Łódź, rok 1914.
Na łożu śmierci matka nakazuje córce odnaleźć Łucję. W zimową noc dziewczyna trafia pod drzwi kobiety. Łucja, teraz już matka i babka, po odczytaniu listu otwiera przed nią drzwi, nie wiedząc, że wraz z dziewczyną wpuszcza do środka przeszłość, o której wolałaby zapomnieć. Czy przyjęcie pod swój dach sieroty było dobrym uczynkiem?
Od pierwszych stron czuć mroczny klimat, który momentami powoduje gęsią skórkę. To nie jest banalna historia - autorka potrafi budować napięcie i sprawić, że cały czas chcesz wiedzieć, co będzie dalej.
Podobało mi się to, w jaki sposób wykreowany został świat przedstawiony - jest tajemniczy, trochę niepokojący, a jednocześnie wciągający. Czuć, że wszystko ma tu znaczenie, a „echa” z przeszłości faktycznie wracają i mają wpływ na losy bohaterów. Postacie nie są papierowe, mają swoje problemy, emocje i wewnętrzne rozterki, przez co łatwo się z nimi utożsamić.
Styl pisania autorki jest przyjemny i lekki w odbiorze, mimo że porusza trudne i mroczne tematy. Czyta się szybko, bo rozdziały kończą się w takich momentach, że „jeszcze jeden” to standard.
Podczas czytania kilka razy łapałam się na tym, że odkładałam książkę tylko po to, żeby pomyśleć o tym, jak mocno przeszłość potrafi wpływać na teraźniejszość. Jak nasze decyzje mają wpływ na życie przyszłych pokoleń. Historia pokazuje, że nie da się uciec od tergo co było i od niewypowiedzianych emocji, bo one wracają w najmniej spodziewanym momencie. Ta historia uświadamia też, jak łatwo jest oceniać innych, nie znając całej prawdy i wszystkich okoliczności.
Bohaterowie nie są idealni, popełniają błędy i zmagają się z własnymi traumami, co sprawia, że wydają się bardzo realni. Po skończeniu książki zostało we mnie lekkie uczucie niepokoju, co dalej – ono zmusza do refleksji i sprawia, że historia próbuje sama w głowie czytelnika napisać swoje zakończenie.
Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, to momentami chciałabym, żeby niektóre wątki były jeszcze bardziej rozwinięte, bo aż się proszą o pogłębienie. Mam również uwagę do tempa. Dla mnie nieco za wolne. Mimo to całość wypada bardzo dobrze.
Dla mnie ogromnym plusem tej historii jest klimat - trochę dark, trochę tajemniczy, idealny na wieczorne czytanie. Mam nadzieję, że autorka dopisze ciąg dalszy historii. Polecam.
[Współpraca @WydawnictwoSkarpaWarszawska]
Lata 60. XX wieku. Zmagająca się z kryzysem twórczym i słabymi ocenami swojej najnowszej, najbardziej osobistej książki - Ziarna niezgody - pisarka Robinson...
Druga połowa XIX wieku. Polska pod zaborami, objęta cenzurą i powstaniem styczniowym. Dziewiętnastoletnia Łucja Kolebowska od dziecka pracuje we dworze...