Narodził się czarodziciel - czarownik tak potężny, że w porównaniu z jego mocą wszelka magia jest tylko dziecinną zabawką. Samo jego istnienie doprowadza świat Dysku, który oczywiście jest płaski i płynie w przestrzeni na grzbiecie gigantycznego żółwia, na krawędź totalnej wojny taumaturgicznej. To niedobrze. Na jego drodze stoi jedynie Rincewind, nieudany mag, który chce ocalić świat, a przynajmniej tę część, która zawiera jego osobę. W przygodzie uczestniczą nowe postaci: Conena, barbarzyńska fryzjerka, Nijel Niszczyciel (którego matka wciąż zmusza do noszenia wełnianej bielizny) i być może pierwszy dżin-yuppie, który zajmuje się lampami jako potencjalnie obiecującym rynkiem. Los prowadzi ich na Wschód czy też w stronę Osi, czy jakoś tak.
Terry Pratchett (1948-2015) - brytyjski pisarz fantasy. Jego najsłynniejszym dziełem jest liczący 41 tomów cykl ,,Świat Dysku", zapoczątkowany w 1983 roku powieścią ,,Kolor magii". Ostatnia powieść cyklu, ,,Pasterska korona", ukazała się w sierpniu 2015 roku, już po śmierci pisarza. Na świecie sprzedano ponad 100 milionów książek Pratchetta, które zostały przetłumaczone na 43 języki.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2025-11-13
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 376
Tytuł oryginału: Sourcery
Pierdołowaty Rincewind powraca, a Pratchett umieszcza swojego bohatera w świecie pełnym humoru, absurdu, ale i filozoficznych rozważań, co dało mi powieść błyskotliwą, która skrywa refleksje pod płaszczykiem żartów.
Świat oto powitał czarodziciela tak potężnego, że jego istnienie grozi katastrofą i jak to u Pratchetta bywa, prawo Murphy'ego działa, czyli jeśli coś ma się wydarzyć, to znaczy, że właśnie się wydarzy. Świat Dysku stoi na krawędzi wojny, a autor z typową dla siebie ironia jako potencjalnego wybawiciela typuje kogoś, kto zupełnie się do tego nie nadaje, a to już samo w sobie jest gwarantem komedii.
Rincewind z typowym dla siebie fajtłapowatym urokiem nie chce się w nic angażować, a po prostu woli przeżyć (jakże ambitnie), ale zostaje on wciągnięty w dość nieoczekiwany wir wydarzeń, a jakby tego było mało zmontowana ekipa jego towarzyszy to niesamowite osobliwości Conena fryzjerka z aspiracjami wojowniczki, Nijel Niszczyciel ambitny młodzieniec o odwadze yorka oraz Dżin-yuppie z towarzyszącą mu obsesja na punkcie rynku lamp.
Dowcip, satyra, ironia i obśmiewanie przywar, czyli to za co tak uwielbiam ten świat, jest w tej części obecne, a kreatywność autora sprawia, że uśmiech przy czytaniu tej lektury jest dla mnie normą. Pratchett parodiuje fantasy, a jednak tworzy sensowne działo, które ma swoja niepowtarzalną duszę, gdzie z wiekiem można dostrzegać zupełnie inny morał płynący z opowieści.
Powieść do samego końca płynie w tonie groteski, ale ma też nuty melancholii, która nie pozwala o sobie zapomnieć nawet po zakończeniu. Bardzo cenię to połączenie śmiechu i mądrości, które mogą iść ramie w ramie, a przy tym uczyć i bawić.
Trzy wiedźmy wróciły do domu z wyprawy czarownic. Królestwo przez ten czas przyzwyczaiło się do nowego władcy, on do królestwa też. Nagle widmo strachu...
Najlepsza książka Pratchetta od czasu poprzedniej. A w niej: dlaczego matematyka rozwija się w krajach gorących, co robią piramidy oprócz ostrzenia żyletek...
Przeczytane:2026-02-27, Ocena: 5, Przeczytałam, Wyzwanie - 100 książek w 2026 roku, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu - edycja 2026 ,
Już nie taka zabawna jak dwie poprzednie części, ale mniej więcej od połowy zaczęłam się wciągać. Niezawodny Rincewind i jego zdolność przyciągania kłopotów tym razem przeszedł samego siebie - czyżby został (niechcąco) bohaterem?
Aspirujący barbarzyńca, córka bohatera (mordercza, swoją drogą) i dziesięciolatek, który ma moc zniszczyć świat - tak, w tej części znów się dzieje. I tylko odtrąconego Bagażu żal - chociaż on też potrafił nawywijać!