Recenzja książki: Zakon

Recenzuje: Ewelina Białogołąbek

"Zakon" to powieść, która najwyraźniej bardzo chciała być inteligentnym thrillerem o tajemniczej organizacji i wielkich sekretach, ale ostatecznie wyszło coś bliżej notatek z burzy mózgów, ktorych nikt później nie uporządkował. Fabuła kręci się wokół enigmatycznego zakonu, który — jak to zakon — wie wszystko, kontroluje wszystkich i istnieje od zawsze, tylko jakoś nikt nie potrafi tego sensownie pokazać. Główny bohater wpada w sam środek tej historii trochę przez przypadek, trochę przez przeznaczenie, a trochę dlatego, że ktoś musi zadawać pytania, na które książka nie ma odpowiedzi.

 

Narracja sprawia wrażenie, jakby była pisana w trybie „im mniej wyjaśnię, tym bardziej będzie tajemniczo”, co w praktyce oznacza, że zamiast napięcia mamy permanentne poczucie lekkiego zagubienia. Wątki pojawiają się z wielką pompą, po czym równie efektownie znikają, jakby autor uznał, że ich dalsze rozwijanie to już zbędny luksus. Czytelnik dostaje więc coś w rodzaju literackiego escape roomu, tylko bez wskazówek i z drzwiami, które i tak są otwarte od początku.

 

Postacie są… obecne. To chyba najbezpieczniejsze określenie. Mają imiona, czasem jakieś cechy, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że istnieją głównie po to, żeby przesuwać fabułę z punktu A do punktu B. Ich decyzje bywają równie przekonujące jak nagłe zwroty akcji, czyli raczej średnio. Dialogi natomiast brzmią tak, jakby bohaterowie nie rozmawiali ze sobą, tylko próbowali streścić czytelnikowi Wikipedię, tylko mniej precyzyjnie.

 

Tempo? Idealne dla kogoś, kto lubi jednocześnie nudzić się i być zdezorientowanym. Książka potrafi rozwlekać sceny, które nie mają większego znaczenia, a potem przeskakiwać przez kluczowe momenty z gracją osoby, która właśnie przypomniała sobie, że ma zaraz autobus. Finał wygląda tak, jakby został dopisany w ostatniej chwili, najlepiej na kolanie i bez szczególnej chęci sprawdzania, czy cokolwiek się jeszcze zgadza.

 

Najbardziej szkoda jednak potencjału. Motyw zakonu i religijnych tajemnic aż prosi się o pogłębienie, ale tutaj służy głównie jako dekoracja — coś w rodzaju klimatycznego tła, które dobrze wygląda z daleka, pod warunkiem że nie podchodzi się za blisko. Kiedy już próbujemy się przyjrzeć szczegółom, okazuje się, że za fasadą nie ma zbyt wiele.

 

"Zakon" to książka z dobrym pomysłem, który gdzieś po drodze się rozszedł. Miało być mrocznie, intrygująco i niepokojąco, a wyszło raczej momentami zagadkowo w stylu „co autor miał na myśli i czy sam to jeszcze pamięta”. Jeśli ktoś lubi historie, które zostawiają więcej pytań niż odpowiedzi, to proszę bardzo — tu będzie miał prawdziwy festiwal znaków zapytania. 

Kup książkę Zakon

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Zobacz opinie o książce Zakon
Książka
Zakon
Remigiusz Dudziec
Recenzje miesiąca
Opad
Opad

František Kotleta

Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy