RECENZJA
„Ona coś knuje”
Autor: Sara Goodman Confino
Wydawnictwo: Muza
(współpraca reklamowa / barter)
Są książki, które nie potrzebują dramatycznych zwrotów akcji ani głośnych emocji, by poruszyć do głębi. „Ona coś knuje” należy właśnie do tej kategorii, przychodzi cicho, niepostrzeżenie, a potem zostaje w sercu na długo. To czuła, refleksyjna opowieść o kobietach, pamięci, miłości i odwadze do zaczynania od nowa, niezależnie od wieku.
Jenna znajduje się w momencie, w którym grunt usuwa jej się spod nóg. Zamiast wspólnej przyszłości i planowanego dziecka dostaje rozwód i poczucie kompletnego zagubienia. Wraca do rodzinnego domu, licząc, że tam uda się poskładać to, co pękło. Nie wie jednak, że prawdziwa podróż dopiero przed nią i że zaprowadzi ją znacznie dalej niż tylko w przestrzeni.
Wyjazd z babcią Evelyn do nadmorskiego miasteczka w Massachusetts staje się osią całej powieści. To podróż dosłowna, pełna przystanków i rozmów, ale przede wszystkim metaforyczna, prowadząca w głąb siebie i rodzinnej historii. Autorka z ogromną wrażliwością pokazuje, że przeszłość nie zawsze wraca, by rozdrapywać rany. Czasem wraca po to, by uleczyć.
Evelyn to postać absolutnie wyjątkowa, charyzmatyczna, bezpośrednia, pełna życia i tajemnic. Kradnie każdą scenę, w której się pojawia. Jej wspomnienia o młodzieńczej, burzliwej miłości nie są lukrowaną opowieścią z dawnych lat, lecz historią wyborów, odwagi, żalu i uczuć, które nie tracą mocy nawet po dziesięcioleciach. To właśnie ona, z błyskiem w oku i wyraźnym planem, „coś knuje”, delikatnie popychając wydarzenia we właściwym kierunku.
Relacja między Jenną a Evelyn jest sercem tej powieści. Międzypokoleniowa więź, rozmowy pełne mądrości, drobne gesty i niedopowiedzenia tworzą niezwykle autentyczny portret kobiecej bliskości. Słuchając historii babci, Jenna zaczyna rozumieć, że jej serce nie jest zepsute, jest tylko zmęczone. A spotkanie z Joe, powiązanym z dawną miłością Evelyn, staje się kolejnym elementem układanki, w której przeszłość subtelnie splata się z teraźniejszością.
Sara Goodman Confino pisze lekko, ciepło i inteligentnie. Narracja prowadzona jest dwutorowo, wspomnienia przeplatają się z teraźniejszością, odsłaniając stopniowo rodzinne sekrety i nadając historii głębi. Nadmorskie miasteczko tętni spokojem, melancholią i nostalgią; niemal czuć zapach soli w powietrzu i słyszeć szum fal, który sprzyja refleksjom.
„Ona coś knuje” to powieść o miłości w wielu odsłonach: tej pierwszej, straconej, niespodziewanej i tej, która przychodzi wtedy, gdy najmniej się jej spodziewamy. O tym, że nigdy nie jest za późno na zmiany, że każdy moment może stać się początkiem nowego rozdziału, a to, co wygląda na przypadek, często ma głębszy sens.
To idealna książka dla czytelników, którzy lubią historie spokojne, emocjonalne, podane bez patosu, za to z ogromnym sercem. Doskonała na wieczór, kiedy chce się zwolnić, zatrzymać na chwilę i przypomnieć sobie, że życie, mimo strat i rozczarowań, wciąż potrafi zaskakiwać.
Polecam z całego serca.
Lily Weiss ma trzydzieści dwa lata i jest singielką - dla jej matki to porażka! Ma świetne pióro, ale brakuje jej odwagi, by zostać pisarką. Dlatego...