Recenzja książki: Przepraszam, czy ktoś zamawiał duszenie?

Recenzuje: grzegorzsekala

Czy można połączyć słowiańskie demony, nagiego
trupa w szafie i ostrą parodię pisarzy?

𝐈𝐰𝐨𝐧𝐚 𝐁𝐚𝐧𝐚𝐜𝐡 udowadnia, że tak! Zapraszam na recenzję
powieści „Przepraszam, czy ktoś zamawiał duszenie?

AUTOR 𝐈𝐖𝐎𝐍𝐀 𝐁𝐀𝐍𝐀𝐂𝐇
TYTUŁ Przepraszam, czy ktoś zamawiał duszenie?

Kolejna historia, która wyszła spod pióra 𝐈𝐰𝐨𝐧𝐲 𝐁𝐚𝐧𝐚𝐜𝐡
różni się trochę od wcześniejszych. Autorka uporządkowała swój charakterystyczny styl, sprawiając, że historia stała się zdecydowanie bardziej klarowna i przystępna dla czytelnika.

Sporym, a zarazem bardzo pozytywnym zaskoczeniem jest tu również błyskotliwe wplecenie słowiańskich demonów w tkankę opowieści, co nadaje całej historii wyjątkowy, unikalny klimat.
Znakiem rozpoznawczym autorki pozostaje zwariowana, nieszablonowa fabuła oraz barwne postaci, które wyróżniają się bezkompromisowymi i wyrazistymi poglądami.

Akcja powieści skupia się głównie wokół festiwalu literackiego 𝐁𝐚𝐜𝐤𝐬𝐭𝐫𝐞𝐞𝐭 𝐁𝐨𝐨𝐤𝐬, który odbywa się w podupadającym hotelu Leśne Zamczysko w miasteczku Wieszczyce. To tam przybywają niszowi autorzy, którzy liczą na obecność wpływowego człowieka w świecie literatury – Lolo Ćwika. Wizja podpisania kontraktu z tym agentem sprawia, że pisarze tracą głowę i desperacko przymilają się do organizatora. Dwoją się i troją, aby ten popatrzył łaskawie na ich powieść. Jednak, jak to przeważnie bywa, los bywa przewrotny – zwłaszcza gdy na drodze (albo w szafie) pojawia się trup. Sytuację dodatkowo komizuje fakt, że zwłoki są zupełnie nagie. Kiedy zaczyna się śledztwo, gęsta atmosfera, zamknięta przestrzeń hotelu oraz ograniczona liczba podejrzanych od razu przychodzą na myśl klasyczne historie 𝐀𝐠𝐚𝐭𝐡𝐲 𝐂𝐡𝐫𝐢𝐬𝐭𝐢𝐞.

Autorka bez skrupułów parodiuje światek literacki, obnażając relacje między twórcami i ich bezpardonową walkę o przetrwanie na rynku. W kapitalny sposób pokazuje reakcje autorów na złe recenzje na portalach czytelniczych, gdzie ich wysokie ego zderza się z krytyką. Choć jest to ujęcie prześmiewcze, pisarka zachowuje granice dobrego smaku, poruszając przy tym ważny i aktualny 𝐭𝐞𝐦𝐚𝐭 𝐡𝐞𝐣𝐭𝐮 𝐨𝐫𝐚𝐳 𝐥𝐢𝐧𝐜𝐳𝐮. Co więcej, Banach po raz kolejny udowadnia, że ma do siebie 𝐠𝐢𝐠𝐚𝐧𝐭𝐲𝐜𝐳𝐧𝐲 𝐝𝐲𝐬𝐭𝐚𝐧𝐬, wprost komentując w fabule własną twórczość: „(...) 𝐭𝐚 𝐁𝐚𝐧𝐚𝐜𝐡, 𝐩𝐢𝐬𝐳𝐞
𝐭𝐚𝐤𝐢𝐞 𝐝𝐮𝐫𝐧𝐨𝐭𝐲 𝐨 𝐝𝐞𝐦𝐨𝐧𝐚𝐜𝐡(...)".

Autorka z niezwykłą lekkością serwuje nam niezliczone zbitki językowe, które kapitalnie podkręcają absurdalny klimat tej historii. Wymyślone przez nią 𝐧𝐞𝐨𝐥𝐨𝐠𝐢𝐳𝐦𝐲 są absolutnie niepodrabialne. Zwroty takie jak „bezobjawowa płciowość” czy „lewouszność praworęczna przenoszona przez szczury” to zaledwie ułamek jej szalonych pomysłów, które gwarantują czytelnikowi potężną dawkę prześmiewczego humoru.

Obok książek 𝐈𝐰𝐨𝐧𝐲 𝐁𝐚𝐧𝐚𝐜𝐡 nie można przejść obojętnie – jej twórczość się 𝐚𝐥𝐛𝐨 𝐤𝐨𝐜𝐡𝐚 𝐢 𝐬𝐳𝐚𝐧𝐮𝐣𝐞, 𝐚𝐥𝐛𝐨 𝐩𝐨 𝐩𝐫𝐨𝐬𝐭𝐮 𝐧𝐢𝐞𝐧𝐚𝐰𝐢𝐝𝐳𝐢. Wszystko przez wszechobecną groteskę, która dla jednych stanowi wyśmienitą zabawę, a dla innych jest zbyt chaotyczną opowieścią. Moim zdaniem powieści „Przepraszam, czy ktoś zamawiał duszenie?” warto dać szansę, by poznać autorkę z jak najlepszej strony. Jeśli tylko spojrzycie na tę historię z przymrużeniem oka, gwarantuję, że świetnie się odprężycie, a przy okazji zyskacie ciekawy dystans do współczesnego świata

Tagi: Literatura kryminalna i detektywistyczna Komedie kryminalne

Kup książkę Przepraszam, czy ktoś zamawiał duszenie?

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Zobacz opinie o książce Przepraszam, czy ktoś zamawiał duszenie?
Inne książki autora
Trup numer 5
Iwona Banach0
Okładka ksiązki - Trup numer 5

Pewien hrabia szczyci się swoim niezbyt prawdziwym zamkiem we Francji. Niestety to, co wyprawia się w lochach spędza mu sen z powiek. W miasteczku Trou...

Kocha, lubi, morduje
Iwona Banach0
Okładka ksiązki - Kocha, lubi, morduje

Iwona Banach Kocha, lubi, morduje W miasteczku Strzygom wszyscy wierzą w strzygi, bo postarał się o to pewien przedsiębiorczy kapłan. Strzygi są mu potrzebne...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy