Recenzja książki: Pies bez łapy. Mordercze wypadki

Recenzuje: Małgosia Brzeska

Są takie kryminały, które czyta się dla samej zagadki. Są też takie, które zostają w głowie na długo po odłożeniu książki, bo dotykają czegoś znacznie głębszego niż tylko pytania „kto zabił?”. Powieść Pies bez łapy. Mordercze wypadki Michała Obrębskiego należy zdecydowanie do tej drugiej kategorii. To historia, która z jednej strony wciąga jak rasowy thriller, a z drugiej pozostawia czytelnika z niepokojącym poczuciem, że granica między przypadkiem, a zaplanowaną manipulacją bywa niezwykle cienka.

Już sam tytuł książki przyciąga uwagę i budzi ciekawość. Pies bez łapy to nie tylko nazwa kanału prowadzonego przez bohatera – to także metafora jego życia. Paweł Milski, były oficer policji i SOP, jest człowiekiem naznaczonym tragedią. Strata ręki w dramatycznych okolicznościach nie jest tu jedynie fizycznym kalectwem. To symbol czegoś znacznie bardziej dotkliwego – utraty dawnej tożsamości, poczucia sprawczości i wiary w sens służby, której poświęcił lata.

Milski jest bohaterem niezwykle interesującym. Nie jest typowym herosem kryminałów. Nie ma w nim tej chłodnej pewności siebie, jaką często mają literaccy śledczy. Jest zmęczony, pełen wątpliwości, momentami wręcz zagubiony. Trauma sprzed dwóch lat wciąż go trzyma w miejscu, a jego życie wydaje się zawieszone pomiędzy przeszłością, a teraźniejszością. Paradoksalnie to właśnie czyni go tak autentycznym. W jego myślach, reakcjach i wahaniach czuć prawdziwego człowieka, który próbuje poskładać siebie na nowo.

Prowadzony przez niego niszowy kanał kryminalny staje się dla niego czymś więcej niż tylko zajęciem. To forma terapii, próba powrotu do świata, który kiedyś był jego naturalnym środowiskiem. I właśnie w tym momencie jego życie znów zaczyna przyspieszać.

Seria dziwnych, makabrycznych „wypadków” z udziałem znanych osób początkowo wygląda na tragiczne zbiegi okoliczności. Znany dziennikarz powoduje wypadek, w którym ginie młoda aktorka. Wkrótce pojawiają się kolejne podobne wydarzenia. Media traktują je jak sensacyjne newsy, ale dla Milskiego coś tu nie gra. Jego policyjny instynkt zaczyna pracować – a czytelnik razem z nim zaczyna dostrzegać, że za fasadą przypadków może kryć się coś znacznie bardziej przerażającego.

Jednym z najmocniejszych elementów tej powieści jest sposób, w jaki autor buduje napięcie. Michał Obrębski bardzo umiejętnie dawkuje informacje. Każdy trop prowadzi do kolejnych pytań, a odpowiedzi pojawiają się powoli, jakby ktoś celowo odsłaniał tylko fragmenty większej układanki. Czytelnik ma wrażenie, że porusza się w świecie, gdzie prawda jest stale filtrowana, manipulowana i ukrywana.

W tej historii ogromną rolę odgrywają również bohaterowie drugoplanowi. To postaci, które nie są jedynie tłem dla głównego wątku, ale żyją własnym życiem i wnoszą do fabuły nowe perspektywy. Dziennikarze, celebryci, ludzie z kręgów służb specjalnych – każdy z nich skrywa własne tajemnice, a ich motywacje rzadko są jednoznaczne. Dzięki temu czytelnik do samego końca nie ma pewności, komu można zaufać.

Szczególnie interesujący jest sposób, w jaki autor pokazuje świat mediów i informacji. W powieści bardzo wyraźnie widać, jak łatwo sterować narracją, jak łatwo zmienić tragedię w medialne widowisko i jak trudno dotrzeć do prawdy, gdy ktoś z góry kontroluje zasady gry. To jeden z tych elementów książki, które sprawiają, że fabuła nabiera niepokojąco realistycznego charakteru.

Pod powierzchnią kryminału kryje się jednak coś jeszcze – refleksja nad systemem. Nad strukturami, które istnieją gdzieś ponad jednostką. Nad mechanizmami władzy, które działają niezależnie od tego, czy ktoś próbuje się im przeciwstawić. Autor bardzo sugestywnie pokazuje, że w świecie wielkich interesów i tajnych eksperymentów człowiek często jest tylko pionkiem.

A jednak Paweł Milski nie potrafi się wycofać. Może właśnie dlatego, że już raz stracił zbyt wiele. Jego prywatne śledztwo staje się nie tylko próbą odkrycia prawdy, ale też walką o odzyskanie samego siebie.

Podczas lektury wielokrotnie łapałam się na tym, że myślę nie tylko o samej zagadce, ale o bohaterze. O tym, jak wygląda życie człowieka, który nagle zostaje wyrwany z rzeczywistości, jaką znał. O tym, ile odwagi wymaga powrót do świata, który już raz okazał się brutalny i bezlitosny.

Pies bez łapy. Mordercze wypadki to kryminał, który działa na kilku poziomach jednocześnie. Jest w nim napięcie, jest intryga, są zaskoczenia. Ale jest też bardzo ludzka historia o stracie, próbie odbudowy życia i o tym, że czasem nawet najbardziej poturbowany „pies” wciąż potrafi wytropić prawdę.

Jeśli lubisz kryminały, w których każdy „wypadek” może być perfekcyjnie zaplanowaną zbrodnią, a samotny bohater z własnymi demonami próbuje przechytrzyć system większy od siebie, koniecznie sięgnij po Pies bez łapy. Mordercze wypadki — tę historię czyta się z rosnącym niepokojem i jedną myślą: a co, jeśli to wszystko naprawdę mogłoby się wydarzyć?

Kup książkę Pies bez łapy. Mordercze wypadki

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Zobacz opinie o książce Pies bez łapy. Mordercze wypadki
Książka
Recenzje miesiąca
Opad
Opad

František Kotleta

Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy