reklama

Recenzja książki: Dopóki mamy twarze. Mit opowiedziany na nowo

Recenzuje: Czytelnik59

Maski.

Clive Staples Lewis niewątpliwie kojarzy się ze słynnymi "Opowieściami z Narnii", bowiem to one przyniosły autorowi rozgłos. Tym razem Wydawnictwo Esprit zafundowało nam nie lada rarytas -  "Dopóki mamy twarze", ostatnią powieść w dorobku Lewisa. Dzieło napisane w konwencji parafrazy do znanej, mitycznej historii miłosnej Psyche i Kupidyna ukazuje wewnętrzną przemianę człowieka. Ta metamorfoza nie byłaby możliwa, gdyby nie zależała od hartu ducha, wiary, siły i woli głównej bohaterki. Ale droga, jaką musi przebyć, aby dotrzeć w głąb siebie jest długa i pokręcona. Ostatecznie jednak dociera do zrozumienia własnego życia; w godzinie próby jest już inną kobietą.

Egzotyka powieści polega na umiejscowieniu akcji w pradawnej, pogańskiej krainie Glome, którą z początku rządzi okrutny król Trome, a po jego śmierci, jedna z trzech córek - szpetna, lecz mądra Orual. Owa szpetota kobiety może być dla czytelnika kontrowersyjna, ale uważam, że celowo autor uznał za słuszne przedstawienie postaci w taki, a nie inny sposób. Za życia ojciec nie szczędził dziewczynie inwektyw, lżył i szydził z jej urody, demonstrował pogardę wobec córki, choć była wyjątkowo rozsądną i logicznie myślącą. Trome w celu edukacji córek, kupił od handlarzy niewolnikami, greckiego mędrca – Lisa, któremu własne słowa: żaden człowiek nie poczuje się wygnańcem, jeśli tylko pamięta, że cały świat jest jednym miastem, służyły za pociechę.

Mieszkańcy krainy wierzą w bóstwa, z krwawą, gniewną Ungit na czele. Przypisują jej wszelkie klęski, nieurodzaje i zarazy spadające na Glome. Wierząc, że tylko ofiara z ludzi może zapobiec plagom i nieszczęściom, poświęcają tajemniczej bestii jedną z córek króla, najmłodszą, piękną Istrę. Jej drugie imię – Psyche, ściśle wiąże się z dawnym mitem. Lewis w swojej opowieści nadaje drugie imiona również innym osobom, co nie jest bez znaczenia, gdyż dzięki temu daje czytelnikowi pewne wskazówki.

Na kartach książki poznajemy historię kobiety, która spisuje księgę swojego życia. Aby ukryć brzydotę, przywdziewa welon, za którym przez niemal całe życie ukrywa twarz. Po śmierci ojca przejmuje władzę. Będąc odważną i waleczną królową, dba o kraj do tego stopnia, że uczy się fechtunku i to z doskonałym skutkiem. Skrycie darzy uczuciem nauczyciela dającego jej lekcje władania mieczem. Czy z obu stron była to miłość nie sposób dociec, niemniej pewne jest, że poświęcają sobie większość czasu.

Właściwie cała książka jest rozważaniem na temat podstawowych wartości moralnych –  dobra i zła oraz odwieczną walką między nimi. Dobro, prawość i szlachetność  po raz pierwszy wyróżnił Sokrates, dlatego też Lewis w swej powieści często odnosi się do tego greckiego filozofa. Choćby z tego powodu czytelnik zastanawia się nad pokazywaną przez autora mądrością, bo niewątpliwie Lewis przemyca mądrość, często nawiązując do autora definicji Dobra. Zagłębiając się w kolejne strony książki, na usta cisną się pytania: czy możliwa jest miłość do osób, od których doznaje się krzywdy? Jak kochać ludzi w świecie zła, przemocy i upokorzenia?

Pisarz próbuje nam przekazać, ze miłość do bliźniego wcale nie jest łatwa, podobnie, jak szukanie tożsamości nie jest proste i gładkie, jakby mogło się wydawać. To trudna, wyboista droga, jakże często okupiona nieprzespanymi nocami, kołatającymi w głowie myślami, wylanymi cicho i po kryjomu łzami, poczuciem samotności we wszystkim.

Na kartach książki Lewis uparcie doszukuje się dobra w człowieku, podkreśla, że odrodzenie duchowe w świecie zakłamania i bolesnej egzystencji jest możliwe. Wystarczą wiara oraz chęci, można przeciwstawić się złym nawykom a postarać wydobyć z siebie prawego człowieka.

Swoim bohaterom autor  jak gdyby zakłada maski, za pomocą których chce przekazać nie wprost najważniejsze wartości dzieła. Maska pozwala czuć się bezpieczniej, „zwiększa” godność i chyba jest pewną formą ucieczki od prawdy o sobie. Ale nadchodzi chwila, kiedy tę zasłonę trzeba zdjąć i bez lęku popatrzeć w lustro, spojrzeć na siebie. Na nowo można przywrócić piękno, które nosi się we wnętrzu.

Myślę, że zamierzchłe czasy ukazane przez Lewisa z powodzeniem można przełożyć na współczesny, rzeczywisty świat, bez pominięcia wirtualnego. Świat, w którym żyjemy, jakże często zakrywając oblicze maską. Zwłaszcza w dobie rzeczywistości wirtualnej, gdzie nie ma konsekwencji, ani odpowiedzialności za słowa i czyny. Można włożyć maskę, grać role, kłamać jak z nut bez żadnych następstw. Status społeczny, hierarchie kulturowe czy konwenanse w ogóle się nie liczą. Założenie maski uwalnia nieznane dotąd strony osobowości człowieka.

Z pozoru książka nie jest skomplikowana, lecz kiedy bardziej się zagłębić, odnajdujemy wiele prawd dotyczących wnętrza człowieka, jego słabości, rozterek. Dotyka delikatnych spraw ludzkich, miłości i nienawiści, wiary i niewiary, prawdy i fałszu. Pod powłoką silnych, twardych, chitynowych pancerzy, kryją się słabe istoty, przeżywające rozdarcia, załamania, kryzysy, niejednokrotnie okupione chorobą.

Reasumując, ta książka to dobra lektura dla czytelnika, który lubi baśniowy świat, pełen tajemnic i grozy, jak również rozważania na temat zmienności natury ludzkiej.

 

Tagi: Dopóki mamy twarze. Mit opowiedziany na nowo, Dopóki mamy twarze. Mit opowiedziany na nowo recenzja, Dopóki mamy twarze. Mit opowiedziany na nowo książka, C.S. Lewis Dopóki mamy twarze. Mit opowiedziany na nowo, C.S. Lewis recenzja, C.S. Lewis książka, C.S. Lewis

Kup książkę Dopóki mamy twarze. Mit opowiedziany na nowo

<
Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Zobacz opinie o książce Dopóki mamy twarze. Mit opowiedziany na nowo
Recenzje miesiąca
Immunitet
Remigiusz Mróz
Immunitet
Witraże
Agnieszka Lis
Witraże
Consilio
Danuta Marć
Consilio
Królewska rozgrywka
Melisa Łada
Królewska rozgrywka
Czarne Wzgórza
Nora Roberts
Czarne Wzgórza
Jutro pokochamy Rzym
Magdalena Kołosowska
Jutro pokochamy Rzym
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy