Collide

Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2015-06-17
Kategoria: Romans
ISBN: 9788328700062
Liczba stron: 368

Ocena: 4.88 (17 głosów)

Zaraz po ukończeniu college'u, Emily spotyka dotkliwy cios: niespodziewanie umiera jej matka. Emily przeprowadza się ze swoim chłopakiem do Nowego Jorku, by zacząć życie od nowa. Co prawda wewnętrzny głos zaleca jej ostrożność, ale Dillon w ciężkich chwilach był dla niej tak dobry i troskliwy, że dziewczyna postanawia związać z nim swój los.

W Nowym Jorku poznaje Gavina - seksownego, czarującego playboya. Już podczas pierwszego, krótkiego spotkania udaje mu się rozpalić zmysły Emily. Dziewczyna jest rozdarta między lojalnością do dotychczasowego partnera, od którego nigdy nie zaznała niczego złego, a namiętnością do przystojnego zdobywcy serc. Sytuacja szybko się komplikuje, ponieważ z biegiem czasu Dillon zaczyna coraz częściej ujawniać swoją prawdziwą, mroczną naturę, a z kolei nadzwyczajna atrakcyjność i namiętność Gavina okazuje się jedynie maską, za którą kryje się bolesna przeszłość. Rozdarta wewnętrznie Emily musi szybko podjąć decyzję, którego z nich wybrać. Cokolwiek zrobi, jedno jest pewne: ból rozstania pozostanie z nią już na zawsze.

Kup książkę Collide

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Collide

Avatar użytkownika - Flusz
Flusz
Przeczytane:2016-06-20, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki - 2016,
Nie wiem czego ja się spodziewałam po książce tego gatunku, ale wiem, że tego nie dostałam. Cała akcja rozgrywała się w oparciu o typowy "trójkąt miłosny" (ona jest z jednym, ale kocha innego). Dopiero końcówka książki jest naprawdę warta uwagi. Stąd też moja dosyć wysoka ocena. Dzięki tej końcówce postanowiłam dać szansę również drugiej części.
Link do opinii
Avatar użytkownika - ksiazkomania
ksiazkomania
Przeczytane:2015-06-22, Ocena: 6, Przeczytałam, x52 książki 2015, Mam, Recenzenckie,

,,You and I collide"

Gdy tylko zobaczyłam tytuł książki i pobieżnie przeczytałam opis na myśl przyszła mi piosenka o tym samym tytule. Następnym moim krokiem było odsłuchanie piosenki ,,Collide" i dokładne przeczytanie opisu książki. Słowa piosenki idealnie wpasowują się w fabułę. Dlatego na tytuł recenzji postanowiłam wybrać mały fragment tekstu piosenki.

,,Czasami niewłaściwe rzeczy prowadzą nas do właściwych ludzi."

Emily nie tylko musi się uporać z zakończeniem szkoły, ale również z czymś bardziej tragicznym. Umiera jej matka, z którą żyła bardzo blisko. Dziewczyna postanawia wyprowadzić się do Nowego Jorku, do swojego chłopaka. Chociaż nie zamieszkują razem, to Emily jest wdzięczna Dillonowi, że był przy niej w tych trudnych chwilach i jest z nią mimo wszystko. Jednak coś się w niej zmienia gdy poznaje piekielnie przystojnego Gavina. Łączy ich niewidzialna więź, którą oboje starają się zrozumieć. Emily zostaje rozdarta między miłością do swojego chłopaka, a nowym znajomym, który przyciąga ją samym spojrzeniem i pobudza w niej dotąd nieznane zmysły. Dillon się zmienia, ale czy Emily będzie w stanie to zauważyć? Czy będzie w stanie wybrać, do kogo należy jej serce?

,,Był aktorem na scenie, ćwiczącym swoją rolę, a ona była jego publicznością."

Bałam się. Szczerze się bałam jak sięgałam po tę książkę. Romanse to dziedzina, w której dopiero raczkuję, jednak ,,Collide" to nie jest typowy romans. Przejaw literatury współczesnej, jak i new adult jest tu bardzo widoczny. ,,Collide" to właśnie coś pomiędzy typowym new adult, a romansem. Coś czego brakuje ostatnio na rynku. Każdy odnajdzie się w tej fabule i mogę zagwarantować, że nie będziecie się nudzić.

Książka opowiada o losach trójki głównych bohaterów - Emily, Dillona i Gavina. Są to bardzo dobrze wykreowani bohaterowie. Wyraziści, barwni i z charakterem. Postacie drugoplanowe pokochałam od razu. Nawet szybciej niż głównych bohaterów. Autorka znakomicie zazębiła wszystkie akcje, wszystkie postacie i wyszło coś co można nazwać ,,książką idealną". Nie jest przesłodzona, nie jest to ckliwy romans, nie jest to powieść czysto psychologiczna. Mamy tu uczucia i emocje, które odczuwamy razem z bohaterami. Czytając ,,Collide" zatracamy się całkowicie w rozdarciu Emily, w uczuciach Gavina i przekrętach Dillona. Kontakt z rzeczywistością zostaje całkowicie zerwany.

Narracja występuje w trzeciej osobie. Znajdziemy elementy humoru, ale również momenty, w których uroni nam się łezka. Wszystko za sprawą emocji, które włożyła autorka do tej książki i zamknęła w niespełna 350 stronach. Zakończenie przygważdża czytelnika do muru i mimo dołączonego fragmentu drugiej części, nie zaspokaja naszej ciekawości. Fragment drugiej części przeczytałam pobieżnie, nie chciałam znać dalszych losów, bo wiem, że moje serce byłby bardziej złamane nie mogąc od razu przeczytać ,,Pulse". Zakończenie ,,Collide" rozbija kompletnie. Chociaż możemy się domyślać takiego obrotu spraw, to autorka zadbała o to byśmy nie przewidzieli najmniejszych szczegółów, które rozrywają czytelnika na strzępy. Każdy czytelnik powinien związać się mniej lub bardziej emocjonalnie z książką. Ja jestem z tej grupy, która przeżywa każdą powieść, dlatego ,,Collide" na długo, jak nie na zawsze, zostanie w moim sercu i z wielką radością będę sięgała po nią kolejny i kolejny raz.

Szczerze polecam tę książkę. Zatracenie się, oderwanie od codziennych problemów i myśli gwarantowane! Spędzicie miło czas z naprawdę znakomitą lekturą. Niestety ta chwila przemija bardzo szybko, bo książkę się wręcz pochłania.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Zakladka
Zakladka
Przeczytane:2015-11-03, Ocena: 6, Przeczytałam,
Od dłuższego czasu, przyjaciółka polecała mi „Collide”. Wieloma dniami słyszałam o tym, jaki to Gavin jest wspaniały i jak historia wciąga. Więc kiedy nadarzyła się okazja, natychmiast się za nią zabrałam. Ale, czy mi się spodobało? Oczywiście! Po prostu zakochałam się w tej historii, a w szczególności w Gavinie! Nie podobało mi się jednak, że tak szybko się skończyła. Takie książki powinny być zdecydowanie grubsze! Historia, jaka została przedstawiona przez autorkę, jest po prostu niesamowita! Co prawda trąci o brak realizmu i lekką infantylność, lecz ma w sobie coś przyciągającego.(chyba głównie Gavina) W dodatku każdy jej element interesował mnie tak samo mocno. Mimo iż wątków pobocznych nie było specjalnie dużo to ważne, że autorka najbardziej skupiła się na tym głównym. Same opisy emocji i zdarzeń w książce były wprost porywające. Bohaterka, wiadomo miała chwile smutku jak i radości co zostało tu świetnie oddane. Co do scen erotycznych, to wydaje mi się, iż nie były przesadzone, a i nie występowały zbyt często. A bohaterowie? Jak już wspomniałam Gavin całkowicie zawładnął moim sercem. Był wprost idealny. W odpowiednich chwilach zabawny, a wręcz salony, a w odpowiednich chwilach stanowczy i rozsądny. Co do Emily, to według mnie momentami zachowywała się wręcz głupiutko w sytuacjach damsko-męskich. Ale z drugiej strony trzeba zrozumieć! Kobieta w rozterce. I na koniec Dillon! Jak on mnie irytował! Jaki był paskudny! Ale to dobrze. Dzięki temu pokochałam Gavina! Ostatecznie bardzo podobała mi się ta książka i już nie mogę się doczekać, kiedy przeczytam drugą część. Jestem przekonana że spodoba się ona większej części kobiet czy młodych dorosłych. Bo kto nie lubi sobie pomarzyć?!
Link do opinii
Avatar użytkownika - koshi
koshi
Przeczytane:2015-10-04, Ocena: 3, Przeczytałam, 26 książek 2015,
Na tę książkę skusiłam się tylko dlatego, iż miała całkiem dobre oceny i niestety się zawiodłam. Język jest bardzo prosty, często pojawiają się wulgaryzmy. Historia tak zamotana i głupiutka, że czułam się jakbym oglądała jeden z odcinków "Mody na sukces", czy jakiejś telenoweli brazylijskiej. Sceny erotyczne raptem dwie i to nie za wysokich lotów, myślę, że może jeszcze bardzo młode kobiety by one rozpaliły, ale już bardziej wysmakowane i obeznane z tematem już nie :) Poza tym momentami robiło mi się niedobrze podczas opisów dzielenia się różnymi "sokami", nie będę cytować, żeby tu ktoś nie pojechał przeze mnie do Rygi. Z kolei wplatanie w książkę erotyczną bez przerwy wątku śmierci matki bohaterki też uważam za niezbyt podniecające. Albo teksty typu: "Olivia była na drugim roku studiów, gdy w październiku zadzwonił telefon". Jakoś jedno z drugim się gryzie. No i postać głównej bohaterki... Najbardziej ubawiło mnie to, że pracowała jednocześnie jako nauczycielka w szkole podstawowej i na pół etatu w knajpie. Jaka nauczycielka dałaby się tak poniżyć, by pracować z barze? Kiedy znalazłaby na to czas? Praca w szkole to prawie wolontariat, człowiek żyje tylko tym, pisze scenariusze, sprawdza prace domowe, przeprowadza zebrania z rodzicami, chodzi na rady pedagogiczne, szykuje pomoce naukowe. Gdzie tu miejsce na pracę w knajpie?! :) Mało tego! Dziewczyna w międzyczasie lata jeszcze z koleżanką po kosmetyczkach, a jej umysł zaprząta tylko to, któremu z panów oddać swe cztery litery. Myślałam, że nie dobrnę do końca. Straszna nuda, do tego wodolejstwo i czuć inspirację Grey'em. A najbardziej irytujące było to, że wiele spraw się gmatwa, ale rozwiązania brak. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, sięgnij po drugi tom :D Jak dla mnie to zupełna strata czasu. Jedyny pozytyw był taki, iż jak opowiedziałam mężowi trochę treści książki, to poprawiłam mu humor na cały wieczór i razem się pośmialiśmy.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Magnolia044
Magnolia044
Przeczytane:2015-07-24, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,
,,Los nie grał fair z uczuciami żadnego z nich, złamał wszelkie zasady, tworząc okrutną grę, która niszczyła ich oboje. Z niespotykaną siłą wdarł się w ich najskrytsze myśli, najsilniejszego z mężczyzn powalił na kolana, a ją zmusił do kwestionowania własnych decyzji. Dość tego, nie pozwoli mu dalej niszczyć im życia." Po raz kolejny przekonałam się jak różni są ludzie. Jedni krytykują, drudzy wychwalają, powiem wam jedno, że piękne to jest, bowiem świat przez to jest bardziej barwny. Pomyślcie co by to było, gdyby każdy lubił kolor czarny? Spodziewałam się tego, że fabuła może nie wyróżniać się zbytnio od podobnych książek w tym gatunku. Czy mi to przeszkadzało? ,,Był to Pan Wysoki, Przystojny i Podniecający." Emily od dziewięciu miesięcy spotyka się z przystojnym i zamożnym Dillonem. Planują wspólną przyszłość. Po śmierci matki przeprowadza się do Nowego Jorku, tam rozpoczyna nowy etap w swoim życiu. Zaczyna pracować we włoskiej restauracji w centrum Manhattanu, dzięki temu drogi jej oraz Gavina krzyżuje się ze sobą. Przypadek, a może przeznaczenie? Gavin młody, wysoki, przystojny niesamowicie seksowny oraz bogaty - IDEAŁ- (typowe) robi na Emily ogromne wrażenie. Gavin stara się zawrócić w głowie Emily, jednakże ta jest nieugięta (do czasu), bo jak sama twierdzi ,,kocha Dillona". Po niedługim okresie okazuje się, że mężczyźni są bliskimi przyjaciółmi oraz mają wspólne interesy. Kobieta zaczyna czuć do Gavina coś więcej niż tylko samo pożądanie, jednak nie potrafi zostawić Dillona, bo przecież tak wiele dla niej zrobił, był z nią w najtrudniejszych chwilach, pomógł zorganizować pogrzeb jej matki, całość opłacił, pomagał jej finansowo. Wszystko to prowadzi do tego, że...zaręczają się. Dlaczego Emily nie dostrzegała drugiego oblicza Dillona, tego które nie zna umiaru w piciu alkoholu oraz potrafi podnieść rękę na kobietę? Czy jej miłość do Dillona była tą prawdziwą, a może jednak była to zwykła wdzięczność za pomoc jaką otrzymała od mężczyzny? Jak potoczą się dalsze losy trójkąta w postaci Emily, Dillona oraz Gavina? ,,Musisz o niej zapomnieć. To wszystko to tylko cholerny błąd. Pomyłka. A przede wszystkim pamiętaj, że Dillon jest twoim przyjacielem." Przyznaję, że zachowanie głównej bohaterki lekko mnie irytowało, jak dla mnie miała za mało temperamentu. No kurczę wystarczyło powiedzieć ,,nie kocham cię!", wszystko byłoby jasne i klarowne. Jednakże na tym polega właśnie pisanie książek, aby utrudnić życie bohaterom, żeby ich losy nie zawsze mogły się zejść. Żeby coś się w książkach działo potrzebne są intrygi, kolidowanie oraz podejmowanie trudnych decyzji, tak też postąpiła McHugh w ,,Collide", pomimo że fabuła nie jest zbytnio wyszukana, to jednak autorka potrafiła ją skomplikować, przez wieczne niedomówienia, wahania Emily oraz jej niezdecydowanie. Jednakże prostota tej lektury wyszła jej zdecydowanie na plus. Kreacja bohaterów jest bardzo dobra, czułam do jednych niechęć, do innych sympatię, a kolejnych miałam ochotę złapać i potrząsnąć, aby się w końcu ,,obudzili" i stawili czoła problemom. Stylistyka nie jest wyszukana, ale jak już pisałam prostota jest tutaj atutem. Pomimo, że nie jest to nadzwyczaj ambitna lektura, to miło spędziłam z nią czas. Jest to idealna pozycją na wakacje - lekka, przyjemna, nie trzeba za wiele przy niej myśleć, a odbiorca i tak jest usatysfakcjonowany i zrelaksowany. Czasami książki przewidywalne są idealną odskocznią od pozycji bardziej porywających i cięższych. Właśnie taką odskocznią jest dla mnie ,,Collide". Co do zakończenia książki...zamurowało mnie...ponieważ z pewnością nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, ostatni rozdział nawołuje do tego, aby czytelnik sięgną po kolejną część, tym bardziej, że na końcu książki znajduje się bonus w postaci pierwszego rozdziału ,,Pulse". Mogę napisać, iż będzie się działo, wręcz nie mogę się doczekać kiedy sięgnę po drugi tom ,,Collide". Polecam.
Link do opinii
Odkąd otrzymałam tę książkę z Business & Culture, zastawiałam się, czego mogę się po niej spodziewać. Opis ciekawy. Jednak czy nie jest to kolejny erotyczny romans w typie Greya? Tego się bałam najbardziej. Po drodze miałam kilka innych książek do przeczytania, więc ta cierpliwie czekała. Aż przyszedł jej czas. Emily, główną bohaterkę, poznajemy w momencie, gdy stoi na życiowym zakręcie. Kończy studia, umiera jej kochana mama, jej podporą w trudnych chwilach jest Dillon, ukochany, który namówił ją na przeprowadzkę do Nowego Jorku, żeby byli bliżej siebie. Emily się zgodziła, jednak zamieszkała nie z nim, a z przyjaciółką Olivią. Bardzo szybko znalazła pracę, jako kelnerka w barze. W pierwszym dniu pracy otrzymała zlecenie dostarczenia lunchu do jednej z firm, które mieszczą się w wieżowcu mijanym przez dziewczynę w drodze do domu. Z ochotą się zgodziła. I to był początek całego zamieszania. Okazało się, że paczkę odebrał najprzystojniejszy mężczyzna, jakiego kiedykolwiek widziała. Miał w sobie coś takiego, co nie pozwalało o nim zapomnieć. To Gavin Blake, prezes firmy, Pan Przystojny, Wysoki i Podniecający - tak go później opisywała Emily. Okazało się później, że Gavin jest kolegą Dillona, dzięki czemu Emily i on spotykali się dość często, co prowadziło tylko do jednego. Namiętność i gorące uczucie wisiało nad nimi. Nie potrafili się temu oprzeć. Jednak w przypadku Emily górę brał rozsądek. A może to nie był rozsądek a uzależnienie od Dillona, który zdradzał ją, nadużywał alkoholu, w chwilach słabości potrafił nawet stosować przemoc. Dlaczego więc Emily wciąż przy nim była? Dlaczego nie uciekła od tego chorego związku, od mężczyzny, który był zaborczy i brutalny? Dlaczego nie chciała przyjąć miłości tej prawdziwej, pięknej i pełnej pożądania? Dlaczego? Tu właśnie autorka poruszyła problem wielu kobiet. Kobiet, które żyją w świecie pełnym strachu i przemocy. Ciągle wierzą, że ich mężczyzna się zmieni, że obietnice, które składa w momencie, gdy kobieta chce odejść, jednak są prawdziwe. Życie jednak szybko pokazuje, że taka zmiana nie następuje, że wszystko jest dobrze, aż do następnego ataku agresji i podniesienia ręki na ukochaną. ,,Collide" to fajna książka. Jest napisana prostym językiem, dialogi są ciekawe. Czyta się ją niesamowicie szybko. Od połowy książka wciągnęła mnie tak, że nie potrafiłam jej odłożyć. Te zwroty akcji (choć to nie sensacja), to ciągłe niezdecydowanie głównej bohaterki i zmiany jej decyzji doprowadzały mnie do szału. Musiałam jak najszybciej dowiedzieć się, jak ta historia się skończy. I skończyła się, a zaraz potem dowiedziałam się, że to była tylko część pierwsza... To nie była dla mnie dobra wiadomość. Z doświadczenia wiem, że najciekawsze (oczywiście są wyjątki od tej reguły) są części pierwsze i tu autor powinie zakończyć akcję i pisać coś innego. W przypadku historii dziewczyny i dwóch chłopaków cóż może być w części drugiej? Dalsze jej wahania nastroju, kolejne zdrady, obietnice, sceny zazdrości i miłości? Nie wiem, czy przeczytam kolejną część. Czy nie lepiej pozostać przy tym, co jest. Zakończenie było, więc historia skończona. Nie ma potrzeby jej ciągnąć w nieskończoność. Jednak to tylko moje zdanie. Być może w drugiej części autorka zaprezentuje nam też inne wątki, poznamy nowych bohaterów i wtedy będzie to kolejna fajna książka na plażę? Kto wie. Na chwilę obecną nie wiem, czy sięgnę po kolejny tom. Ale jak to mówią, kobieta zmienną jest... Ogólnie jeśli mam ocenić tę książkę, to daję jej 8/10. To bardzo wysoka ocena, głównie za pomysł i fabułę, która, tak jak już mówiłam, wciągnęła mnie bardzo. Polecam ,,Collide" do czytania latem w cieniu, pod drzewkiem lub parasolem.
Link do opinii
Avatar użytkownika - chabrowacczyteln
chabrowacczyteln
Przeczytane:2015-06-14, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2015,
Ostatnio w świecie książek zaroiło się od romansów i erotyków. Young Adult opowiadający o młodych dorosłych, studentach, ludziach po dwudziestce to ich połączenie. Z niecierpliwością zaczynałam czytać moją pierwszą książkę w tym klimacie. Życie Emily rozpada się na kawałeczki. Jej mama umiera na raka, a ona postanawia przenieść się wraz ze swoim chłopakiem do Nowego Jorku. Tam niespodziewanie spotyka Gavina- bogatego i co najważniejsze nieziemsko przystojnego i zmysłowego właściciela firmy. Kogo wybierze skoro kilka minut w towarzystwie Gavina przyprawia ją o zawroty głowy? Z Dillonem za to spędziła już wiele czasu. Po zamknięciu książki na ostatniej stronie mogłam wykrztusić z siebie tylko jedno słowo. ,,Wow". Teraz od tego zacznę moją recenzję. Jeszcze w życiu żadna książka nie rozpaliła moich zmysłów w taki sposób i na tak wiele godzin. Te soczyste, kwieciste i pikantne opisy to ogromny atut. Moje serce wiele razy zatrzepotało, a na policzkach pojawiły się rumieńce z gorąca. Opisy scen erotycznych są mocne, a jednocześnie subtelne, bez żadnej wulgarności. Działają na wyobraźnię. Historia bohaterów i rozterki Emily niesamowicie mnie wciągnęły i do końca zawładnęły moim umysłem. Zastanawiałam się kogo wybierze dziewczyna. Obecnego chłopaka Dillona, który zaczyna pokazywać prawdziwą twarz? Czy Gavina? Chyba każda kobieta kocha takich facetów. Bad boy dla innych, a dla własnej kobiety ideał. Do tego przystojny. Jestem nim absolutnie zauroczona i denerwowałam się gdy tylko coś szło nie po mojej myśli. Przeniosłam się razem z tą książką w świat Nowego Jorku, maklerów i bogaczy, seksu i pieniędzy, a jednocześnie miłości i namiętności jak z bajki. Nie mogę się tylko doczekać kolejnego tomu ,,Pulse". Z pewnością będzie ciekawie. Tym razem ja was nie zachęcam, a zmuszam do sięgnięcia po tę książkę. Przeżyłam z nią namiętność, która uderza jak grom z jasnego nieba i pozostawia po sobie tylko popiół.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Aga25
Aga25
Przeczytane:2015-07-09, Ocena: 1, Przeczytałam, Mam, 52 książki w 2015 roku,
"Stuprocentowa love story" Taki napis widnieje na okładce książki, która podbija serca czytelników chyba już na całym świecie. W przypływie nie wiem czego( prawdopodobnie chwilowego zaniku mózgu) zdecydowałam się na zapoznanie z tytułem, który wydaje się być nijaki, ale może ma jakieś głębsze znaczenie ukryte w treści. Nie wiem dlaczego, do tej pory nie nauczyłam się, że w TAKICH książkach NIE znajdę czegoś głębszego. Widać moja nadzieja jest silniejsza od rozumu. W każdym razie sięgam po publikacje, łudząc się, że miło spędzę czas w towarzystwie porywającej treści... Jakież są więc moje wrażenia po zakończeniu Collide ? Przekonajcie się sami. Poznajemy Emily, dziewczynę która dopiero co straciła matkę, przeprowadziła się do Nowego Jorku gdzie mieszka jej ukochany, oraz przyjaciółka. Mężczyzna chciał aby Emy zamieszkała wraz z nim, jednak ta stwierdziła, że jest jeszcze na to za wcześnie i wybrała towarzystwo Olivii, Dillon, a raczej Debillon jest dziwnym facetem, od samego początku mnie irytował. Wprawdzie Emily ciągle wspomina jak to jest wdzięczna swemu partnerowi za to, że był przy niej w najtrudniejszych chwilach, no i nawet czasem jest miły, bo on bardzo dużo pracuje, więc ma prawo być zły, oraz nazywać ją "mała" gdyż ten zwrot jest niebywale romantyczny. W dodatku lubi na niego patrzeć, niekiedy udaje się im razem gdzieś wyjść , o ile Debillon nie odwoła spotkania z kobietą, którą niby kocha, ale co zrobić? Wszak praca jest ważna. Ona zaś jest upośledzona i nie potrafi nic powiedzieć, gdyż On wszystko robi z myślą o Niej. Emi postanawia pójść do pracy. Podejmuję posadę kelnerki. Splotem wielu nieprzewidzianych wydarzeń poznaje Gavina, mężczyznę bogatego i oczywiście przystojnego, na którego widok nogi miękną, zaś sklecenie zdania staje się niemożliwe. Gavin patrzy na piękność i nie może odwrócić od niej spojrzenia, uświadamia sobie, że MUSI ale to MUSI zdobyć właśnie tą kobietę. Piękna i jakże naiwna istotka jaką jest nasza bohaterka, uświadamia sobie, że między jednym a drugim zagryzieniem wargi poczuła coś głębszego do Gavina. Niestety jest w związku z Debillonem do którego chce być lojalna, tylko nie potrafi wyrzucić z głowy twarzy tego niesamowitego przystojnego faceta. W jego towarzystwie zżera wargi, których od dawna powinna już nie mieć, gdyż tak napastliwe je podgryza. On natomiast co chwila oblizuje swoje usta, ponieważ na widok cudnej niewiasty ciągle coś mu zasycha, to znaczy wargi mu zasychają. Między czasie w związku, do tej pory idealnym coś zaczyna się psuć. Debillon zachowuje się inaczej, Emi niby przypadkowo dowiaduje się o tajemnicach skrywanych przez ukochanego, na szczęście jej naiwność jest tak ogromna,że ani przez chwilę nie ma zamiaru obwiniać go o coś niestosownego. Jeżeli dzieje się coś złego, to wyłącznie z jej winy. Cóż ktoś musiał zostać obsadzony w roli głupiej gęsi, padło na Emily. Jak się książka skończy, każdy powinien się domyślić, dlatego na tym skończę z fabułą i przejdę do moich WRAŻEŃ. Nie wiem, doprawdy nie wiem od czego mam zacząć. Było tak wiele momentów kiedy chciałam walnąć książką o ścianę, spalić albo Bóg wie co jeszcze, że aż sama siebie podziwiam, że dobrnęłam do końca. O święty Barnabo! Czegoś takiego jak żyje się nie spodziewałam. Co za beznadziejna książka. Przede wszystkim bohaterowie, Emily. Jezu Nazarejski. Ona była tak głupia, że aż miałam ochotę walić głową o ścianę kiedy czytałam sceny z jej zachowaniem. Ja rozumiem być zakochaną i ślepo wierzyć facetowi, ale ona to ani nie była zakochana, ani nawet nie kochała Debillona, może była przywiązana. Ich nie łączyło NIC. Nie mieli ze sobą nic wspólnego. Poza seksem. Związek jaki ukazała autorka, był płaski, bez czegokolwiek co mogłoby świadczyć o jej bezsensownym przywiązaniu do drania jakim był Debillon. No fakt, są związki toksyczne. Tylko, że to to nawet związku nie przypominało. Teksty typu " Mała idę do kibla" były tak żenujące, że nie mogłam ich znieść. Mogła tłumaczyć przepracowanie, ale zobaczyć na własne oczy, że facet z inną kobietą robi COŚ i uwierzyć, że ON tego nie chciał jest szczytem głupoty i defektu mózgu, albo też jego braku. Błagam, nie tłumaczcie, że zakochane, zaszczute kobiety tak robią. Przecież to jest tak żenująco napisane, że gorzej być nie mogło. Całość przed moim straceniem zmysłów ratowali Olivia i Gavin. Gdyby nie ta dwójka, uwierzcie, nie dobrnęłabym do końca. Bo Emily to postać głupia, nawet nie naiwna tylko bezmyślna, pozbawiona mózgu. Przemyślenia jak to ona na niego, a on na nią działa. Moja wewnętrzna boginka wywracała oczami, a nawet miała nudności kiedy serwowano raz po raz przemyślenia Emily i Gavina. I skoro już jesteśmy w tym miejscu. Może ktoś mnie uświadomi. O co chodzi z przygryzaniem warg ??? Ludzie z której strony to jest SEXY?? Bo ja nawet próbowałam sobie przygryzać przed lustrem, żeby załapać w czym rzecz. Niestety, do tej pory nie pojmuje tego wpychania do książek gryzienia, zagryzania. Może to taki sentyment do wampirów? Fetysz? To samo z oblizywaniem ust. Borze szumiący! Gorsze od tego zagryzania. Mnie osobiście obrzydza gdy ludzie w moim towarzystwie oblizują usta, a już stwierdzić za podniecające, czy sexy? Czytanie Collide było gehenną, torturą połączoną z tragizmem. Nie mam zamiaru obrażać ludzi, którym się podoba ten wytwór. Gusta i guściki. Nie byłam świadoma, że to będzie aż tak słabe, żałuje czasu poświęconego na książkę pani McHugh. Wymęczyłam się okrutnie. Nie będę polecała, ponieważ wiem, że tylko mnie się nie podoba, fani tego czegoś już szykują stos aby mnie na nim spalić. Wybaczcie. Nie mogłam napisać, że jestem pod wrażeniem. To znaczy nie, jestem pod wrażeniem, upośledzenia bohaterki. Znowu szablony. On/Oni bogaci, Ona szara mysza,piękna sierota, mameja życiowa. Nie mam już siły się powtarzać. Umarłam. Ta książka mnie zabiła. Barnaba nie pomógł. Kiedy przeczytałam ostatnie zdanie prawie się popłakałam ze szczęścia, że to już KONIEC. Mam traumę po lekturze tej wersji "love story".
Link do opinii
Avatar użytkownika - xrosemarie
xrosemarie
Przeczytane:2015-07-05, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,
Emily Cooper po śmierci swojej matki przeprowadza się do Nowego Jorku wraz ze swoim chłopakiem, Dillonem, aby rozpocząć nowe życie. Wszystko wydaje się układać wręcz idealnie. Do pewnego momentu. Gdy poznaje przystojnego Gavina Blake'a, niczego już nie jest pewna. Wie jednak, że ich oboje łączy jakieś magnetyzujące przyciąganie... Główna bohaterka walczy o bycie lojalną w stosunku do Dillona, ale przychodzi jej to coraz trudniej, ponieważ już nie rozpoznaje niegdyś troskliwego, a obecnie agresywnego i zaborczego mężczyznę. Emily jest rozdarta pomiędzy tym, co nakazuje jej sumienie a tym, czego pragnie jej serce... O "Collide" ostatnio było dosyć głośno w Polsce. Spodobała mi się nie tylko piękna i niezwykle klimatyczna okładka tej książki, ale także i sam opis. Ja po prostu nigdy nie mogę darować sobie przeczytania jakiegoś dobrego i podnoszącego na duchu romansu. Na powieść Gail McHugh skusiłam się ze względu na liczne i pozytywne recenzje - stwierdziłam, że po prostu muszę się przekonać na własnej skórze, czy zostanę fanką twórczości tej autorki. I tak właśnie się stało. Historia, którą prezentuje swoim czytelnikom Gail McHugh na pierwszy rzut oka może się wydać bardzo banalna i transparentna. W końcu motyw trójkąta w literaturze jest dosyć szeroko znany i pisarze często z niego korzystają. I choć generalnie nie przepadam za tego rodzaju kombinacjami (wydają mi się zbyt przewidywalne i mało ciekawe), to w przypadku "Collide" pokochałam stronę, w którą autorka zdecydowała się pójść. Związek Emily & Dillona jest na tyle niejednoznaczny, że tak naprawdę przez większą część lektury miałam spore wątpliwości co o nich myśleć. Oszem, Dillon to dosyć agresywna i zaborcza postać, ale co by nie powiedzieć - miał swoje dobre strony i dobre momenty, chociażby te dosyć skąpo opisane przez pisarkę. Mam tutaj namyśli, gdy chłopak pomagał swojej dziewczynie po śmierci jej matki. Ja sama na miejscu głównej bohaterki czułabym się co najmniej skołowana. Szkoda jedynie, że autorka jakby na siłę starała się przedstawić tę osobowość jako złą. Jednak wydaje mi się, skoro trójkąt będzie obowiązywał w kolejnych częściach, a z pewnością tak będzie dla urozmaicenia akcji, Dillon pokaże jeszcze swoją "inną" stronę. Co się tyczy Gavina... Polubiłam go, aczkolwiek chyba liczyłam w tej kwestii na większą sympatię. Jest on póki co zbyt troskliwy i zbyt "uroczy", żeby wzbudzał jakieś większe emocje. Okej, w prawdziwym życiu zapewne jest mężczyzną idealnym, jednak w książkach to właśnie badboye skradają największą uwagę i sławę. Szczerze mówiąc to spodziewałam się, że w "Collide" wątek trójkąta będzie oczywiście obowiązywał, co można wywnioskować z opisu na tylnej okładce, ale myślałam, że kontynuacja już obędzie się bez niego. Najwyraźniej się myliłam, co bardzo mnie cieszy w tym przypadku, ponieważ zakończenie jest pełne suspensu. Coś czuję, że Gail McHugh w sequelu nieźle namiesza w życiu Emily... Zdecydowanie największym mankamentem "Collide" jest główna bohaterka. Do bólu irytująca i niezdecydowana. Naprawdę z całej siły starałam się wykrzesać do niej choć iskrę sympatii, ale niestety nie udało mi się to niezwykle trudne zadanie. W pewnym momencie lektury zaczęłam się wręcz zastanawiać co widzą w niej Dillon i Gavin, oczywiście oprócz urody. Najbardziej w Emily irytowała mnie jej dziecinność i nieustannie niezdecydowanie. Sama nie wiedziała czego chce, a podobno to dorosła kobieta. Mam nadzieję, że w kontynuacji ją polubię (choć minimalnie). "Collide" nie jest książką pozbawioną wad, największą z nich jest Emily, jednak to wcale aż tak bardzo nie przeszkadzało mi w lekturze. Nie w momencie, gdy miałam inne interesujące osobowości do podziwiania. Dillon - postać niejednoznaczna, która wyzwala w czytelniku wiele emocji, co o nim sądzić? Za kogo go mieć? Gavin, na którego zawsze można polegać i który bez wątpienia ma niesamowicie magnetyzującą relację z Emily. Kogo ostatecznie wybierze główna bohaterka? Będę musiała sięgnąć po kontynuację, "Pulse", aby się tego dowiedzieć, ponieważ Gail McHugh zaserwowała swoim czytelnikom iście poetyckie zakończenie, które zwiastuje jeszcze więcej emocji i dynamizmu w drugim tomie. Już nie mogę się doczekać tych kilku godzin przyjemnej i satysfakcjonującej lektury... Polecam, na obecną porę "Collide" jest wręcz idealnym i najlepszym wyborem!
Link do opinii
Po nieoczekiwanej śmierci matki, Emily wraz ze swoim chłopakiem przeprowadza się do Nowego Jorku, by zacząć wszystko od nowa. Na miejscu dziewczyna poznaje Gavina- przystojnego bogacza, który wzbudza w niej silną ekscytację i namiętność. Emily jest lojalna i wierna swojej miłości, lecz z biegiem czasu jej ukochany chłopak Dillon zaczyna pokazywać swoją mroczną stronę. Czy Emily ulegnie namiętności czy pozostanie w związku, który ją niszczy? Odpowiedz być może jest prosta, lecz życie takie nie jest. Główna bohaterka Emily jest postacią burzliwą i nie zawszę można ją lubić, głównie ze względu na swoje czyny. Dziewczyna tkwi w wyniszczającym związku a jej łatwowierność względem Dillona czasami aż zdumiewa. Można pomyśleć, że łatwo rzucić faceta, który jest zazdrosnym despotom umiejącym wywołać poczucie winy w drugim człowieku. Należy zwrócić wielką uwagę na relację tej dwójki. Emily chwilami denerwuję, jednak w tym związku jest prawda i realność. Życie to nie bajka i nie można winić kobiet za wierność i walkę o miłość. Z perspektywy obserwatora łatwo oceniać, lecz kiedy to my znajdziemy się w takiej sytuacji jak bohaterka, już nie tak lekko dokonać prawidłowego wyboru. Bardzo podoba mi się ten wątek. Wzbudza ogromne emocje, głównie złość na Dillona. W całym tym nieszczęściu pojawia się Gavin. Pomimo nieudanego związku w przeszłości wie, czym jest miłość i jakimi prawami się rządzi. Mężczyzna ten zawróci w głowie każdej czytelniczce, umie mówić o uczuciach i pozwala otworzyć się Emily. Narracja trzecioosobowa sprawdziła się tu idealnie i pozwoliła na lepsze poznanie nie tylko Emily, ale i Gavina. Język jest prosty a całą powieść czyta się lekko. Akcja toczy się spokojnie i jak dla mnie były chwile, kiedy chciałam by wydarzenia nabrała tępa, co wciągnęłoby mnie całkowicie, a tak znalazły się momenty troszkę nudne, na szczęście było ich niewiele. W książce można znaleźć wiele mocnych, burzliwych scen, ale i pojawiają się mniej znaczące, które nie do końca porywają. Jeśli ktoś się zastanawia czy ,,Collide" to erotyk to powiem, że namiętne sceny się pojawiają, lecz powieść nie jest nimi nasycona. Książka ta jest głównie romansem z dobrą fabułą i mocnymi bohaterami. ,,Collide" rozpala zmysły i bulwersuje bezwzględnością niektórych bohaterów. Jest to bardzo dobry romans, który wzbudzi w was wiele emocji. Książa nie jest idealna, ma swoje małe minusy, jednak toksyczny związek, w którym tkwi Emily w jakiś chory sposób fascynuję i wciąga. Polecam! 4+/6
Link do opinii
Avatar użytkownika - Amarisa
Amarisa
Przeczytane:2015-06-16, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2015, Mam,
Recenzja przedpremierowa dostępna na moim blogu: http://magicznyswiatksiazki.pl/recenzja-collide-gail-mchugh/ Zapraszam :)
Link do opinii

Ta książka zasługuje na mocną 5. Historia Emily porusza, bo zawiera wszystko ból, tęsknotę, namiętność a przede wszystkim miłość. Emily ma chłopaka Dillona, który jest bogaty. Wiele jej pomógł, kiedy jej matka umarła. I dlatego go kocha, za pomoc wsparcie i myślała że jest dobry. Jednak kiedy przeprowadza się do Nowego Jorku tam poznaje Gavina. On wyzwala w niej wszystkie uczucia z jej zakamarków. Od razu czują między sobą więź. Teraz Emily ma problem czy słuchać głosu rozsądku i zostać z Dillonem, który zaczyna ujawniać swoją prawdziwą arogancką i brutalną twarz, czy słuchać serca i wybrać Gavina, z którym przez parę krótkich chwil była szczęśliwa. 

Biorę się za drugi tom bo tam jest rozwiązanie tej zagadki.

Link do opinii
Avatar użytkownika - karli49
karli49
Przeczytane:2018-08-18, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, 26 książek 2018,
Avatar użytkownika - wioletasorowka
wioletasorowka
Przeczytane:2017-02-15, Ocena: 6, Przeczytałam, dawnoprzeczytane,
Avatar użytkownika - csrusade
csrusade
Przeczytane:2016-11-02, Ocena: 5, Przeczytałam, przeczytane,
Avatar użytkownika - mol-sylwka
mol-sylwka
Przeczytane:2016-09-15, Ocena: 5, Przeczytałam, Rok 2016,
Inne książki autora
Amber
Gail McHugh0
Okładka ksiązki - Amber

Nowa powieść autorki światowych bestsellerów Collide i Pulse. Poruszająca historia młodej kobiety, która walczy z traumami z dzieciństwa...

Pulse
Gail McHugh0
Okładka ksiązki - Pulse

Czy wiecie jakie to przerażające, kiedy pragniesz czegoś tak bardzo, że jesteś gotowa stać się zupełnie innym człowiekiem, żeby to osiągnąć? Emily kładzie...

Zobacz wszystkie książki tego autora