Błękit

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2018-06-06
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788308065389
Liczba stron: 336

Ocena: 4.82 (11 głosów)
Inne wydania:

Autorka bestsellerowej Historii pszczół - sprzedanej w Polsce w nakładzie 65 tysięcy egzemplarzy - powraca z niezwykłą powieścią o... wodzie. Przyszłość bez niej jest bardziej przerażająca niż świat bez pszczół.

Zachodnia Norwegia, rok 2017. Siedemdziesięcioletnia Signe przybywa w rodzinne strony. Powracają bolesne wspomnienia o Magnusie, niespełnionej miłości, straconym dziecku... Nie ma już śladu po wzgórzach, rzece Breio i wodospadach Dwie Siostry, o których przetrwanie walczyła jako nastolatka. Dziką naturę okiełznano i wykorzystano do napędzania elektrowni wodnej. Pozostał tylko lodowiec. Ale i jego zwolennicy postępu postanowili przekuć w kostki lodu do drinków. Signe przyjeżdża, by podjąć z nimi ostatnią, nierówną walkę. Jej orężem jest Błękit - jacht, który otrzymała od ojca na osiemnaste urodziny...

Południe Francji, rok 2041. Panująca w Europie susza prowadzi do wojen i wyniszcza kontynent. Kolejne połacie lądu trawi pożar. David ucieka w ostatniej chwili, wraz z jedenastoletnią córką Lou. Lecz nawet obóz dla uchodźców nie jest już bezpieczną przystanią. Przemierzając wyludnioną okolicę, David i Lou w jednym z opuszczonych domów postanawiają zaczekać na koniec lub cud. Odnaleziona w ogrodzie żaglówka ma być ich arką, gdy w końcu spadnie deszcz...

Błękit to drugi tom cyklu powieściowego, rozpoczętego bestsellerową Historią pszczół, którego głównym tematem są zmiany klimatu i degradacja środowiska naturalnego. Zbudowana z dwóch równolegle prowadzonych i łączących się w zaskakujący sposób wątków powieść potwierdza pisarski kunszt Mai Lunde. Norweżka, jak nikt inny potrafi zgłębić meandry ludzkiej psychiki. Jednocześnie przekazuje nam, głuchym na wołanie dzikiej przyrody czytelnikom, przerażające ostrzeżenie - jeśli nie zaczniemy szanować otaczającej nas natury, zginiemy razem z nią.

Jej pierwsza powieść podbiła świat. Z Błękitem Maja Lunde zrobi to ponownie.

,,Dagens Naeringsliv"

Nowa książka Mai Lunde to świetna wiadomość - dla natury i literatury.

,,Dagbladet"

Kup książkę Błękit

Zobacz także

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - AdelaMi
AdelaMi
Przeczytane:2018-08-21, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2018,
Wyobraźcie sobie świat, w którym jest gorąco. Jest brudno. Jest za dużo ludzi i za mało jedzenia. Głodni i spragnieni uciekają przed pożarami na północ, gdzie padają jeszcze deszcze, gdzie drzewa jeszcze nie uschły. Ale granice są zamknięte. Nie ma dokąd uciec. Organizacje charytatywne, jedna po drugiej, zamykają swoje jednostki. Ludzie zostają pozostawieni sami sobie. Ojciec z córeczką znajdują statek. Ostatnie miejsce na Ziemi, które może być ich przepustką do życia. Albo miejscem, które stanie się ich grobem. Kilkadziesiąt lat wcześniej na północy Norwegii ktoś wykrawa lód i pakuje go do hermetycznie zamkniętych pojemników. Szejkowie z bogatego norweskiego świata są gotowi zapłacić wiele, aby skruszyć ten lód do swoich drinków. Ktoś decyduje się na sprzedaż, ktoś protestuje. Ziemia i natura nie są czymś, czym można handlować. Przyroda jest nasza i powinniśmy ją czcić, a nie sprzedawać. Dystopijna opowieść Mai Lunde to dramatyczny opis świata, który znamy i który, być może, tak właśnie będzie wyglądał w przyszłości. Lekceważymy ostrzeżenia o zanieczyszczeniu środowiska, o ociepleniu klimatu, słuchamy ignorantów i zwykłych oszustów, którzy mówią, że to wszystko wymysł, że możemy nadal niszczyć naszą planetę, że nic złego się nie dzieje. A przecież sami widzimy, że lata są coraz gorętsze, a śniegu nie ma już nawet ...
(czytaj dalej)

Polecana recenzja

(...) kładę dłoń na lodzie, on żyje pod moimi palcami, mój lodowiec, wielkie, spokojne zwierzę pogrążone we śnie, ale to zwierzę jest ranne, nie potrafi już wydać ryku, ono ginie z każdą minutą, z każdą sekundą, już jest umierające. W Błękicie Maja Lunde prowadzi równolegle dwie historie, które dzieli niecałe ćwierćwiecze, choć w powieści sporą rolę odgrywają również wcześniejsze wydarzenia – wspomnienia siedemdziesięcioletniej Signe. To ona jest jedną z narratorek – opowiada o znikającej naturze (rzece i wodospadach, które kochała), o swoich udziałach w demonstracjach oraz... trudnych relacjach i okrutnej zdradzie. Drugi głos należy do Davida – trzydziestoletniego mężczyzny, na którego barkach spoczywa los jedenastoletniej córeczki, Lou. Mężczyzna wierzy, że odnajdzie żonę i synka, ale z każdym dniem jego wiara gaśnie – pustoszeje, podobnie jak magazyny obozu, w którym znaleźli schronienie, jak umierająca natura – susza trwa już ponad pięć lat. Oboje zdają się znaleźć ukojenie w Błękicie – łodzi, która przyniosła Signe spokó, a  Davidowi i Lou mnóstwo radości oraz... nadziei. Nadziei, że jeszcze nie wszystko jest stracone.  (...) nie ma nic straszniejszego niż coś, co niegdyś było piękne.  Powieść dotyka najczulszych strun w duszy czytelnika. Ze ściśniętym sercem obserwujemy opustoszały świat w relacji ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Błękit

Maja Lunde to norweska pisarka, która w 2015 roku podbiła świat powieściąHistoria pszczół. Książka została przetłumaczona na 31 języków i znalazła się na szczytach list bestsellerów. Nasuwa się pytanie: czy Błękit powtórzy sukces wcześniejszej książki? Lunde do tej pory pisała książki dla dzieci, Historia pszczółto był jej debiut dla dorosłych czytelników. Warto dodać, że debiut wyjątkowy. Opowieść o pszczołach bardzo przypadła mi do gustu i już w momencie gdy odkładałam książkę byłam pewna, że sięgnę po jej kontynuację.

Signe i David. Ona norweska aktywistka środowiskowa, on francuski uchodźca klimatyczny. Ona żyje w naszych czasach, on w niedalekiej przyszłości. Ona chce uchronić planetę przed ludzką zachłannością, on ponosi konsekwencje krótkowzroczności poprzednich pokoleń. Ich losy złączy niespodziewany splot wydarzeń. I... woda.

Rok 2017: Signe skończy niebawem siedemdziesiąt lat, lecz wyprawy morskie nie są jej straszne. Samotnie opuszcza rodzinną miejscowość w zachodniej Norwegii i wyrusza w rejs, by spotkać się z mężczyzną, którego niegdyś kochała. Tylko ona, łódź i osobliwy ładunek.

Rok 2041: David czuje się nieprzygotowany do roli ojca, a mimo to musi sam zaopiekować się swoją małą córką. Razem uciekają przez nękaną suszą Europę. Kiedy w opuszczonym ogrodzie w głębi lasu znajdują żaglówkę, wszystko się zmienia.

Zmiany klimatu – codziennie mamy z nimi do czynienia. Robi się coraz cieplej i wszystko w przyrodzie odbywa się bardziej intensywnie. Nawet nie chce mi się myśleć, że mogłoby braknąć zapylających kwiaty pszczół, ale jeszcze gorsza byłaby wizja bez wody. Niestety jest to możliwe. Już dzisiaj zasoby wody pitnej kurczą się w zastraszającym tempie. I przykro mi to pisać, ale ilu z nas z ręką na sercu powie, że oszczędza wodę. W większości domów woda leje się strumieniami, jakby jutra miało nie być. Ale następnym razem, gdy będziecie myć zęby pomyślcie o tym, że w tym przyszłym świecie będą żyły nasze dzieci.

 W Historii pszczół mieliśmy do czynienia z trzema oddzielnymi opowiadanymi naprzemiennie historiami. W Błękicie akcja biegnie na dwóch płaszczyznach czasowych. Mamy teraźniejszość i nie tak bardzo odległą przyszłość – rok 2017 i 2041. Oczami Signe obserwujemy postępujące zmiany klimatyczne na świecie, ale przede wszystkim w jej najbliższym środowisku. Bardzo boli to Signe, tym bardziej, że jako młoda kobieta była aktywną „ekolożką”. Za chwilę przenosimy się prawie ćwierć wieku do przodu i wraz z Davidem oglądamy zniszczenia jakie poczyniły zmiany klimatyczne, susza, pożary.

Właśnie teraz, gdy piszę te słowa potężny pożar grasuje w miejscowościach niedaleko stolicy Grecji. To tragedia, w której do tej pory zginęło ponad dziewięćdziesiąt osób, a to nie koniec ofiar. Drzewa płonęły jak zapałki. W obliczu tej tragedii wizje, które w swoich książkach przedstawia nam Maja Lunde wydają się jeszcze bliższe i przez to bardziej prawdopodobne.

Na pewno zastanawiacie się, co też wspólnego może łączyć historie, które dzieli miejsce oraz ćwierćwiecze. Tego niestety nie zdradzę, bo przecież musi zostać jakiś znak zapytania, żeby i dla was ta książka okazała się interesująca, a momentami nawet zaskakująca. Ale nietrudno się domyślić, że tematem wspólnym jest degradacja środowiska, zmiany klimatu i brak... wody. Ach, zapomniałabym jest jeszcze Błękit...

Ciekawa jestem co będzie tematem następnych tomów cyklu. Można się co prawda domyślać, ale lepiej poczekać na to, co Maja Lunde dla nas naszykuje. I jestem pewna, że będą to ciekawe i wciągające historie. Chociaż uważam, żeBłękit jest troszkę słabszy od Historii pszczół, to muszę przyznać, iż obie książki zasługują na uwagę i zmuszają czytelnika do przemyśleń.

Oczekując na kolejną powieść Norweżki zapraszam was do lektury Błękitu. I oczywiście polecam tę książkę każdemu, dla kogo ważne jest, co się dzieje z naszym globem. Jednocześnie mam nadzieję, że taka wizja, choć prawdopodobna, nie stanie się naszym udziałem.

Link do opinii
Avatar użytkownika - jeke5
jeke5
Przeczytane:2018-06-14, Ocena: 4, Przeczytałam,

Ringfjorden, Sogn i Fjordane, Norwegia 2017 rok. Siedemdziesięcioletnia Signe przypływa na łodzi ,,Błękit" do wioski Ringfiorden, z której pochodzi. Nie była w niej od prawie pięćdziesięciu lat, ale wróciła z powodu lodowca Blafonna, z którego handlarze wyrabiają lód i sprzedają jako ekskluzywny dodatek do drinków szejkom naftowym. Czysty, biały lód z Norwegii jest jak białe złoto, a kupują go najbogatsi z bogatych. Wszystkie lodowce topnieją, giną z każdą sekundą i Signe, która w młodości u boku ojca walczyła o wodospad Dwie Siostry i rzekę Breio nie może pozwolić na zniszczenie lodowca.

Timbaut, Bordeaux, Francja 2041 rok. David z jedenastoletnią córką Lou ucieka przed pożarem z Argeles do obozu dla uchodźców. Dramatyczne wydarzenia rozdzieliły go z żoną i małym synkiem. Cały kraj trawi od pięciu lat susza, wybuchają pożary, prąd jest tylko od czasu do czasu, brakuje produktów spożywczych. Ziemia wyschła, powietrze zrobiło się gorętsze i ludzie wędrują na północ, gdzie jest jeszcze woda, ale kolejne kraje zamykają granice przed uchodźcami.

Maja Lunde po raz kolejny porusza w powieści tematykę związaną z degradacją środowiska i zmianami klimatu. W pierwszej książce z cyklu Kwartet klimatyczny ,,Historia pszczół" pokazała, jak ważne dla życia na ziemi są owady, a w drugiej części cyklu ,,Błękit" wskazuje, że woda to życie. Bez niej znikną ludzie, zwierzęta, owady i rośliny, świat opustoszeje, zamieni się w pustynię. Signe przyzwyczajona była, że woda spływa do jeziorek w górach,  że zamarza warstwą na lodowcu, że spływa zboczami górskimi do dolin, a strumyczki stają się rzeką Breio, z której ludzie czerpią wodę. W wyniku działalności człowieka świat się zmienia. Maleje liczba owadów, stopniowo giną pszczoły, nastaje susza i ludzie już nie mogą cieszyć się smakiem owoców. Żywność i woda są coraz bardziej racjonowane, nie działają telefony i internet. Aby przeżyć David z córką podobnie jak wielu innych ludzi muszą wędrować na północ kontynentu. Europa już nie trzyma się razem, wybuchają nowe konflikty, bo kraje jeszcze posiadające wodę kłócą się z tymi zmagającymi się z suszą. Na świecie zachodzą zmiany i zaczynają dotykać wszystkich ludzi.

Autorka ciekawie zbudowała wątki biegnące na dwóch płaszczyznach czasowych, które łączą się ze sobą za sprawą żaglówki Błękit, ale moim zdaniem zabrakło w nich głębi. Bohaterowie doświadczają traumatycznych przeżyć,  walczą o przetrwanie, kochają się, pracują, demonstrują w obronie przyrody, ale ich portrety psychologiczne są ubogie, nie czuć buzujących w nich emocji. Gdybym miała porównać obie książki z cyklu, to zdecydowanie wygrywa ,,Historia pszczół".

W ,,Błękicie" Maja Lunde dobitnie pokazuje, że zmiany klimatu i degradacja środowiska zmienią na gorsze życie ludzi na ziemi. Signe jako zawodowa demonstratorka mówi: Nie mogę zapobiec wszystkiemu, ale temu tutaj mogę. Nie mogę krzyczeć o wszystkim, ale mogę krzyczeć o tym. Jeden człowiek nie zapobiegnie destrukcyjnym zmianom, ale wielu może to zrobić. Mamy wpływ na to, co dzieje się w naszej okolicy i jeśli nie zaczniemy szanować natury i dostrzegać sygnałów ostrzegawczych, które nam wysyła, zginiemy razem z nią.

https://magiawkazdymdniu.blogspot.com

Link do opinii
Avatar użytkownika - Bookendorfina
Bookendorfina
Przeczytane:2018-06-06, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam,

"Żaby wymierają, giną w ciszy, a nikt się tym nie przejmuje. Trzecia część gatunków na Ziemi jest poważnie zagrożona, ale nikt o nich nie myśli."

Spotkanie z wcześniejszą książką autorki "Historia pszczół" należało do malowniczych, satysfakcjonujących i refleksyjnych. Poruszająca opowieść, oryginalnie osadzona w naturze, zarazem delikatna i dosłowna, słodka i gorzka, radosna i smutna, niosąca pozytywne przesłanie i wyraźne ostrzeżenie. Podobnie jest w "Błękicie", jednak już mniej przekonująco przybliżono fragmenty z życia głównych bohaterów. Co ciekawe, to tło powieści zdobywa znamiona istotności, wymowy i siły oddziaływania na wyobraźnię czytelnika. Może właśnie dlatego w tej odsłonie serii autorka nie przywiązała wagi do pogłębienia portretów postaci, czego bardzo żałuję, bo powieść cieszyłaby na dwóch równoległych płaszczyznach.

Obraz świata współczesnego będący podstawą do snucia wizji przyszłości za ćwierć wieku. Odmieniona na niekorzyść przez człowieka przyroda, zdewastowane środowisko naturalne, mające z założenia być oazą bezpieczeństwa i stabilności, a wykorzystywane do partykularnych biznesowych celów. Garstka obrońców przyrody niebędąca w stanie przeciwstawić się sile nacisków i presji. Woda będąca źródłem istnienia, traktowana bez należnego szacunku, bezmyślnie eksploatowana, staje się mega deficytowym towarem, rzutującym na racjonalizowanie wszelkich produktów niezbędnych do podtrzymania życia.

Podoba mi się, że autorka podaje też szerszy kontekst spojrzenia na nasilające się w niekorzystnym kierunku zmiany klimatyczne i trudną do opanowania degradację środowiska naturalnego, choćby transformację społeczeństw, rozpad państw, minimalizacja znaczenia Unii Europejskiej, masowe migracje ludności, tragiczne warunki w obozach dla uchodźców, powszechność chorób i śmierci. Czyż to wszystko nie brzmi już niezwykle znajomo, niepokojąco i złowieszczo? A w tym wszystkim osadzona historia pojedynczych osób, zmagających się z problemami wywołanymi przez współczesne pokolenia.

Naprzemiennie wkraczamy w świat Signe, dziennikarki i pisarki, która po pięćdziesięciu latach nieobecności wraca do rodzimego miasteczka, aby desperacko ratować norweski lodowiec, oraz młodego mężczyzny Davida, ojca nastoletniej Lou, zmagającego się z rodzinnym dramatem, starającego się przetrwać w świecie racjonowanej wody, gigantycznej suszy, wyniszczających Europę pożarów. Historie oddalone są od siebie o ćwierć wieku, jednak posiadają wspólne i styczne elementy. Obrona życia, podtrzymywana nadzieja, oczekiwanie na cud.

Z jednej strony nie do końca przekonała mnie finalna odsłona powieści, zbyt gładka i pomyślna, liczyłam na więcej napięcia podkreślających wagę tematu, choć z drugiej większe znamiona tragedii mogłyby się okazać nadmiernym epatowaniem emocji. W powieści nie znajdziecie moralizatorstwa, narzucania opinii, bezpośrednich przekazów, to czytelnik ma w swojej głowie, sercu i czynach odszukać odpowiedzi, podchwycić odzew, nabrać większej świadomości, być może zmienić codzienne nawyki, czy ukształtować podejście do spraw ekologii.

bookendorfina.pl

Link do opinii
Avatar użytkownika - niepoczytalna
niepoczytalna
Przeczytane:2018-05-30, Ocena: 5, Przeczytałem,

Zagłada ludzkości, triumf człowieczeństwa

Zwykle unikam książek “zaangażowanych” w obawie, że przemycanie ideologii zabije opowiadaną historię i przyćmi fabułę. Z tejże obawy nie sięgnęłam po wydaną trzy lata temu "Historię pszczół", jednak gdy w zapowiedziach pojawił się "Błękit", opis zaintrygował mnie do tego stopnia, że postanowiłam się przełamać. W końcu nie miałam nic do stracenia. Może prócz czasu. Nie będę niczego przemilczać – pierwsze strony w ogóle mnie nie wciągnęły. Kilkanaście razy czytałam fragment o zmechaconej czapce i nie potrafiłam wgryźć się w fabułę. Powoli zaczynałam odczuwać dyskomfort, że nie dam rady doczytać książki do końca, ale skończyłam jeden rozdział, następny, a chwilę później całą powieść.

W każdej dystopijnej wizji, o której do tej pory przeczytałam, zawsze szukałam dziury w całym i dowodów na to, że autor nie ma racji, a wersja wydarzeń, którą przedstawia, jest mało prawdopodobna. I tym razem nie było inaczej. Za sukces autorki uznaję jednak to, że w którymś momencie przestałam toczyć wewnętrzną walkę na argumenty i skupiłam się na historii. A ta jest nie byle jaka.

Po raz pierwszy spotkałam się z powieścią, w której głównymi bohaterami tak naprawdę wcale nie są występujący ludzie, za to – choć w sposób nieoczywisty – bezmyślnie niszczona i wykorzystywana natura. Zdecydowana większość populacji całkowicie bezrefleksyjnie podporządkowuje sobie przyrodę (lub żyje w złudnym przeświadczeniu, że ją podporządkowuje) w imię dobra przyszłych pokoleń, ale przede wszystkim w imię zysków. To przeciwko czemu walczy jedna z bohaterek, Signe, dla Davida i jego córki Lou kilkadziesiąt lat później staje się rzeczywistością – środowisko jest zdegradowane, w wielu krajach Europy brakuje pitnej wody, panuje susza, wybuchają niekontrolowane pożary, a ludność, która zdążyła przed nimi umknąć, żyje w obozach dla uchodźców, w których do głosu coraz częściej dochodzą zwierzęce instynkty.

Maja Lunde stworzyła znakomite portrety psychologiczne swoich bohaterów. Signe walczy z bezmyślnym i niekoniecznym ingerowaniem w środowisko, a jednak zdarzają się sytuację, obnażające ją jako hipokrytkę. W równie złożony sposób autorka wykreowała relacje między Davidem i jego jedenastoletnią córką Lou. Nie jest to bliskość prosta i oczywista, a walka o przetrwanie tylko utrudnia związek między ojcem i dzieckiem. Autorka wiarygodnie przedstawiła sytuacje, w których jedno bywało rozżalone i nie chciało przebywać z drugim, ale jednocześnie miało świadomość, że nie ma nikogo innego, że jest zdane tylko na tę drugą osobę.

Choć nie jestem skłonna uwierzyć w to, jak według Lunde miałby wyglądać świat za trzydzieści, czterdzieści lat, to powieść na pewno zmusiła mnie do refleksji. Nie mam tu na myśli wielkiej przemiany w człowieka, który będzie żył w stu procentach w zgodzie z naturą, ale raczej o rozbudzenie świadomości i poczucia odpowiedzialności za, nawet pozornie niewielkie, wybory. Czy to co robię jest konieczne? Czy to co kupuję jest mi niezbędnie potrzebne? Czy nie nie jest tylko mój kaprys? Pusta fanaberia? Mroczna i przygnębiająca wizja przestawiona w "Błękicie" poraża poczuciem bezradności, osamotnienia, wyobcowania, a przede wszystkim maleńkością człowieka i bezwzględnością przyrody, która zdaje się pokazywać ludziom, gdzie jest ich miejsce. Nie jest to jednak aż tak pesymistyczna przepowiednia, jak może się wydawać. Zwłaszcza jeśli będziemy mieli siebie nawzajem.

Link do opinii
Avatar użytkownika - wkp
wkp
Przeczytane:,

PRO ECO POST APO

Swoją "Historią pszczół" norweska pisarka Maja Lunde narobiła na rynku niemałego szumu. Swoim dziełem przyciągnęła także moją uwagę i muszę przyznać, że lektura go okazała się dla mnie przyjemnym i satysfakcjonującym doświadczeniem. Teraz autorka powraca z nową książką, stanowiącą jej ideologiczną kontynuację. "Błękit", bo o nim mowa, rozbudził moje czytelnicze nadzieje i chociaż w ostatecznym rozrachunku okazał się nieco słabszy od "Historii pszczół" to i tak znakomita i skłaniająca do zastanowienia książka, która zadowoli każdego miłośnika ambitnej, zaangażowanej literatury.

Dwoje ludzie. Dzielące ich iemal ćwierć wieku. I dwie rzeczy, które łączą oboje. Ona, Signe, jest już staruszką, kiedy wraca w rodzinne strony by raz jeszcze zawalczyć o klimat i naturę. Jako nastolatka walczyła w wodospady Dwie Siostry, teraz, w roku 2017, napędzają one elektrownię wodną, ale pojawił się nowy problem – lodowiec, który ludzie chcą przerobić na ekskluzywne kostki lodu. W miejscu pełnym bolesnych wspomnień o niespełnionej miłości i utraconym dziecku, kobieta po raz kolejny – zapewne ostatni – staje do walki o naturę, uzbrojona w swój jacht „Błękit”.
Niemal ćwierć wieku później, w roku 2041, Europa trawiona jest przez brak wody, pożary i wojny tym wywołane. To tu, on, David, wraz z córką ucieka przed koszmarem. Schronieni w jednym z opuszczonych domów postanawiają czekać na cud, bo cóż więcej im pozostało? Symbolem ich nadziei staje się pewna odnaleziona żaglówka…

Całość recenzji na moim blogu: http://ksiazkarniablog.blogspot.com/2018/05/bekit-maja-lunde.html

Link do opinii
Avatar użytkownika - codzienna
codzienna
Przeczytane:2019-02-11, Ocena: 3, Przeczytałem, Wypożyczone, 52 książki 2019,

"Błękit" jakoś mnie nie zachwycił,bo zwykle nie sięgam po książki,które niosą za sobą ideologię przyszłości i wizji świata. Tym bardziej ,że w tej książce wydaje mi się,że autorka jako głównych bohaterów bardziej pokazuje nam zniszczoną naturę niż samych ludzi.Co prawda mamy tu kilka osób,jest Signe ,która walczy z bezmyślnym ingerowaniem w środowisko,oraz David wraz z jedenastoletnią córką Lou,którzy w całej walce o przetrwanie zapominają o dobrych relacjach między sobą.Autorka w sumie w dobry sposób przedstawiła,że pomimo rozżalenia i tego,że zarówno David jak i Lou mają siebie dosyć to tak na prawdę zdani są tylko na siebie bo wokół nie mają nikogo innego.
W "Błękicie" uderza mnie wizja przyszłości naszej ziemi i naszego życia na niej.Bardziej chyba autorka chciała pokazać,że jeśli nie zadbamy o środowisko to będziemy może nie my ale nasze pokolenia walczyć o każdą kroplę wody,o kawałek ziemi gdzie można się schronić przed upałem.Przyroda po prostu pokaże jaką ma siłę przetrwania.Ta powieść to takie wołanie o opamiętanie,o niezamykanie oczu na spustoszenia w naszym ekosystemie
Ja jednak nie "kupuję" takiej wizji.

Link do opinii
Avatar użytkownika - moniapili
moniapili
Przeczytane:2018-10-31, Ocena: 5, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - allison
allison
Przeczytane:2018-06-01, Ocena: 5, Chcę przeczytać,

Maja Lunde podbiła serca czytelników na całym świecie powieścią "Historia pszczół". Jej nowa książka "Błękit" ma szansę powtórzyć sukces poprzedniczki, tym bardziej, że przemawia do serc odbiorców przekonującymi opowieściami na temat człowieka i otaczającego go świata. 

Akcja "Błękitu" biegnie dwutorowo, rozgrywając się w czasach nam współczesnych i w roku 2041. Bohaterką bieżących zdarzeń jest leciwa Signe, która po długiej nieobecności odwiedza rodzinne strony na zachodzie Norwegii. Wspomina dzieciństwo, pierwszą wielką miłość, rodzinne relacje i osobistą tragedię. 

Siedemdziesięcioletnia kobieta jest zszokowana zmianami, jakie zaszły w jej małej ojczyźnie. Nie może pogodzić się ze zniszczeniem środowiska, które przed laty było oczkiem w jej głowie. Jako nastolatka Signe walczyła u boku ojca i innych działaczy ekologicznych o zachowanie w niezmienionym stanie okolicy. Niestety, kwestie ekonomiczne zwyciężyły. 
Jedynym zachowanym do 2017 roku elementem natury jest wielki lodowiec, jednak i on wkrótce ma zostać "przerobiony" na kostki lodu do napojów i drinków. 
Wojownicza Signe, właścicielka jachtu "Błękit", postanawia wydać wojnę wielkiemu przedsiębiorstwu, które chce zbić fortunę na dziewiczej przyrodzie. 

Wydarzenia z roku 2041 rozgrywają się we Francji, która – podobnie jak wiele innych krajów – jest wyniszczona wieloletnimi suszami. Liczne pożary, reglamentacja wody i żywności oraz narastająca przestępczość to codzienność, która stwarza coraz większe zagrożenie. 
Do jednego z obozów dla uchodźców trafia z jedenastoletnią córką David. Podczas poszukiwania nowej drogi do szczęścia rozdzielił się z żoną i malutkim synkiem. Jego marzeniem jest dotarcie do Skandynawii, gdzie – jak słyszał – wody jest pod dostatkiem. Nie jest to jednak łatwe, tym bardziej, że podobne zamierzenia przyświecają tysiącom innych Europejczyków. 
W opuszczonym domostwie, w pobliżu obozu David i jego córka odnajdują porzuconą łódź, która najpierw okazuje się miejscem zabaw, zaś później ma stać się ich przepustką do nowego życia. 

Te dwa przeplatające się wątki łączy tematyka związana z wodą i – jak nietrudno się domyślić – tytułowy "Błękit". Jak to się stało, że jacht Signe znalazł się po latach we Francji? Co wspólnego mają losy starzejącej się kobiety i mężczyzny wędrującego z wrażliwą, przedwcześnie dojrzałą córką? 

Odpowiedzi na te pytania odnajdujemy na kartach powieści, którą pochłania się jednym tchem, mimo iż jej akcja nie pędzi z zawrotną prędkością. Na tym właśnie polega jej urok – losy bohaterów, ich decyzje, przeszłość, marzenia oraz grożące im niebezpieczeństwa poznajemy stopniowo, niekoniecznie w kolejności chronologicznej. Podsyca to apetyt czytelnika i sprawia, że kolejne kartki odwraca się z coraz większą niecierpliwością. 

Wisienką na torcie okazuje się zakończenie – zaskakujące, dające do myślenia, czyli dokładnie takie, jak lubię. 

"Błękit" wpisuje się w ekologiczny nurt współczesnej literatury. O ile jednak wiele książek tego typu razi nachalnie pouczającym charakterem, powieść pani Lunde nie odstręcza dydaktyzmem czy naiwnością spojrzenia na świat. 
To proza dojrzała i dopracowana pod każdym względem, zarówno treściowym, jak i językowym oraz stylistycznym. Bardzo przypadł mi do gustu oszczędny styl, w którym nie ma niepotrzebnych fraz. Ta ekonomia słowa to na pewno kolejna zaleta całości. 

Polecam z czystym sumieniem!

BEATA IGIELSKA 

Link do opinii
Avatar użytkownika - zaczytanaaniaa
zaczytanaaniaa
Przeczytane:2018-05-31, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2018,

Niedoceniana, a jednocześnie niezbędna do życia. Mamy do niej nieograniczony dostęp i nie wyobrażamy sobie bez niej egzystencji. Woda - dar natury i nieobliczalny żywioł w jednym. Maja Lunde stworzyła piękne dzieło o zjawisku, które jest w stanie uratować ludzkie życie.

 


Akcja książki "Błękit" została podzielona na dwie płaszczyzny czasowe. Pierwsza z nich rozgrywa się w Norwegii w roku 2017 i poznajemy tutaj siedemdziesięcioletnią Signę, która wraca w rodzinne strony. Kobieta nie może zrozumieć zachowania współczesnych przywódców, faktu, że zgadzają się na niszczenie lodowca, a także tęskni za minionymi czasami i wspomina dawne chwile. Postanawia dokonać jednego z ostatnich buntów w swoim życiu i przyczynia się do tego, że lodowiec wraca "na swoje miejsce". Druga część rozgrywa się w roku 2041, gdzie poznajemy Davida, który ucieka wraz ze swoją córką Lou z terenu Francji, który został objęty pożarami. Bohaterowie wiedli spokojne życie, jednak z czasem zaczęło brakować wody i zostali skazani na ucieczkę w poszukiwaniu lepszego bytu. Czy uda im się przeżyć? Dokąd dotrą? Czy w tym miejscu będzie bezgraniczny dostęp do upragnionej wody?


Uwielbiam książki, w których akcja dzieje się jednocześnie w różnych przestrzeniach czasowych. W tym przypadku różnicą są tylko dwadzieścia cztery lata, ale Autorka idealnie uzmysławia, jak może zmienić się świat, nawet w tak krótkim czasie. Cieszę się bardzo, że nie znalazłam tutaj typowo naukowych stwierdzeń oraz ciągłego namawiania czytelnika do oszczędzania wody. Cała historia to tak naprawdę cudownie wykreowana historia z wodnym wątkiem w tle. Najpierw czytelnika zachwycają losy Signe, jej determinacja, upór oraz chęć walki, a następnie poznajemy zdeterminowanego Davida, który nagle traci żonę z synkiem i sam musi zaopiekować się córeczką. Mężczyzna często nie wie, jak powinien zachować się, wiele rzeczy jest dla niego nowych, a dodatkowo musi być silny i odpowiedzialny ze względu na niesprzyjającą sytuację.

 


Woda otacza nas codziennie i często nie zdajemy sobie sprawy z jej obecności. Towarzyszy nam podczas robienia napoi, używamy jej do mycia, czy spotykamy ją w formie deszczu. Jej obecność jest dla nas czymś oczywistym i w świecie współczesnego człowieka jest ona niezastąpiona. Są głośne kampanie o tym, aby mieć zawsze przy sobie butelkę wody, kiedy przez pewien czas nie pada, ludzie wypatrują deszczu, który ma na celu złagodzenie suszy w ogródku czy na działce. Każdy - czy to człowiek, zwierzę, czy roślina - potrzebuje wody. Wyobraźcie sobie teraz sytuację, że nagle zaczyna jej brakować na świecie. Ludzie zaczynają wariować oraz budzi się w nich zwierzęcy instynkt. Zaczyna się mozolna walka o przetrwanie, a niektórzy są w stanie zrobić straszne rzeczy, tylko po to, aby napoić się. Maja Lunde w piękny, a zarazem okrutny sposób przedstawia wizję ludzkości. Zauważa, że ludzie nie doceniają tego co mają, niwelują dobrodziejstwa cywilizacji oraz nieustannie przyczyniają się do niszczenia natury. Matka, jak każda inna, będzie dawała swoje plony dzieciom, ale z czasem jej dobroć może się skończyć i ludzkość pozostanie bez dóbr natury. 


Uważam, że każdy z Was powinien przeczytać tę książkę. Nie wymagam od Was, żebyście za wszelką cenę przyczyniali się do ochrony środowiska i próbowali zmienić postępowanie innych. Nie w tym moja rola, a każdy z Was ma prawo postępować tak, jak zamierza. Sądzę jednak, że warto poznać wykreowaną wizję przyszłości, dowiedzieć się jak niektóre pochopne działania mogą wpływać na życie naszych potomków, a czytając o tym, czytelnik ma zapewnioną niesamowitą historię o poświęceniu dla innych, walce o lepsze życie i bezgranicznej miłości do najbliższych.

Link do opinii
Inne książki autora
Historia pszczół
Maja Lunde0
Okładka ksiązki - Historia pszczół

Jeden z największych norweskich bestsellerów ostatnich lat. Książka, którą jeszcze przed premierą zakupiło 15 krajów Trzy intrygujące...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Róże w garażu
Agnieszka Tyszka
Róże w garażu
Czarne serce
Elisa Puricelli Guerra
Czarne serce
Meandry miłości
Katarzyna Bulicz-Kasprzak
Meandry miłości
Zakochane Trójmiasto
praca zbiorowa;
Zakochane Trójmiasto
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy