Lily - wschodząca gwiazda łyżwiarstwa figurowego - marzy tylko o tym, by zdobyć złoty medal na mistrzostwach świata. Kiedy poznaje swojego nowego partnera, nie potrafi ukryć zachwytu. Od dzieciństwa jest wielką fanką Oriona Williamsa, legendy lodu.
Tyle że Orion to „przeklęty mistrz", który jedyne, czego pragnie, to odejść z łyżwiarstwa. Gdy trener oznajmia, że została mu przydzielona nowa partnerka, Orion obawia się, że skończy tak jak inne zawodniczki - z poważną kontuzją zmieniającą jej życie na zawsze.
Pomimo nienawiści, zrodzonej podczas pierwszego spotkania, to determinacja pcha ich ku sobie. Tragedia na lodzie zbliża Lily i Oriona, dzięki czemu postanawiają zdobyć podium.
Ale... jak bardzo będą musieli sobie zaufać, żeby to osiągnąć?
Wydawnictwo: We need YA
Data wydania: 2025-11-26
Kategoria: b.d
ISBN:
Liczba stron: 464
Tłumaczenie: Artur Łuksza
Pierwszy tom serii "Cztery pory roku", czyli “Jesień, by ci wybaczyć" znalazł się w mojej topce tego roku. To absolutnie trzymający w napięciu romanso-thriller, z silnymi emocjami i dynamiczną relacją głównych bohaterów. Sądziłam, że "Zima, by się nie zakochać" będzie utrzymana w podobnym klimacie, a tu zaskoczenie, bo autorka, mimo iż zachowała spójność stylu, to sięgnęła po zupełnie inny rodzaj romansu i zafundowała inne emocje.
✨️Kto pokocha?
Myślę, że pokochają fani romansów sportowych, w tym wypadku łyżwiarstwa. Choć mnie jest daleko do tej dyscypliny, czy nawet podstawowej wiedzy na jej temat (jeżdżą na lodzie w ładnych strojach i robią fiku-miku i salta, ok?), to wciągnęłam się w ten świat. Pokocha każdy, kto lubi zawzięte bohaterki, które ciężką pracą spełniają swoje marzenia i cele oraz temat rywalizacji (a ta została tu nakreślona bardzo mocno, niemal boleśnie). I nie mogę zapomnieć o zimowym, mroźnym klimacie tej historii - jest miłość.
✨️Za co pokochasz?
Emocje, emocje, emocje- to chyba znak rozpoznawczy pani Moncomble, która potrafi z wirtuozerią grać na ludzkich uczuciach. Pokochasz za dbałość, z jaką autorka podchodzi zarówno do formy literackiej, jak i tematyki łyżwiarstwa — żadnego z tych elementów nie traktuje po macoszemu, dzięki czemu świat przedstawiony został skonstruowany z wielką dbałością o detale. Pokochasz za relację Lily i Oriona oraz ich rozwój nie tylko jako pary, ale też jednostek.
✨️Czy ja pokochałam?
Może odrobinę mniej niż część jesienną, ale tak, pokochałam. Podobały mi się momenty i te romantyczne i te skupiające się na zawodzie łyżwiarki/łyżwiarza. Ale najbardziej urzekły mnie momenty dramatyczne, te łamiące serce. Daleko tej historii do sklepu ze słodyczami. To historia wypełniona prawdą, potem, łzami, marzeniami i miłością do sportu, ale też drugiego człowieka. Wyjątkowa powieść, która długo zostanie w mojej pamięci, tego jestem pewna.
✨️Czy polecam?
__
Oczywiście! Głównie ze względu na emocjonalne napięcie, jakie towarzyszy podczas czytania od samiutkiego początku do samiutkiego końca oraz kreację bohaterów. A to jest akurat totalne mistrzostwo. Autorka stworzyła postaci, które mają w sobie prawdę, naturalność, siłę, a mimo niepowodzeń i porażek, które stanęły na ich drodze, wciąż chcą walczyć o samych siebie i siebie nawzajem.
__
✨️O czym jest?
__
Lily, młoda gwiazda łyżwiarstwa figurowego, marzy o złotym medalu mistrzostw świata. Okazuje się, że jej nowym partnerem zostaje Orion Williams, idol Lily. Mężczyzna zmęczony sławą i naznaczony tragediami poprzednich partnerek pragnie jedynie zakończyć karierę. Choć ich pierwsze spotkania rodzą niechęć, a wspólne mieszkanie i treningi jeszcze bardziej zaostrzają atmosferę między nimi, to determinacja i dramatyczne wydarzenia zbliżają ich do siebie.
Jakim jedynym słowem określilibyście książkę, którą ostatnio przeczytaliście?
Cudowna - taka właśnie jest ,,Zima, by się nie zakochać".
,,- Myślisz, że to - pytam, wskazując palcem moją bliznę - definiuje mnie jako osobę? Czy to jedyne, co przychodzi ci do głowy, gdy o mnie myślisz?
Orion marszczy czoło, jakbym powiedziała coś absurdalnego. Jego naiwność mnie rozczula i uśmiecham się lekko.
Uroczy jest.
- Oczywiście, że nie. To część ciebie, ale tylko niewielka. Jesteś czymś więcej niż ona... i dostaję szału, gdy próbujesz ją ukryć - mówi szeptem.
Przechodzi mnie dreszcz, gdy jego palce gładzą grzbiet mojego nosa. Jego wzrok sunie wzdłuż mojej blizny, po której Orion prowadzi opuszkę palca, i dodaje:
- Nie powinnaś się jej wstydzić.
- Tak jak ty. Jesteś czymś więcej niż twoja niepełnosprawność... i nie powinna odbierać ci tego, czego pragniesz, Orionie Williamsie."
Po powieść Morgane Moncomble sięgnęłam we współpracy barterowej z @weneedyabooks. Znajdziecie w niej historię Lily i Oriona, która na długo pozostaje w sercu i umyśle. W moim nadal tkwi. Elizabeth Pham od zawsze marzyła nie tylko o złotym medalu mistrzostw świata w łyżwiarstwie figurowym, chce przy tym pokonać rekord swojego największego idola -Oriona Williamsa. Zniknął on na jakiś czas z tego sportowego świata, a plotki krążące wokół niego, donoszą, że wisi nad nim klątwa, a każdą jego turniejową partnerkę spotyka nieszczęście. Co się wydarzy, gdy na jego drodze pojawi się dziewczyna, która nie boi się niczego, a na szali zwycięstwa jest w stanie postawić wszystko?
Już od pierwszych stron zostałam przez autorkę i bohaterów oczarowana i totalnie zahipnotyzowana. Czytelnik zostaje od razu wrzucony do świata, w którym przeważa łyżwiarstwo figurowe. Bardzo się cieszę, że było go tu w tak dużej ilości. Lubię takie tematyczne romanse, gdzie miłość rodzi się pod osłoną konkretnej scenerii.
Wszystko zaczyna się tu od wspólnej pasji, rywalizacji, wrogości, by przerodzić się w rosnącą sympatię... Przyjaźń, z ziarna której kiełkować w pewnym momencie zaczynają dużo głębsze uczucia. Opierające się na wspólnym zaufaniu, poznawaniu wzajemnie swych obaw, pragnień i granic. Ta książka porusza tematykę różnych problemów społecznych, w tym między innymi społecznej akceptacji oraz niepełnosprawności. Cieszę się, że właśnie teraz trafiła ona w moje ręce. Jest dla mnie takim zwieńczeniem tego roku, który zaczęłam z ,,Dark Ivy". Bo oba te tytuły wywołały we mnie podobne, niepowtarzalne odczucia, doprowadzając do chwili, kiedy uśmiechałam się mając jednocześnie łzy w oczach. ,,Zima, by się nie zakochać" zafundowała mi tak potężnego kaca książkowego, że nie wiem, co mam ze sobą teraz począć. Lily i Orion są wykreowani w tak fantastyczny sposób, że miałam wrażenie, jakbym czytała o ludziach mi bliskich, doskonale przeze mnie znanych. Morgane Moncomble posługuje się nie tylko pięknym, lekkim językiem... Układa historie słowami, którymi przemawia ujmująca szczerość. Polecam wam z całego serca tę powieść. Idealnie sprawdzi się w te zimowe popołudnia i wieczory. A mnie pozostaje nic innego, jak czekać z tęsknotą na kolejne pory roku.
Przeczytane:2026-01-30, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,
Jaka pora roku jest najlepsza na miłość?
“Moje największe marzenie, scena, którą wyobrażałam sobie w najśmielszych wizjach, dzieje się na moich oczach. Jeżdżę z Orionem Williamsem.”
Mało jest książek z wątkiem łyżwiarstwa figurowego. Zdecydowanie za mało. Dotychczas czytałam tylko “Od Lukova z miłością”, a okazuje się, że Morgan Moncomble też perfekcyjnie podeszła do tematu. Autorka od początku pokazuje jak doskonale zaznajomiła się z tym sportem i ponownie udowadnia, że jej książki są po prostu niesamowite!
Lily - przyjaciółka poznanej w jesiennym tomie tej serii, Camelii - to wybitna, ambitna i niesamowicie uparta łyżwiarka, która nie odpuści póki nie zwycięży. Złoto to jej marzenie, nie chce być świetna, chce być najlepsza. Od lat jej idolem jest “przeklęty mistrz” Orion Williams. Ten z kolei od 3 lat nie pokazuje się na lodowisku, nie bierze udziału w mistrzostwach. Czy jego pech, klątwa jaka rzekomo nad nim ciąży, są tego przyczyną ?
Gdy partner Lily trafia do szpitala i pewne jest, że już nie będzie miała z kim zawalczyć o złoto, niespodziewanie dostaje propozycję, z której nie ma szans, że nie skorzysta. Jak mogłaby nie sięgnąć po spełnienie swego marzenie skoro jest w zasięgu ręki?
Ale to co miało być bramą do wygranej, okazało się trasą pełną wybojów i przeszkód, bo choć Orion rozpoczyna treningi z Lily, to robi zarazem wszystko by z nich zrezygnowała. Biedaczek nie miał pojęcia, że ona naprawdę NIGDY nie odpuszcza.
Śmiałam się w głos i płakałam ze śmiechu czytając co oni wyprawiali żeby sobie nawzajem dokuczyć. To było rewelacyjne! Jak w pierwszym tomie zawładnął mną wątek kryminalny, tak tu ta ich pozorna nienawiść i determinacja w walce o zwycięstwo, oderwały mnie od przygotowań do świąt i na pełną dobę zatraciłam się w historii bohaterów. Dawno nie zarwałam nocki z książką ale tu nie było mowy, że ją odłożę nie poznając zakończenia!
Ewidentny enemies to lovers pochłania czytelnika bez reszty. A sama kreacja bohaterów powoduje, że angażujemy się w ich życie, czujemy ich pasję i fascynację i sportem i sobą nawzajem. Zauważyłam, że pod pewnymi względami można porównać ich do bohaterów “Jesieni”. Lily jak Camelia jest twarda, uparta, nieustępliwa, a Orion jak Lou, pozornie twardy i obojętny, a w rzeczywistości wrażliwy i pragnący miłości. Jest niesamowitym łyżwiarzem ale poza tym sportem życie jest puste. Wypełnia je lęk, że przy nim każdy jest zagrożony, że ciąży na nim klątwa i każdego kogo obdarzy uczuciem, czeka jakaś tragedia. Panicznie boi się, że Lily będzie następna. Czy to przekreśli ich szanse na zwycięstwo ?
Nie jestem fanką zimy, łyżwiarstwo figurowe dotąd za specjalnie mnie nie interesowało. Ale tu, przy tej lekturze czuć magię zimy, a jazda figurowa staje się równie niezwykła i wyobraźnia z pomocą cudownych opisów, pozwala nam zobrazować sobie jak nasza para bohaterów mknie po lodzie dając pokaz zapierający dech w piersi.
Historia walki o spełnienie marzeń, odzyskanie wiary w siebie, walki ze strachem i walki o miłość. Coś pięknego na tak wiele sposobów! Ta książka jak i poprzednia, jest po prostu perfekcyjna. To TRZEBA przeczytać i gorąco Wam ją polecam. A teraz byle do wiosny, bo wierzę, że kolejna część już blisko.
Kocham to bez reszty i czekam niecierpliwiej niż zwykle na tę porę roku. Czytajcie Kochani koniecznie!
Dziękuję za egzemplarz do recenzji. Weneedya - wydajecie same cuda.