Recenzja książki: Afrykańska elektronika

Recenzuje: Katarzyna Krzan

Afrykańska elektronika Jana Krasnowolskiego to zestaw czterech opowiadań, które zaliczyć należy do realizmu magicznego.

 

Brudny Heniek to parodia Brudnego Harrego w polskiej wersji językowej. Rzecz zaczyna się od rzucenia kamieniem w hełm zomowca. Na skutek przedziwnych zbiegów okoliczności (i chyba historycznej sprawiedliwości) bohaterowie zajść sprzed trzydziestu lat spotykają się znowu. Tym razem w nowym świecie. Znowu zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Tym razem nie ma stanu wojennego, jest za to gorączka przedświątecznych zakupów. Dawni zomowcy trafili albo do policji, albo pracują w ochronie przybytków komercji. Heniek idzie właśnie z małżonką kupić choinkę i karpia. Nie cierpi świąt, odkąd pamiętnego grudnia sam święty Mikołaj strzelił mu w łeb. Teraz w głowie ma metalową płytkę, dopiero co wywalili go z policji, nie ma nastroju. Do tego w Empiku jest promocja książki o tamtej epoce, a na okładce… właśnie Heniek, pięknie uchwycony podczas grudniowej akcji na ulicach. Tego już za wiele. Nasz bohater wpada do księgarni i wyżywa się na młodym autorze. Co on może wiedzieć o tamtych czasach, gówniarz jeden?! Heniek nie wie jeszcze, jakie wypadki pociągnie za sobą ten czyn. Wszystko ma swoje konsekwencje. A późniejsza masakra w centrum handlowym jest znakiem, że nie wszystko zostało jeszcze powiedziane…

 

W kolejnym opowiadaniu autor przenosi nas do Anglii, gdzie poznajemy bohaterów Afrykańskiej elektroniki. Polak i pochodzący z Afryki Tombuko Ubijee, zwany Tom, pracują razem w fabryce. Pomimo różnic kulturowych, przyjaźnią się, trzymając raczej ze sobą niż ze swoimi pobratymcami. Nie podoba się to reszcie załogi, szczególnie pewnemu złośliwemu Grzesiowi. Ale jest na niego sposób - afrykańska elektronika, lokalna magia wudu. Grzesiowi szybko dzieje się krzywda, a wieść niesie, że pewien Polak załatwia sprawy skutecznie i dyskretnie. Obaj z Tomem zaczynają przyjmować kolejne zlecenia na mężów-sadystów, zdrajców, nieuczciwych pracodawców. Nie muszą już pracować w fabryce. Ale i tym razem są jeszcze konsekwencje, rachunki muszą zostać wyrównane. Duchy przodków są wściekłe, nie chcą już załatwiać prywatnych interesów. Trzeba zapłacić…

 

Hasta siempre, comandante to wyprawa na Kubę, gdzie wciąż żyje i ma się całkiem dobrze współpracownik wielkiego rewolucjonisty. Podczas jednej z akcji, jeszcze w latach pięćdziesiątych, byli wspólnie z misją w Kongo, gdzie "pomagali" wprowadzać nowy ład. Podczas jednej z masakr w afrykańskiej wiosce dochodzi do zdarzenia niezwykłego - ofiary zmartwychwstają. Sekret nieśmiertelności zostaje przekazany Kubańczykowi. Jest tylko jeden problem - by żyć wiecznie, musi on umrzeć, a by potem żyć, nadal musi pić świeżą ludzką krew. Nie ma problemu w ciężkich czasach rewolucji. Potem wystarczy tylko mądrze pozbywać się ciał. Jeździ więc nasz bohater po Hawanie swoim pięknym krążownikiem szos i zabiera do niego co piękniejsze dziewczyny. Zdjęcie tego samego samochodu kupuje po drugiej stronie oceanu pewien emigrant z Polski. Chce ozdobić ścianę w sypialni, gdzie jego dziewczyna powiesiła wcześniej swój bohomaz. Oboje jeszcze nie wiedzą, jaki los ich czeka…

 

Wreszcie ostatnie opowiadanie, chyba najdziwniejsze - Kindoki. To opowieść o afrykańskim chłopcu, przemycanym przez Francję do Anglii, gdzie sierotą ma zaopiekować się bogaty wujek. Problem w tym, że siedmiolatek jest "złym duchem". Ściga go afrykański ksiądz z misji, by go zabić. Chłopiec wraz ze swym opiekunem (pochodzącym z Polski, oczywiście) dociera wreszcie szczęśliwie na prom płynący przez Kanał La Manche. Pośród setek osób różnych kultur i narodowości płynących do Anglii jest także były esesman, którego dręczą wyrzuty sumienia. Kumulacja zła na pokładzie statku doprowadza do rewolucji, zaczynają się czystki rasowe. Jakby na jednym, odciętym od świata statku dochodziły do głosu wszelkie ukryte w ludziach złe skłonności, które prowadzą do wojen. Okazuje się, że bardzo niewiele trzeba, by z pozoru spokojny kierowca ciężarówki stał się przywódcą akcji zbrojnej, mającej przywrócić Anglii czystość etniczną.

 

Jan Krasnowolski w swych oryginalnych opowiadaniach pokazuje, co drzemie w ludzkiej duszy. Nie zawsze jest to dobro i skłonność do wielkich czynów. Wojna może wybuchnąć zawsze i wszędzie, bo tak naprawdę przemocy niewiele potrzeba zachęty. Opowiadania są precyzyjnie skonstruowane, każdy element układanki pasuje do innych, pokazując, że każdy czyn ma swoje konsekwencje, a za zło trzeba w końcu kiedyś zapłacić. Sprawiedliwość zawsze zwycięża, choć często nie tak, jak się spodziewamy.

Tagi: Afrykańska elektronika, Afrykańska elektronika recenzja, Afrykańska elektronika książka, Jan Krasnowolski Afrykańska elektronika, Jan Krasnowolski recenzja, Jan Krasnowolski książka, Jan Krasnowolski

Kup książkę Afrykańska elektronika

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Zobacz opinie o książce Afrykańska elektronika
Książka
Afrykańska elektronika
Jan Krasnowolski
Inne książki autora
Klatka
Jan Krasnowolski0
Okładka ksiązki - Klatka

Skład: sample z popkultury, miejskie legendy, punk rock, hip-hop, używki, seks, przemoc, wulgaryzmy, underground, polish psycho. Opis działania: pokazuje...

Czas wilków, czas psów
Jan Krasnowolski0
Okładka ksiązki - Czas wilków, czas psów

Mariusz Madejski, warszawski skinhead, jako dwudziestoletni chłopak zostaje najemnikiem podczas wojny na Bałkanach i bierze udział w czystkach etnicznych...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Pod tym samym niebem
Katarzyna Kielecka;
Pod tym samym niebem
Okna z widokiem na Weronę
Hanna Kowalewska
Okna z widokiem na Weronę
Ktosiek 2.0
Beata Piliszek-Słowińska
Ktosiek 2.0
Niedzielna dziewczyna
Pip Drysdale
Niedzielna dziewczyna
365 stron życia 2020
oprac. Justyna Wrona, Hubert Wołącewicz
365 stron życia 2020
Zawsze i na zawsze
Jenny Han
Zawsze i na zawsze
Grypa. Sto lat walki
Jeremy Brown
Grypa. Sto lat walki
Relikwiarz
Elżbieta Bielawska
Relikwiarz
Pokaż wszystkie recenzje