Okładka książki - Amartu-Ziqqu. Przebudzenie

Amartu-Ziqqu. Przebudzenie


Ocena: 6 (2 głosów)

Przeznaczenie, które nie pozwala zapomnieć
Tajemnica, która prześladuje od wieków
Starożytni bogowie, którzy grają we własną, mroczną grę
Sara musi odkryć, kim naprawdę jest – zanim świat pogrąży się w chaosie
Mroczna mitologia, epickie starcia i sekret, który zmieni wszystko
Czy odważysz się odkryć prawdę?

Amartu-Ziqqu. Przebudzenie to pierwsza część nowej serii Joanny Kurek. Opowieść, w której starożytna zagadka splata się z teraźniejszością, a przypadkowe spotkanie może okazać się kluczem do otwarcia drzwi, których nigdy nie powinno się uchylać.
W cieniu monumentalnych budowli i na granicy ludzkiego poznania rodzi się coś, co od tysiącleci cierpliwie czekało, by znów przemówić. Bohaterowie, nieświadomie wciągnięci w wir wydarzeń, muszą zmierzyć się z historią, która pamięta ich lepiej, niż oni sami pamiętają siebie...
To historia o przebudzeniu – nie tylko tego, co uśpione, lecz także prawd ukrytych głęboko pod powierzchnią pozornie zwyczajnego świata. Tajemnica, która stopniowo odsłania swoje oblicze, prowadzi ku finałowi, po którym nic już nie będzie takie samo.

Informacje dodatkowe o Amartu-Ziqqu. Przebudzenie:

Wydawnictwo: Alternatywne
Data wydania: 2026-04-23
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 9788368151299
Liczba stron: 337
Język oryginału: Polski

więcej

Kup książkę Amartu-Ziqqu. Przebudzenie

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Amartu-Ziqqu. Przebudzenie - opinie o książce

#współpracareklamowa z Wydawnictwo AlterNatywne
„Amartu- Ziqqu. Przebudzenie” Joanna Kurek


Lubicie klimaty mitologiczne i fantastykę z nutą dawnych wierzeń? Słyszeliście kiedykolwiek o mitologii sumeryjskiej? Jeśli nie, to świetny moment, żeby to zmienić. Z pomocą najnowszej książki Joanny Kurek wejście w ten świat staje się naprawdę przystępne i wciągające.


„Amartu-Ziqqu. Przebudzenie” to historia, na którą warto było czekać. Starożytni bogowie burzą dotychczasowy porządek, żądni władzy, karmią się ludzką energią i coraz śmielej sięgają po świat. Naprzeciw nim stają nieliczni, którzy ostatnimi siłami starają się unicestwić zło. Klucz do wszystkiego może mieć Sara — zwyczajna dziewczyna z niezwykłą mocą. Musi odzyskać wspomnienia i odkryć prawdę o swojej przeszłości, zanim będzie za późno. To najwyższy czas, by pilnie strzeżone tajemnice sprzed lat, wyszły na światło dzienne. Nic nie pozostanie takie samo.
Kto wygra to starcie - dobro czy zło? I kim naprawdę jest Sara?


Akcja tej powieści zaczyna się dość niewinnie i smutno. Poznajemy Sarę — dziewczynę wciąż zmagającą się ze stratą rodziców, która czuje i widzi więcej niż inni. Mieszka z ciotką, która daje jej opiekę, ale między nimi da się czuć dystans, zwłaszcza gdy temat schodzi na rodziców i tajemniczy wypadek. To milczenie i napięcie budzą w Sarze bunt. Jej zadziorność i determinacja pchają ją coraz bliżej prawdy o samej sobie. Ten etap poszukiwania samej siebie opisany jest niezwykle emocjonalnie, a przy okazji tak naturalnie, że czułam się częścią tej podróży. Kibicowałam jej z całych sił, by odzyskała wspomnienia, które okazują się kluczem do wszystkiego. Bo od przeszłości nie da się uciec. A to, co wydawało się przekleństwem może być jej przeznaczeniem.


W „Amartu-Ziqqu. Przebudzenie” to właśnie mitologia Sumeru wiedzie prym i na niej oparta jest fabuła. Bogowie są tu świetnie wykreowani, nie tylko pod względem mocy i umiejętności, ale też emocji. Ci „dobrzy” potrafią być wrażliwi, a nawet w tych mroczniejszych widać czasem ból, rozpacz czy tęsknotę za bliskością. Nie zmienia to jednak faktu, że to mistrzowie manipulacji, intryg i czuć to na każdym kroku. Duży plus za spis tych wszystkich postaci na końcu książki, z ich atrybutami i powiązaniami - to bardzo ułatwia odnalezienie się w tym świecie. Lekturę czytałam dwukrotnie w formie pdf, a pozniej juz wersję papierową.Przy ponownym czytaniu mogłam już skupić się wyłącznie na emocjach, samej historii i wciągnęło mnie to jeszcze bardziej.


Najbardziej trafiła do mnie scena finałowego starcia dobra że złem. Jest w niej napięcie, niepewność i ogrom mocy, która potrafi zarówno ocalić, jak i zniszczyć wszystko. Podczas tych scen niemal słychać zderzenia magii, grzmoty walki Ishkur z Lamasztu i Ereshkigal. To właśnie tutaj emocje czytelnika sięgają zenitu. W tej historii nie brakuje też momentu oddechu - spokojnych, niemal kojących. Jak senna podróż Sary do krainy boga Sina czy jej wspomnienia pełne ciepła i miłości.


Jeśli szukasz historii, w której fantasy łączy się z mniej znaną mitologią, „Amartu-Ziqqu. Przebudzenie” będzie świetnym wyborem, by przeżyć wciągającą przygodę w świecie pełnym magii, niebezpieczeństw, ale też nadziei. Już sama okładka oddaje ten intensywny, mroczny, a jednocześnie pełen siły i odwagi klimat. A to dopiero początek serii, którą zdecydowanie warto śledzić.


Moja ocena: 9/10.


Dlaczego nie pełna dyszka? Coraz bardziej przekonuję się do fantasy, ale to te bardziej przyziemne, „zwyczajne” historie tej autorki wciąż są mi najbliższe. Mam jednak przeczucie, że kolejne tomy „Amartu-Ziqqu. Przebudzenie” mogą to szybko zmienić.
 
 
 
Link do opinii
Avatar użytkownika - olilovesbooks2
olilovesbooks2
Przeczytane:2026-04-22, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2026,

*recenzja patronacka*

Jak pewnie zauważyliście nie często podejmuję się patronowania książek, choć propozycje co jakiś czas się pojawiają. Są jednak takie historie, czy takie autorki, którym odmówić nie potrafię. W przypadku tej historii zaważyło jedno i drugie. Asię poznałam przy jej debiucie, który zrobił na mnie ogromne wrażenie, a jej wiadomość z propozycją patronacką totalnie mnie rozczuliła, zaś sama historia kupiła mnie już po kilku pierwszych rozdziałach, kiedy okazało się, że to będzie historia oryginalna, magiczna i inna niż wszystkie.

Granica pomiędzy ludźmi i bogami nigdy nie była tak cienka i wątła jak obecnie. Po latach cichej wojny, manipulacji, intryg i reinkarnacji w końcu nadszedł czas by przeznaczenie upomniało się o swoje. Nadchodzą niespokojne czasy, bogowie szykują się do wojny, mroczne byty zaczynają się panoszyć, historia zaczyna zataczać koło, tajemnice zaczynają wychodzić na jaw, a przepowiednie zaczynają się wypełniać. W centrum tego wszystkiego stoi ona - Sara - zwykła dziewczyna, która straciła rodziców i która wyruszyła na swoją pierwszą przygodę, by poznać siebie i swoją przeszłość. Nie przypuszczała, że ta wyprawa okaże się taka kluczowa zarówno dla niej jak i dla świata, przed którym staje widmo apokalipsy. Sara musi odkryć prawdę, musi sobie przypomnieć to kim naprawdę jest, zanim świat pogrąży się w mroku i chaosie.

Mitologia sumeryjska, to mitologia mało mi znana, w sumie dotychczas miałam z nią do czynienia może ze dwa razy i wiedziałam o niej stosunkowo niewiele. Ta książka otworzyła mi oczy na jej niezwykłość, pozwoliła ją bliżej poznać, wejść do nowego nieznanego mi świata. Choć autorka troszkę się tutaj pobawiła i ponaginała oryginale wersje czy też dopracowała niektóre postacie, to zrobiła to po mistrzowsku, i jeśli ktoś nie ma bladego pojęcia o tej mitologii, to ta książka go zaskoczy, wciągnie i pokaże tą inną stronę. Jeśli ktoś zaś dobrze zna tą mitologię, lub tak jak ja ma o niej jakie takie pojęcie, też będzie zachwycony, bo wszelkie wprowadzone przez Asię zmiany były tak dobre, tak naturalne, że jak dla mnie może mi ona całą tą mitologię napisać na nowo.

Historia jest bardzo złożona, wielowymiarowa i wielowątkowa. Choć akcja powieści rozgrywa się w czasach współczesnych, to pojawiają się też odniesienia do przeszłości, do innych wcieleń ale też i co jakiś czas przeskakujemy do świata bogów. Stajemy twarzą w twarz z pradawnymi bóstwami, demonami, poznajemy dwie wersje jednej historii, które pomimo różnic się łączą i wspólnie prowadzą nas do ostatecznego starcia, które niejednego może zaskoczyć. Kiedy Asia przesłała mi plik, nie doczytałam go, zostawiłam sobie te ostatnie sto stron, żeby przeczytać je dopiero gdy książka do mnie dotrze, i czuję że dobrze zrobiłam. Bo końcówka była naprawdę epicka i dość spektakularna, a wizja końca świata była najwyraźniejsza ze wszystkich jakie dotąd dane mi było poznać.

Autorka stworzyła nam tutaj świetną i mega wciągającą opowieść, która stawia nas na granicy świata ludzi i bogów. To nie jest jakieś tam zwykłe fantasy, to fantastyka na bardzo wysokim poziome, plastyczna, obrazowa, szczegółowa ale i konkretna. Każdy detal jest ważny, przemyślany i dopracowany. Wraz z główną bohaterką wyruszamy w podróż, w której poznajemy nie tylko Sarę, ale też stworzony przez autorkę świat, poznajemy mity, legendy, przepowiednie, krok po kroku odkrywamy prawdziwe tożsamości bohaterów, odkrywamy tajemnice, obalamy niektóre teorie, aż dochodzimy do zaskakujących a może i szokujących odkryć, które mogą całkowicie zmienić nasze postrzeganie całości tej opowieści.

Historia napisana w naprawdę dobrym stylu, jeszcze raz powiem, że to fantasy z prawdziwego zdarzenia. Asia zrównoważyła nam tutaj części opisowe i dialogowe, przez co czytanie nas nie męczy. Akcja rozwija się w fajnym tempie, takim które nie nudzi, daje czas na analizę, na refleksję i zastanowienie się nad tym co się dzieje. Fabuła cały czas idzie do przodu, jest lekka dynamika, jest akcja, jest zagadka, wszytko ze sobą współgra, a my z każdą kolejną stroną coraz bardziej zagłębiamy się w tę niezwykłą opowieść i oczekujemy tego co będzie. Tutaj wam powiem spodziewajcie się niespodziewanego, bo nawet jak wam się będzie wydawać, że już ogarnęliście wszystko, to możecie się zdziwić... ja się zdziwiłam.

Choć historia się kończy, to ja mam wrażenie, że to dopiero początek. Tak samo sugeruje sam opis, który mówi, że to pierwsza część nowej serii. Końcówka choć moim zdaniem epicka i wyśmienita, pozostawiła mnie jednak z delikatnym niedosytem, ale to już chyba nikogo nie zdziwi. Asia zostawiła sobie tutaj furtkę, na to by wrócić do tej historii, pojawiła się sytuacja, w której część czytelników będzie domagała się, a wręcz żądała kontynuacji, w tym oczywiście ja. Bo choć miało być przebudzenie, to nie do końca się ono dokonało, wiec moja droga do dzieła, bo ja tu czekam i liczę na równie dobrą kontynuację, która może pójść bardziej w stronę romantasy, niźli fantasy.

Współpraca przy patronatach jest dla mnie wyjątkowa, ale przy tej książce pracowało mi się wyjątkowo dobrze, pomysły na promocję pojawiały się same, ta historia żyła swoim życiem w mojej głowie. Dlatego Asiu bardzo Ci dziękuję za tą współpracę i tą wspaniałą historię, której mogłam stać się częścią. To lektura, która przypomniała mi za co kocham fantastykę, która zajęła szczególne miejsce w moim sercu i mojej biblioteczce, którą oczywiście polecam, bo takie oryginalne historie obronią się same.

Link do opinii
Inne książki autora
Pomiędzy wiarą a przekleństwem
Joanna Kurek0
Okładka ksiązki - Pomiędzy wiarą a przekleństwem

Kirke budzi się w nieznanym lesie bez wspomnień. Schronienia udziela jej starszy mężczyzna. Po brutalnym napadzie dziewczyna rozpoczyna intensywny trening...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy