To moje drugie spotkanie z twórczością autorki, poprzednio czytałam debiutancką powieść Ani - "Lekarkę nazistów", która całkowicie skradła moje serce, dlatego jak tylko zobaczyłam, że pisarka napisała coś nowego wiedziałam, że będę musiała to przeczytać i naprawdę nie mogłam się doczekać kiedy "Złodziejka listów" trafi w moje ręce! Muszę od razu wspomnieć o pięknej, klimatycznej okładce, która niesamowicie przyciąga wzrok! Stylistyka i język jakim posługuje się autorka jest bardzo lekki i przyjemny, co sprawia, że książkę czyta się naprawdę szybko i z dużym zainteresowaniem oraz zaangażowaniem, ja pochłonęłam ją w jeden poranek nie mogąc się oderwać od historii Astrid. Fabuła została w bardzo interesujący i wciągający sposób nakreślona, przemyślana, dopracowana i równie dobrze poprowadzona. Mamy tutaj w zasadzie trzy przestrzenie czasowe: przeszłość - lata czterdzieste XX wieku, rok 1958 oraz teraźniejsze czasy - rok 2014. Autorka w bardzo realistyczny, momentami nawet brutalny i bolesny sposób obrazuje Czytelnikowi to co działo się na ziemiach polskich w trakcie wojny, jak wyglądało życie mieszkańców, z czym musieli się mierzyć oraz jakie skutki i konsekwencje przyniosiły ich niektóre decyzję. Bohaterowie tej powieści zostali naprawdę świetnie wykreowani - są autentyczni, różnorodni, popełniają błędy, często postępują pod wpływem emocji, chwili, dlatego tak łatwo się z nimi w wielu kwestiach utożsamiać, nawet pomimo dzielących nas kilkudziesięciu lat i okoliczności. Historia została przedstawiona z perspektywy Astrid oraz Zosi (chociaż wiadomo, że autorka w głównej mierze skupiła się na losach młodej żydówki) co pozwoliło mi lepiej poznać kobiety, dowiedzieć się co czują, myślą, z czym się borykają, a tym samym mogłam lepiej zrozumieć ich postępowanie oraz decyzję. Obie bohaterki od pierwszych stron zaskarbiły sobie moją sympatię. Jestem naprawdę pod wrażeniem determinacji, niezłomności, poświęcenia, walki o przetrwanie oraz uczucia, jakim Astrid pomimo tak wielu przeciwności losu obdarzyła oficera SS - Waltera Schmidta. Listy, które kobieta pisała do Waltera wywołały we mnie naprawdę wiele emocji! W "Złodziejce listów" spodobał mi się również wątek współczesny i śledziłam go również z ogromnym zainteresowanie, kilka kwestii udało mi się rozszyfrować bardzo szybko, natomiast inne były dla mnie sporym zaskoczeniem. Tutaj z każdej przeczytanej strony wylewa się natłok emocji, które ja podczas czytania chłonęłam całą sobą! Obie historię tworzą naprawdę spójną całość! Autorka udowadnia, że w obliczu wojny możliwa jest również miłość, nawet ta zakazana, z góry skazana na potępienie i niepowodzenie. Pokazuje również, że nawet w tak trudnym dla wszystkich czasie znaleźli się dobrzy ludzie, którzy ryzykując własne życie ofiarowali swoją pomoc, wsparcie i troskę. "Złodziejka listów" to emocjonująca, poruszająca, wartościowa i pełna życiowych mądrości i prawd historia, która skłania do refleksji, daje nadzieję oraz uderza w najczulsze struny ludzkiej duszy! To kolejna historia spod pióra autorki, która zostanie w mojej pamięci i sercu na bardzo długo! Gratuluję Aniu! Czekam na więcej! A Wam ogromnie polecam tą powieść!
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2023-04-12
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 363
Język oryginału: polski
Dodał/a opinię:
zakochanawksiazk
Majątek i sława są nic niewarte, jeżeli nie masz z kim się nimi podzielić
PORUSZAJĄCA OPOWIEŚĆ O BÓLU, CIERPIENIU I STRACHU, ALE TAKŻE O WIELKIEJ MIŁOŚCI, POŚWIĘCENIU I NIEGASNĄCEJ NADZIEI. Apolonia Dobkowska miała odziedziczyć...
PORUSZAJĄCA OPOWIEŚĆ O BÓLU, CIERPIENIU I STRACHU, ALE TAKŻE O WIELKIEJ MIŁOŚCI, POŚWIĘCENIU I NIEGASNĄCEJ NADZIEI. Apolonia Dobkowska miała odziedziczyć...
Czasem jest tak, że kogoś spotykasz i już wiesz, że od teraz nie będziesz widział świata poza nim
Więcej