Zbiór „Bajki niepoprawne” to seria opowiadań, które z bajkami łączy właściwie tylko forma – zwięzła, alegoryczna, mocno osadzona w metaforze – ale stanowczo odżegnują się od ich łagodnego morału. Autor prowadzi czytelnika przez zaskakująco różnorodne światy: od epoki kamienia łupanego, gdzie myśliwi mimowolnie stają się pierwszymi artystami, po przyszłość Górnego Śląska z reaktywowanymi kopalniami. Wśród historii znajdziemy też pamiętnik plenerowej gilotyny, która zapisuje swoje przemyślenia, los bosych żołnierzy odrzuconych u bram nieba, czy opowieść o wielorybie zakonserwowanym w lodzie. Każde z opowiadań to osobny mikroświat, w którym absurd i ironia mieszają się z gorzkim komentarzem do ludzkiej kondycji.
Literacko Piotr Zaczkowski balansuje na granicy satyry, groteski i egzystencjalnej przypowieści. To proza o zwartej strukturze, lecz nielinearna, często posługująca się formą szkicu czy paraboli. Autor operuje stylem precyzyjnym, a przy tym sugestywnym – każde słowo wydaje się wyważone, każde zdanie prowadzi do przewrotnego finału. Książka nie oferuje ukojenia, nie szuka zgody z rzeczywistością – przeciwnie, rozszczelnia jej pęknięcia. W miejscu jednoznacznych morałów, znajdziemy tu refleksje wplecione w tytuły czy puentę – często cyniczne i zawsze nieoczywiste. Zamiast ukojenia i dydaktyzmu autor oferuje gorzką refleksję. To opowieści, które nie kończą się kropką, bowiem stawiają przed czytelnikiem pytania, które rzadko padają w tradycyjnych bajkach.
„Bajki niepoprawne” Piotr Zaczkowski zaczął pisać podczas pandemii COVID-19. Choć czas lęków o siebie i bliskich, pogłębiającego się kryzysu i atmosfery zamknięcia jest punktem wyjścia opowiadanych historii, to jednak czytelnik szybko się zorientuje, że pisarz uniwersalizuje swoje doświadczenia. „Najtrudniejsza bajka nie ma nad nikim litości […]. Przychodzi z przeszłości, jednak tak, jakby nie przychodziła, a chodziła tam i z powrotem, tłukła się bez opamiętania” – pisze w „Kaleczeniu zegara”, zwracając uwagę odbiorcy na ponadczasowy i uniwersalny charakter opowiadanych historii. Słowo „bajka” kojarzy się z dydaktyzmem, morałem i pozytywnym zakończeniem, epitet „niepoprawne” wprowadza celową dysharmonię, przywodzi na myśl trwanie, niezmienność sądów, ale także wykroczenie, złamanie ogólnie przyjętych norm i reguł. Bajki Zaczkowskiego pozbawione są pozytywnego zakończenia, a morał, jaki z nich wypływa, jest cierpki. Autor nie bierze jeńców, ocenia krytycznie otaczającą człowieka rzeczywistość. Celowo irytuje czytelnika, który – rozzłoszczony biernością bohaterów – dostrzega niebezpieczeństwa świata, w którym nie ma sztuki, nauki, wolności.
Ewa Bartos
Przenika bowiem tę literaturę jakiś czuły katastrofizm wyrażający sie nie tylko w przeczuciu kresu w sensie ekologicznym i biologicznym, ale również, a może przede wszystkim społeczno-egzystencjalnym. Najczęściej egzemplifikowaną figurą jest przecież w „Bajkach niepoprawnych” jednostka uwięziona w systemie i przez ten system wykluczana.
Radosław Kobierski
Każdy świadomie piszący jest świadomy tego, co czyta. Ale żaden pisarz nie prowadzi świadomej gry z formą. Wiedziałem, że piszę coś innego, umownie więc nazwałem to bajkami, ale są to bardziej obrazki prozą niż klasyczne bajki. A forma bajki rzadko pojawia się w polskiej literaturze.
Piotr Zaczkowski
Wydawnictwo: Biblioteka Śląska
Data wydania: 2024-06-21
Kategoria: Opowiadania
ISBN:
Liczba stron: 64
Ilustracje:Radosław Kaźmierczak
Na pozór jest to osobisty dziennik Piotra Zaczkowskiego, prowadzony w latach 1975–2012. W rzeczywistości jednak jest to utwór o wyrafinowanej strukturze:...