Jaka pora roku jest najlepsza na miłość?
“Moje największe marzenie, scena, którą wyobrażałam sobie w najśmielszych wizjach, dzieje się na moich oczach. Jeżdżę z Orionem Williamsem.”
Mało jest książek z wątkiem łyżwiarstwa figurowego. Zdecydowanie za mało. Dotychczas czytałam tylko “Od Lukova z miłością”, a okazuje się, że Morgan Moncomble też perfekcyjnie podeszła do tematu. Autorka od początku pokazuje jak doskonale zaznajomiła się z tym sportem i ponownie udowadnia, że jej książki są po prostu niesamowite!
Lily - przyjaciółka poznanej w jesiennym tomie tej serii, Camelii - to wybitna, ambitna i niesamowicie uparta łyżwiarka, która nie odpuści póki nie zwycięży. Złoto to jej marzenie, nie chce być świetna, chce być najlepsza. Od lat jej idolem jest “przeklęty mistrz” Orion Williams. Ten z kolei od 3 lat nie pokazuje się na lodowisku, nie bierze udziału w mistrzostwach. Czy jego pech, klątwa jaka rzekomo nad nim ciąży, są tego przyczyną ?
Gdy partner Lily trafia do szpitala i pewne jest, że już nie będzie miała z kim zawalczyć o złoto, niespodziewanie dostaje propozycję, z której nie ma szans, że nie skorzysta. Jak mogłaby nie sięgnąć po spełnienie swego marzenie skoro jest w zasięgu ręki?
Ale to co miało być bramą do wygranej, okazało się trasą pełną wybojów i przeszkód, bo choć Orion rozpoczyna treningi z Lily, to robi zarazem wszystko by z nich zrezygnowała. Biedaczek nie miał pojęcia, że ona naprawdę NIGDY nie odpuszcza.
Śmiałam się w głos i płakałam ze śmiechu czytając co oni wyprawiali żeby sobie nawzajem dokuczyć. To było rewelacyjne! Jak w pierwszym tomie zawładnął mną wątek kryminalny, tak tu ta ich pozorna nienawiść i determinacja w walce o zwycięstwo, oderwały mnie od przygotowań do świąt i na pełną dobę zatraciłam się w historii bohaterów. Dawno nie zarwałam nocki z książką ale tu nie było mowy, że ją odłożę nie poznając zakończenia!
Ewidentny enemies to lovers pochłania czytelnika bez reszty. A sama kreacja bohaterów powoduje, że angażujemy się w ich życie, czujemy ich pasję i fascynację i sportem i sobą nawzajem. Zauważyłam, że pod pewnymi względami można porównać ich do bohaterów “Jesieni”. Lily jak Camelia jest twarda, uparta, nieustępliwa, a Orion jak Lou, pozornie twardy i obojętny, a w rzeczywistości wrażliwy i pragnący miłości. Jest niesamowitym łyżwiarzem ale poza tym sportem życie jest puste. Wypełnia je lęk, że przy nim każdy jest zagrożony, że ciąży na nim klątwa i każdego kogo obdarzy uczuciem, czeka jakaś tragedia. Panicznie boi się, że Lily będzie następna. Czy to przekreśli ich szanse na zwycięstwo ?
Nie jestem fanką zimy, łyżwiarstwo figurowe dotąd za specjalnie mnie nie interesowało. Ale tu, przy tej lekturze czuć magię zimy, a jazda figurowa staje się równie niezwykła i wyobraźnia z pomocą cudownych opisów, pozwala nam zobrazować sobie jak nasza para bohaterów mknie po lodzie dając pokaz zapierający dech w piersi.
Historia walki o spełnienie marzeń, odzyskanie wiary w siebie, walki ze strachem i walki o miłość. Coś pięknego na tak wiele sposobów! Ta książka jak i poprzednia, jest po prostu perfekcyjna. To TRZEBA przeczytać i gorąco Wam ją polecam. A teraz byle do wiosny, bo wierzę, że kolejna część już blisko.
Kocham to bez reszty i czekam niecierpliwiej niż zwykle na tę porę roku. Czytajcie Kochani koniecznie!
Dziękuję za egzemplarz do recenzji. Weneedya - wydajecie same cuda.
Wydawnictwo: We need YA
Data wydania: 2025-11-26
Kategoria: b.d
ISBN:
Liczba stron: 464
Tłumaczenie: Artur Łuksza
Dodał/a opinię:
Marta BONIECKA