Dziś przychodzę do Was z powieścią mocno nietypową, wymykającą się wszystkim konwenansom, historią, która w niekonwencjonalny sposób łączy ze sobą powieść obyczajową z filozoficznymi zagadnieniami, które wchodzą w myśli i zmuszają do poszukiwania odpowiedzi na pytanie: Jakim byłem wtedy i jakim jestem teraz człowiekiem? Czy świat jest taki, jak nam się wydaje, że go widzimy? Czy żyjemy, a może "wcale" nie istniejemy? Czy to, co nas otacza to prawda, czy to fałsz? A jeśli fałsz, to gdzie leży prawda?
Przed takimi (i wieloma innymi) pytaniami staje nasz główny bohater, który budzi się w szpitalu po wieloletniej śpiączce. Zaczyna poszukiwać sensu w życiu, własnej tożsamości i miejsca w świecie, który stał się całkiem obcy, pyta sam siebie "Kim jesteś i co ty tu robisz"
Podkreślić jednak trzeba, że nie jest to historia czysto filozoficzna, jest to historia, w której strach przeplata się z nadzieją, tęsknota i niepewność dnia jutrzejszego z radością jednej chwili, a śmierć nieustannie walczy z wolą życia.
Jest to także zwrócenie uwagi na problem depresji i tego jak ludzie chorujący na nią, muszą walczyć z nią każdego dnia, że jest to walka pełna zniechęcenia, potknięć i dołków, a posiadanie oddanych ludzi wokół jest olbrzymią wartością, która nie jednokrotnie może uratować nam życie.
Jest to jedna z tych książek, które niesamowicie trudno jest zamknąć w sztywnych ramach i jednoznacznie ocenić. Nawet w kilka dni po skończeniu lektury nadal nie do końca wiem się jak ubrać w słowa te emocje i refleksje, które czuję, jak wytłumaczyć sobie zakończenie, które obraca całą historię totalnie do góry nogami.
Nie do końca jest to łatwa historia, trzeba czytać ją w skupieniu, by uchwycić jej przesłanie, trzeba dać jej czas, by wybrzmiała całą mocą. Akcja nie dzieje się szybko, ale jej zakończenie zostaje w głowie na długo.
Genialnie Autor ułożył tę fabułę, należą się tu olbrzymie brawa i wielkie uznanie za to, że tak trudne i delikatne tematy, zostały w tak poruszającą i zrozumiałą treść.
Jestem przekonana, że ta powieść przypadnie do gustu wszystkim zainteresowanym silnym stresem, traumą oraz jej podłożem i skutkami, które ze sobą niesie.
Bardzo się cieszę, że mogłam poznać tę historię, zaintrygowała mnie ona i pobudziła do poszukiwań większej ilości materiałów na temat dysocjacji.
Na dodatkową uwagę zasługuje także bardzo ładne wydanie tej książki. Uwielbiam twarde oprawy, więc dla mnie to jest dodatkowy plus.
Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jest to historia która otwiera oczy, ciężar tej historii momentami staje się naprawdę trudny do udźwignięcia i sprawia, że patrzy się inaczej na to kim się jest, co się ma i dziękuje za to że "jest się zdrowym". Ta historia stanowi lustro dla życia, które niektórym z nas się przytrafia…