Przerażająca wizja opustoszałego świata, obraz apokalipsy. Supernowoczesna broń biologiczna przynosi całkowitą zagładę. Bez wybuchów, bez terrorystycznych ataków, bez zapowiedzi – ludzkość umiera. Zaczyna się niewinnie, od zwykłego przeziębienia. Ktoś kichnął, ktoś umarł i nagle Ziemia stała się masowym grobem.
Nieliczni, którzy przetrwali, zagubieni w nowym postapokaliptycznym świecie, zaczynają śnić. Wizje wskazują im drogę, zwiastują pojawienie się Wysłanników Dobra i Zła. Każdy musi dokonać wyboru, a kiedy to nastąpi, podążyć obraną ścieżką.
Podzielona ludzkość formuje dwa obozy i wyrusza, by zbudować lub zniszczyć nową rzeczywistość. Epidemia obudziła w ludziach wszystko co najgorsze, do głosu doszły najniższe, najbardziej prymitywne instynkty. Wciąż jeszcze są tacy, którzy wierzą w miłość, dobroć i braterstwo.
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2014-08-11
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 1166
Tytuł oryginału: The Stand
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Robert P. Lipski
Konstrukcja jest świetna. Tak powinien być budowany thriller – od drobnych, nic nie znaczących szczegółów po totalny kataklizm. Gdy już myślałam, że gorzej być nie może, nadchodziła kolejna fala. I kolejna. I kolejna. Nie jest to jednak nic odkrywczego, w końcu mowa o królu horroru, więc też i niczego innego się nie spodziewałam.
Co mi się podobało: pisząc powieść o zagładzie świata łatwo popaść w patetyczność i gigantomanię. Jednak tu spojrzenie jest oddolne, intymne wręcz, z punktu widzenia zwykłych ludzi z krwi i kości, których możemy spotkać na co dzień. Poznajemy ich historię, zaczynamy odczuwać empatię, a na kolejnej stronie już nie żyją. Takie ujęcie mnie wciągnęło i zaczął mi się udzielać nastrój nadchodzącej zagłady.
-
Piekło zaczyna się wraz z wszechobecnym chaosem. Okazuje się, że choroba to tylko preludium do ukazania, jak chore są zachowania ludzi, gdy zabraknie jakiejkolwiek kontroli. Przerażenie budzi ich zezwierzęcenie, brak zahamowań i bezsilność, gdy znane reguły gry się nie sprawdzają. Chaos, w którym zaczyna rządzić bezwzględna siła, psychopaci, kryminaliści. Choroba, która atakuje świat to nie grypa, tylko choroba ludzkich umysłów i serc.
-
Zagłada świata to temat, który mnie nie obchodzi w najmniejszym stopniu. Lubię historie ludzi, ważne są dla mnie szczegóły, ludzkie zachowania, drobiazgi, emocje. I tu się nie zawiodłam!
„Symbol zdrowego rozsądku i racjonalizmu stał się trupiarnią i wylęgarnią najgorszych koszmarów.” Nie będę ukrywać, że tę książkę jeszcze muszę przełknąć i strawić. Nie z powodu ilości stron, bo tych jest 1166. Z powodu treści, która wywołała we mnie takie emocje, których nie umiem do końca nazwać.
Dlatego pierwszy raz nie poczynię długiej recenzji.
Tak ciekawie czyta się książkę, która zawiera obraz zagłady. King postanowił zakończyć świat w kilka dni. Co jest narzędziem zbrodni? Dziwna grypa. Obraz mroku i chaosu powoduje, że wydaje się być to bardzo realne. Co dzieje się z bohaterami?
Nie umiem więcej napisać o tej książce. Żadne słowa, moim zdaniem, nie wyrażą uczuć, jakie towarzyszą przy czytaniu tego dzieła. Serdecznie polecam.
"Świat to dramat rozgrywający się na jawie. Wciąż rozglądamy się w poszukiwaniu przewodniego światła - z taką samą nadzieją, z jaką oczekujemy kolejnego dnia."
Satysfakcjonujące przeżycie czytelnicze. Doskonale zgrałam się z niespiesznym, choć wypełnionym licznymi wydarzeniami, rytmem powieści, gdzie ogromny nacisk położono na wręcz wirtuozowską charakterystykę postaci. Uwielbiam tak aktywnie wnikać w zgrabnie i przekonująco odmalowane portrety postaci, wzbogacone barwnym tłem ich przeszłości, i bynajmniej nie chodzi tylko o głównych bohaterów, ale również drugo i trzecioplanowych. Doceniam ich fascynującą różnorodność, odzwierciedlenie piramidy społecznej, odwołanie do cech ujawniających się w nas samych. Stephen King celnie wypunktowuje atrybuty i słabości złożonej ludzkiej natury, zręcznie żongluje mieszanką codzienności i nadzwyczajności, sprawnie sięga po oczywiste i zaskakujące wzorce zachowań, nie oszczędza postaci w przydzielonych im zdarzeniach i przygodach. Narracja prowadzona w płynny sposób, bardzo sugestywne opisy, dbałość o najdrobniejsze detale i właściwe akcenty budujące napięcie. Apokaliptyczny klimat zagrany w perfekcyjnie spasowanym brzmieniu rozmaitych nut, z wiodącym tematem ludzkiej psychologii. Thriller napisany z ogromnym rozmachem, zapewnia kilka dni wciągającego zaczytania, wybornie było go poznawać.
King odwołuje się do trwogi i lęków związanych z najmroczniejszymi aspektami zimnej wojny, sięga po zatrważający scenariusz losów świata, w którym broń biologiczna wymyka się spod kontroli człowieka. Kapitan Trips, nieustannie mutująca supergrypa, wykazuje się niemal stuprocentowym wskaźnikiem śmiertelności u chorych, zaledwie pojedynczym osobom z siedlisk ludzkich udaje się przeżyć jego ataki. Tylko krok dzieli ludzkość od całkowitej zagłady, a tam gdzie powstają koszmary straszliwego strachu, siły nabiera zło, eskalują zatrważające senne wizje, intensyfikuje się wrażenie nadciągania czegoś wyjątkowo złowieszczego i nieuchronnego. Jednostki koncentrują się na przeżyciu w wyludnionym świecie, wpasowaniu w nowe modele odbudowywanych szczątków jaźni społecznej, walce z czymś kasandrycznym, bezlitosnym i czarnym. Minus przydzielam za rozczarowującą formę zakończenia, nie tego się spodziewałam, ale to nie pierwszy raz, kiedy finał powieści Kinga pozostawia niedosyt.
bookendorfina.pl
,,Bastion" Stephena Kinga czyta się jak długą, wyczerpującą podróż przez koniec wszystkiego, co znane. To nie jest książka, którą się ,,pochłania" dla czystej przyjemności - raczej taka, którą się przeżywa, czasem z oporem, czasem z fascynacją, ale zawsze z poczuciem ciężaru. Wracałam do niej myślami długo po lekturze, bo jej prawdziwa siła nie tkwi w samej wizji zagłady, lecz w tym, jak bardzo obnaża ludzi.
Najmocniejsze wrażenie zrobiła na mnie pierwsza część powieści, kiedy świat jeszcze się nie skończył, ale już umiera. King opisuje epidemię z bezlitosnym spokojem, skupiając się na detalach codzienności, które nagle tracą znaczenie. Puste drogi, porzucone samochody, cisza tam, gdzie wcześniej był ruch i gwar - to wszystko buduje poczucie straty większej niż sama śmierć. Czytając, miałam wrażenie, że obserwuję nie tyle katastrofę biologiczną, co ciche wymazanie sensu, na którym opierało się nasze poczucie bezpieczeństwa.
Kiedy opowieść przesuwa się ku losom ocalałych, ,,Bastion" zmienia się w książkę o wyborach. O tym, że nawet po końcu świata ludzie instynktownie tworzą struktury władzy, szukają przywódców, idei i wrogów. Społeczność skupiona wokół Mother Abagail nie jest idealna ani jednoznacznie ,,dobra" - to raczej zbiór ludzi, którzy boją się chaosu i próbują nadać mu sens poprzez moralność i wiarę. Z kolei Randall Flagg fascynuje właśnie dlatego, że oferuje prostotę: jasne reguły, brak wątpliwości, siłę zamiast odpowiedzialności. King trafnie pokazuje, jak cienka jest granica między pragnieniem porządku a zgodą na przemoc.
To, co najbardziej mnie poruszyło, to brak komfortu w tej opowieści. King nie daje łatwych odpowiedzi ani bohaterów, których można bezwarunkowo podziwiać. Każda postać niesie swoje lęki, słabości i egoizm, a dobro nigdy nie jest tu spektakularne - raczej kruche, wymagające poświęceń i często niewdzięczne. ,,Bastion" nie pozwala czytelnikowi stanąć z boku, bo wciąż zadaje pytanie: co ty byś zrobił, gdyby zniknęły zasady, instytucje i poczucie, że ktoś nad tobą czuwa?
Jednocześnie jest to książka nierówna. Rozwlekłość, liczne wątki i postaci mogą męczyć, a symboliczny wymiar starcia dobra ze złem bywa momentami zbyt dosłowny. Finał nie daje pełnego emocjonalnego domknięcia i pozostawia raczej poczucie pustki niż katharsis. Ale być może właśnie to jest uczciwe - świat po zagładzie nie oferuje jasnych zakończeń.
Dla mnie ,,Bastion" to nie opowieść o wirusie ani nawet o apokalipsie. To książka o tym, że człowiek nie potrafi żyć bez sensu, nawet jeśli musi go zbudować na ruinach. O tym, że największym zagrożeniem nie jest śmierć, lecz to, co robimy, gdy znikają granice. I choć to lektura ciężka i momentami przytłaczająca, uważam ją za jedną z najbardziej uczciwych i niepokojących książek Kinga - taką, która nie straszy potworami, tylko nami samymi.
Świetna! Bardzo lubię poznawać kolejno bohaterów i obstawiać, kto będzie wybrańcem autora. Jak to u Kinga, trochę przerażająco i dosyć krwawo.
To nie jest bardzo dobra książka. To jest kilka dobrych, bardzo dobrych i świetnych książek połączonych w jedną. Zasłużona opinia jednej z najlepszych książek Kinga. W mojej ocenie jednej z najlepszych w ogóle.
Na sto procent wrócę do niej w postaci audiobooka jak znajdę w dobrej wersji, nawet w oryginalnej..
Smutne jest, że teraz prawdopodobnie żaden wydawca już by tego nie wydał w takiej postaci, bo podzielona na tomy już by nie robiła takiej roboty.
Ksiązka uznawana powszechnie za 'Opus magnum' Kinga. Czy opus magnum nie wienm, na pewno cholernie długie i mega długo się czyta. Momentami rozwlekłe i przekombinowane - generalnie sama wizja apokalipsy bez tego miliona nawiedzonych religijnych bzdetów byłaby pewnie nawet lepsza. Sama wizja generalnie cudowna <3 i mam nadzieje, że sprawdzi się jeszcze za naszego życia. Postacie od genialnych jak Flagg, Śmieciarz czy Harold, do totalnie niepotrzebnych i niemiłosiernie irytujących przez całą książkę - jak Fran :/ Jedno jest pewne - Bastion zapewnia w okresie czytania niezwykle intrygujące i kreatywne sny, a poza nimi niesamowicie pobudza wyobraźnię to wyobraźania sobie tego pięknego świata prawie bez ludzi. Co do adaptacji - nie wiem jak stara, ale nowa, nawet pomimo rażących zmian, warta jest oberzenia ;)
Śmiercionośny wirus wydostaje się z laboratorium. Zaczynają umierać ludzie. W krótkim czasie umiera większość społeczeństwa. Przeżywają nieliczni. Wszyscy, ktorzy przeżyli mają sny, takie same jak reszta. Wzywa ich Matka Abigail i Mroczny człowiek. To w którą stronę pójdą zależy od nich samych.
Bestialska zbrodnia. Śledztwo pełne znaków zapytania. Stephen King przedstawia jedną ze swoich najbardziej niepokojących i wciągających opowieści...
Nowa książka Stephena Kinga! 12 wyjątkowych opowieści króla grozy. W zbiorze znalazły się króciusieńkie nowelki, długie opowiadania, a także minipowieści...
Przeczytane:2020-03-08,
' Nie sposób powiedzieć, ile ludzi zainfekowała ta czterdziestka - równie dobrze można by zapytać, ile diabłów mieści się na łebku szpilki ;
Jakiś czas temu przeczytałam Alexa Kavę - ; Epidemia ; której mój stosunek był ograniczony do sposobu treści i fabuły, odpowiadało to dojmującej bezradności wobec zmutowanego wirusa który pochłaniał w zastraszającym tempie ludzi, do puki człowiek sam nie stanie na czele zagrożenia, cóż może się stać?
Kolejną porównywalną powieścią tego znakomitego autora jakim jest Stephen King to ; Bastion ; uznawany za jedną z lepszych science fiction, wydawnictwa Albatros jaka pojawiła się na rynku w 2018 roku. Jakże autor w relatywny sposób przewidział problem epidemii grypy, z którą dziś świat się mierzy, ten nasz - rzeczywisty, czy można było uniknąć tragedii, gdyby inaczej potoczyły się wątki spójne?
Hapscoma na północ od Arnette, sto mil od Houston - na stację benzynową zajechał samochód, rozwalając przy tym dystrybutory z paliwem, na miejscu pasażera siedziała martwa żona i córka kierowcy, który w trakcie transportu do szpitala zmarł. Każdy kto przeważnie miał styczność ze zwłokami, począł mieć objawy przeziębienia, wszystko zaczęło się drogą kropelkową. Wystarczyło jedno kichnięcie by osoby postronne zaczęły się zarażać. W tym samym czasie w laboratorium także dochodzi do zgonu lekarza Eznicka, z obrazu monitoringu są ukazane kolejne martwe ciała. W Atlancie robiąc badania, wskazały one na mutującą grypę typu A - Prime, której nazwę chorobową podano jako Kapitan Trips. Kraj oszalał w dojmującej panice, choroba z coraz większą zjadliwością zbierała żniwo, ludzie tracili wszystko, włącznie z nadzieją. Polityka wykorzystywała na swoją stronę sytuację doprowadzając przywódcę nieudanego puczu w Indiach, gdzie został uznany za ; agitatora z zewnątrz ; i rozstrzelany. Tym samym policja poszukiwała sprawcy wysadzenia elektrowni w Larnie. Za to pracownicy AEC z Miller County zaprzeczają o domniemanym stopieniu się rdzenia reaktora. W elektrowni atomowej w miasteczku Fouke, znajdującym się od 30 mil, od granicy Teksasu, nastąpiło kilka awarii kontrolujących system chłodzenia stosu, gdzie należało przedsięwziąć środki ostrożności. Dtego doszły słuchy o rzekomym wirusie sprowadzonym przez sowietów, który do złudzenia przypominał grypę typu - A. Uciekający ludzie chcąc się chronić i ratować przed apokalipsą - albo zostali zastrzeleni przez wojsko, żołnierzy broniących murów miast, chcąc za wszelką cenę wydostać się z przymusowej kwarantanny. Jak potoczą się losy naszych bohaterów? Czy uda sie opanować sytuację wirusa? Odbudują już podzielony świat, czy Legion dostąpi objawienia?
Bardzo szeroko rozbudowana wielowątkowa powieść, która poprawnie prowadzi nas w świat fikcji, fantastyki borykając się z ówczesnymi problemami, społeczno - politycznymi, gdzie cywil zawsze jest ostatnią jednostką w układzie w której największą rolę odgrywa pieniądz.
Zapraszam i polecam króla horrorów, thrillerów, gdzie każda książka to wysokich lotów klasyka.