Okładka książki - Chłodnia, czyli grzejnia. Małgorzata Szejnert w rozmowie z Dorotą Karaś i Markiem Sterlingowem

Chłodnia, czyli grzejnia. Małgorzata Szejnert w rozmowie z Dorotą Karaś i Markiem Sterlingowem


Ocena: 5 (1 głosów)

Prawdziwe życie reporterki

Kiedy Mariusz Szczygieł przyniósł jej swój najlepszy tekst, nie uwierzyła, że napisał go sam. Magdalenie Grzebałkowskiej powiedziała, że jej reportaż nadaje się do tabloidu, a dzieło Jacka Hugo-Badera w całości posłała do kosza.

W stanie wojennym postanowiła: polecę do Ameryki, choćby sprzątać. Byle syn mógł żyć w wolnym kraju. W najgorszej chwili wsparł ją Ryszard Kapuściński. Wróciła, gdy w powietrzu czuć było odwilż.Związała się na lata z działem reportażu ,,Gazety Wyborczej", a na zawsze z wioską Mięćmierz nad Wisłą. Urządzała tam legendarne Świętojanki - ich bywalcy do dziś wspominają spanie na strychu, rozmowy przy winie i szefową na luzie.

Dorota Karaś i Marek Sterlingow - reporterzy i autorzy cenionych biografii Anny Walentynowicz i Jerzego Urbana - przeprowadzili z Małgorzatą Szejnert głęboką i mądrą rozmowę, którą czyta się jak pełną przygód, zwrotów akcji i nieszablonowych bohaterów powieść.

Zamówiłam wielki pojemnik z chłodnikiem, który stał pod orzechem już otwarty do nalewania, i wpadł na niego paroletni synek Ani Fostakowskiej. Powstała ogromna, smakowita kałuża. Ania zapytała synka: ,,Dlaczego jesteś taki fioletowy?". ,,Przewróciłem grzejnik!"

Chłodnik, czyli grzejnik!

Zamyśliłam się - może zamiast chłodnią mogłabym być grzejnią? Jestem chyba na dobrej drodze?

(fragment książki)

Informacje dodatkowe o Chłodnia, czyli grzejnia. Małgorzata Szejnert w rozmowie z Dorotą Karaś i Markiem Sterlingowem:

Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2026-04-08
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN: 9788383672267
Liczba stron: 304

Tagi: Biografie i literatura faktu

więcej

Kup książkę Chłodnia, czyli grzejnia. Małgorzata Szejnert w rozmowie z Dorotą Karaś i Markiem Sterlingowem

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Chłodnia, czyli grzejnia. Małgorzata Szejnert w rozmowie z Dorotą Karaś i Markiem Sterlingowem - opinie o książce

Avatar użytkownika - malgosialegn
malgosialegn
Przeczytane:2026-04-24, Ocena: 5, Przeczytałam,

Są takie książki, które czyta się jednym tchem – i są takie, które zostają w człowieku na długo, jak niedokończona rozmowa. Reportaż Chłodnia czyli grzejnia Doroty Karaś i Marka Sterlingowa zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. To nie tylko opowieść o pracy reporterki – to intymny portret życia utkany z decyzji, odwagi i ceny, jaką płaci się za niezależność.

Już od pierwszych stron czuć, że mamy do czynienia z kimś wyjątkowym. Bohaterką tej rozmowy jest Małgorzata Szejnert – legenda polskiego reportażu, kobieta o ostrym spojrzeniu i jeszcze ostrzejszym języku. I choć anegdoty o tym, jak bezlitośnie oceniała teksty takich nazwisk jak Mariusz Szczygieł, Magdalena Grzebałkowska czy Jacek Hugo-Bader mogą wywołać uśmiech, szybko okazuje się, że za tą surowością stoi coś więcej: ogromna odpowiedzialność za słowo.

To książka o wymaganiach – wobec innych, ale przede wszystkim wobec siebie.

Najbardziej poruszające są momenty, gdy prywatne życie Szejnert zaczyna przeplatać się z historią Polski. Decyzja o wyjeździe do Stanów Zjednoczonych w czasie stanu wojennego nie brzmi tu jak epizod, lecz jak akt desperacji i miłości. Nie ma w tym patosu – jest za to prawda o matce, która chce dla swojego dziecka świata bez strachu. Kiedy wraca do kraju, wraca nie tylko do Polski, ale i do swojego miejsca w dziennikarstwie – silniejsza, bardziej świadoma.

Szczególną rolę w tej opowieści odgrywa Ryszard Kapuściński – nie jako pomnik, lecz jako człowiek, który w trudnym momencie potrafił być wsparciem. Te fragmenty są subtelne, ale zostawiają ślad – pokazują, jak wielkie znaczenie mają spotkania z drugim człowiekiem, zwłaszcza w chwilach granicznych.

Chłodnia czyli grzejnia to także książka o środowisku – o redakcji, która była czymś więcej niż miejscem pracy. Reportażowy dział Gazety Wyborczej jawi się tu jako przestrzeń ścierania się charakterów, ambicji i wizji świata. A jednocześnie – jako kuźnia talentów, gdzie rodziły się teksty, które zmieniały sposób myślenia czytelników.

I wreszcie Mięćmierz. Mała wieś nad Wisłą, która w tej książce staje się niemal mityczna. Opisy Świętojanek organizowanych przez Szejnert są jak oddech – lżejsze, cieplejsze, pełne światła. To kontrapunkt dla trudnych wyborów i ciężaru historii. Tam reporterka przestaje być legendą, a staje się po prostu człowiekiem – śmiejącym się, rozmawiającym do rana i bliskim innym.

Siłą tej książki jest jej forma – rozmowa. Karaś i Sterlingow nie narzucają się, nie dominują. Pozwalają wybrzmieć bohaterce, a jednocześnie umiejętnie prowadzą narrację. Dzięki temu czytelnik ma wrażenie, że siedzi obok, słucha, czasem się nie zgadza, czasem zachwyca, ale nigdy nie pozostaje obojętny.

To reportaż o chłodzie i cieple jednocześnie – o surowych ocenach i wielkich emocjach, o dystansie i bliskości, o pracy, która bywa bezlitosna, i o życiu, które potrafi zaskoczyć czułością.

Po tej książce zostaje coś jeszcze: pytanie. Czy dziś – w świecie szybkich informacji i powierzchownych treści – jest jeszcze miejsce na taką uczciwość, taką odwagę i tak wysokie wymagania?

I właśnie dlatego warto ją przeczytać.

Link do opinii
Reklamy