"Schron" Marcela Mossa jest trzecim tomem serii o Komisarzu Samborze Malczewskim. Sambor to bohater z zasadami i przeszłością, która czasem go dopada, lecz on mimo to, idzie dalej, często pod prąd, nie cofa się przed niczym, nie zastanawia się nad tym, co powiedzą inni, zawsze dąży do prawdy. Dla niego przede wszystkim liczy się sprawiedliwość, nawet kosztem wielu poświęceń.
"Tacy jak ty nie mają wielu zwolenników. Ludzie lubią, gdy się ich poklepuje po ramieniu i zasypuje komplementami."
Książka jest niesamowicie emocjonalna i dużo się w niej dzieje, jest w niej również sporo okrucieństwa (nawet wobec dzieci). Mroczna, tajemnicza i z elementami pradawnych wierzeń.
W Runowie po potężnej burzy Sambor ze swoim psem Terrorem, wybiera się do lasu, żeby zobaczyć zniszczenia. Przed starym schronem spotykają chłopaka, który prosi o pomoc dla swojej dziewczyny, która jest ranna. Sambor pomaga nastolatkom, lecz Terror wchodzi w głąb drugiego wejścia. Malczewski nie mając wyjścia, bo pies go nie słucha, wchodzi za nim.
Terror odnajduje ludzkie szczątki w zamurowanej części schronu. Okazuje się, że to zaginiona dwadzieścia lat temu bez śladu rodzina Wilczków. Śledztwo prowadzi do mężczyzny, który w tamtym czasie zamordował syna, żonę i teściową. Podejrzewano wtedy, że ukrywał się u Wilczków, lecz jakoś tego nie udowodniono. W każdym razie Sambor ma zamiar porozmawiać z tym mężczyzną, który przebywa w więzieniu. Czy jednak zabójca powie mu prawdę? Co wydarzyło się w tym schronie?
"Przechadzając się po lesie, Sambor z ponura miną przyglądał się krajobrazowi zniszczeń i rozmyślał o swoim życiu: rodzinnej tragedii, w której zginęli jego rodzice, niełatwej relacji z siostrą, a także śmierci żony i córki. Jeszcze rok temu jego codzienność wyglądała niczym ta leśna, pełna przeszkód droga."
Gdy w Runowie dochodzi do kolejnej tragedii, mieszkańcy wpadają niemal w panikę. Obawiają się o swoje życie. Pewnie dlatego coraz trudniej jest policji prowadzić śledztwo, bo ludzie boją się z nimi rozmawiać. W małej społeczności, gdzie znają się wszyscy, trudno jest wiele spraw utrzymać w tajemnicy.
Starsi mieszkańcy Runowa uważają, że to wszystko jest sprawką demonów, które wyprawiają "czarcie wesele", tak nazywają potężne burze, które zsyłają na ludzi obłęd i śmierć.
"Dawniej mawiano, że "gdy w chmurach szaleje czarcie wesele, możesz być pewien, że krew się poleje". Na pana miejscu wziąłbym sobie te słowa do serca."
"Z diabłem i jego demonami nie ma żartów. Po każdym czarcim weselu w powietrzu jeszcze długo unosi się metaliczny zapach krwi. Na pewno go pan dziś czuł."
Przeszłość ciągle splata się z teraźniejszością i chociaż sporo osób z tego środowiska coś tam pamięta z tamtych lat, ale nie za bardzo chce o tym mówić, więc może dlatego tak zagmatwane jest to dochodzenie.
Zakończenie satysfakcjonujące, lecz nie wszystkie wątki jeszcze wyjaśnione, bo żeby je poznać, czekać trzeba na część następną...
Żadna z nas nie poleciała do Dubaju po miłość... OCH, BĘDZIECIE IDEALNĄ PARĄ. WSZYSCY WAM UWIERZĄ. JUŻ WIDZĘ TE OKŁADKI GAZET I KOLEJNE OFERTY... Cierpiąca...
W ŚWIECIE WIELKICH PIENIĘDZY I POKUS PRAWDZIWA MIŁOŚĆ TO BEZCENNY SKARB. W dniu osiemnastych urodzin Jasmine Stokes otrzymuje od rodziców list, który...