Atlas chmur

Wydawnictwo: Mag
Data wydania: 2012-11-07
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 978-83-7480-278-9
Liczba stron: 544

Ocena: 5 (36 głosów)

Nominowany do Nagrody Bookera bestseller "Atlas Chmur" Davida Mitchella to również jedna ze Stu Książek Dekady według wpływowych brytyjskich krytyków literackich Richarda Madeleya i Judy Finnigan. Teraz na jego podstawie powstał głośny film, w którym kreacje stworzyła plejada gwiazd: Tom Hanks, Halle Berry, Susan Sarandon, Jim Sturgess, Ben Whishaw, Jim Broadbent i Hugh Grant.

Pasażer statku, z utęsknieniem wyglądający końca podróży przez Pacyfik w 1850 roku wydziedziczony kompozytor, usiłujący oszustwem zarobić na chleb w Belgii lat międzywojennych dziennikarka-idealistka w Kalifornii rządzonej przez gubernatora Reagana wydawca książek, uciekający przed gangsterami, którym jest winien pieniądze genetycznie modyfikowana usługująca z restauracji, w oczekiwaniu na wykonanie wyroku śmierci i Zachariasz, chłopak z wysp Pacyfiku, który przygląda się, jak dogasa światło nauki i cywilizacji - narratorzy Atlasu Chmur słyszą nawzajem swoje echa poprzez meandry dziejów, co odmienia ich los zarówno w błahym, jak i w doniosłym wymiarze.

W tej niezwykłej powieści David Mitchell znosi granice języka, gatunku literackiego i czasu, proponując zadumę nad właściwą ludzkości żądzą władzy i niebezpiecznym kierunkiem, w którym w pogoni za władzą zmierzamy.

Kup książkę Atlas chmur

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Polecana recenzja

O Atlasie chmur Davida Mitchella do niedawna było naprawdę głośno za sprawą ekranizacji tejże powieści, która z rozmachem weszła do kin. Wiele też padło ciepłych słów na temat książki, jak i powstałego na jej podstawie filmu. Ale nic w tym dziwnego. Powieść Mitchella pod względem estetycznym, wizualnym jest wręcz niesamowita, a bogactwo języka potwierdza wielkie umiejętności brytyjskiego autora. Różnorodność bohaterów i miejsc akcji wieńczą jedynie całość.   Bohaterowie historii żyją w innych czasach, jednak wszystkich łączy nieodparta gonitwa za mniej lub bardziej ważnymi sprawami. Sława, pieniądze, władza… Nieważne, o co chodzi, ważne, z jak mocnym zaangażowaniem. Razem z nimi przemierzamy kilkaset lat, obserwując zachowanie poszczególnych pokoleń. Przeszłość, teraźniejszość, przyszłość. To nieistotne. I tak wciąż działamy na podobnych zasadach…   David Mitchell w swojej powieści przekracza granice współczesnej literatury, w której książka ma określony gatunek i styl. Atlas chmur zdecydowanie wyłamuje się z wszelkich schematów i dzięki temu powieść czyta się z nieskrywaną przyjemnością. Prócz budzenia podziwu dla imponującej wyobraźni autora, książka skłania czytelnika do refleksji o tym, co jest w życiu naprwdę istotne.    Zwraca uwagę strona formalna i budowa powieści. Zawiera ona różne formy wypowiedzi, które ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Atlas chmur

Sama forma "Atlasu chmur" jest bardzo ciekawa: sześć opowieści, każda odbywająca się w innym czasie, a jednak powiązane ze sobą, sześć różnych narratorów, a również różne formy epickie: od listu, przez pamiętnik po wywiad. Mimo to same opowieści nie wciągnęły mnie jakoś bardzo, miałam wrażenie, że autor tak mocno skupił się na warsztatowej stronie, że pewne momenty zgubiły swoją dynamikę. Książka mi się dłużyła, bohaterowie nie zawsze zachwycali i pod koniec się męczyłam. A po zakończeniu lektury muszę przyznać, że jest to pierwszy przypadek, iż książka jest gorsza od ekranizacji.
Link do opinii
Avatar użytkownika - kaniafrania
kaniafrania
Przeczytane:2016-07-01, Przeczytałam,

Sześć różnych, starannie utkanych historii osadzonych w całkowicie odmiennych realiach. Sześciu niezwykłych bohaterów rzuconych na głęboką wodę czasów, w jakich przyszło im żyć. Sześć na pierwszy rzut oka niepowiązanych ze sobą wątków, które jednak łączy nieuchwytna, do końca nieodgadniona więź. Taki jest właśnie "Atlas chmur" Davida Mitchella- książka, która intryguje i przywiązuje do siebie czytelnika na wiele długich godzin. Książka, w której drzemie wielka tajemnica, która wcale nie kończy się wraz z ostatnią stroną, ale trwa w nieskończoność. "Atlas chmur" to niewątpliwie najbardziej nietypowa i wymykająca się wszelkiej kwalifikacji powieść, jaką przeczytałam w ostatnim czasie. Wzbudza ciekawość już podczas analizy spisu treści. No bo w jakiej "normalnej" książce rozdziały porozrzucane się według starannie przemyślanego szablonu (który w wersji numerycznej prezentuje się mniej więcej tak: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 5, 4, 3, 2, 1)? Która książka zaczyna się przerwaną wpół historią, której zakończenia czytelnik dowie się dopiero pod koniec lektury? Ta właśnie nieszablonowość w planie powieści automatycznie popycha do działania, staje się impulsem do otworzenia książki i zgłębienia się w jej świat. O, pardon! Światy. No więc otwieramy książkę i... mamy ochotę czym prędzej ją zamknąć. Przynajmniej ja tak miałam. Po przeczytaniu pierwszej strony byłam pewna, że to nie dla mnie, że "Atlas chmur" mnie przerasta. Dlaczego? Ponieważ w pierwszym rozdziale króluje inwersja. Inwersja tak nieznośna, uciążliwa, choć zarazem piękna, że zanim dochodziłam do końca zdania, zapominałam, o czym w nim była mowa. A na domiar złego każde wypowiedzenie naszpikowane było ciężkostrawnymi archaizmami rodem z XIX wieku. W moim przypadku musiało przeminąć 50 stron, by męka przedzierania się przez następne karty powieści nabrała uroku, a piękno zostało dostrzeżone przez umęczony umysł. Od tej chwili za nic w świecie nie byłabym w stanie odłożyć "Atlasu chmur". Szczerze mówiąc, dla niego byłabym gotowa zrezygnować z edukacji, która stała się istotną przeszkodą w odbywaniu podróży w czasie i przestrzeni. Fabuła, oto klucz do udanej powieści. A co jeśli nie ma jednej spójnej historii, jednego związku przyczynowo-skutkowego, toczącego się od punktu A do Y? Wtedy możemy być pewni, że czytamy "Atlas chmur". Po początkowej lekturze Dziennika Pacyficznego niejakiego Adama Ewinga, przemierzającego bezkresny Ocean, przenosimy się do Belgii okresu międzywojennego, gdzie utalentowany i nie mniej świadomy swych zdolności, Robert Frobisher podejmuje próbę szybkiego wzbogacenia się. Następnie poznajemy historię młodej, ambitnej dziennikarki z Buenas Yerbas, która w latach 60. wpada na trop inwestycji, godzącej w bezpieczeństwo mieszkańców miasta. Potem nasza podróż prowadzi przez początek XXI wieku, czas państwa Korporacji i okres po upadku cywilizacji, by znów cofnąć się do punktu wyjścia. Adama Ewinga i jego powrotu do domu. To niesamowite, jak autor "Atlasu chmur" potrafi bawić się formą, mieszać gatunki (książka nie jest pod tym względem spójna), stylami literackimi, takimi jak powieść epistolarna, dziennik czy klasyczne opowiadanie. Książka jest także mieszanką różnych nastrojów: przejmującego smutku, emanującego z historii Frobishera, dreszczyku emocji w wątku Luisy Rey czy nieopanowanej wesołości, towarzyszącej humorystycznej wstawce Cavendisha. To, co jednak wzbudza największy podziw, to język. Barwny i w pełni dostosowany do przedstawianych realiów. 
Dusze przemierzają wieki, jak chmury przemierzają niebo i choć kształt chmury, ani barwa, ani wielkość nigdy takie same nie zostają, ciągle pozostaje chmurą. Choć podróż wiedzie przez różne epoki, nasi bohaterowie słyszą nawzajem swoje głosy. W pewnych momentach swojego życia napotykają na swoje ślady, strzępki przeżyć i poczynań, bardzo odległe echa zamierzchłych czasów. Myślę, że w tym właśnie drzemie sens całej powieści. Choć nasze losy przeplatają się, toczą w zupełnie różnych realiach, czasach, miejscach świata, to poprzez swoje życie mamy wpływ na byt innych. To, co robimy dziś- jutro, za tydzień czy za sto lat może odmienić rzeczywistość kogoś innego w mniej lub bardziej oczywisty sposób. "Atlas chmur" jednak nie jest książką jednej właściwej interpretacji. Pozostawia czytelnikowi pełną swobodę, niczego nie wyjaśnia i niczego nie dopowiada.
Kolejna wojna zawsze się zbliża, Robercie. Nikt ich nigdy do końca nie gasi. A co jest iskrą, od której wybucha? Żądza władzy, centralna siła natury ludzkiej. "Atlas chmur" to także ponura refleksja nad naturą człowieka. Pełno w niej postaci zdominowanych przez żądzę zysku, chorobliwie zachłannych i ponad wszystko pragnących władzy. Dokąd prowadzi droga ludzkości, która w imię posiadania i rządzenia jest gotowa odrzucić wszelkie wartości i idee. Powieść udziela nam odpowiedzi. Do państwa, w którym wartością duszy jest dolar, a potem... do Wielkiego Upadku, po którym spodlona ludzkość nie jest już w stanie osiągnąć poprzedniego stanu rzeczy. Dla mnie jednak książka Davida Mitchella to przede wszystkim orędzie nadziei. Autor przedstawia alternatywny bieg historii, ale swoją opowieść kończy w punkcie wyjścia. My, ludzie, wszystko jeszcze możemy zmienić. Musimy tylko zawzięcie i z poświęceniem walczyć o dobro, prawdę i piękno, jak to robią bohaterowie "Atlasu chmur".
I dopiero, gdy wydasz śmiertelne tchnienie, pojmiesz, że żywot twój więcej nie znaczył niźli kropla w nieskończonym oceanie! Lecz czymże jest każdy ocean jeśli nie morzem kropel?

Link do opinii
Avatar użytkownika - Vilsa
Vilsa
Przeczytane:2016-01-20, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2016,
Nie będę ukrywać, że koniec tej książki przywitałam z ulgą. Bo tekst jest męczący, poważny, pofalowany w wiele wątków. Obawiam się, że ta ilość jest trochę "przedobrzona". Ładnie wplatają się w siebie ich pewne elementy, ale nie jest to tak zgrabna całość, jaką chciałabym zobaczyć. Moim ulubionym wątkiem pozostaje historia Sonmi, czyli nasza (oby nie)przyszłość. Boję się takich wydarzeń, bo mam wrażenie, że wcale nie są tak daleko od naszej rzeczywistości. Miło wspominam także perypetie pana Cavendisha. Z kolei najciężej szło mi z Brodem Slooshy. Mało ciekawiła mnie tematyka, a do tego jeszcze ciężki język, pełen błędów ortograficznych (ale i tak podziwiam za świetną stylizację na mniej inteligentnego, właściwie bardzo prostego człowieka). Zdania na temat Atlasu Chmur mogą być podzielone; rozumiem argumenty obu stron, jednak nie mogę nie docenić tego, że autor naprawdę się postarał; uplótł całą tę historię, wymieszał style. Osobiście, podziwiam.
Link do opinii
Avatar użytkownika - tlenianka
tlenianka
Przeczytane:2015-06-03, Ocena: 5, Przeczytałam, 26 książek 2015,
Nie oglądałam filmu, jednak słyszałam o nim wiele pochlebnych opinii. Biorąc pod uwagę, iż zazwyczaj książka jest lepsza niż jej ekranizacja, postanowiłam najpierw sięgnąć po tomiszcze. Pierwsza część rozczarowała mnie - ciągnęła się w nieskończoność, tak samo jak rejs Adama Ewinga. Poważnie zastanawiałam się nad przerwaniem (porzuceniem na wieki) lektury, choć rzadko uciekam się do takich praktyk. Dziwnym zrządzeniem losu nie miałam pod ręką żadnej innej książki, więc jakoś udało mi się przebrnąć dalej. I całe szczęście. Język, jakim napisana jest druga część, jest już inny i chyba dlatego też łatwiej się czyta.Poza tym w ręce kompozytora Frobisher'a trafia dziennik z podróży A. Ewinga. W kolejnych częściach akcja przyspiesza i automatycznie zaczęłam poszukiwać powiązań i nawiązań do poprzednich części. Nie zauważyłam nawet, kiedy się od tej książki uzależniłam.
Link do opinii
Zdecydowanie trudna pozycja, aczkolwiek jej przesłanie jest godne uwagi. Zmiany zarówno narratorów jak i stylów literackich z jednej strony uatrakcyjniają, a z drugiej utrudniają czytanie. Początek był dla mnie w ogóle trochę nudny. O wiele lepiej czytało mi się część drugą, kiedy juz widziałam, co, z czym, i w jaki sposób jest powiązane. Najbardziej podobała mi się historia Lusi i Sonmi.. Najtrudniejsze w odbiorze ze względu na styl literacki, ale też najnudniejsze dla mnie były losyAdama Ewinga i Zachariasza. Pomijając jednak te kwestie autor rzeczywiście doskonale pokazał, do czego może doprowadzić żądza posiadania zarówno władzy jak i rzeczy materialnych, wiedzy i wszystkiego co tylko moglibyśmy posiąść.
Link do opinii
Avatar użytkownika - annna84
annna84
Przeczytane:2015-01-07, Ocena: 3, Przeczytałam, 52 książki 2015,
Niestety, książka nie przypadła mi do gustu. Może częściowo dlatego, że to nie jest mój ulubiony gatunek. Jedne historie były bardziej, inne mniej ciekawe, ale ogólnie mówiąc, nie zachwyciłam się.
Link do opinii
Avatar użytkownika - ankeszu
ankeszu
Przeczytane:2014-09-01, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, 26 książek 2014, 2014,
Dawno temu sprezentowane przez kuzynkę się wyczekało, wyczekało... Co mnie zachwyca w tej książce to różnorodność stylów. Każdy z narratorów jest wyjątkowy i w wyjątkowy sposób pokazuje świat, a niemal każde wyrwane z kontekstu zdanie dałoby się dopasować do narratora po samym brzmieniu. Majstersztyk. Także fabularnie.
Link do opinii
Avatar użytkownika - agusia97
agusia97
Przeczytane:2014-11-27, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2014,
Napis na okładce głosi, że nic nie jest przypadkowe, ale gdy zaczynamy czytać tę książkę wszystko wydaje się być przypadkowe. Gdy już jakiś fragment zaczyna być naprawdę interesujący i śledzimy losy bohatera z zapartym tchem, to opowieść nagle się urywa. A kolejny rozdział opowiada o czymś zupełnie innym. Wtedy czujemy pewne zniecierpliwienie, bo ta nowa historia nie jest taka jak tamta, a przynajmniej tak się nam wydaję, ale nawet się spostrzegamy, gdy docieramy do takiego momentu jak uprzednio. I tak koło toczy się i toczy. Aż do rozdziału, w którym zaczynamy dostrzegać pewne powiązania pomiędzy bohaterami różnych historii. Frobisher czyta dziennik pacyficzny Adama Ewinga, współplemiennicy Zachariasza czczą bohaterkę innej opowieści, mimo, że ta jest zwykłą dziewczyną, a nie żadną boginią, a Luisa jest zafascynowana i próbuje odkryć tajemnice listów Frobishera pisanych do Sixmitha. Bohaterów poszczególnych historii łączy jeszcze jedna rzecz: tajemnicze znamię, przypominające kometę. Nie jestem do końca przekonana o tym jak powinnam interpretować i postrzegać tę książkę. Może chodzi o to, że są to różne wcielenia tych samych osób? Albo o to, że nawet najmniejszy uczynek w przeszłości, może mieć ogromny wpływ na teraźniejszość? Ale wiem jedno, jestem wręcz zafascynowana "Atlasem chmur". Najbardziej podobała mi się Antyfona Sonmi -451, wizje przyszłego świata zawsze bardzo mnie interesowały. A ta jest naprawdę warta uwagi, choć okrutna. Jeszcze jedna rzecz w tej książce jest niezwykła, a mianowicie to, że każdy rozdział, każda historia pisana jest innym językiem i innym stylem , mającym naśladować poszczególną epokę. To naprawdę świetny zabieg literacki, i w tym przypadku jak najbardziej udany. Jestem przekonana, że jeszcze kiedyś przeczytam epopeje Davida Mitchell'a, jak dobrze, że stoi u mnie na półce w domu, dzięki temu zawsze mogę do niej sięgnąć.
Link do opinii
Avatar użytkownika - samantajurczak
samantajurczak
Przeczytane:2014-04-03, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki 2014,
Jest to trudna książka. Napisana w kilku stylach językowych ale warta przeczytania. Poznajemy wiele bohaterów i ich przygody, zauważamy co łączy jedną historię z drugą. Nie jest to książka, którą można czytać po trochu, bo czytelnik się zgubi.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Sihhinne
Sihhinne
Przeczytane:,

 

Pasażer statku, z utęsknieniem wyglądający końca podróży przez Pacyfik w 1850 roku; wydziedziczony kompozytor, usiłujący oszustwem zarobić na chleb w Belgii lat międzywojennych, dziennikarka-idealistka w Kalifornii rządzonej przez gubernatora Reagana; wydawca książek, uciekający przed gangsterami, którym jest winien pieniądz; genetycznie modyfikowana usługująca z restauracji, w oczekiwaniu na wykonanie wyroku śmierci; i Zachariasz, chłopak z wysp Pacyfiku, który przygląda się, jak dogasa światło nauki i cywilizacji – narratorzy Atlasu Chmur słyszą nawzajem swoje echa poprzez meandry dziejów, co odmienia ich los zarówno w błahym, jak i w doniosłym wymiarze.

Żebym nazwała jakąś książkę arcydziełem, powinnam po lekturze zostać z otwartymi ustami. Z zachwytu oczywiście. I, ku mojemu zaskoczeniu, Atlas Chmur spokojnie mogę okrzyknąć arcydziełem. I być może najlepszą książką tego roku, jaką przeczytałam. I żałować też mogę, że dopiero teraz po nią sięgnęłam. A zapowiadało się tak monotonnie… Pan Ewing płynie sobie statkiem, co jakiś czas historia urozmaicona jest jakimś wydarzeniem, język pełen archaizmów, kropka w kropkę, jakby naprawdę ta historia powstała w XIX wieku. Męczyłam się i męczyłam, aż w końcu, ze szczątkami nadziei, dotarłam do motywu Listów z Zedelghem. I się zakochałam. W książce. I w opowieści Roberta Frobishera. Wciągnięta już, musiałam się z nim rozstać na rzecz Luisy Rey. Znowu ciekawie, potem Tim Cavendish – najbardziej humorystyczny wątek w całej powieści. A po Timie, Sonmi-451. Jako że, z natury uwielbiam sci-fi, mogłam przewidzieć, że mi się spodoba. I to kolejna historia, po Listach, którą czytałam z zapartym tchem. A na koniec, jak to nazwałam, klin, czyli Bród Slooshy. Dziwny to rozdział, oj dziwny, zaskakuje językiem…

I tak akcja co chwila przeskakuje. Ja tu już zdążyłam się wciągnąć, a nagle bach, i inna historia. Oczywiście łączą się one różnymi szczegółami i wszystkie mają jeden główny motyw – chęć dążenia rasy ludzkiej do władzy i późniejsze tego następstwa. Ukazane jest to tak, że czytelnik widzi, że nie ważne jest, ile czasu minie, ludzka natura pozostaje niezmienna. Zmianom ulegają tylko realia i to, do czego istota może się posunąć, aby zdobyć bogactwo / władzę. Każdy rozdział żyje własnym życiem. David Mitchell jest geniuszem. Może nawet więcej. Dla niego nie istnieje coś takiego jak gatunek. Zbitek różnych form w jednym tomie, od pamiętnika, przez listy do wywiadu sprawiają, że czuć to urozmaicenie, że NIGDY nie można być pewnym, że coś się stanie. Magia ukryta w słowach, w zdaniach, pozwala nam na odkrywanie starożytnych prawd. Pełno sentencji, nie, nie żartuję i nie przesadzam – cały mój egzemplarz jest w samoprzylepnych karteczkach. Prawdą jest, że książka jest lepsza od filmu. A skoro film był świetny, to jak określić książkę? Nawet arcydzieło to za mało. Dzieło ponadczasowe też. Wiecie, brakuje mi w tym momencie trafnych słów, które by przekazały wszystko, co mi w mózgu siedzi. Za dużo odczuć, za dużo emocji. Śmiałam się i płakałam zarazem. Wyzywałam autora (zły autor, zły autor, jak mógł zrobić to i to?!), a potem mu dziękowałam, że napisał coś tak wspaniałego. Chcę więcej takich książek! Chcę więcej niepowtarzalności, tak osobliwych związków przyczynowo-skutkowych, takich bohaterów, obok których chciałabym żyć! Więcej tak pięknych, ale to przepięknych wątków miłosnych, na których płakałam nie raz. I które wyryte w mojej pamięci zostaną na zawsze i będą mi przypominać, że nie tylko ja mam problemy. Uczta dla czytelnika. Istna uczta dla oczu i wyobraźni, dla naszych umysłów. Granice i jakiekolwiek ograniczenia nie mają szansy na istnienie. Zastanawiam się nawet, czy Mitchell na pewno jest człowiekiem… Może i on i Murakami nadeszli z chmur i wtopili się w ludzkość – może szerzą swoje historie w jakimś celu. Nie wiem. Choć wiem  to, że Atlas Chmur zapamiętam na zawsze. Przez to zaskakujące zróżnicowanie. I może przez to, że moja wyobraźnia odkryła niezbadane dotąd zakątki. Książki czasem zmieniają czytelnika i ta jest doskonałym przykładem takiego zmieniania. Ktoś może wyśmiać tę wszechobecną reinkarnację, może zmieszać powieść z błotem, może i o gustach się nie dyskutuje, ale to byłaby istna ignorancja. Lub niezrozumienie. Nie mam dla książki skali! Nie mam dla książki skali! Ocena niemożliwa, bo śmiertelnik nie ogarnąłby umysłem tak dużej liczby! 

 

Link do opinii
Wielki tort - 6 historii - każda inna.Popis kunsztu pisarskiego. Ale brakuje jakieś podsumowania "spotkania bohaterów"
Link do opinii
Avatar użytkownika - Gosia2725
Gosia2725
Przeczytane:2013-05-28, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, 52 książki - 2013,
"Atlas chmur" to książka inna niż wszystkie... Bogaty język,ciekawy zabieg literacki,dzięki któremu w jednej historii zawarte jest 6 różnych opowiadań które mimo wszystko łączą się z poprzednimi. Autor zwraca w swojej opowieści przede wszystkim uwagę na to,jacy my ludzie jesteśmy. Niezwykła i ciekawa książka. Moim zdaniem nie jest to jednak książka dla wszystkich, nie każdy ją zrozumie i polubi... Polecam wszystkim którzy tak jak ja zachwycili się filmem(chociaż nie polecam zaczynać od filmu) a dopiero później sięgneli po książkę,naprawdę warto
Link do opinii
Avatar użytkownika - Magrum
Magrum
Przeczytane:2013-01-10, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, Polecam, Przeczytałam, 52 książki 2013,
Interesujący zabieg literacki, ciekawy pomysł. Aż chciałoby się posłuchać Atlasu chmur...bohaterowie poszczególnych części splatają swe losy w niewytłumaczalnej pajęczynie czasu. Warto przeczytać, choćby dla zapoznania się z piękną zabawą językiem.
Link do opinii
Muszę przyznać, że książkę momentami (szczególnie przy dzienniku Adama Ewinga i opowieści Zachariasza) ciężko się czytało, tak, że po jakimś czasie zastanawiałam się "o co tu w ogóle chodzi?". Ze względu na mnogość wątków i postaci po pewnym czasie zaczęły mi się one mieszać. Mimo wszystko uważam, że książka jest jak najbardziej warta przeczytania, szczególnie ze względu na niezwykły pomysł autora i jego realizację. A najważniejsze jest chyba to, że skończona lektura nie pozostawia nas bez pytań - sama zastanawiam się, czy reinkarnacja jest możliwa i czy mamy wpływ na naszą rzeczywistość, czy jesteśmy tylko częścią jakiegoś planu. Na pewno ta książka nie zniknie z moich myśli przez dłuższy czas.
Link do opinii
Avatar użytkownika - greenlady
greenlady
Przeczytane:2013-04-25, Ocena: 4, Przeczytałam,
Do przeczytania książki nakłonił mnie.... film. Także kolejności nie zachowałam odpowiedniej, ale na filmie (prawie całym) bawiłam się wyśmienicie, a przeczytana potem książka wyjaśniła pewne niejasności filmowe. W książce, jak w filmie, pewne opowieści podobały mi się bardziej, inne mniej. Ciężko czytało się "Dziennik" oraz opowieść Zachariasza, ze względu na styl (ale brawa za nadanie atmosfery epoki dla autora!). Przygody Tomtohego rozbawiały mnie, a potyczki Luisy z korporacją trzymały w napięciu. Książka jako całość jednak nie zachwyca i nie przykuwa do fotela na długie godziny
Link do opinii
Avatar użytkownika - joszmi
joszmi
Przeczytane:2019-07-12, Ocena: 5, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - MagdaMc
MagdaMc
Przeczytane:2019-02-14, Ocena: 5, Przeczytałem,
Avatar użytkownika - Agatonik
Agatonik
Przeczytane:2018-05-28, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2018,

To niełatwa książka, łącząca w sobie sześć pozornie osobnych opowieści - każda z innej epoki, każda napisana w innym stylu, innym językiem. Ale to jednocześnie jedna z najmocniejszych stron tej pozycji. I jej formalna konstrukcja - opowieści zataczają krąg - zaczynamy od podróży notariusza i na niej kończymy. Dla mnie najważniejszym, ale oczywiście nie jedynym spoiwem tych wszystkich historii była mało optymistyczna zależność, pojawiająca się praktycznie w każdej z nich: niewiedza rodzi strach, strach wywołuje nienawiść, a od tej ostatniej już blisko do przemocy. I tak jak w książce, która obejmuje setki lat, tak w naszej współczesności, niestety mamy możliwość te uniwersalne związki doświadczać. To pokazuje, że człowiek na przestrzeni wieków niewiele zmienił się wewnętrznie. Oczywiście rozwinęła się technologia,  jednak tym, co okazuje się najbardziej zaniedbane to nasz rozwój świadomości, wrażliwości, umiejętności wyciągania wniosków i przewidywania konsekwencji. W dalszym ciągu od tysięcy lat rządzą ambicje, chęć władzy, dominowania nad innymi, a moralność, wartości, mądrość są dla idealistów.  I drugi ważny aspekt, który łączy sześć opowieści - główni bohaterowie każdej z nich, to właśnie tacy trochę idealiści - bez względu na czasy, w jakich przyszło im żyć, walczą o wolność. I to wolność bardzo różnie rozumianą: o równe traktowanie ze względu na kolor skóry, pochodzenie, czy orientację seksualną, o dostęp do informacji , o godną starość, o niezależność i poszanowanie swoich praw. 

Link do opinii

Majstersztyk.

Ponownie cieszę się, że wcześniej obejrzałam film, bo po lekturze książki po prostu bym go skrytykowała. Powieść Mitchella jest dużo bardziej rozbudowana, a wątki łączą się przystępniej niż w ekranizacji. Bardzo mi pasowała klamrowo-chronologiczna kompozycja, która łączyła wszystko w spójną całość, było to łatwiejsze w odbiorze niż mieszany montaż filmu. Najwięcej trudności miałam z językiem, zwłaszcza w częściach Adama Ewinga, Sonmi i Zachariasza. Były dobrze wystylizowane, ale ciężkie do przeczytania na szybko - zmuszały do zastanawiania się nad znaczeniem tekstu. Chociaż może to dobrze :-P

Link do opinii
Inne książki autora
Konstelacje
David Mitchell 0
Okładka ksiązki - Konstelacje

Poruszająca i skłaniająca do refleksji powieść o dzieciństwie na granicy dorosłości, starym na granicy nowego... Pierwszy pocałunek, pierwszy wiersz, pierwszy...

Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta
David Mitchell 0
Okładka ksiązki - Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta

Nowa powieść autora Atlasu Chmur. Wyobraź sobie imperium, które na półtora wieku odcięło się od świata. Nikt nie może go opuścić, obcokrajowcy nie są...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Cytaty z książki

Uprzedzenie jest jak wieczna zmarzlina.


Więcej

Domy z okresu Regencji zaliczają się do najdroższych posiadłości w Londynie, ale jeśli miałbyś, Drogi Czytelniku, kiedykolwiek taki odziedziczyć, sprzedaj, nie wprowadzaj się. Z owych domów sączy się pewien rodzaj czarnej magii, który przemienia właścicieli w stukniętych gości.


Więcej
Więcej cytatów z tej książki
Recenzje miesiąca
Tylko dla dorosłych
Nina Majewska-Brown
Tylko dla dorosłych
Pod naszym niebem
Sylwia Kubik
Pod naszym niebem
Ta, która musi umrzeć
David Lagercrantz
Ta, która musi umrzeć
Marzycielka
Katarzyna Michalak
Marzycielka
Ojciec, czyli o Pieronku
Szymon Wróbel
Ojciec, czyli o Pieronku
Kolory pawich piór
Jojo Moyes;
Kolory pawich piór
Coco i jej mała czarna sukienka
Annemarie Van Haeringen
Coco i jej mała czarna sukienka
Wariat na wolności. Autobiografia
Wojciech Eichelberger;
Wariat na wolności. Autobiografia
Pokaż wszystkie recenzje