Recenzja książki: Moje książeczki. Księga pierwsza

Recenzuje: Karolina Mucha

Dla jednych – to odkrywanie nowych światów, wyprawa w głąb nie do końca oswojonej krainy wyobraźni, gdzie koty spacerują, wożą kocięta w wózkach. Źrebaki kopią czerwoną piłkę, która ląduje… na słońcu! I spada deszcz małych czerwonych piłeczek.

 

Dla drugich (nieco starszych) – to podróż sentymentalna, rejs po nie całkiem zapomnianych morzach dzieciństwa.

 

Jeśli pierwsi i drudzy lubią momenty zatrzymania i „powolności”, bez wątpienia przyznają: warto po raz kolejny wsiąść do baśniowego wehikułu czasu.

 

Po sukcesie, jaki odniosło jubileuszowe wydanie cyklu Poczytaj mi, mamo przyszła pora na wznowienie wydawanych przed laty przez Naszą Księgarnię Moich książeczek. Publikacje ukazujące się w obydwu seriach różnią się nieco charakterem (i formatem), ale z pewnością nie brakuje wśród nich wartych ocalenia perełek – opowieści, w których zasłuchają się kolejne już pokolenia najmłodszych czytelników.

 

O każdej z zebranych w książce historii można wiele pisać. Po trosze dlatego, że niemal wszystkie toczą się powoli, spokojnie, zachęcając do zanurzenia w opisywanym świecie, uderzając w najwrażliwsze struny duszy. A przy tym – co ciekawe – często nie wykraczając poza proste zdania w czasie teraźniejszym, dotykają spraw naprawdę istotnych. Bo chociaż główni bohaterowie nie muszą ratować swego baśniowego, pozbawionego potworów i straszydeł świata, wiele się o nim dowiadują, czasem ulegając wspaniałym przemianom. Jak samolubna, rozpieszczona Królewna ze Złotego koszyczka, która zamiast, jak wcześniej, wciąż żądać podarków, pragnie ofiarować coś innym. Albo jak niesforny Piotruś, któremu zajączek z rozbitego lusterka pomógł przejść przez drogę skruchy i poczucia winy.

 

Piękna, choć może i odrobinę melancholijna, jest również inna opowieść Heleny Bechlerowej – o Białogrzywku, czyli koniu z karuzeli, któremu koniczyna pana Floriana przyniosła spełnienie marzeń: wolność. Godna zapamiętania wydaje się nagroda, jaką otrzymał startujący w wyścigu ślimak Pafnucy. Jego zwycięstwo, podsumowane radosnym okrzykiem: Jak to dobrze pomóc innym!, to ważna lekcja także dla jego konkurenta – pragnącego zwycięstwa za wszelką cenę Onufrego. Życzliwość, optymizm, radość z posiadania przyjaciół niemal promieniują z opowiadania O wesołej Ludwiczce  (i oby zakorzeniły się w czytelnikach na długo!). Podobnie jak myśl, przekazywana przez bohaterkę opowiadania Adama Bahdaja, małą myszkę Kundzię, przemierzającą jezioro w chybotliwej łupince: nigdy, nawet w największym niebezpieczeństwie, nie wolno tracić nadziei.

 

Trzeba tu podkreślić, że ilustracje towarzyszące poszczególnym opowieściom nie przypominają tych „nowoczesnych”, głównie disneyowskich, do jakich większość małych czytelników zdążyła przywyknąć. Zresztą, nic w tym dziwnego: wykonywano je przecież przy pomocy innych materiałów, zupełnie innymi technikami. Czy jednak spodobają się współczesnym dzieciom? To, oczywiście, kwestia gustu, otwartości i pewnej artystycznej wrażliwości.

 

I tego, czy chcemy je w dzieciach rozwijać.

Tagi: Moje książeczki. Księga pierwsza, Moje książeczki. Księga pierwsza recenzja, Moje książeczki. Księga pierwsza książka, praca zbiorowa Moje książeczki. Księga pierwsza, praca zbiorowa recenzja, praca zbiorowa książka, praca zbiorowa

Kup książkę Moje książeczki. Księga pierwsza

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Zobacz opinie o książce Moje książeczki. Księga pierwsza
Książka
Inne książki autora
Kształty
praca zbiorowa0
Okładka ksiązki - Kształty

W tej książeczce poznasz kształty. Dowiesz się jak wygląda koło, prostokąt, trójkąt, kwadrat oraz owal. Pod każdym zdjęciem znajduje się podpis, który...

Miniatury morskie nr 9. Bitwa koło przylądka Spada
praca zbiorowa0
Okładka ksiązki - Miniatury morskie nr 9. Bitwa koło przylądka Spada

Miniaturki o marynarce wojennej - któż ich nie czytał w młodości z wypiekami na twarzy. Lektura tych właśnie zeszycików wielokrotnie dawała początek wielkiej...

Zobacz wszystkie książki tego autora