Po powieści Macieja Siembiedy sięgam w ciemno i jeszcze się nie zawiodłam. Nie inaczej było tym razem. "Upiór" to kolejna część serii z Jakubem Kanią w roli głównej, choć tym razem Kani jest nieco mniej.
Zaczyna się od trzęsienia ziemi (ależ mnie ten początek zdenerwował!), a później jest coraz ciekawiej i napięcie rośnie z każdą przeczytaną stroną.
Tym razem rzecz dotyczy w dużej mierze umierania, strachu nie tylko przed samą śmiercią, ale głównie przed obudzeniem się w trumnie. Sporo miejsca Autor poświęca branży funeralnej, wokół której krąży wiele mitów i niedopowiedzeń. Pojawi się też wątek Władysława Reymonta! Jednym słowem - dzieje się!
Bardzo polecam!
9 grudnia 2012 roku dochodzi do zamachu na obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Gdyby nie pancerna szyba zainstalowana tuż przed atakiem, największa...
Jakub Kania dostaje prywatne zlecenie od niemieckiej dziennikarki: ma rozwikłać zagadkę pożaru, który tuż przed wybuchem wojny strawił jedną z najwspanialszych...