Tak naprawdę zastanawiałam się jak mam podzielić ta książkę, gdyż widziałam ją jako dwie wersje, niczym na jednym obrazie pod drugim kontem mamy zupełnie inny obrazek. Pierwsza wersja widziała losy człowieka, którego spotykają same najgorsze rzeczy. To nie była dobra wizja, gdyż ten urywek wdzierał mi się do głowy wkradając i wkładając tylko same negatywne rzeczy. Taki totalny brak sił, brak wiary w dobro, droga usłana nieszczęściami, depresja krocząca po piętach i ten wiek czterdziestu lat, czyli dokładnie tyle ile ja mam... Takie smutne przeświadczenie, że najlepiej jest zakończyć życie i pozwolić innym wieść prym bogaczy. To nie była łatwa treść, nie podobała mi się zwłaszcza przez to, że pisana była w trzeciej osobie. Później coś lekko zaczęło się zmieniać, zaczęło do mnie dochodzić, że cała treść obiera drogę ku fantastyce, gdzie wszystko jest możliwe. W momencie śmierci, która nie nadeszła, ten stan widziałam jako pobyt w śpiączce. To wtedy postaci zaczęła pojawiać się droga, która wszystko mogła zmienić. Ostatnie słowa umierającej małżonki zaczęły mieć inne znaczenie, jakby i ona na ostatniej prostej dawała mu nadzieję, że wszystko do czego doszło da się jeszcze odkręcić. Jednak tam gdzie trafił nie było spokoju. Wewnątrz siebie wciąż czuł potrzebę poruszania się pomimo niechęci, która była jakby odzwierciedleniem jego drogi jako żywy. Osoby, które tam spotykał były miłe i upiorne, koszmarne i straszliwe, modlitewne i nie posiadające dobrze rozwiniętej inteligencji. Jego głowa podsumowywała to miejsce, jednak wzrok kłócił się z tym, ponieważ co postać, to dawała mu odczuć zupełnie inne emocje. Później dochodziło do wydarzeń, gdzie nazywano go tymi, kim czuł, że nie był, jednak w momencie obrania na sobie świadomości osoby którą go nazywali, zdobywał potrzebną wiedzę i inteligencję. To było dokładnie tak jak ktoś mądry powiedział ,,poczuj się osobą, którą chcesz się stać, a zrobisz wszystko, by okoliczności tak cię właśnie traktowały". Od tej pory nie widziałam już zwykłej fantastyki, tylko poprzez wymyślne wydarzenia los człowieka, który co myślał, to to było mu dane, a kiedy myśli zmienił i świat zyskiwał nowy wymiar. Autor przekonuje nas do zmiany punktu widzenia i otwarcia się na nieznane, pomimo tego co bezpieczne nadal chce utrzymać nas w miejscu. Idź i podążaj naprzód zwłaszcza wtedy, kiedy najbardziej ci się nie chce, bo to testy, które trzeba przejść, by utwierdzić się w tym, że staniemy się tym, kim zawsze chcieliśmy być. Już więc nie widzę jej jako łatwą opowieść, ale jako naprowadzenie nas na myśli takie, które pchają nas do miejsca w którym zawsze chcieliśmy być.
P.S. Jest tu psychologiczna zagrywka jako mądre słowa, dobre słowa i naprowadzenie nas na wszystko co miłe. Jestem jednak zdania, że osoby, które nie interesują się psychologią, odbiorą ją jako zwykłą fantazyjną opowieść poradę. Jednak nawet jeśli tak będzie, to i tak warto się z nią zapoznać:-)
Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.