Mroczna opowieść o granicach człowieczeństwa i sile nadprzyrodzonych więzi.
Gdy nad Gotham wschodzi Księżyc w pełni, Mroczny Rycerz staje oko w oko z pradawnym złem. Zarażony wilkołaczą klątwą, Batman traci kontrolę nad sobą. Na pomoc ruszają Zatanna i John Constantine - mistrzowie magii, którzy jako jedyni mogą powstrzymać potwora, zanim ten pochłonie Bruce'a Wayne'a na zawsze.
Autorami komiksu są nominowany do Nagrody Eisnera scenarzysta Rodney Barnes (,,Killadelphia") i fenomenalny rysownik Stevan Subić (,,The Riddler: Year One", ,,Superman: Świat"). Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w zeszytach ,,Batman: Full Moon" #1-4.
Komiks dla dorosłych.
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 2025-12-10
Kategoria: Komiksy
ISBN:
Liczba stron: 160
Tytuł oryginału: Batman: Full Moon
,,Batman. Pełnia" to zdecydowanie komiks, gdzie następuje transformacja z klasyki noir w estetykę horroru, gdzie klatką wilkołaka, nie jest tłem a sednem zalążka do historii o granicach człowieczeństwa, kontroli i postaci Bruce'a Wayne'a.
Pozbawienie Mrocznego Rycerza, czyli samokontroli jest iście pokerową zagrywką, która zmienia absolutnie wszystko w dotychczasowym postrzeganiu nietoperza. Zarażenie klątwa prowadzi nie tylko do zmian fizycznych, a bardziej wewnętrznych i zupełnego rozpadu. Barnes nie boi się zadać odwiecznego pytania jak cienka jest granica między Batmanem, a potworami które scigał i tak skutecznie zwalczał. A gdy tylko pojawia się pełnia, zmienia się absolutnie wszystko.
Postaci Zatanny i Johna Constantine'a uatrakcyjniają historię i sprawiają, że magia nie jest tłem, czy dodatkiem a mroczną siłą która wiele może, ale ma swoją cenę. Constantine jest sobą, typowo dla siebie moralnie niejednoznaczne i cyniczny, Zatanna z kolei usilnie stara się dotrzeć do Bruce'a. W tych relacjach nie ma pustego superbohaterskiego patosu, tutaj jest brudno, pełno napięć i intymnie.
Album graficznie znakomicie oddaje grozę, grając cieniami, ekspresją i poszarpaną kreską, co dodaje temu wszystkiemu takiej dzikości. Zachwycające są transformacje Batmana, gdzie widać tę brutalną siłę, niepohamowana ekspresje i brutalność bez granic. Ciekawe było to, że często kadry z ciszą bez dialogów były bardziej wymowne od tych z zawartym rozmowami.
Komiks zupełnie niesztampowy, gesty mroczny i inny niż znane mi dotychczas. Pomimo horrorowe aury historia potrafiła zadawać fundamentalne pytania i nieco reinterpretowała znanych dotychczas bohaterów.
Seria składająca się z sześciu prostych kolorowanek dla maluchów, zawiera 20 naklejek do wykorzystania w książeczce i poza nią. Dziecko może bawić się...
Trzeci i ostatni tom serii ,,Superman: Syn Kal-Ela" w ramach linii wydawniczej Uniwersum DC. Jonathan Kent stawił czoło wielu wyzwaniom na drodze do zostania...
Przeczytane:2025-12-31, Ocena: 6, Przeczytałem,
POPKULTUROWY KOCIOŁEK: Batman: Pełnia to pozycja, która od pierwszych stron jasno pokazuje, że nie jest to kolejna sztampowa superbohaterska opowieść z Mrocznym Rycerzem na pierwszym planie. To bowiem historia zanurzona w horrorze, mitologii i egzystencjalnym niepokoju, w której Batman zostaje brutalnie wyrwany ze swojej strefy komfortu.
Istotną częścią fabuły komiksu jest pojawienie się w Gotham naprawdę poważnego zagrożenia. Do miasta przybywa bowiem Christian Talbot, weteran wojenny, który ucieka przed własnym przeznaczeniem i krwawą naturą, naznaczony klątwą wilkołaka. Jego obecność szybko eskaluje krwawe wydarzenia, które zwracają uwagę Mrocznego Rycerza. Ich pierwsze starcie nie idzie po myśli Batmana, który je przegrywa i zostaje zakażony likantropią.
Scenarzysta Rodney Barnes w swoim dziele bardzo świadomie kontrastuje dwie zupełnie różne filozofie. Z jednej strony mamy znany racjonalizm Batmana z drugiej zaś pojawia się tu świat magii, demonów i potworów prosto z koszmarów. Ta różnica i rozwijający się konflikt światopoglądowy są naprawdę dużym atutem albumu i potrafią one mocno przykuć uwagę czytelnika.
Narracja prowadzona jest wielowątkowo. Widzimy perspektywę Batmana, ale również wilkołaka, Constantine’a, Alfreda czy Kirka Langstroma. Zabieg ten pogłębia świat przedstawiony, choć jednocześnie bywa czasem problematyczny. Momentami Barnes poświęca bowiem zbyt dużo uwagi bohaterom drugoplanowym, kosztem centralnego konfliktu, co ma również wpływ na tempo historii.
Siłą napędową Batman: Pełnia są zaś dość rozbudowane jak na taką krótką mini serię interakcje między postaciami. Barnes udanie wprowadza do opowieści kilka mniej lub bardziej znanych postaci z DC i sprawnie łączy jest Batmanem. Najlepiej widać to na przykładzie jego relacji z Zatanną. Czuć między nimi chemię, dawną bliskość, ale też smutek wynikający z odmiennych ścieżek życiowych. Dobrze wypada także Constantine, ze swoim cynizmem, sarkazmem i moralnym relatywizmem.
Jeżeli zaś chodzi o postać samego wilkołaka, to pełni on tu pewną rolę symboliczną. Nie jest on zwykłym klasycznym potworem, a stanowi metaforę utraty kontroli nad samym sobą oraz winy i odpowiedzialności za czyny popełnione pod wpływem pewnej „siły”. Batman, który przez całe życie budował swoją tożsamość na samodyscyplinie, zostaje skonfrontowany z czymś, czego nie da się zaplanować ani opanować wolą....