W zamku pełnym tajemnic, otoczonym zdradliwym lasem, między dwojgiem magów pojawia się iskra pożądania - a potem coś więcej. Im bardziej odkrywają magię Rieli, tym wyraźniejsze staje się jedno: to ona może ocalić królestwo Garricka. Albo je ostatecznie zniszczyć.
Nie ukrywam – mam ogromną słabość do historii, które potrafią połączyć świetnie wykreowany świat z bohaterami, o których myślę jeszcze długo po zamknięciu książki. I właśnie takie wrażenie zostawiło po sobie „Srebro i krew”.
Już od pierwszych stron czuć, że autorka wie, dokąd prowadzi swoją historię. Nie zasypuje czytelnika ogromem informacji o świecie czy polityce. Zamiast tego stopniowo odkrywa kolejne elementy układanki, dzięki czemu nie miałam poczucia zagubienia, a wręcz przeciwnie – z każdą stroną coraz bardziej chciałam wiedzieć, co wydarzy się dalej.
Ogromnym atutem tej książki są bohaterowie. Nie są papierowi ani przewidywalni. Każdy ma własne cele, własne tajemnice i powody, dla których podejmuje konkretne decyzje. Bardzo lubię, gdy postacie nie są ani idealnie dobre, ani jednoznacznie złe – i tutaj właśnie to dostałam. Dzięki temu łatwo było mi się w tę historię emocjonalnie zaangażować.
Na osobne wyróżnienie zasługują dialogi. Są błyskotliwe, naturalne i często przełamują napięcie dobrze wyważonym humorem. To właśnie dzięki nim relacje między bohaterami rozwijają się wiarygodnie. Nie ma tutaj wrażenia, że uczucia pojawiają się znikąd – wszystko budowane jest stopniowo, co bardzo sobie cenię.
A skoro o relacjach mowa… romans jest obecny, ale nie dominuje całej fabuły. Jest dodatkiem, który wzmacnia historię, a nie jedynym powodem jej istnienia. Dla mnie to ogromny plus.
Akcja praktycznie cały czas trzyma tempo. Kiedy wydawało mi się, że mogę na chwilę odłożyć książkę, pojawiał się kolejny zwrot wydarzeń albo nowa informacja, która sprawiała, że czytałam „jeszcze tylko jeden rozdział”… i jak zwykle skończyło się na kilku.
Czy książka ma wady? Oczywiście. Chętnie spędziłabym więcej czasu z niektórymi postaciami drugoplanowymi, bo kilka z nich miało naprawdę duży potencjał. Momentami miałam też ochotę jeszcze głębiej wejść w polityczne intrygi i lepiej poznać mechanizmy rządzące tym światem. Ale to są raczej oznaki tego, że chciałam dostać tej historii po prostu więcej.
To jedna z tych książek, które przypominają, dlaczego tak bardzo lubię czytać, a powodem jest to, że w centrum zawsze stoją ludzkie emocje, lojalność, zaufanie i wybory, które mają swoje konsekwencje.
Jeśli szukacie książki, która łączy dworskie intrygi, dobrze napisanych bohaterów i historię, od której trudno się oderwać, to „Srebro i krew” zdecydowanie warto dopisać do swojej listy.
A teraz przyznajcie się… czy tylko ja mam tak, że po naprawdę dobrej książce przez kilka dni żadna kolejna nie wydaje się wystarczająco dobra?