Spojrzenie na historię
Jak powstają społeczeństwa, cywilizacje? Skąd się biorą takie, a nie inne kultury? Josephine Quinn, autorka książki Jak świat stworzył Zachód. Cztery tysiące lat historii nie odpowiada wprost na te pytania. Koncentruje się przede wszystkim na dziejach kawałka świata, który dzisiaj nazywamy Zachodem. Na czterech tysiącach lat historii, które wpłynęły na kształt Zachodu – taki, jakim jest dzisiaj. Autorka dowodzi tezy, że motorem dziejów są wzajemne kontakty, interakcje między społeczeństwami, wymiana handlowa, a nie cywilizacje. Według niej idea cywilizacji rozumianej współcześnie rozwinęła się dopiero w epoce wiktoriańskiej i w pewnym momencie zaczęła być nawet synonimem dla jednego kręgu kulturowego. Ponieważ prof. Quinn koncentruje się właśnie na Zachodzie, to nie omawia dziejów całego świata. To zaś, co odnosi się w książce do innych kultur, wspominane jest przede wszystkim w kontekście wpływów na świat Zachodu.
Już we wprowadzeniu do Jak świat stworzył Zachód Quinn zauważa, że optyka cywilizacyjna jest stosunkowo niedawnym europejskim wymysłem. Słowo wymysł brzmi tu dosyć mocno, ma bowiem w języku znaczenie raczej pejoratywne. Tradycja biblijna głosiła (i było to uznawane jeszcze w XVIII wieku), że cały świat został po potopie zaludniony przez synów Noego. Chrześcijaństwo łączyło wszystkich ludzi – przynajmniej w założeniach – jako należących do jednej rodziny. Pojęcie cywilizacji wprowadzono we Francji w XVIII wieku jako koncepcję społeczeństwa na wyższym szczeblu rozwoju. Jego orędownikami – wg Quinn – stali się zwłaszcza szkoccy filozofowie, chociażby liberał J. Stuart Mill. Stopniowo cywilizacji pojawiło się więcej – zaczęto tak nazywać grupy ludzi żyjących w konkretnych miejscach, z własną odrębną historią i trwałym charakterem. Zdaniem prof. Quinn optyka cywilizacyjna wypacza widzenie historii. To nie ludy tworzą historię, lecz ludzie oraz relacje, jakie ze sobą nawiązują. I to stara się autorka pokazać w książce.
Tytuł książki Jak świat stworzył Zachód wynika wprost z zainteresowań badawczych Josephine Quinn. Można jednak wyobrazić sobie analogiczne: jak świat stworzył Wschód, Południe, Północ, Chiny itp. Jeśli przyjmiemy optykę wzajemnych wpływów, to pojawiają się ciekawe pytania: dlaczego interakcje między ludźmi doprowadziły do takiego, a nie innego stanu świata? Jak to się stało, że jedne ludy przyjęły pewne wzorce, a inne je odrzuciły? Jak ludzie mający ze sobą kontakty stali się różni, czasami mocno odrębni kulturowo?
Książka nie odpowiada na pytanie, jak powstał Zachód. Pokazuje raczej, co na to wpłynęło niż opisuje szczegółowe mechanizmy. Pokazuje klocki, zasady ich układania, ale nie wyjaśnia w pełni, dlaczego efekty zabawy tymi klockami są takie, a nie inne. Autorka omawia wiele drobnych wydarzeń, udowadnia wzajemne wpływy różnych rejonów świata, widziane zwłaszcza jako nieustanna wymiana handlowa, techniczna, technologiczna. Miejscami lektura ta jest fascynująca, miejscami – męcząca. Problemem może być brak przygotowania merytorycznego u czytelnika. Autorka zakłada bowiem pewien poziom wiedzy szczegółowej, dotyczący historii Europy i jej otoczenia. Nie omawia wszystkich faktów z przeszłości, a bez ich znajomości trudno w pełni zrozumieć jej tok myślenia. Quinn podaje dużo informacji, odwołuje się do sporego materiału źródłowego, o czym świadczą rozbudowane przypisy. Czasami wydaje się to nazbyt szczegółowe, zaciemniające obraz całości. Zbyt analityczne tam, gdzie przydałaby się synteza.
Książka obejmuje okres czterech tysięcy lat, od epoki brązu do wielkich odkryć geograficznych. To czas wzajemnych oddziaływań. Interakcji nie zawsze pozytywnych i pokojowych, często – wielkiego zamętu i jeszcze większych antagonizmów. Ludzie na siebie wpływali, ale poza interakcjami na poziomie jednostek były też interakcje na poziomie społeczności, ludów, krajów, królestw. Historia pokazuje, jak często to, co jednostkowe, zmienia się pod wpływem tego, co zbiorowe. Jak trudne jest ocenianie postaw ludzi i wyjaśnianie mechanizmów rządzących historią. Prawa rządzące grupą bowiem nie zawsze oddają postawy i myślenie jednostek. Zbyt często nie poznajemy w pełni historii nieoficjalnej, która decydowała o zmianie świata. Często za to można odnieść wrażenie, że wpływ na historię przeciętnego człowieka jest raczej znikomy, choć przypadkowo może być istotny. Nawet demokracja oznacza rządy poprzez przedstawicieli, którzy – dziwnym trafem – rzadko spełniają wolę wyborców, często realizując po objęciu władzy własne, niejawne cele.
Warto przeczytać książkę Jak świat stworzył Zachód, choć nie jest to lektura łatwa i szybka. Poszerza bowiem szkolną wiedzę, spojrzenie na historię Europy, kwestionuje utarte schematy. Lektura może być okazją do zmiany, modyfikacji postrzegania otaczającego nas świata.