzajemnych pretensji i żalu.
Determinacjs Heli mnie naprawdę zdumiewała.
Tyle tylko ,że na drodze dziedziczki rodu staje krnąbrny kapitan lotnictwa Arkady Pawlicki..
Ona zaś doświadcza uczuć, których nie potrafi nazwać i zdefiniować.
Relacja Heli i Arkadego zaczyna się od tarcia charakterów, ale szybko okazuje się czymś znacznie bardziej złożonym. Ona -- uporządkowana, kierująca się logiką i ambicją. On -- wojskowy, przyzwyczajony do dyscypliny, ale też obciążony własnymi doświadczeniami i wewnętrznymi ograniczeniami. Ich spotkania są pełne napięcia, niedopowiedzeń i emocji, które stopniowo wymykają się spod kontroli.
Równolegle historia Filipa i pani Alicji zaczyna nabierać głębi. Chłopak, który początkowo traktuje swoje ,,zlecenie" wyłącznie jako sposób na zarobek, z czasem zaczyna rozumieć, że opowieść, którą czyta, nie jest tylko literaturą -- to czyjeś życie, wspomnienia i trauma, które wciąż żyją w osobie słuchającej. Między nim a starszą kobietą rodzi się nieoczywista więź, oparta na ciekawości, szacunku i stopniowym przełamywaniu stereotypów.
Najmocniejszym elementem tej historii jest jej wielowarstwowość -- przeszłość i teraźniejszość przenikają się, pokazując, jak wojna i podziały narodowościowe odciskają piętno na kolejnych pokoleniach. Krzemieniec i Wołyń z 1937 roku nie są tylko tłem, ale pełnoprawnym bohaterem opowieści -- miejscem, gdzie dojrzewają uczucia, ale też rodzą się konflikty, które wkrótce mają zmienić wszystko.
Autorka bardzo wyraźnie pokazuje kontrast między światem, który jeszcze trwa, choć już się chwieje, a współczesnością, w której pozornie bezpieczne życie także skrywa samotność, niezrozumienie i potrzebę bycia wysłuchanym.
To historia o pamięci, która nie daje się wymazać, o przyjaźni przekraczającej granice czasu i pochodzenia oraz o tym, że czasem jedno wspomnienie potrafi połączyć ludzi, których dzieli wszystko -- wiek, doświadczenie i historia.
Jak potoczą się losy bohaterów i jak lączą się te dwie opowieści przekonamy się w kolejnych odsłonach Sagi Krzemienieckiej.
Zamość 2022 rok. Do Alicji, starszej, schorowanej kobiety przychodzi młody chłopak. Został poproszony o przyniesienie pewnej książki. Okazuje się, że na jej kartach Alicja odnajduje swoją przyjaciółkę z dawnych lat.
Krzemieniec, Wołyń 1937 rok. Dwudziestopięcioletnia Helena jest utrapieniem dla swojej matki. Ta chce aby u boku córki stał już mąż i biegały wnuki. Młoda kobieta ma zupełnie inne pragnienia. Niestety pomimo tytułu inżyniera i tak nie może spełnić swoich marzeń. Czyżby jedyną nadzieją Heleny było zamążpójście?
W wielokulturowej okolicy coraz głośniej mówi się o wolnej Ukrainie, a sąsiedzi zaczynają patrzeć na siebie wilkiem. Jak bardzo konflikty zaczną przeszkadzać w codzienności?
Są tematy, które nadal mi się nie nudzą. Okres przed i wojenny to najczęstsze przedziały czasowe, które mnie interesują. Autorka przenosi nas w czasie do przedwojennego Krzemieńca, gdzie inność nie stanowiła problemu, do czasu... Do czasu gdy Ukraińcy nie zaczęli pragnąc państwa tylko dla siebie, gdy zazdrość zatruła serca sąsiadów, przyjaciół i najbliższej rodziny. Gdy polityka i nienawiść stała się ważniejsza niż człowieczeństwo.
W tym tomie pojawiają się delikatne symptomy nadchodzących zmian.
Na głównym planie jednak klaruje się postać Heleny. Kobiety, jak na tamte czasy, postrzeganej już jako starej panny. Chcącej dla siebie czegoś więcej niż usługiwanie mężowi i poświęcającej się wychowaniu dzieci. Osobie, która nie da sobie w kaszę dmuchać, charakternej ale i mającej w sobie wielkie pokłady współczucia oraz dobroci.
Polubiłam się z tą bohaterką, tak samo jak z opisami, nie przydługimi, a w sam raz i ogólnie z piórem autorki. Myślę, że to nie ostatnie spotkanie z jej twórczością. Akcja, poza jednym, początkowym rozdziałem, rozgrywa się w przeszłości 1937-38. Kończy się tak,że już niecierpliwie czekam na ciąg dalszy. Polecam.
"[...] To bardzo krzywdzące i niesprawiedliwe dzielić ludzi według pochodzenia czy wyznania... [...]"
"Zanim zapłonął świat" jest pierwszym tomem nowej sagi Wioletty Sawickiej o nazwie Saga Krzemieniecka.
Poznałam tutaj wyjątkową, silną i wiedzącą, co chce w swoim życiu robić, młodą dziewczynę, Helenę Krzemieniecką. Jest inżynierem chemii i ma ambitne plany. Tylko czy w świecie rządzącym przez mężczyzn, jej plany uda się zrealizować? Jej matka pragnie, żeby wydać swoją ukochaną córkę za mąż. Helena ze względu na swoje plany, odrzuca każdą kandydaturę. Czy w końcu jej serce zabije mocniej? Czy jej życie będzie skierowane tylko na karierę? Przyszło jej żyć w latach trzydziestych dwudziestego wieku na Wołyniu. W powietrzu wyczuwalny jest niepokój. Zaczyna się robić duszna atmosfera. Gołym okiem widać, początki propagandy ukraińskiej przeciwko Polakom. Polacy nie ufają Ukraińcom. Pomału zaczyna się niechęć do Żydów. Widać to między innymi na drzwiach żydowskich sklepów.
Wioletta Sawicka w bardzo dobry sposób przedstawiła historię Heleny i jej otoczenia. Kupiła mnie swoją odważną bohaterką z ciętym językiem. Ta dziewczyn nie da sobie w kaszę dmuchać. Chciałabym poznać dalsze jej losy. Pierwszy tom kończy się w takim miejscu, że nie da się inaczej.
Historia ukryta na kartkach powieści "Zanim zapłonął świat" zaczyna się całkiem niewinnie, od współczesnych czasów. Poznacie w niej pewną starszą panią. To dzięki niej cofamy się w czasie.
Fabuła jest tak wciągająca, że nie da się od niej oderwać. Podobało mi się tło historyczne. Wioletta Sawicka w idealny sposób wprowadziła swoje postacie i dała im solidny grunt, pod kolejne części. Mam nadzieję, że będzie ich dużo.
Jeżeli lubicie literaturę obyczajową, silne postacie kobiece, realizację marzeń pomimo przeciwności losu, czas akcji pierwsza połowa dwudziestego wieku i cenicie sobie twórczość Wioletty Sawickiej, to śmiało sięgnijcie po "Zanim zapłonął świat".
Czy jesteście ciekawi, co stało się, zanim zapłoną świat? Zapraszam do lektury. Nie zawiedziecie się.
,,Zanim zapłonął świat" to pierwszy tom pięknej i wzruszającej historii starszej schorowanej kobiety, Alicji, która na kartach pewnej książki odnajduje swoją przyjaciółkę z czasów wojny.I tak właśnie Alicja wraca wspomnieniami do Krzemieńca.
Autorka zabiera nas do roku 1937 na Wołyń, gdzie ziemie te zamieszkiwało wiele narodowości: Polacy, Ukraińcy, Żydzi, Niemcy i Czesi. Poznajemy Helenę, która po zakończeniu studiów chce być niezależną kobietą. Jednak los chciał inaczej. Ukraińcy domagają się wolnej Ukrainy i rodzina dziewczyny doświadcza okropnej agresji ze strony naszych sąsiadów.
,,Zanim zapłonął świat" rozpoczyna sagę Krzemieniecką. Książka nie jest obszerna i czyta się bardzo szybko. Ale nie tylko ze względu na jej gabaryty, ale również ze względu na historię, którą opowiada. Jest to poruszająca opowieść o młodzieńczych marzeniach, planach i miłości. Rozpoczyna się kiedy Helena i jej przyjaciele jeszcze nie wie jak bardzo czasy, w których żyją zmienią się.
Bardzo polubiłam Helenę, młodą dziewczynę, która potrafiła postawić na swoim. Była inteligenta i zaradna. Kiedy trzeba zbuntowana.
Autorka wspaniale klimat dawnych kresów, gdzie na jednej ziemi żyło wiele narodowości. Byli to prości ludzie, którzy nie widzieli podziałów. Łączyła ich przyjaźń i miłość.
I właśnie te opisy najbardziej poruszają serca czytelników. Są pełne emocji i sprawiają, ze trudno zapomnieć o historii młodych ludzi żyjących na Wołyniu.
Już nie mogę doczekać się kolejnego tomu, Wam bardzo polecam ,,Zanim zapłonął świat".
Kontynuacja fascynującej opowieści o zakazanej miłości i sile nadziei w czasach, gdy świat ogarnęła mordercza wojna. Prusy Wschodnie, schyłek II wojny...
Wrażliwa, ufna, trochę naiwna Joanna pragnęła od życia tylko jednego: chciała mieć rodzinę. Taką, w jakiej sama dorastała, zanim rodzice zginęli...
Przeczytane:2026-05-16, Ocena: 6, Chcę przeczytać, Mam, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku - 100, Literatura obyczajowa, Z historią w tle,
ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗢 𝗺𝗮𝗿𝘇𝗲𝗻𝗶𝗮𝗰𝗵 𝗻𝗮 𝗰𝗵𝘄𝗶𝗹ę 𝗽𝗿𝘇𝗲𝗱 𝗯𝘂𝗿𝘇ą
Wioletta Sawicka trafiła do grona moich ulubionych autorek po lekturze niezwykłej sagi 𝑂𝑝𝑜𝑤𝑖𝑒ść 𝑤𝑎𝑟𝑚𝑖ń𝑠𝑘𝑎. Towarzyszyłam jej bohaterom od samego początku i od pierwszych stron zachwycił mnie styl autorki oraz jej niezwykła znajomość Warmii. Serce skradły mi świetnie wykreowane postaci, a dramatyczne konflikty między Polakami a Niemcami, rodzinne podziały oraz przeplatające się uczucia nienawiści i bezinteresownej pomocy sprawiły, że ta saga wywołała we mnie ogromne emocje. Z ogromną radością przyjęłam wiadomość, że autorka postanowiła napisać kolejną sagę, tym razem biorąc na tapet przedwojenne Kresy. Stworzyła opowieść o miłości, ambicji, marzeniach i świecie, który jeszcze nie wie, że za chwilę zapłonie. Nie ukrywam, że ta tematyka wzbudziła we mnie pewne obawy, ponieważ jest trudna do udźwignięcia, ale zaufałam talentowi autorki i nie zawiodłam się. Powieści Wioletty Sawickiej od lat pozostają dla mnie historiami, w których wielkie wydarzenia historyczne nie przytłaczają ludzkich losów. Autorka z ogromną wrażliwością prowadzi swoich bohaterów przez życie, dając im przestrzeń na marzenia, miłość i nadzieję, mimo że nad ich światem już gromadzą się ciemne chmury. Właśnie tak dzieje się w książce 𝑍𝑎𝑛𝑖𝑚 𝑧𝑎𝑝ł𝑜𝑛ął ś𝑤𝑖𝑎𝑡, rozpoczynającej 𝑆𝑎𝑔ę 𝑘𝑟𝑧𝑒𝑚𝑖𝑒𝑛𝑖𝑒𝑐𝑘ą.
Helena Krzemieniecka swoim wykształceniem, ubiorem i zachowaniem łamie wszelkie konwenanse. Twierdzi, że obrączka nie jest jej do życia potrzebna, podobnie jak wątpliwe wsparcie męża, który wcześniej mógłby się „wyszumieć”, bo jest mężczyzną. Nie przeraża jej perspektywa staropanieństwa, choć spędza ona sen z powiek jej matki. Helena jest świadomą kobietą i z własnej woli nie zamierza obarczać się takim „balastem”. Uważa, że nie będzie starą panną, lecz niezależną, stanowiącą o sobie kobietą. Nie zamierza, jak jej matka wobec ojca, torować żadnemu mężczyźnie drogi przez życie, po której mógłby swobodnie kroczyć. Helena nie potrzebuje takiego wsparcia, ponieważ świetnie radzi sobie sama. Jest inżynierem, ma dwie ręce i głowę na karku. Nie da się zaprzęgnąć w kierat małżeństwa tylko dlatego, że jest kobietą i tak wypada. Uważa to za niedorzeczne i niesprawiedliwe. Dawne czasy i obyczaje stanowią dla niej niemal prehistorię. Jej zdaniem żyje w XX wieku, w którym kobiety od dawna nie noszą gorsetów, mają prawa wyborcze i mogą studiować, dlatego nie pozwoli, by ktokolwiek oceniał ją przez pryzmat tego, jak siedzi, w co się ubiera i jak się zachowuje. Uważa, że to wyłącznie jej sprawa. Helena przyjaźni się z Ukraińcem Dymytrem oraz żydowskim małżeństwem Zuzanną i Szymonem. Ta czwórka składa sobie obietnicę wiecznej lojalności, nie wiedząc jeszcze, że zbliżająca się dziejowa pożoga wystawi ich przysięgę na najtrudniejszą próbę.
Na przykładzie grupy przyjaciół, arystokratki Heleny, małżeństwa żydowskich lekarzy oraz Dymytra, Ukraińca, Wioletta Sawicka pokazała, że w tamtym czasie pochodzenie nie miało znaczenia. Liczyła się przyjaźń i to, jakimi byli ludźmi, ale dobitnie podkreśla, że nienawiść Ukraińców do Polaków była podsycana przez nacjonalistów spod znaku Bandery, zwłaszcza wśród ubogich, niewykształconych ludzi, którym wmawiano, że ich bieda wynika z winy Polaków. Pokazała, jak łatwo da się manipulować ludźmi i wykorzystywać ich emocje dla własnych celów. W tej historii wybrzmiewa także ideologia Hitlera, który w tamtym czasie zaczął prześladować Żydów, odbierając im majątki i próbując w ten sposób przykryć własną nieudolność. Okradano Żydów, by stworzyć elitę tak zwanych „nadludzi”. Polityka od zawsze była brutalna i często służyła tym, dla których władza nad innymi była celem nadrzędnym.
Matka Heleny doświadczyła wiele złego ze strony Ukraińców w 1917 roku, gdy na wsiach doszło do wybuchu gniewu ukraińskich chłopów. Pragnęli oni zniszczenia „pańskiego świata” i przejęcia ziem należących do polskich właścicieli. Od tamtej pory Stefania bardzo się ich obawia, wciąż boi się, że historia może się powtórzyć. Jej mąż Henryk żyje dość niefrasobliwie, zrzucając ciężar obowiązków na barki żony. Helena natomiast żyje marzeniami, co bardzo niepokoi jej matkę. Wszystko toczy się swoim rytmem aż do Świąt Bożego Narodzenia, kiedy dochodzi do incydentu. Ktoś wybija szybę kamieniem, do którego dołączona jest kartka z pogróżką. Stefania jest przerażona, a jej mąż przestaje być tak przyjazny wobec Ukraińców.
Helena patrzy na to zupełnie inaczej. Chciałaby, aby wszystko wróciło do normy i nie zamierza przerywać swojej przyjaźni z Dymytrem, choć jej matka po tym incydencie nie chce już widzieć go w swoim domu. Groźba dołączona do kamienia zasiewa w nich lęk i budzi emocje, które Stefania chowała głęboko w pamięci. Wciąż pamięta, jak ukraińscy chłopi przed laty polowali na Polaków z widłami. Niestety ukraińscy sąsiedzi również patrzą na Polaków z nieufnością.
Helena jest rozstrojona i zniechęcona, ale nie przez pogróżkę, która wraz z kamieniem wpadła do ich domu. Martwi ją cały splot niepowodzeń. Gdziekolwiek się nie obróci, napotyka same przeciwności. Matka myśli tylko o tym, za kogo by ją wydać. Ojciec nie słucha jej rad, woli swój mały geszefcik, zamiast zacząć działać z rozmachem. Dziewczyna marzy o gruncie z szybem naftowym, ale na to potrzebne są pieniądze, których ona nie ma. Nie ma też od kogo ich pożyczyć, bo nikt poza nią samą nie wierzy w jej pomysł na dobry interes. W końcu jest kobietą, a jej rolą, jak uważa otoczenie, jest bycie żoną i matką, a nie prowadzenie interesów jak mężczyzna. Helena wie, że świat nie jest stworzony dla kobiet. Chce do czegoś dojść, zrobić karierę, zawdzięczać sukces wyłącznie sobie. Pragnie łamać skostniałe schematy, iść pod prąd, kiedy trzeba, i nie słyszeć, że czegoś nie wypada jej robić tylko dlatego, że jest kobietą.
Dymytro zaś odczuwał żal, bo on i Helena byli z dwóch różnych światów, które coraz trudniej będzie ze sobą pogodzić. I on już to wyraźnie czuł. Jeszcze niedawno nie widział w niej Polki, a ona w nim Ukraińca. Byli po prostu Heleną i Dymytrem, przyjaciółmi z dziecięcych lat, a teraz jednak coś zaczynało się zmieniać, nawet jeśli nie w nich samych, to wokół nich obojga. Miał oczy i uszy, widział, że Wołyń zaczął oddychać ukraińskim gniewem, podsycanym przez Banderowców. Małe przejawy niechęci, mały kamień wystarczył, by wywołać lawinę wrogości. Jedna iskra, która mogła wzniecić pożar. Może jeszcze nie dziś i nie jutro, lecz wkrótce przyjdzie taki dzień, który wystawi ich przyjaźń na próbę.
Historia opowiedziana przez Wiolettę Sawicką pokazuje, jak łatwo ludzi prostych można zmanipulować pustymi obietnicami raju, który miałby nastać po powstaniu wolnej Ukrainy. Łatwo było ich przekonać do pokrętnych racji. Na Wołyniu nastały czasy, w których trudno było odróżnić, kto z kim trzyma. Dzisiejszy przyjaciel jutro mógł okazać się wrogiem. Gdy siła zaczynała brać górę nad rozsądkiem, kiełkowało to, co zostało wcześniej zasiane. Groźby rzucane przez Ukraińców budziły w Polakach opór.
𝑇𝑎𝑘 𝑗𝑎𝑘 𝑤 𝑚𝑖𝑒𝑗𝑠𝑐𝑒 𝑧𝑎𝑠𝑖𝑎𝑛𝑒𝑔𝑜 ż𝑦𝑡𝑎 𝑛𝑖𝑒 𝑤𝑧𝑒𝑗𝑑𝑧𝑖𝑒 𝑝𝑠𝑧𝑒𝑛𝑖𝑐𝑎, 𝑡𝑎𝑘 𝑡𝑎𝑚, 𝑔𝑑𝑧𝑖𝑒 𝑐𝑧ł𝑜𝑤𝑖𝑒𝑘 𝑧𝑎𝑠𝑖𝑒𝑗𝑒 𝑝𝑜𝑔𝑎𝑟𝑑ę 𝑖 𝑝𝑜𝑐𝑧𝑢𝑐𝑖𝑒 𝑤ł𝑎𝑠𝑛𝑒𝑗 𝑤𝑦ż𝑠𝑧𝑜ś𝑐𝑖 𝑛𝑎𝑑 𝑖𝑛𝑛𝑦𝑚𝑖, 𝑛𝑖𝑒 𝑛𝑎𝑟𝑜𝑑𝑧𝑖 𝑠𝑖ę ż𝑦𝑐𝑧𝑙𝑖𝑤𝑜ść 𝑎𝑛𝑖 𝑧𝑟𝑜𝑧𝑢𝑚𝑖𝑒𝑛𝑖𝑒.
𝑍𝑎𝑛𝑖𝑚 𝑧𝑎𝑝ł𝑜𝑛ął ś𝑤𝑖𝑎𝑡 przeniosło mnie do przedwojennego Krzemieńca na Wołyniu, miasta pełnego życia i różnorodności. Polacy, Ukraińcy i Żydzi funkcjonują obok siebie, wierząc, że ich codzienność będzie trwała niezmiennie. W centrum tej opowieści znajduje się Helena Krzemieniecka, młoda inżynier chemik, kobieta odważna, ambitna i wyraźnie wyprzedzająca swoje czasy. Nie godzi się na scenariusz narzucony jej przez społeczeństwo. Pragnie niezależności i świata, w którym kobieta sama decyduje o swoim życiu. Trudno jej nie polubić, bo jej upór, inteligencja i odwaga sprawiają, że z dużym zaangażowaniem śledziłam jej losy.
Najbardziej poruszyło mnie jednak to, jak autorka buduje atmosferę nadchodzącej katastrofy. Bohaterowie kochają, snują plany i cieszą się zwyczajnym życiem, a ja miałam świadomość, że ten świat za chwilę przestanie istnieć. Wioletta Sawicka nie epatuje dramatem, lecz powoli i z ogromnym wyczuciem pokazuje, jak rodzą się uprzedzenia i jak niebezpieczna potrafi być nienawiść zasiewana między ludźmi. To właśnie ten niepokój towarzyszył mi przez całą lekturę.
Szczególnie doceniam także sposób, w jaki autorka przedstawiła relacje między bohaterami. Przyjaźń ponad podziałami narodowościowymi i religijnymi niesie nadzieję, że człowieczeństwo może okazać się silniejsze niż ideologie. To obraz piękny i bolesny zarazem, bo historia niejednokrotnie pokazała, jak kruche bywają takie marzenia.
Wioletta Sawicka po raz kolejny stworzyła powieść pełną emocji, wzruszeń i historycznej prawdy. Jej styl pisania jest lekki i obrazowy, dzięki czemu bez trudu przeniosłam się na przedwojenne Kresy, usłyszałam rozmowy mieszkańców i poczułam atmosferę miejsca, które za chwilę odmieni bieg historii.
Największym atutem książki Wioletty Sawickiej był dla mnie sposób mistrzowskiego budowania kontrastu. Z jednej strony autorka z ogromną plastycznością odmalowała urok przedwojennego Krzemieńca, miasta artystów, nauki i wielokulturowości. Śledziłam z zapartym tchem pierwsze miłości, ambitne plany Heleny i sielskie chwile młodego pokolenia. Z drugiej strony, i tu objawiał się dziennikarski, reportażowy kunszt autorki, atmosfera z każdym rozdziałem stawała się coraz bardziej duszna. Wioletta Sawicka nie uciekała od trudnych tematów. Pokazywała, jak w ten wielonarodowy tygiel powoli sączył się jad: narastające konflikty polsko-ukraińskie, cichy antysemityzm, nieufność i zadawnione żale. Mając świadomość tego, co miało wydarzyć się na Wołyniu w latach czterdziestych, chłonęłam tę historię z nieustannie ściśniętym gardłem.
𝑍𝑎𝑛𝑖𝑚 𝑧𝑎𝑝ł𝑜𝑛ął ś𝑤𝑖𝑎𝑡 to przepiękna historia o marzeniach, odwadze i kobiecej sile, ale też o rzeczywistości, która jeszcze nie zdaje sobie sprawy z nadchodzącego przełomu. Powieść pokazuje, że wielkie tragedie nie rodzą się nagle, lecz wyrastają z obojętności i narastających podziałów. Zakończyłam lekturę z poczuciem bliskości wobec bohaterów i przekonaniem, że ich los pozostanie w mojej pamięci, a na dalszy ciąg tej historii będę czekać z drżeniem serca.