Duet autorek Vi Keeland i Penelope Ward, choć cieszący się popularnością, dla mnie był rozpoczęciem przygody z ich książkami. Toteż z premedytacją sięgnęłam po Zbuntowanego dziedzica, choć od początku wiedziałam, że ta lektura nie wniesie do mojego życia niczego nowego, a tym bardziej ambitnego.Miałam za to ochotę bliżej poznać pióro słynnych autorek, a przy tym pokładałam nadzieję, że książka zaoferuje mi rozluźnienie i da porządną dawkę humoru. Bo od czasu do czasu jest mi potrzebne takie lekkie i niezobowiązujące babskie czytadło. W ostateczności mogę napisać, że książka sprostała moim oczekiwaniom i jestem z niej usatysfakcjonowana.
Historia bazuje na wątku miłosnym, bo między bohaterami zaczyna iskrzyć już od pierwszych stron. Jako czytelnicy obserwujemy, jak w towarzystwie kąśliwych komentarzy i sporej dawki złośliwego dowcipu, rozwija się uczucie między nimi. I mimo iż lektura jest dość przewidywalna, to są momenty, które autentycznie potrafią zaskoczyć. Jedynym mankamentem, do którego mogłabym się przyczepić to kreacja bohaterów – bo w moim odczuciu są nieco papierowi, a Rush za mało męski – ale po co? Najważniejsze, że książka mnie wciągnęła i sprawiła mi dużą przyjemność.
Zbuntowany dziedzic może i nie jest lekturą wysokich lotów, ale moim zdaniem stanowi dobry przykład porządnej literatury kobiecej, przy której można się pośmiać, jak również w niektórych momentach zarumienić. Zakończeniesugeruje wyłącznie kłopoty w życiu głównej bohaterki, dlatego od razu chciałoby się sięgnąć po kontynuację, bo trzeba przyznać, że Gia na własne życzenie wpadła w niezłą kabałę. Odpowiedzi na pytanie, jak z tego wyjdzie, należy szukać w drugiej części. Osobiście wyczekuję kontynuacji.
Wydawnictwo: Editio
Data wydania: 2019-04-24
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 272
Tytuł oryginału: Rebel Heir: Book One (The Rush Series) (Volume 1)
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Edyta Stępkowska
Dodał/a opinię:
Magnolia044
Niepospolita uroda Elodie Atlier była pułapką na facetów, którzy zdradzali swoje kobiety. Agencja detektywistyczna nie była jednak pracą...
Birdie Maxwell miała na pieńku ze Świętym Mikołajem. Cztery lata temu poprosiła go o coś naprawdę ważnego, ale zawiódł. Mama nie wyzdrowiała. Po namyśle...