Antyczne, przedludzkie cywilizacje, żyjące rzeźby, przeklęte filmy, spiskujące lalki, architektura będąca okultystycznym językiem przepisującym fundamenty rzeczywistości. A także tajne, ezoteryczne stowarzyszenia, nielegalne walki kogutów jako klucz do metafizycznego porządku świata oraz obłęd pomnożony przez szaleństwo - właśnie taki świat kreuje Christopher Slatsky w swoich niesamowitych opowiadaniach.
Nic nie jest tu oczywiste. Nie ma żadnych granic i żadnych zasad. Poza jedną: realne jest tylko to, w co nie potrafisz uwierzyć.
Wydawnictwo: Dom Horroru
Data wydania: 2023-02-15
Kategoria: Horror
ISBN:
Liczba stron: 210
Tytuł oryginału: Alectryomancer and Other Weird Tales
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Wojciech Gunia
Przeczytane:2026-03-19, Ocena: 5, Przeczytałam, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, 52 książki 2026,
Mamy tu na sali koneserów weird fiction? Przychodzę z propozycją czegoś, przy czym skala dziwności po prostu pękła!
To jeden z najlepszych zbiorów weird fiction jaki przeczytałam! Jestem nim zauroczona! Slatsky ze zwyczajnych spraw, miejsc i rzeczy potrafi stworzyć coś groteskowego, budzącego grozę. Odsłania rzeczywistość mieszkającą pod znaną nam ziemską powłoką. Przenosi nas w halucynogenne krainy, wywołując dezorientację. Bohaterowie pełni traum zostają brutalnie wyrwani z korzeni swej rzeczywistości, skąd nie ma ucieczki.
Taki bogaty wachlarz koncepcji, że mózg się przepala. Autor zgrabnie wplata w swe opowieści tematykę kultów, zapomnianych mitów, rdzennej ludności, teorii spiskowych, czy archeologii. Znajdziecie tu upiorne lale czy twarze, lustrzane odbicia, powidy pareidoliczne, czy kosmiczną grozę przywodzącą na myśl Lovecrafciańskie stwory i inne surrealistyczne rzeczy na granicy psychodelii. U Slatsky'ego wyczuwalna jest fascynacja osobliwymi budowlami architektonicznymi i po mistrzowsku wykorzystuje miejskie struktury łącząc je z nurtem symetrii wyciągając implikacje jakie tworzą dla kreowanych wizji żywych monumentalnych miast.
Te opowieści są abstrakcyjne, pełne niedopowiedzeń i niezwykłej atmosfery przypominającej sen. Tutaj ludzka marność, nieistotność człowieka w ogromie świata jest taka namacalna. Nieraz poczujecie tu dyskomfort.
Nawet mam problem z wyborem ulubionego opowiadania. Czy to "Korporatuloza", czyli korpohorror, gdzie jesteśmy niczym pacynki zanurzone w pracy po uszy. Gęste, ohydne i porażające! A może "Film maudit", po którym długo będziecie rozedrgani.
Twórczość Slatsky'ego jest wielowarstwowa, wymagająca. Raczej nie poczytacie tego ot, tak do kawusi. Autor jest oczytany i to się przebija w jego opowieściach, nie tylko pod postacią bogatego słownictwa. Tłumaczenie tego musiało być niezłym wyzwaniem! Wojciech Gunia szacun za przekład!
Dajcie się porwać wszechogarniającej dziwności! Marzę o tym, aby się u nas pojawiło więcej książek Slatsky'ego!