Lubicie klimaty mitologiczne i fantastykę z nutą dawnych wierzeń? Słyszeliście kiedykolwiek o mitologii sumeryjskiej? Jeśli nie, to świetny moment, żeby to zmienić. Z pomocą najnowszej książki Joanny Kurek wejście w ten świat staje się naprawdę przystępne i wciągające.
„Amartu-Ziqqu. Przebudzenie” to historia, na którą warto było czekać. Starożytni bogowie burzą dotychczasowy porządek, żądni władzy, karmią się ludzką energią i coraz śmielej sięgają po świat. Naprzeciw nim stają nieliczni, którzy ostatnimi siłami starają się unicestwić zło. Klucz do wszystkiego może mieć Sara — zwyczajna dziewczyna z niezwykłą mocą. Musi odzyskać wspomnienia i odkryć prawdę o swojej przeszłości, zanim będzie za późno. To najwyższy czas, by pilnie strzeżone tajemnice sprzed lat, wyszły na światło dzienne. Nic nie pozostanie takie samo.
Kto wygra to starcie - dobro czy zło? I kim naprawdę jest Sara?
Akcja tej powieści zaczyna się dość niewinnie i smutno. Poznajemy Sarę — dziewczynę wciąż zmagającą się ze stratą rodziców, która czuje i widzi więcej niż inni. Mieszka z ciotką, która daje jej opiekę, ale między nimi da się czuć dystans, zwłaszcza gdy temat schodzi na rodziców i tajemniczy wypadek. To milczenie i napięcie budzą w Sarze bunt. Jej zadziorność i determinacja pchają ją coraz bliżej prawdy o samej sobie. Ten etap poszukiwania samej siebie opisany jest niezwykle emocjonalnie, a przy okazji tak naturalnie, że czułam się częścią tej podróży. Kibicowałam jej z całych sił, by odzyskała wspomnienia, które okazują się kluczem do wszystkiego. Bo od przeszłości nie da się uciec. A to, co wydawało się przekleństwem może być jej przeznaczeniem.
W „Amartu-Ziqqu. Przebudzenie” to właśnie mitologia Sumeru wiedzie prym i na niej oparta jest fabuła. Bogowie są tu świetnie wykreowani, nie tylko pod względem mocy i umiejętności, ale też emocji. Ci „dobrzy” potrafią być wrażliwi, a nawet w tych mroczniejszych widać czasem ból, rozpacz czy tęsknotę za bliskością. Nie zmienia to jednak faktu, że to mistrzowie manipulacji, intryg i czuć to na każdym kroku. Duży plus za spis tych wszystkich postaci na końcu książki, z ich atrybutami i powiązaniami - to bardzo ułatwia odnalezienie się w tym świecie. Lekturę czytałam dwukrotnie w formie pdf, a pozniej juz wersję papierową.Przy ponownym czytaniu mogłam już skupić się wyłącznie na emocjach, samej historii i wciągnęło mnie to jeszcze bardziej.
Najbardziej trafiła do mnie scena finałowego starcia dobra że złem. Jest w niej napięcie, niepewność i ogrom mocy, która potrafi zarówno ocalić, jak i zniszczyć wszystko. Podczas tych scen niemal słychać zderzenia magii, grzmoty walki Ishkur z Lamasztu i Ereshkigal. To właśnie tutaj emocje czytelnika sięgają zenitu. W tej historii nie brakuje też momentu oddechu - spokojnych, niemal kojących. Jak senna podróż Sary do krainy boga Sina czy jej wspomnienia pełne ciepła i miłości.
Jeśli szukasz historii, w której fantasy łączy się z mniej znaną mitologią, „Amartu-Ziqqu. Przebudzenie” będzie świetnym wyborem, by przeżyć wciągającą przygodę w świecie pełnym magii, niebezpieczeństw, ale też nadziei. Już sama okładka oddaje ten intensywny, mroczny, a jednocześnie pełen siły i odwagi klimat. A to dopiero początek serii, którą zdecydowanie warto śledzić.
Moja ocena: 9/10.
Wydawnictwo: Alternatywne
Data wydania: 2026-04-23
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 337
Język oryginału: Polski
Dodał/a opinię:
Justyna Kubacka
Kirke budzi się w nieznanym lesie bez wspomnień. Schronienia udziela jej starszy mężczyzna. Po brutalnym napadzie dziewczyna rozpoczyna intensywny trening...