„Awatary” Agaty Chyłek to zbiór poetyckich próz, które tętnią nowoczesnością dzięki niezwykle oryginalnemu językowi. Autorka odważnie eksperymentuje ze słowem. Historie rozgrywają się na tle znanej sobie topografii rodzinnego miasta. Przenikają je również rodzinne legendy, które przywołują minione czasy, jak choćby wspomnienie teściowej i jej wędrówki „wzdłuż drutów kolczastych obozu koncentracyjnego”, kiedy za myśl o pomocy uwięzionym otrzymała mocne uderzenie w policzek od matki, a „Smak krwi mieszał się z wrzaskiem: – Zapamiętaj na zawsze, że ten chleb może kosztować twoje i moje życie!”. Lekcje moralności wciąż rezonują w kolejnych pokoleniach.
Ta intymna, rodzinna opowieść, którą Agata Chyłek snuje w zbiorze poetyckim, sprawia wrażenie wewnętrznego dialogu. „Awatary” są opowieścią o samotności, kobiecości i jej braku, o zgodzie na dziecięcą radość i nieuchronnych przeciwieństwach emocji, jakie niesie dorosłość. To książka o poszukiwaniu siebie wśród zakamarków miasta, rodzinnych tajemnic, wspomnień, kolorów i smaków, o odkrywaniu spełnienia pośród nieustannie zmieniających się tożsamości.
Tomik ilustrowany jest obrazami autorki.
Po lekturze wstrząsających i bolesnych wierszy z tomu „Piołun” nie ma się co łudzić, że w kolejnych książkach Agaty Chyłek (Cichy) może być łatwiej. Słusznie. I tym razem dostajemy opis świata, w którym nie żyje się przyjemnie. Wszystko się tu miesza, historie (głównie kobiece) rodzinnych lęków, traum i chłodu – z pandemią AD 2021, sterty fotografii na targu – z wewnętrznym dzieckiem odnalezionym wśród zabawek, poetka Mirka Szychowiak w krakowskim mieszkaniu Szymborskiej – z bezdomnym Mahometem na hulajnodze (pierwszym po Bogu!), a powidoki dzieciństwa – z dymem z fajki i otoczakami Jurka Suchanka. Surrealistyczne, oniryczne sceny, spisane piękną poetycką prozą, w najmniej oczekiwanych momentach okazują się dziwnie znajome i niepokojąco prawdziwe.
Izabela Fietkiewicz-Paszek
„Nie jesteśmy graczami, to nami grają”, pisze Agata na Sycylii. Może zna słowa Plauta. One ją znają na pewno. O tym, „że bogowie uważają nas za piłki do podkopywania”. Monte Pellegrino w upale: ogniem oddychające. Dużo wsparcia dla Spartakusa i coaching dla zbiegłych niewolników. I wszystkich, w których dalecy i bliscy przodkowie bez litości malują sny, gry, mgły. Tak, tak, wywija nami Coś-Nie-Naszego. W te prozy poetyckie wtrąca się sycylijska, nieparyska, tyska sprawa Świętej Agaty.
Zbigniew Kadłubek
Wydawnictwo: Biblioteka Śląska
Data wydania: 2021-12-31
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 64