Orkiestra szaleńca Edwarda Brooke-Hitchinga to istny gabinet osobliwości – tyle że muzyczny. Autor zbiera historie o dźwiękach, instrumentach, kompozytorach, wynalazkach, żartach i pomyłkach, tworząc niesamowitą opowieść o tym, że muzyka nie ma granic.

Przepięknie wydana książka Orkiestra szaleńca. Największe kurioza w historii muzyki stanowi połączenie monografii i kompendium. Prawdziwa kopalnia wiedzy i ciekawostek, które mają taką moc:
W 1964 roku pewien Anglik, Ray Stanton King – który później został przewodniczącym oksfordzkiego Stowarzyszenia Konserwatywnego – przesiedział nocami cztery miesiące w łazienkach różnych hoteli z mikrofonem dyndającym nad umywalkami, nagrywając bulgotanie w rurach. Z zapisanych odgłosów ułożył Symfonię Umywalkową, trwający pięć minut i trzy sekundy melanż brytyjskiej hydrauliki hotelowej.
Edward Brooke-Hitching stworzył rozdziały tematyczne, a każdy z nich to swoista wystawa pełna niesamowitości. Czytamy o osobliwych instrumentach, o muzycznych kodach i kryptografii, o utworach, które grają ciszą, o kompozytorach, którzy w partyturach potrafili zostawiać zaskakujące instrukcje wykonawcze. Nie brakuje muzycznych katastrof, wynalazków i rozwiązań tak zaskakujących, że aż trudno w nie uwierzyć!
Orkiestra szaleńca to książka o muzyce jako o sztuce szalonej, nieprzewidywalnej, nieskończenie kreatywnej. Muzyka jawi się jako zbiór ludzkich pomysłów, obsesji i eksperymentów dźwiękowych. W zaskakujący sposób styka się z nauką, technologią, często staje się czystą prowokacją. I to jest piękne, bo udowadnia, że muzyka służy nie tylko do wyrażania emocji i rozpieszczania naszych umysłów. Jest także narzędziem do testów, gier i opisywania świata.
To kompendium osobliwości można czytać fragmentami, łatwo skakać między rozdziałami, wracać do indeksu, zatrzymywać się przy ciekawostkach. Widzimy, jak cienka bywa granica między geniuszem a absurdem i jak często to właśnie z tego rodzą się najbardziej fascynujące historie. A przykłady można mnożyć: w XVI wieku powstał duet lutniowy, wymagający, aby jeden muzyk siedział drugiemu na kolanach i wspólnie grali na jednym instrumencie. The Really Terrible Orchestra, oficjalnie uznawana za najgorszą orkiestrę świata, rozdawała publiczności kieliszki wina przed koncertem jako formę znieczulenia.
Orkiestra szaleńca spodoba się osobom ciekawym świata i kultury, nawet jeśli nie mają muzycznego wykształcenia. To po prostu doskonała zabawa, cała masa unikalnych przykładów i ciekawostek, a to wszystko okraszone rycinami, ilustracjami i zdjęciami. Z pewnością docenią ją także muzycy, dźwiękowcy i wszyscy zainteresowani historią wynalazków, językiem muzyki czy historią sztuki.
Ogromnie się cieszę, że ta pozycja ukazała się w polskim tłumaczeniu (znakomitym! Brawa dla Janusza Szczepańskiego). Jest absolutnie wyjątkowa.
Piękna jak nocne niebo książka, która odkrywa tajemnice wszechświata! Oto niebo w postaci, w jakiej nigdy przedtem go nie przedstawiano: królestwo...
Największe wyprawy, odkrycia i poszukiwania na mapach. Wyśmienita rzecz. Rzetelnie przygotowana, napisana z ikrą i pięknie ilustrowana. Urzekająca!- ...