Bliźnięta z lodu

Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 2015-08-26
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788375549409
Liczba stron: 336

Ocena: 4.56 (39 głosów)

Rok po tym, jak w wypadku ginie jedna z bliźniaczek jednojajowych, Lydia, Angus i Sarah Moorcroft przeprowadzają się na maleńką szkocką wysepkę, którą Angus odziedziczył po babci. Liczą na to, że będą mogli tam podnieść się z traumy. Jednak gdy ich żyjąca córka, Kirstie, twierdzi, że pomylili jej tożsamość - i że w rzeczywistości jest Lydią - koszmar powraca. Zbliża się zima i Angus jest zmuszony opuścić wyspę, by podjąć pracę. Sarah czuje się odizolowana, a Kirstie (a może to Lydia) staje się coraz bardziej niespokojna. Gdy potężny sztorm odcina od świata Sarę i jej córeczkę, zmuszone są stawić czoła temu, co naprawdę wydarzyło się tamtego feralnego dnia.

Kup książkę Bliźnięta z lodu

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Bliźnięta z lodu

Avatar użytkownika - Booklutek
Booklutek
Przeczytane:2022-02-20,

S.K. Tremayne "Bliźnięta z lodu" 💙
Angus i Sarah Moorcroft po tragicznym wypadku przeprowadzają się z Londynu na szkocką wyspę Eilean Torran, odziedziczonej po babci Angusa. Chcą poukładać swoje życie. Mają nadzieję, że odbudują rodzinne relacje po śmierci jednej z bliźniaczek. Ale ich żyjąca córka Kirstie zaczyna twierdzić, że jest Lydią. Czyżby rodzice popełnili błąd?▪️"Bo ich życie stało się melodramatem. Albo czymś w rodzaju teatru masek. Wszyscy troje udawali kogoś innego."▪️Bardzo dobry pomysł na powieść. Tajemnicza, mroczna fabuła. Budujące napięcie, ale przyznam szczerze, że nieco mi się dłużyło. Książka wzbogacona krajobrazem szkockich miejsc.
Obserwujemy jak traumatyczna sytuacja wpływa na relacje małżeńskie oraz rodzice-dziecko, i każdego z osobna. Pomieszanie tożsamości. Można się pogubić, w pewnym momencie to nie wiedziałam, czy dziewczynka jest Lydią czy Kirstie.
Przez całą powieść czułam smutek i przygnębienie. Utrata dziecka to ogromna tragedia dla całej rodziny, bolesne wspomnienia. Niemożność stwierdzenia, które dziecko umarło to najgorszy koszmar rodziców. I nie mogłam uwierzyć w to, iż ojciec miał swoją ulubienicę i matka również. Każde z nich kochało jedno dziecko bardziej.
Podążamy krok za krokiem, by dowiedzieć się prawdy, która jest szokująca. Z naprawdę niemiłym zakończeniem, który skłania do głębszych przemyśleń. Polecam!▪️"Nie tyle moja własna śmierć jest nie do zniesienia, ile śmierć najbliższych. Bo ich kocham. I część mnie umiera razem z nimi. Dlatego można by powiedzieć, że wszelka miłość jest formą samobójstwa."

Link do opinii

Ta książka jest interesująca, pełna tajemnic i trzyma w napięciu prawie do ostatnich stronic. Cała powieść intryguje, tajemniczy klimat dodaje grozy i pobudza wyobraźnię. Podczas lektury były momenty, że się bałam a włosy jeżyły mi się na rękach. Autor stworzył fantastyczną atmosferę, która podsycała głód poznania prawdy. Czyta się naprawdę szybko a pióro Tremayne jest lekkie i zrozumiałe. Początkowo akcja była dosyć wolna, monotonna by nabrać rozpędu w końcowych rozdziałach. Zakończenie totalnie mnie zaskoczyło i zupełnie nie spodziewałam się go.
Bohaterami tej książki są Angus, Sara i Kirstie Moorcroft. Małżeństwo początkowo miało dwie ukochane córeczki, bliźniaczki jednojajowe, które były wręcz identyczne i niesposób było je rozróżnić. Niestety jedna z sióstr Lydia z niewyjaśnionych przyczyn zginęła, spadając z balkonu. Rodzina bardzo przeżywa tę tragedię i nie może się otrząsnąć. Kobieta popada w depresję, jej ból jest ogromny a mężczyzna zaczyna topić smutki w alkoholu i nie pracuje. Najbardziej w tym wszystkim najbardziej cierpi ich żyjąca córeczka, która była związana silną więzią z siostą. Niespodziewanie Angus dziedziczy po babci domek przy latarni morskiej na szkockiej wysepce. Nie stać ich na remont dlatego mieszkają w spartańskich warunkach bez ogrzewania, wody i telefonu. Pewnego dnia dziewczynka szokuje mówiąc, że jest Lidią a nie Kirstie. To ciągłe twierdzenie córeczki, że doszło do pomyłki a także jej koszmarne sny, doprowadzają do chaosu w głowach jej rodziców.
Jak myślicie, która z bliźniaczek tak naprawdę umarła? Co doprowadziło do tej tragedii? Jaka jest prawda?Czy aby na pewno doszło do pomyłki?
Zachęcam bardzo gorąco do przeczytania tej niesamowitej historii, która myślę, że zainteresuje niejednego z Was tak mocno jak i mnie. Na pewno podczas lektury będziecie zadawać sobie masę pytań, na które odpowiedzi poznacie dopiero na samym końcu książki. Zapewniam, że nie zaznacie tu nudy, przeżyjecie chwilę strachu a napięcie będzie Wam towarzyszyło do końca.

Link do opinii
Avatar użytkownika - zaczytana_optymi
zaczytana_optymi
Przeczytane:2020-10-04,

Kiedy mija rok po tym, jak w wypadku ginie Lydia - jedna z bliźniaczek jednojajowych, Angus i Sarah Moorcroft przeprowadzają się na małą wyspę, żeby spróbować ułożyć życie na nowo. 

Niestety nic nie jest takie jak być powinno...

Do ich "pięknego" małżeństwa zaczynają wkradać się zdrady, kłamstwa, wzajemne obwinianie, niezrozumienie siebie nawzajem...a nawet myśli zabójstwa... Ich małżeństwo nie umarło z dniem, kiedy to Lydia wypadła z balkonu...ten koszmar w ich rodzinie zaczął się już dużo wcześniej. 

"Nie tyle moja własna śmierć jest nie do zniesienia, ile śmierć najbliższych. Bo ich kocham i część mnie umiera razem z nimi. Dlatego można by powiedzieć, że wszelka miłość jest formą samobójstwa."

Jeżeli chodzi o Kirstie to zaczyna mówić o sobie, że jest jej zmarłą siostrą - Lydią... Rodzice zaczynają podejrzewać, że rok wcześniej pomylili się i nie pochowali tej córki co trzeba... Dochodzi do tego, że dziewczynka dostaje ataków lęku i szału, a do tego dzieci w szkole nie chcą się z nią bawić...

Dlaczego Kirstie chciała być Lydią?

A może to była Lydia?

Dlaczego Sarah chciała, żeby to Kirstie umarła, a Lydia żyła?

Czemu Angus zaczął wmawiać swojej małej córeczce, że nie jest sobą?

I najważniejsze - myślicie że można mieć swoje "ulubione" dziecko? Czy rodzice powinni kochać swoje dzieci tak samo?

Widzicie ile tajemnic skrywa ta książka? 

Polecam Wam ją z czystym sumieniem! Przez cały czas trzyma w napięciu i czytelnik nie chce się od niej oderwać. 

Link do opinii

Są takie filmy i takie powieści, które zdecydowanie dobrze na mnie nie wpływają. Jako zawodowy cykor nie oglądam horrorów, w których główną rolę grają dzieciaki – przeważnie dziewczynki (jak na przykład „Anabelle”). Oczywistą reakcją jest nie spanie po nocach, albo śniące się koszmary i zrywanie się ze snu. A mimo tego jak tylko zobaczę powieść – thriller psychologiczny podszyty horrorem dostaje amoku i MUSZĘ przeczytać, bo nie będę mogła żyć normalnie. Ja nie wiem czemu akurat tak to działa, ale tego nie zmienię i co lepsze (lub gorsze) nie chcę tego zmieniać.

Angus i Sarah tracą jedną z ukochanych córeczek, Lydię, bliźniaczkę Kristie. Aby otrząsnąć siępo tragedii jaka ich spotkała przeprowadzają się na szkocką wysepkę. Mają nadzieję, że w końcu los odwróci od nich złą passę, a czas uleczy ich ciągle gorejącą ranę i będą mogli zaznać spokojnego życia. Wszystko jednak powraca ciągle i ciągle, a szczególnie ze zdwojoną siłą kiedy Angus wyjeżdża zarobić na przysłowiowy chleb, a Sarah wraz z Kristie zostają same w dodatku oddzielone od świata z powodu sztormu.

Nie wiem czy to właśnie motyw jak z horroru dotyczący dziewczynek czy też realne realacje międzyludzkie tak bardzo mnie ciagnęły do tej powieści, ale nie umiałam jej sobie odmówić, a tym bardziej dawkować. Większość czasu miałam porządne ciarki na plecach, co w efekcie spowodowało spanie we czworo – Kruszyn, kocur, ja i pluszowy miś i nagle w moim łóżku zrobiło się ciasno.

Bohaterowie są dla mnie doskonale wykreowani. Małżonkowie to tacy trochę nowocześni rodzice, którzy uprawiają pęd za karierą i trochę zabawą niżeli opieką i zainteresowaniem dotyczącym ich pociech. Dziecko przeważnie kojarzy się z czymś dobrym, nie winnym, wymagającym troski, a tutaj autor zapewnił nam pełnię pytań, oskarżeń, strachu i rozdwojenia jaźni czy zaburzenie dysocjacyjne tożsamości. Nie spodziewałam się tak dosadnej fabuły. Dobrze, że czytam na leżąco, bo chwilami wgniatało mnie w poduszki.

Język powieści jest przystępny, czyta się lekko, ale z uwagą, by przypadkiem czegoś nie pominąć. Zawahania rodem z horroru dodają iskry całej fabule, a powieść zaskakuje zakończeniem i nie wyparowuje z głowy na drugi dzień. Jedna z lepszych książek z kategorii thriller psychologiczny jakie miałam przyjemność czytać.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Joannate
Joannate
Przeczytane:2020-07-27, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2020,

Tytuł „Bliźnięta z lodu” zaintrygował mnie, a jednak książka przeleżała na półce ładnych parę miesięcy, zanim się wzięłam za czytanie. A jak już się wzięłam, to przeczytałam w jeden dzień 😊

Podobało mi się, z kilkoma „ale” – niemniej klimat ratuje niedostatki tej powieści. Przede wszystkim wielkim plusem jest miejsce akcji: wyspa z latarnią morską, pusta, jeśli nie liczyć wspomnianej latarni i zniszczonego domu, który dziedziczy Angus i jego żona Sarah. Ten dom jest dla nich prawdziwym darem, bo spada im z nieba w czasie, gdy przeżywają bardzo trudne chwile. Niedawno stracili córeczkę Lydię, a jej siostra bliźniaczka Kirstin popada w coraz większy smutek po stracie najbliższej sobie osoby. To przepiękne, malownicze odludzie, gdzie się przeprowadzają, ma jednak mroczną stronę: i niby na pierwszy rzut oka jej nie widać, ale w miarę rozwoju akcji coraz mocniej czujemy, że odosobnienie i spartańskie warunki są dla mieszkańców groźne. Nastrój grozy pogłębia jeszcze fakt, że Kirstin zaczyna podawać w wątpliwość swoją tożsamość – próbuje przekonać rodziców, że jest Lydią, a ponieważ dziewczynki były identyczne i rodzice zawsze mieli problemy z odróżnieniem ich, sami zaczynają wierzyć, że pomylili się. Ale czy tak jest naprawdę? Czy ich córeczka rzeczywiście jest Lydią, czy tylko próbuje jakoś poradzić sobie z żałobą, „wskrzeszając” w taki sposób siostrę? A może w grę wchodzą też zjawiska paranormalne, bo dziewczynka twierdzi, że jej siostra do niej przychodzi?

Thriller jest świetnie skonstruowany, poruszamy się nieco po omacku, bo trudno jest ogarnąć tak delikatną materię jak dziecięca żałoba, a jednocześnie wyczuwamy pewne groźne napięcie między małżonkami. Stopniowo poznajemy jego źródła, ale im dalej się zagłębiamy w treść, tym bardziej wszystko jest niejasne i tym więcej pojawia się wątpliwości.

Teraz przejdźmy do „ale”. Jednym z nich jest zbytnie rozciągnięcie części opisowej – i jak w przypadku opisów wyspy jest to uzasadnione, tak już detale dotyczące pudeł na strychu czy wyglądu łodzi uważam za zbędne, zwłaszcza gdy zajmują pół strony. Miejscami książka jest też za bardzo przegadana, były fragmenty, które omijałam, bo mnie po prostu nudziły – towarzyskie rozmowy, konsultacje z lekarzami, dyskusje małżonków… Wszystko to sprawia, że akcja nie jest tak wciągająca jak wydawało się po pierwszych stronach – za dużo tych spowolnień i nie wychodzą one na korzyść dla fabuły. A jednak czytałam dalej, bo bardzo chciałam wiedzieć, dokąd autor nas zaprowadzi i jak wyjaśni to, co się dzieje. I warto było doczytać, bo zakończenie jest ciekawe – i na pewno takiego rozwoju akcji nie przewidziałam.  A jednak całość pozostawiła po sobie pewien niedosyt.

Trudno jest jednoznacznie zaklasyfikować tę książkę: owszem, thriller psychologiczny jak najbardziej, ale ma też bardzo wiele powieści grozy, a nawet horroru. Kilka razy podczas lektury przeszył mnie dreszcz…

Komu ta powieść może się spodobać? Jeśli lubicie thrillery psychologiczne, takie mocno nasycone emocjami, niepewnością, podszyte lękiem i z dużą dozą grozy – to chyba coś dla Was. 

Podsumowując: thriller z wielkim potencjałem, trochę za bardzo przegadany, a jednak intrygujący.

Link do opinii

Kto czytał? Nie należy do najnowszych pozycji. U mnie długo przeleżała na półce i obecny czas mocno sprzyja zmniejszaniu mojego stosu hańby. Thriller psychologiczny nie jest moim ulubionym gatunkiem. Jednak ten czytałam z zaciekawieniem. Małżeństwo i dwie córki bliźniaczki. Jedna z nich ginie. Tylko która? Są identyczne i zidentyfikowanie zwłok nie jest prostą sprawą. Jaką mają pewność, że pogrzebali to dziecko o którym myślą? Historia okaże się mocno zagmatwana. Kłamie i matka i ojciec. Jednak w dobrej wierze. Czy takie kłamstwo można usprawiedliwić? Uciekając od problemów, przeprowadzają się na wyspę. Czy okaże się dla nich azylem? Zakończenie jak zazwyczaj w tego typu książkach jest zaskakujące. I nie domyśliłam się go, choć powód zakończenia był dla mnie mało realny... Ogólnie oceniam na plus. Akcja była, bohaterowie dopracowani i każda strona potrafi namieszać w głowie...

Link do opinii
Avatar użytkownika - emilla2421
emilla2421
Przeczytane:2017-06-04, Ocena: 4, Przeczytałem, 52 książki 2017,
Dałam taką mocną czwóreczkę. Książka ukazuje traumę rodziców o stracie jednej z córek bliźniaczki. Sarah i Angus przenoszą się na wyspę Torran by ukoić cierpienie po stracie córki i zacząć wszystko od nowa. Nie są pewni która córka tak naprawdę przeżyła. Zaczyna się ona dziwnie zachowywać widzieć ducha swojej zmarłej siostry co dzieje się z dziewczynką? Siedmiolatka próbuje poradzić sobie z tym ze stratą sióstr z którą stanowiły jedność, zostaje odrzucona także przez dzieci w szkole gdyż rozmawia ze zmarłą siostrą. Zarówno Sarah jak i Angus mają bardzo dużo tajemnic przed sobą. Obwiniają się nawzajem o śmierć dziecka. I zastanawiają się co tak naprawdę się wtedy stało gdy dziewczynka spadła. Okazuje się że matka pośrednio przyczyniła się do śmierci córki to ją zabija. Thriller ukazujący różne stadia psychologiczne zachowań bliźniaczek, i tego co może się stać gdy nagle jedna z nich umrze.Czy chce przejąć cechy osobowości tej drugiej, czy następuje rozmycie tożsamości. Kto tak naprawdę ponosi winę za to co dzieje się z żyjącym dzieckiem.Do czego doprowadzi prawda?
Link do opinii
Avatar użytkownika - atanazja20
atanazja20
Przeczytane:2017-03-04, Ocena: 3, Przeczytałam,
Książka Bliźnięta z lodu , nie zaskoczyła mnie . Jest bardzo dobrze napisana , ciekawa fabuła , ale brakowało mi tego dreszczyku który powinien znaleźć się w thrillerze psychologicznym. Ukazuje rodzinę która jest pogrążona w żałobie po stracie córki - bliźniaczki. Każdy na swój sposób radzi sobie z żałobą - niestety matka widać ze traci zmysły. Szuka powodów dla których zmarła jej córeczka - okazuje się że po części ona przyczyniła się do jej śmierci . Książka ukazuje też społeczne odrzucenie z którym musi sobie radzić mała dziewczynka . Polecam książkę jednak do thrillera wbijającego w fotel jej daleko.
Link do opinii
Avatar użytkownika - ejotek
ejotek
Przeczytane:2016-12-22, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2016, Mam,
Ależ to pokręcona historia. Zanim dotarłam do jej końca miałam jakieś siedem rozwiązań i trzy zakończenia. Co okazało się być prawdą, co kłamstwem a co ułudą? Jaką rolę w tragedii rodziny odegrały lustra? Kto był winny tragedii w Devon? Która bliźniaczka tak naprawdę przeżyła? Czy Moorcroft'owie będą w stanie dociec prawdy? I czy droga do niej nie będzie przypadkiem ścieżką zrozpaczonych ludzi ku kolejnej tragedii? Śmierć zawsze jest traumatycznym wydarzeniem. Przynosi smutek, rozpacz, rozgoryczenie. Czasem jest przyczyną obwiniania bliskich i rozpadu rodziny. Innym razem wzmacnia więzi jej żyjących członków. Jak będzie w przypadku rodziny Moorcroft? Czy wyjazd na samotną wyspę w Szkocji przywróci im radość życia? Autorka doskonale pokazała wpływ tragicznej śmierci bliźniaczki na jej mamę, tatę i siostrę. Co czują, myślą, ukrywają i o czym starają się zapomnieć... "Bliźnięta z lodu" to thriller psychologiczny, który zwodzi, prowadzi w ślepe zaułki, podsuwa mnóstwo rozwiązań... To nieprawdopodobnie zaplątana opowieść. Niesie ogrom bólu, cierpienia i poczucia winy a nawet kłamstw. Pełno tu niedomówień, oskarżeń i złych myśli. Byłam ogromnie ciekawa jaki będzie finał - jak brzmią odpowiedzi na fundamentalne pytania. Choć to jedna z tych "cięższych" książek - czytałam ją aż tydzień. A to dla mnie naprawdę bardzo długo. Nie przemówiła do mnie narracja Sary - męczył mnie styl, zdania chwilami oderwane od siebie i prowadzonego wątku. Ale mimo to, uważam że to ciekawa pozycja w obrębie gatunku i jeszcze długo fabuła będzie o sobie przypominać z "szufladek pamięci". Choćby z uwagi na to, że jestem matką... całość recenzji: http://czytelnicza-dusza.blogspot.com/2016/12/s-k-tremayne-bliznieta-z-lodu.html
Link do opinii
Avatar użytkownika - Azzmon
Azzmon
Przeczytane:2016-05-29, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książek 2016, Przeczytane,
Niesamowity mroczny thriller. Stylistyką trochę przypominający twórczość S.Kinga. Cudowne bliźniaczki jednojajowe Kirstie i Lydia. Jedna z nich ulega śmiertelnemu wypadkowi. Tylko, która zginęła, a która żyje? Tego nie są pewni nawet rodzice. Książka znakomicie trzyma w napięciu. Dodatkowego mroku dodaje otoczenie szkockiej wyspy. Godne polecenia.
Link do opinii
Avatar użytkownika - gimm1
gimm1
Przeczytane:2016-04-03, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2016,
Zaintrygowała mnie ta opowieść. Napisana jest w dobrym stylu. Małżeństwo z bliźniętami przeżyło wielką tragedię - utratę jednej z córek. Ich życie dramatycznie się zmienia. Pojawia się wiele problemów natury psychicznej u wszystkich członków rodziny. Pogarsza się również kondycja finansowa rodziny. Decydują się duże zmiany w ich życiu. Ciekawi jak potoczą się ich losy ...
Link do opinii
Avatar użytkownika - anka920
anka920
Przeczytane:2016-02-04, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, 26 książek 2016, 52 książki 2016,
Zacznę od końca czyli od zakończenia, które jest piorunujące. Autor poprzez niedopowiedzenie, pozostawia je wyobraźni czytelników. Przez całą książkę ciężko zgadnąć co wydarzyło się przed wypadkiem i jakie były jego powody. Polecam, szczególnie poprzez zakończenie, przez które nie da się szybko zapomnieć o tej pozycji.
Link do opinii
Avatar użytkownika - dayna15
dayna15
Przeczytane:2015-12-04, Ocena: 6, Przeczytałam, z_52 książki 2015 (181),
Jestem wielką fanką thrillerów psychologicznych i "Bliźnięta z lodu" bardzo mi przypadły do gustu. Lydia i Kirstie - jednojajowe bliźniaczki, nie do odróżnienia nawet przez rodziców, urodziły się najzimniejszego dnia roku z jasnymi włosami i niebieskimi oczami, łączyła je szczególna więź, jaka może istnieć tylko między osobami o takim samym DNA. Jeden wieczór, tragiczny wypadek i wszystko się zmienia. Mija rok od feralnego wieczoru. Młode małżeństwo Sarah i Angus sprzedają dom w Londynie i przenoszą się na wyspę, odziedziczoną po babci Angusa, wraz z bliźniaczką, która przeżyła - Kirstie. Jednak jeszcze przed wyjazdem z ust dziewczynki padają straszne słowa, że tak naprawdę jest Lydią, a rodzice pomylili jej tożsamość. Dziewczynka nie potrafi odnaleźć się w nowej szkole, a izolacja wyspy tylko pogłębia jej udrękę, staje się coraz bardziej zamknięta w sobie, opowiada o obecności swojej zmarłej siostry i upiera się, że jest Lydią. Angus od wypadku nadużywa alkoholu, coraz mniej czasu spędza na wyspie z rodziną, a więcej w pracy na lądzie, jego konflikt z Sarah narasta, zwłaszcza kiedy na jaw wychodzi, że po śmierci córki spał z najlepszą przyjaciółką żony. Sarah też czuje się przytłoczona życiem na wyspie, gdzie gryzonie objęły w posiadanie dom, córka zachowuje się jak wariatka, a mężowi nie może zaufać. Kobieta snuje różne wizje wypadku, zarzuca mężowi molestowanie dziewczynki. A nad wyspę nadciąga sztorm. Sarah wyrzuca Angusa z domu i zostaje sama z Lydią. Wtedy powracają wspomnienia. Wspomnienia, które sprawiają, że poczucie winy nie pozwala Sarah dalej żyć. Podczas czytania cały czas miałam gęsią skórkę. Bliźniaczka, która przeżyła była upiorna i przerażająca. Przyznam szczerze, że zarwałam noc nad książką, bo kiedy się położyłam to nie byłam w stanie zasnąć. W rozmytej osobowości dziewczynki, która przeżyła można się nieźle pogubić i momentami naprawdę nie wiedziałam, która z nich zmarła. Brałam nawet pod uwagę opętanie dziewczynki przez ducha siostry, ale jako że to miał być thriller odrzuciłam tę opcję i bardzo dobrze, bo sprawa wcale nie była taka prosta. Mylące było prowadzenie narracji raz przez Sarah, raz przez Angusa, bo nie do końca wiedziałam, któremu z nich zaufać. Znów ojciec przedstawiany jest jako ten zły, molestujący dzieci, ale to tylko wymysły szalonej kobiety (na szczęście). Kiedy nabrałam podejrzeń co do Sarah? Chyba w momencie, gdy odkryła romans męża z przyjaciółką, stawiała mu zarzuty, a przecież sama miała romans po urodzeniu dziewczynek. Zaleciało hipokryzją i wtedy zaczęłam brać pod uwagę to, że to matka jest niestabilna psychicznie. Miałam rację! W noc wypadku uprawiała seks z przygodnym mężczyzną z baru, nakrzyczała na dziewczynki, przez co te zaczęły schodzić z balkonu na wyższym piętrze. Lydia zaczęła spadać, pociągnęła Kirstie, a Kirstie chcąc się bronić odepchnęła siostrę - zaniedbanie ze strony matki doprowadziło do tragedii, a zaledwie kilkuletnia Kirstie musiała samotnie zmagać się z poczuciem winy za zabicie swojej drugiej połówki. Sarah otumaniona lekami wyparła zdarzenia z pamięci i dopiero w noc sztormu na wyspie te powróciły i popchnęły ją do samobójstwa. "Bliźnięta z lodu" są perfekcyjnie napisane, rodzinne sekrety, pułapki umysłu i liczne niejasności budują klimat, a izolacja małej wyspy wzmaga napięcie. W pewnym momencie poczułam, że już to gdzieś czytałam (matka przyczyniająca się do śmierci dziecka i wypierająca to z pamięci) albo mi się śniło. Z czystym sumieniem polecam tę książkę.
Link do opinii
Avatar użytkownika - LaylaA
LaylaA
Przeczytane:2015-11-06, Ocena: 3, Przeczytałam, Recenzje na blogu,
http://in-my-different-world.blogspot.com/2015/11/s-k-tremayne-bliznieta-z-lodu.html#more Rok po tym, jak w wypadku ginie jedna z bliźniaczek jednojajowych, Lydia, Angus i Sarah Moorcroft przeprowadzają się na maleńką szkocką wysepkę, którą Angus odziedziczył po babci. Liczą na to, że będą mogli tam podnieść się z traumy. Jednak gdy ich żyjąca córka, Kirstie, twierdzi, że pomylili jej tożsamość - i że w rzeczywistości jest Lydią - koszmar powraca. Zbliża się zima i Angus jest zmuszony opuścić wyspę, by podjąć pracę. Sarah czuje się odizolowana, a Kirstie (a może to Lydia) staje się coraz bardziej niespokojna. Gdy potężny sztorm odcina od świata Sarę i jej córeczkę, zmuszone są stawić czoła temu, co naprawdę wydarzyło się tamtego feralnego dnia. -lubimyczytac.pl Książka zaczyna się od momentu kiedy Angus i Sarah postanawiają się przeprowadzić, rodzice kiedyś dwóch bliźniaczek teraz tylko jednej, chcą zaznać spokoju i szczęścia w miejscu gdzie wszystko nie będzie im przypominać o zmarłej córce. Niestety nie jest to całkiem proste gdyż Kirstie okazuję się być Lydią, wszystko w co wierzyli rozsypuje się na milion kawałków. Zdają sobie sprawę że zrobili pogrzeb nie tej córce. Kiedy pomału zaczynają żyć nowym życiem, Lydia zachowuję się bardzo dziwnie, mówi że rozmawia z Kirstie której strasznie jej brak. Sarah traci pomału już świadomość nad tym co się dzieję, zawsze Lydia była jej ulubienicą za to Kirstie wolał Angus, mimo tego iż powróciła jej córeczka Lydia nie zachowuje się jak dawna Lydia. Jak zawsze nie miała problemów z nawiązaniem kontaktów z rówieśnikami tak teraz nie jest akceptowana, Sarah próbuję jakoś rozwinąć jej znajomość z kilkoma uczennicami jednak nie wychodzi im to na dobre gdyż Lydia wszystko rujnuje tłumacząc się że Kirstie chciała się z nimi pobawić. Sarah nie wie już co robić, Angus jej nie pomaga, coraz bardziej się od siebie oddalają chociaż przeżyli już razem tyle to nie potrafią ze sobą normalnie rozmawiać, kiedy okazuje się że nie może byc gorzej tak właśnie jest, kłamstwa, tajemnice, ukrywanie tożsamości, smutek, żal i tęsknota. To w końcu Lydia to Lydia czy może Kirstie ..? " Nie tyle moja własna śmierć jest nie do zniesienia, ile śmierć najbliższych. Bo ich kocham. I część mnie umiera razem z nimi. Dlatego można by powiedzieć, że wszelka miłość jest formą samobójstwa " Sami musicie to przyznać książka jest bardzo pogmatwana, ale uwierzcie mi kiedy się wczytacie wasze zdanie się zmieni, pokochacie tę powieść albo znienawidzicie. Ja w końcu nie wiem jakie są moje odczucia, w pewnym momencie była zaczytana a w drugim chciałam wyrzucić tą książkę przez okno, ale trochę szkoda mi było czytnika. Ogólnie bardzo mi się podoba sam pomysł napisania takiej książki, autorka musiała już na początku wiedzieć jak to się wszystko poskładana w całość, co gdzie musi być, jeden mały błąd i książka nie była by już taka fascynująca. Szczerze to spodziewałam się czegoś więcej jednak zakończenie mnie tak zaskoczyło że nie mogę powiedzieć abym nie była usatysfakcjonowana lekturą. Były naprawdę momenty kiedy sama nie wiedziała czy to w końcu Kirstie czy Lydia, samo zachowanie dziewczynki było bardzo ciekawe. W pewnym momencie czułam się jakbym czytała jakiś horror, rozmowy z duchem i te klimaty, ale zaraz po tym wracało to dramatyczne zachowanie Sary. Szczerze to taka sytuacja mogła się przydarzyć każdej rodzinie z bliźniętami, a pomysł na książkę jest moim zdaniem bardzo ciekawy. Wiemy że czytamy o życiu, o sytuacji która mogłaby nam się przytrafić albo komuś już się zdarzyła. Polecam wam te lekturę, nie jest to długa książka, i spokojnie pochłonie się ją w jeden miły wieczór. Nie spodziewajcie się czegoś wielkiego po samej akcji ale mnie zaskoczyło zakończenie i mam nadzieję że was wmuruje w fotel czy tam łóżko, zależy gdzie czytacie. Książka nad którą trzeba mieć otwarty umysł i śledzić każda literkę, sama nie raz pogubiłam się w tych imionach dlatego bądźcie czujni.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Amarisa
Amarisa
Przeczytane:2015-10-27, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2015,
Zachęcam do zapoznania się z moją recenzją w/w książki dostępną na moim blogu: http://magicznyswiatksiazki.pl/?p=21399
Link do opinii
Avatar użytkownika - addictedtobooks
addictedtobooks
Przeczytane:2015-09-01, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, Egzemplarze recenzenckie,
Sarah i Angus Moorcroft wraz ze swoimi ślicznymi bliźniaczkami Kirstie oraz Lydią mieszkają w uroczym domku w Londynie. Nigdy nie mogli przestać podziwiać swoim dwóch identycznych siedmioletnich córeczek, które od zawsze były ich oczkiem w głowie. Kirstie oraz Lydia często bawiły się w zamianę ról, a ich rodzice nigdy nie potrafili ich rozróżnić po samym wyglądzie. Ich rodzinna sielanka nie trwała jednak długo. Rok temu miała miejsce ogromna tragedia, która wstrząsnęła całą rodziną. Jedno wydarzenie, które już na zawsze naznaczyło zarówno Angusa jak i Sarę. Lydia spadła z balkonu z dość dużej wysokości i zginęła. Czy to był wypadek? A może po prostu niefortunne zdarzenie? Małżeństwo Angusa i Sary przetrwało już niejedną trudną sytuację, jednak teraz w obliczu żałoby po córce sprawy z każdym dniem wydają się pogarszać. Każdy przedmiot w ich domu przypomina im nieżyjącą córkę i nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższym czasie miało się to zmienić. Dlatego kiedy Angus otrzymuje w spadku od babki małą wyspę z latarnią morską w Szkocji, to nie zastanawia się ani chwili i od razu wraz z rodziną postanawia się tam przeprowadzić. Kiedy pewnego dnia Kistie oznajmia, że rodzice pomylili jej tożsamość i tak naprawdę jest Lydią, to cały koszmar tego wypadku powraca w dosłownie jednej chwili. Czy to możliwe, żeby popełnili tak tragiczny błąd? ,,- Dlaczego ciągle nazywasz mnie Kirstie, mamusiu? Kirstie nie żyje. To K i r s t i e umarła. Ja jestem Lydia." Dom na wyspie jest w opłakanym stanie i wymaga dużego remontu. Sama atmosfera na wyspie wydaje się całej rodzinie co najmniej dziwna, a fakt, że są odcięci na niej od reszty świata wcale nie poprawia sytuacji. Miejscowi twierdzą, że to miejsce jest nawiedzane przez duchy, jednak Sarah i Angus nie traktują tych opowieści poważnie. Jednak wkrótce sami się przekonują, że to miejsce jest zupełnie niepodobne do jakiegokolwiek innego. W dodatku ich córka zachowuje się bardzo niepokojąco i nadal twierdzi, że popełnili błąd. Która z córek tak naprawdę zginęła? Czy to możliwe, że Sarah i Angus wyprawili pogrzeb nie temu dziecku, co trzeba było? Pewnej nocy potężny sztorm zmusza Sarę oraz jej córkę do stawienia czoła temu, co tak naprawdę wydarzyło się tamtego tragicznego dnia ... ,,Czasem wszystko jest zupełnie inne, niż sobie wyobrażamy, a czasem to, co uważaliśmy za rzeczywistość, w ogóle nie istnieje." Sam opis tej książki był dla mnie bardzo intrygujący i zdecydowanie zachęcił mnie do lektury tej książki. Szczerze mówiąc raczej rzadko sięgam po thrillery, ale teraz doszłam do wniosku, że to był mój ogromny błąd. Dużą zaletą tej książki jest fascynująca atmosfera jaka panuje na wyspie, na którą przeprowadziła się rodzina. Sama zagadka wydała mi się niezwykle oryginalna i z całą pewnością bardzo dobrze przedstawiona. Akcja biegnie dość szybko i czytelnik nie ma chwili wytchnienia od coraz to nowszych i bardziej intrygujących wydarzeń. Wszystkie zdarzenia poznajemy zarówno z punktu widzenia Angusa, jak i Sary, co było bardzo ciekawym zabiegiem. Zakończenie wprawiło mnie w ogromne osłupienie i muszę przyznać, że zupełnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Prawda spada na czytelnika jak bomba i potrzeba kilku minut, aby ochłonąć po wszystkich tych wydarzeniach. Jedynym minusem tej książki jest fakt, że nie potrafiłam za bardzo zżyć się z głównymi bohaterami, a ich wzajemne relacje naszpikowane są wzajemną nienawiścią i wrogością. Nie jest to optymistyczna książka, dzięki której na Waszej twarzy zagości uśmiech. Jest to jednak bardzo dobry thriller, który nie pozwala tak szybko o sobie zapomnieć. Polecam!
Link do opinii

Dobrze napisana, trzymająca w napięciu do samego końca...

Link do opinii

#recenzja #bliźniętazlodu #sktremayne
"Bliźnięta z lodu" S.K. Tremayne

Na wyspie Torran

Na wyspie Torran
Odosobnienie
Osamotnienie
Latarnia morska
Światłem z daleka błyska
Dookoła morze wzburzone
Zdradzieckie bagna
Czekaj na odpływ
Samotna matka
I jej córeczka
A może dwie
Z drugą nie tak coś jest
Jest czy jej nie ma
Na wyspie Torran
Cienka granica
Pomiędzy światami
Nie ma jej czy jest
Na wyspie Torran
W obłęd wpadamy

"Bliźnięta z lodu" są trudną opowieścią o rodzinie, o żałobie, smutku, miłości, która umiera przygnieciona belkami kłamstw, jest powieścią o utracie siostry, córki, o utracie tożsamości, o zagubieniu, odtrąceniu, osamotnieniu, o popadaniu w mroki szaleństwa.

Sarah i Angus Moorcroftowie niedawno doświadczyli najgorszej tragedii, jaka może spotkać rodziców, stracili dziecko w wyniku nieszczęśliwego wypadku.
Oni stracili dziecko, a Kirstie siostrę, siostrę bliźniaczkę.
Ale czy na pewno to Lydia zginęła tamtego lata? Dziewczynki były tak podobne do siebie, jak to bliźnięta jednojajowe, a tamtego lata, żartowały sobie z rodziców i zamieniały się imionami i tożsamościami. Czy Sarah i Angus są pewni, które z ich dzieci zginęło ? Szczególnie gdy po przeprowadzce na odosobnioną wyspę Torran, na której mieli zacząć życie od nowa, Kirstie stwierdza, że jest Lydią, że to Kirstie umarła. Dziewczynka nie wie kim jest, wydaje jej się, że widzi siostrę, rozmawia z nią, przez co w szkolę uznają ją za wariatkę i zostaje odtrącona przez inne dzieci. Sarah nie może patrzeć na samotność i cierpienie córki. Sama nie może pozbierać się po śmierci dziecka, do tego dochodzą problemy małżeńskie, finansowe, a tu jej córeczka, która przeżyła, zaczyna tracić zmysły.
Kulminacyjnym punktem w powieści jest noc sztormu, podczas której Sarah i Kirstie/Lydia zostają same na wyspie i będą musiały stawić czoła wspomnieniom i prawdziwym zdarzeniom dnia w którym zginęła jedna z bliźniaczek. Prawda, jaką poznamy, wstrząśnie nami dogłębnie.

"Bliźnięta z lodu" są thrillerem psychologicznym trudnym pod względem emocjonalnym. Brutalnie odziera obrazek pozornie szczęśliwej rodzinki z tych pozorów. Okazuje się, że każde z rodziców ma swoje ulubione dziecko, że bliźniaczki nie są kochane identycznie, doprowadza to do poczucia odrzucenia i smutku u dzieci, małżeństwo z pozoru idealne, skrywa mroczne tajemnice, które doprowadzają do wielkiej tragedii, mała rodzina i ich dom, osnuty pajęczyną kłamstw i niedomówień, wzajemnych pretensji, bólu i cierpienia, samotności.

Powieść ta jest kolejnym przykładem potwierdzającym stwierdzenie, że za błędy dorosłych, płacą zawsze dzieci.

Atmosfera panująca w książce napawa czytelnika grozą, niepokojem, przyprawia o dreszcz na plecach. Miejsce akcji, czyli samotna wyspa, umacniają tylko te odczucia.

"Bliźnięta z lodu" poruszają trudne kwestie, biorą pod lupę życie przeciętnej, normalnej rodziny, niby szczęśliwej, ale skrywającej mroczne sekrety, zachwycają opisem miejsca akcji, ale samej akcji jest mało, ostatnie dziesięć stron wciąga czytelnika naprawdę, tempo akcji przyspiesza, zapewniając dużą dawkę emocji. Samo zakończenie nie zachwyca, jest pełne niedomówień, dziwne, jak cała ta powieść.

Mi czytało się "Bliźnięta z lodu" opornie. Po tych zachwytach w sieci, postanowiłam sięgnąć po nie, ale jestem zawiedziona. Nie przekonała mnie ta opowieść, a czytanie o krzywdzie i osamotnieniu dzieci nie ułatwiało lektury. Zbyt bardzo przypominała mi się fabuła "Granicy" Zofii Nałkowskiej, gdzie też wszystko było ważniejsze, niż dobro dziecka i to ono zapłaciło największą cenę za egoizm i błędy rodziców. Z taką samą sytuacją spotykamy się w " Bliźniętach z lodu". Jest to dziwna, pełna niedomowień, pewnej tajemniczości, mroku, mgły unoszącej się nad wodami otaczającymi wyspę Pioruna książka, która jednych zachwyci, a drugich zniechęci, tak jak mnie.

Moja ocena to 4! Polecam, zawsze warto samemu przekonać się czy dana książka jest interesująca czy nie, ilu ludzi, tyle opinii ;)

Link do opinii

Pełny tajemnic, thriller psychologiczny, który zaskoczył mnie swoim zakończeniem... Śliczne bliźniaczki jednojajowe, dziewczynki są identyczne, nie do odróżnienia, tragiczna śmierć jednej z nich... po roku od śmierci ta żyjąca córka, twierdzi, że rodzice się pomylili Lydia żyje a Kristie zginęła... a może dziewczynka tak odczuwa brak siostry... czy to prawda? Kto jest winien śmierci małej dziewczynki...
Czy rodzina poradzi sobie z tragiczną przeszłością...
Co prawda oczekiwałam trochę większej dawki emocji i dreszczy, jednak książka pochłonęła mnie i z pewnością zapadnie mi w pamięć.

Link do opinii

Książka któta trzymała mnie w napięciu i niewiedzy do samego końca. Zaskoczenie jakie przeżywałam kilkukrotnie podczas lektury jest najlepszym dowodem, że książka nie jest przewidywalna. Bywały momenty gdy przechodziły mnie ciarki które dominowały mroczne opisy wyspy(kto przy zdrowych zmysłach dobrowolnie by tam zamieszkał). 

Jestem zachwycona okładką która przykuwa oko.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Ivy
Ivy
Przeczytane:2018-04-04, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2018,

Przypomniałam sobie że pierwszą myślą jaka nawiedziła moją głowę wraz z zakończeniem czytania książki '' Bliźnięta z lodu ''  , było słynne już zdanie wypowiedziane przez Bogusława Lindę w filmie '' Psy '' , brzmiące '' Bo to zła kobieta była '' . Tak , wiem , to obrazoburcza ironia wypowiedziana pod adresem książki okrzykniętej szumnie bestsellerem , jednak ja do takich książek podchodzę z dystansem i bardzo ostrożnie . Nie przeczę , pomysł jest naprawdę ciekawy i interesujący . Zresztą , wszelkie zagadki dotyczące bliźniąt , zwłaszcza tych jednojajowych , które mają podobne nawet takie samo DNA , nie od dziś fascynują nie tylko naukowców . Więc temat spasował mi jak najbardziej , jednak wykonanie...cóż autorowi nie udało się utrzymać mojego napięcia . Przyznaję było sporo miejsc i akcji które zaczynały podnosić poziom mojej adraliny i ciśnienia dość wysoko , ale autor zaraz je niwelował . Jakby celowo , jak ja zaczynałam się wczuwać , przygryzać z napięcia zakładkę , pan Tremayne wsadzał w tekst wstawkę , jaka to latarnia na wyspie jest piękna , przypominał któryś raz z kolei , jak to zapala się co dziewięć sekund , albo że zaraz będzie sztorm i tego typu przerywniki . Moje napięcie w takich wypadkach pikowało w dół jak szalone i nawet jak później wydarzyło się coś naprawdę dramatycznego , nie robiło już na mnie właściwego wrażenia . Postać Sarahy Moorcroft okropna , jej działania , dla mnie były zupełnie niezrozumiałe , chyba że można je usprawiedliwić załamaniem psychicznym i co za tym idzie odrealnieniem jej działań . Posyła córkę do szkoły , któryś raz z kolei , mimo że wie że dziecko cierpi tam i jest wyśmiewane i upokarzane przez inne dzieci , potem wyłącza '' profilaktycznie '' telefon . A jak w końcu go powtórnie uruchamia i widzi ileś tam nieodebranych połączeń ze szkoły , pędzi na łeb na szyję samochodem , patetycznie wołając '' muszę ją uratować '' . Co jeszcze znalazłam w tej pozycji ? Trochę rozwlekłeś łopatologii , trochę bezsensownych rozmyślań , trochę powtórzeń i mnóstwo ciągłych , mało rozwiniętych pytań zadawanych przez Sarah , '' co ? '' , jakby w dodatku była przygłucha . Reasumując , fajny temat , niespecjalnie fascynujące wykonanie , ale to debiut , więc u mnie taryfa ulgowa i ocena dobra , na zachętę.

Link do opinii
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Recenzje miesiąca
Tylko to, co ważne
Agnieszka Stec-Kotasińska
Tylko to, co ważne
Odrodzone królestwo
Elżbieta Cherezińska
Odrodzone królestwo
Szpiedzy i sufrażystki
Krzysztof Beśka
Szpiedzy i sufrażystki
Leśniczanka
Klaudia Duszyńska
Leśniczanka
Hotel spełnionych marzeń
Justyna Drzewicka
Hotel spełnionych marzeń
Moc Amelki
Barbara Gawryluk
Moc Amelki
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy