Twórczość, która bierze na warsztat wielkie nazwiska i przenosi ich ciężar gatunkowy w polską współczesność, zawsze stąpa po cienkim lodzie. Anita Chrząszcz w swojej powieści podjęła się jednak tego zadania z odwagą, której nie sposób zignorować. „Fortuna Czartoryskich” to pozycja, która intryguje przede wszystkim samym konceptem - oto świat, w którym echa dawnych magnackich sporów nie wybrzmiewają w pałacowych salach, lecz w nowoczesnych biurach i na malowniczych, pienińskich szlakach. Autorka rzuca nas w sam środek Bystrej nad Dunajcem, gdzie lokalna społeczność żyje rytmem dyktowanym przez ambicje i wzajemne animozje dwóch potężnych rodów. To starcie starego z nowym, tradycji z bezwzględnym biznesem, stanowi niezwykle solidny fundament pod całą opowieść.
Lektura tej książki to doświadczenie niejednoznaczne, co w moich oczach czyni ją tym bardziej wartą analizy. Mamy tu do czynienia z fenomenalnie zarysowanym tłem obyczajowym. Autorka posiada niezwykły dar obserwacji - potrafi bezbłędnie oddać duszny klimat małej miejscowości, gdzie każde spojrzenie sąsiada ma swoje drugie dno, a rodzinne pretensje są pielęgnowane z większym pietyzmem niż rodowe srebra. Ta małomiasteczkowa aura, w której wielka gra o wpływy i turystyczne imperia miesza się z prozą życia, jest zdecydowanie najmocniejszym filarem powieści. Stylistycznie autorka operuje piórem lekkim i przystępnym, co sprawia, że przez pierwsze rozdziały wręcz się płynie, dając się uwieść wizji nowoczesnej wojny podjazdowej między Branickimi a Czartoryskimi.
Jeśli chodzi o konstrukcję postaci, mamy tu do czynienia z ciekawym zabiegiem - odejściem od archetypu niezniszczalnych bohaterów na rzecz grupy ludzi z krwi i kości, którzy w obliczu kryzysu bywają rozczulająco nieporadni. Ich dywersja, napędzana desperacją i chęcią odzyskania dawnego statusu, wprowadza do fabuły element nieprzewidywalności. To właśnie ta ludzka twarz „wielkich rodów” sprawia, że łatwo nam się z nimi utożsamić. Czytelnik z ciekawością śledzi, jak hakerka, pielęgniarka czy właściciel kawiarni próbują odnaleźć się w intrydze, która z każdą stroną zaczyna ich przerastać.
Należy jednak uczciwie wskazać, że dynamika tej historii bywa kapryśna. Choć sam pomysł na „skok” i zemstę jest doskonałym zapalnikiem dla akcji, momentami odnosiłam wrażenie, że autorka zbyt długo celebruje pewne sceny, co niepotrzebnie spowalnia tempo narracji. Istnieją fragmenty, w których opisowa strona tekstu bierze górę nad sferą zdarzeń, co dla czytelnika spragnionego czystej sensacji może być nużące. Momentami odnosi się wrażenie, że pewna skrótowość wyszłaby tej opowieści na dobre, nadając jej większej drapieżności. Zakończenie z kolei, choć zostawia po sobie pewien niedosyt i jasno wskazuje na kontynuację, może wydawać się nieco nagłe w zestawieniu z dość niespiesznym początkiem.
Moja subiektywna opinia oscyluje wokół dużego uznania dla odwagi w kreowaniu polskiego „nowoczesnego rodu”. „Fortuna Czartoryskich” to przede wszystkim świetne studium ludzkich motywacji i tego, jak nienawiść przodków potrafi zatruć życie kolejnych pokoleń. To książka, która wygrywa klimatem i autentycznością emocji, nawet jeśli czasami gubi rytm w warstwie fabularnej. Dla wielbicieli historii, w których lokalny koloryt miesza się z wielką polityką rodzinnych interesów, będzie to lektura satysfakcjonująca. Anita Chrząszcz udowodniła, że ma swój unikalny głos w literaturze współczesnej, a Bystra nad Dunajcem stała się w jej wydaniu sceną godną najlepszych dramatów.
Plan Kornelii na najbliższy czas wygląda następująco: Wyprowadzić się z mieszkania (w którym przyłapała chłopaka na zdradzie). Nauczyć się radzić sobie...