Recenzja książki: Ja, judaszka

Recenzuje: Justyna Gul

Współodczuwanie

 

Różnica wieku w związku budzi zainteresowanie szczególnie wówczas, kiedy pomiędzy partnerami istnieje ponad dziesięcioletnia przepaść. Sytuacja, jaka jeszcze w ubiegłym stuleciu była standardem, dziś ekscytuje i wywołuje plotki oraz domysły. Czasami też bulwersuje, kiedy kobieta jest właściwie dzieckiem, zaś on dojrzałym już mężczyzną. Jeśli dodatkowo osoby pozostające w związku są połączone relacją służbową bądź pełnione przez nie role społeczne stawiają je w sytuacji zależności od siebie, atmosfera robi się gorąca…

 

Co dzieje się wówczas, kiedy ona ma czternaście lat, osiem miesięcy i czternaście dni? Co, jeśli dziewczynka w takim wieku nie pragnie spotkania z ulubionym piosenkarzem, aktorem czy też kolegą z klasy, ale darzy miłością mężczyznę o trzydzieści lat starszego, a w dodatku nauczyciela? Co, jeśli to uczucie jest odwzajemnione? Na myśl przychodzi od razu słowo „pedofilia”, a związek ten staramy się sprowadzić do kontaktów cielesnych, do chęci zaspokojenia pierwotnych instynktów i wynaturzenia. Nic bardziej mylnego, bowiem uczucie, które połączyło Alicję i Wiktora, dalekie jest od tak oczywistych pobudek. Więź łącząca tych dwoje jest głębsza, duchowa, niemal metafizyczna i nie ma w sobie nic z projekcji chorego umysłu mężczyzny.

 

O tym, jak piękna, głęboka i prawdziwa może być miłość, w zajmujący sposób pisze Ewa Bartkowska. Ja, judaszka, opublikowana nakładem wydawnictwa JanKa, to poruszające studium związku, który opiera się granicy czasu, związku absolutnego, w którym nie ma miejsca na chłodne kalkulacje, nie ma miejsca na grę. Jest tylko bezgraniczne oddanie, jest bliskość tak intensywna, że wręcz niepokojąca.

 

Doświadczyłam, co się zdarzyło i czym się stałam, gdy poza egzystencją spotkały się nasze dusze, moja i jego, zmieszały się ze sobą i zespoliły w jedności, poza indywidualnością i ego, poza rozróżnieniem (…) i żadne z nas już nie było sobą, własnym ciałem ani umysłem, byliśmy tym zjednoczonym istnieniem, a ono było nami – mów Alicja, opisując związek z Wiktorem. Choć związek to zbyt prosta forma, nie zawierająca pełnej gamy uczuć i emocji. Bardziej odpowiednim słowem byłoby współistnienie…

 

Poznali się, kiedy ona była wyobcowaną nastolatką, rozpoczynającą naukę w liceum. Od plotek z przyjaciółkami, od nieporadnych pocałunków z rówieśnikami wolała ciszę i słowa, które stanowiły cały jej świat. On przyjeżdża z Warszawy, by w Jeleniej Górze rozpocząć wszystko od nowa. Zostaje nauczycielem matematyki i propedeutyki, trenerem tenisa, korepetytorem. Role, jakie narzuciło im życie: uczennicy i nauczyciela, nie przeszkodziły w rozwoju wzajemnej fascynacji, w obserwacjach, a wreszcie - w ostatecznym zjednoczeniu.

 

Pożądam jej umysłu, osobowości, nie ciała – pisze on w prowadzonym przez siebie dzienniku. Na mijające lata patrzymy zarówno z jego perspektywy, z perspektywy zapisków odczytanych po latach przez Alicję, jak i z punktu widzenia samej bohaterki. Przeżywamy wraz z Alicją i Wiktorem ich pierwsze spotkanie, męki codzienności, kiedy nie mogli być blisko, kiedy ramy, w które zostali wtłoczeni, stanowiły przeszkodę, czytamy ich osobistą korespondencję, słowa, które niosą całe bogactwo treści. Kiedy po ukończeniu przez Alicję szkoły zdecydowali się ujawnić, wraz z nimi doświadczamy chwil szczęścia, absolutu, ale też społecznego ostracyzmu. Razem też cierpimy z Alicją, czytając słowa Nic nie jest nam dane na zawsze

 

Ewa Bartkowska zabiera nas do świata, w którym nie ma miejsca na fałsz, na chłodne kalkulacje, na sporządzanie bilansu zysków i strat. W tym świecie, w świecie miłości prawdziwej, istnieje tylko współodczuwanie, istnieje jedno serce, jedna dusza i jeden umysł. Alicja i Wiktor stworzyli związek, który wymyka się sztywnym ramom, którego głębi nie są w stanie oddać żadne słowa. Autorka była jednak tego bliska, a poetycka i filozoficzna wymowa tekstu przybliżyła nas choć trochę do tej wielkości.

 

Ja, judaszka niepostrzeżenie uwodzi, zapada w pamięć, porusza i budzi tęsknotę. Za miłością podobną do tej, która połączyła bohaterów. Za wzajemną fascynacją, inspiracją, za wspólnym oddechem. Chciałabym tak kochać i chciałabym czytać więcej takich książek, w których emocji nie da się okiełznać, które wydają się boleśnie prawdziwe.  

Tagi: Ja judaszka, Ja judaszka recenzja, Ja judaszka książka, Ewa Bartkowska Ja judaszka, Ewa Bartkowska recenzja, Ewa Bartkowska książka, Ewa Bartkowska

Kup książkę Ja, judaszka

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Zobacz opinie o książce Ja, judaszka
Książka
Ja, judaszka
Ewa Bartkowska
Recenzje miesiąca
Manhattan Babilon
Lech Majewski
Manhattan Babilon
Orangeboy. Masz u nas dług
Patrice Lawrence
Orangeboy. Masz u nas dług
Nigdy nie będziesz mną
Anna M. Brengos;
Nigdy nie będziesz mną
Mały manipulator
Bartosz Sztybor;
Mały manipulator
Westerplatte
Jacek Komuda
Westerplatte
Harem
Alex Vastatrix, Waldemar Bednaruk
Harem
Zabójstwo na cztery ręce
Karolina Morawiecka;
Zabójstwo na cztery ręce
Pokaż wszystkie recenzje