Recenzja książki: Skąd wyleciało to ciało?

Recenzuje: Poczytajzemna

Kto powiedział, że kryminał musi być mroczny, ciężki i przytłaczający? Są takie historie, które pokazują, że nawet w świecie zbrodni można znaleźć miejsce na uśmiech, lekkość i sporą dawkę dobrego humoru. To właśnie w tych najbardziej absurdalnych sytuacjach kryminalnych często kryje się coś, co potrafi poprawić nastrój i sprawić, że na twarzy pojawia się szczery uśmiech.

Po tę książkę sięgnęłam bez chwili zawahania i to nie tylko dlatego, że to już czwarta część cyklu, ale przede wszystkim przez autorkę. Małgorzatę Starostę śledzę od samego początku jej pisarskiej drogi i z każdą kolejną książką utwierdzam się w przekonaniu, że jej styl jest po prostu nie do podrobienia, cenię jej naturalny, niewymuszony humor. Taki, który nie próbuje być śmieszny na siłę, tylko pojawia się zupełnie mimochodem, rozbrajając w najmniej spodziewanych momentach. Jej książki czyta się z przyjemnością, z uśmiechem na twarzy, a po odłożeniu zostaje to przyjemne, lekkie uczucie, jakby dzień nagle stał się trochę lepszy.

W tej części, trafiamy na pozornie spokojną konferencję historyczną, która jak to u Starosty bywa, bardzo szybko przestaje być spokojna. Czy naprawdę można pojechać gdzieś, żeby odpocząć od trupów… i natknąć się na nie ponownie? I to nie jeden, a dwa? Do tego duet Miller–Organek, który zdaje się przyciągać kłopoty jak magnes. Podwarszawski Teresin skrywa tajemnicę sprzed ponad wieku, a ja od pierwszych stron czułam, że to nie będzie zwykła zagadka.

Najbardziej wciągnęło mnie właśnie to połączenie przeszłości z teraźniejszością. Ta niewyjaśniona sprawa z czasów Kongresówki dodaje całej historii głębi i sprawia, że człowiek zaczyna się zastanawiać, ile jeszcze takich tajemnic czeka na odkrycie? I czy wszystko da się logicznie wyjaśnić? A może niektóre sekrety lepiej zostawić w spokoju?

Nie można też nie wspomnieć o bohaterach. Jeremi Organek w tej części pokazuje się z nieco bardziej emocjonalnej strony, ponieważ jego złamane serce dodaje historii nuty melancholii, ale jednocześnie sprawia, że staje się jeszcze bardziej ludzki. Z kolei Linda Miller… no cóż, Linda jest po prostu sobą. I to właśnie w niej uwielbiam. Jej bezpośredniość, odwaga i to, że kompletnie nie potrafi trzymać się z dala od kłopotów. Czy czasem przesadza? Być może. Ale bez niej ta historia nie miałaby tego pazura.

Podczas czytania były momenty napięcia, kiedy naprawdę chciałam jak najszybciej dowiedzieć się, co wydarzy się dalej. Były chwile zdziwienia, kiedy fabuła skręcała w zupełnie nieoczekiwanym kierunku. I oczywiście, było też sporo uśmiechu, tego charakterystycznego dla autorki, który pojawia się dokładnie wtedy, kiedy trzeba rozładować atmosferę.

Najbardziej urzekło mnie to, jak autorka potrafi balansować między kryminałem a lekkością. To nie jest łatwe, stworzyć historię o morderstwie, która jednocześnie nie przytłacza, a wręcz przeciwnie, daje czytelnikowi chwilę oddechu. I właśnie za to cenię tę książkę najbardziej.

Z pełnym przekonaniem polecam tę historię wszystkim, którzy lubią kryminały, ale mają ochotę na coś innego niż ciężki, mroczny klimat. Jeśli szukacie książki, która wciągnie, zaskoczy i jednocześnie poprawi nastrój, to zdecydowanie jest to dobry wybór.

Kup książkę Skąd wyleciało to ciało?

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Zobacz opinie o książce Skąd wyleciało to ciało?
Książka
Skąd wyleciało to ciało?
Małgorzata Starosta
Inne książki autora
Wina wina
Małgorzata Starosta0
Okładka ksiązki - Wina wina

Kiedy Agata Śródka, ,,panna z odzysku" - restauratorka i celebrytka, postanawia założyć winnicę w gościnieckim pałacu, nie spodziewa się, że ta przygoda...

O gusłach się nie dyskutuje
Małgorzata Starosta0
Okładka ksiązki - O gusłach się nie dyskutuje

Po raz pierwszy w historii Babiboru nikt nie ma głowy do myślenia o Szczodrych Godach. Malwina Maślankiewicz planuje wystrój wnętrz w swoim nowym lokum...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Opad
Opad

František Kotleta

Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy