Kolejna z serii uwielbianych przez dzieci ,,Wielkich ksiąg" z przygodami Basi i jej rodziny.
Czy życie przedszkolaczki może być pełne przygód i emocji? Oczywiście, że tak!
Tym razem Basia uczy się stawiania granic, dowiaduje się, jak to jest chodzić do szkoły oraz uczy się trudnej sztuki przegrywania. Spędza też czas w bardzo przyjemny sposób - na nocowance z Anielką i Titim, zwiedzając prawdziwy zamek oraz w kinie! Odrobiny magii doświadcza natomiast w królewskim ogrodzie, w którym spotyka wiewiórki, pawie i majestatyczne, tajemnicze lwy.
To już szósty tom w uwielbianej przez dzieci serii ,,Wielkich ksiąg". Książka zawiera opowiadania: ,,Basia i granice", ,,Basia i szkoła", ,,Basia i skarby", ,,Basia i przegrywanie", ,,Basia i nocowanka", ,,Basia i tajemnice ogrodu" oraz ,,Basia i kino".
Przyjemnej lektury!
Wydawnictwo: HarperKids
Data wydania: 2025-10-15
Kategoria: Dla dzieci
ISBN:
Liczba stron: 176
W książce znajdziemy zbiór siedmiu historii o Basi, które można również kupić jako pojedyncze książeczki.
Basia i granice.
Basia i szkoła.
Basia i skarby.
Basia i przegrywanie.
Basia i nocowanka.
Basia i tajemnice ogrodu.
Basia i kino.
Nie będę wam opisywać każdej po kolei, ponieważ recenzowałam każdą osobno (większość z nich). Zapraszam do tamtych recenzji.
Plusem książki jest fakt, że w jednej mamy kilka, a to sprawia, że zajmuje mniej miejsca i można ją zabrać bez problemu poza dom.
Basia jest sympatyczną, choć nie zawsze grzeczną dziewczynką. Jest, przygody są nie tylko ciekawe, ale również pouczające. Chociaż moje dzieci powinny dawno z niej wyrosnąć, nadal z chęcią sięgają po kolejne tomy z przygodami Basi. Podczas czytania doskonale się bawią.
Ilustracje „standardowe”, jeśli chodzi o książki z serii o Basi. Według mnie są ciekawe, adekwatne do treści, przyciągające wzrok i zachęcające do sięgania po książkę.
Jeśli mamy w domu fana przygód Basi, książka pt.: „Basia. Wielka księga przygód 6” będzie ciekawym pomysłem na prezent. My z przyjemnością polecamy.
Recenzja pojawiła się również na moim blogu - Mama, żona - KOBIETA
Ludzie opowiadają sobie baśnie od bardzo, bardzo dawna. I to na całym świecie! Często to właśnie baśnie były i są pierwszymi opowieściami zasłyszanymi...
Tata wyjechał. Mama idzie do sklepu w towarzystwie trójki dzieci. To się nie może dobrze skończyć… Zabawna, pouczająca historia na bardzo aktualny temat....
Przeczytane:2025-11-16, Ocena: 5, Przeczytałam, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2025, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2025, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2025 roku, 12 książek 2025, 26 książek 2025, 52 książki 2025,
Kiedy otworzyłam najnowszy tom „Wielkiej księgi przygód”, od razu miałam wrażenie, że Basia – mimo swoich pięciu lat – jest trochę jak mały przewodnik po świecie codziennych cudów. Jej rzeczywistość kręci się wokół przedszkola, rodzinnego domu i wypraw niezbyt dalekich od zwykłych uliczek, a jednak potrafi znaleźć w nich coś, co my, dorośli, często gubimy między listą zakupów a powiadomieniami od szefa. I właśnie dlatego tę książkę tak wspaniale czyta się razem z dzieckiem.
Tom składa się z kilku opowiadań, a każde z nich przemyca drobne, ale ważne życiowe lekcje. W pierwszej historii Basia odkrywa siłę słowa „nie” – jednocześnie odważnego i troskliwego. To jedna z tych mądrości, które zostają w głowie jeszcze długo po zamknięciu rozdziału. Później dziewczynka wyrusza do szkoły, traktując ją jak zupełnie nowy kontynent. Kto pamięta ten specyficzny zapach farby, echo dzwonka i mieszankę ekscytacji oraz lekkiego strachu podczas pierwszej wizyty w szkolnych murach? Basia przeżywa to wszystko po swojemu, ciekawie, chaotycznie, ale z uśmiechem. Dzięki temu jej krok w „edukacyjny świat” wygląda bardziej jak mała, osobista ekspedycja.
Jednym z moich ulubionych fragmentów jest wyprawa ze Stryjkiem. Czytając o królewskich komnatach, zaczynamy zastanawiać się, jakie skarby my sami nosimy w kieszeniach codzienności. Basia dochodzi do pięknego wniosku: najważniejsze są chwile, nie rzeczy. No i może jeszcze Miś Zdzisiek, ale w to akurat nie wątpi nikt. W końcu każdy przedszkolak ma swoją ukochaną zabawkę.
Jest też opowiadanie o przegrywaniu, które Basia łapie w mig: jeśli gra toczy się z babcią i dziadkiem, wynik schodzi na drugi plan, bo cała frajda tkwi w byciu razem. To lekcja, której potrzebują zarówno najmłodsi, jak i dorośli. W kolejnych historiach nie brakuje emocji, humoru i małych przygód. Nocowanka u przyjaciół to przecież prawie wyprawa bez dorosłych, z odrobiną wolności, zaszeptaną magią i własnoręcznie zorganizowanym „festiwalem przyjaźni”. Jest też historia o królewskim ogrodzie, pełna drobnych, codziennych tajemnic. Basia przekonuje, że jeśli trafisz na wiewiórkę, pawia i dwa kamienne lwy, to tak naprawdę jesteś już o krok od prawdziwej baśni, wystarczy tylko zwolnić i popatrzeć. A wizyta w kinie? Dla dorosłych to zwykły seans, dla Basi jest to wejście do zupełnie innego wymiaru, gdzie światło i dźwięk rządzą emocjami. Jej zachwyt nad filmem jest niezwykle zaraźliwy.
Co sprawia, że ten tom naprawdę się wyróżnia? Przede wszystkim różnorodność. Siedem opowiadań, a każde dotyka innej emocji i innej małej-wielkiej sprawy, które dopiero z dziecięcej perspektywy nabierają znaczenia. Do tego świetny, mniejszy format, idealny do dziecięcej rączki, plecaka czy torby na szybkie rodzinne wypady. To książka, którą aż chce się mieć pod ręką w podróży, w kolejce do lekarza czy podczas wieczornego rytuału „tylko jeszcze jeden rozdział!". I wreszcie atmosfera: ciepła i zabawna. Bohaterka nie jest idealna i w tym cały urok. Jest prawdziwa, dlatego najmłodsi widzą w niej siebie.
„Basia. Wielka księga przygód 6” sprawdzi się świetnie dla przedszkolaków ciekawych świata, dla rodziców szukających mądrej i humorystycznej lektury oraz dla dziadków, którzy rozumieją najlepiej, że przegrywanie może być piękną częścią gry. A także dla wszystkich, którzy lubią na chwilę przystanąć i spojrzeć na zwyczajne sprawy odrobinę inaczej, tak jak robi to Basia. To nie tylko zbiór siedmiu opowiadań. To siedem małych kompasów, pokazujących, gdzie w codzienności znaleźć odwagę, radość i odrobinę magii. Polecam z całego serca – nawet jeśli Wasza przedszkolna ławka dawno już zarosła kurzem wspomnień.