Czarownica z Gór Olbrzymich to opowieść o miłości, magii i strachu przed tym, co nieznane.
W sercu dzikich gór, w chacie ukrytej wśród lasów, mieszka czarownica Ulfa. Kobieta potrafi zmieniać wygląd, a jej życie toczy się spokojnie między magią, codziennością i ludowymi wierzeniami. Wszystko się zmienia, gdy w pobliskiej wiosce pojawiają się obcy, natomiast los Ulfy zaczyna splatać się z historią mieszkańców górskiego przysiółka.
W książce opisany jest rok z życia czarownicy – od późnej zimy po wczesną zimę.
Wydawnictwo: Nie powiem
Data wydania: 2025-11-13
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 190
Język oryginału: polski
Główna bohaterka czarownica Ulfa mieszka w Górach Olbrzymich. Poznajemy losy bohaterki i towarzyszymy jej przez rok - od później zimy po wczesną zimę. W jej życiu dzieją się magiczne i przyziemne rzeczy. Nie ma tu uroków i zaklęć. Większość życia Ulfy to zielarstwo. Zbiera zioła i inne składniki do wyrobu maści i syropów, którymi dzieli się z ludźmi. Nie brakuje tu też zjawisk mitycznych, niewytłumaczalnych, charakterystycznych dla prawdziwej czarownicy. Potrafi zmienić swój wygląd. Spotyka się z duchami swoich przodków i gór.
Ulfa nie była doceniana za to co robi. Dzieliła się wszystkim tym co miała, pomagała mieszkańcom i nigdy nie wchodziła z nimi w konflikty, a jednak ludzie izolowali ją od siebie. Wszystko się zmienia, gdy w pobliskiej wiosce pojawiają się obcy i jej życie zaczyna splatać się z historią mieszkańców. Pewnego dnia wyczuwa nadchodzących wędrowców. Jednym z nich jest zielarz Johan, który prosi by pokazała mu miejsca, w których znajdzie konkretne rośliny. Początkowo Ulfa jest nieufna, ale z każdym kolejnym spotkaniem zaczyna się do niego coraz bardziej przekonywać.
To opowieść pełna magii i mitycznych zdarzeń. Historia jest prowadzona w ciekawy sposób. Czytelnik otrzymuje dużą wiedzę o roślinach i miejscach wokół chaty Ulfy, a wszystko to zostało opisane zrozumiałym językiem. Czytając tę powieść ma się wrażenie jakby samemu było się tam wśród gór, jakby zbierało się te zioła. Dużym atutem są opisy przyrody i wzmianki o roślinach leczniczych. Wiele możemy dowiedzieć się o roślinach, jakie mają zastosowanie w medycynie.
Wątek miłosny rozwija się powoli. Widzimy tę relację od początku. Poznajemy obawy bohaterki, których sama nie rozumie, ale i nadzieje, jakie w niej rozbudza ta znajomość. Przeżywamy z nią radość, miłość, nadzieję i stratę.
To historia o miłości, poświęceniu, stracie, sile kobiecości i naturze. Opowieść o życiu połączona z legendami, wierzeniami i odrobiną magii. Książka jest krótka, ale wciągająca. To idealna lektura na spokojny wieczór. Polecam tym, którzy chcą ukoić nerwy i się wyciszyć.
Gdy zaczynałam czytać tę pozycję, wiedziałam, że przeniesie mnie ona do świata, który jest bardzo bliski mojemu sercu. Świata, gdzie człowiek obcuje z naturą, odpoczywa, chłonie ją wszystkimi zmysłami. Świata bez elektroniki, bez technologii, świata, który oferuje wszystko, by przetrwać i żyć. To jak cofnięcie się w czasie. Jedyne co nie zmieniło się na przełomie lat to zawiść ludzka, podążanie za tłumem, krzywdzenie człowieka i plotki.
Anna Kruczkowska oprócz przepięknej historii pachnącej z każdej strony lasem, ziołami, miksturami, górami pokazuje bardzo dokładnie naturę człowieka, a także to jak postrzegane były zielarki tzw. czarownice. Z jednej strony jest to tylko opowieść z elementami fantasty, która ma dodać uroku, ale z drugiej strony pokazuje prawdę na temat stosunku do czarownic znaną z literatury.
,,Czarownica z Gór Olbrzymich" Anny Kruczkowskiej to pozycja otulająca, ale też dającą do myślenia. Pełna słowiańskiej magii, miłości, ale też niewdzięczności ludzkiej, a może nawet ludzkiej głupoty. Główną bohaterką jest Ulfa, czarownica, której przeszłość nie była kolorowa. Z jednej strony traktowana jako pomoc, z drugiej skrzywdzona przez ludzi, którzy przy okazji skrzywdzili też siebie. Ulfa to kobieta o dobrym sercu, która wyciągała pomocną dłoń do każdego, kto tej pomocy potrzebował jednak zawsze w zgodzie ze sobą i z własnym sumieniem.
Autorka ukazała też, jaką siłę ma plotka, bądź niewiedza i do czego może doprowadzić. Zakończenie tej historii złamało moje serducho, bo po raz kolejny uświadomiłam sobie, że najbardziej krzywdzi człowiek. Czy taki los rzeczywiście był jej pisany? Czy historia mogła potoczyć się inaczej?
Anna Kruczkowska wplotła w historię również wątek romantyczny z nutką erotyzmu. Jest on subtelny i dojrzały. Nie odrzuca i idealnie wpasowuje się w historię.
Kreacja bohaterów ciekawa, aczkolwiek chciałabym więcej. Myślę, że to był tylko wstęp i autorka zaskoczy nas dalszym ciągiem, w którym na pewno chciałabym zobaczyć ponownie jej córkę i słodką, mądrą podopieczną.
Muszę koniecznie wspomnieć o przepisach, które także znajdziemy w książce. Natura oferuje nam składniki na każdą okazję. Zarówno pomaga w utrzymaniu piękna, jak i zdrowia.
Ta książka to jedynie początek. Anna delikatnie, aczkolwiek konkretnie wkracza na rynek czytelniczy, ale już tą pozycją pokazuje, czego można się po niej spodziewać. A spodziewać można się samych dobrych i klimatycznych historii.
Uważam, że w tej książce jest dużo samej autorki. Anię znam troszkę z Instagrama i jej wiedza, jak też obcowanie z naturą zachwyca mnie ?Przyjemnie było czytać książkę spod jej pióra. Czekam na kolejną, bo jest kilka wątków, o których chciałabym poczytać więcej.
?Czarownica z Gór Olbrzymich? to opowieść pełna niewysłowionej magii, mitycznych zdarzeń i chwil napawających nie tylko spokojem, ale też cierpieniem.
Jak łatwo można wywnioskować z dobrze skrojonego opisu książki, poznajemy losy czarownicy Ulfy i towarzyszymy jej przez jeden rok życia. Życia, w którym dzieje się wiele magicznych oraz przyziemnych rzeczy. Życia, w którym doświadcza skrajnych emocji, licznych obaw, a nawet spotkań z duchami przodków bądź gór. Życia, którego długości sama nie jest pewna.
I tu w zasadzie pierwszy mankament tej opowieści. Łatwo zgubić się w czasie otrzymanym w backstory Ulfy. Ulfa w jednym momencie twierdzi, że ma około 700 lat. Sporo, ale przecież wiek czarownicy to skomplikowana sprawa. W innym jest wzmianka, jak trafiła pod opiekę swej mentorki jako dziecko, ale kiedy śledzimy losy czarownicy, poznajemy losy, które ciężko czasowo przypisać do jednej lub drugiej wersji zdarzeń.
Mimo to opowieść jest prowadzona w sposób ciekawy, a wręcz intrygujący. Brak tu uroków czy zaklęć. Większość względnie spokojnego życia Ulfy to zielarstwo. Zbieranie, porcjowanie, suszenie, preparowanie ziół oraz innych niezbędnych składników do maści, syropów bądź lekarstw, które mają pomagać mieszkańcom okolicznych wsi.
Jednak nie znaczy to, że brak tu zjawisk mitycznych czy niewytłumaczalnych, charakterystycznych dla prawdziwej czarownicy z krwi i kości.
Blizbor, czyli duch góry, gdzie osiadła chwilowo Ulfa, to postać, którą wraz z nią możemy namacalnie oglądać. Co więcej, otrzymujemy idealny kontrast tej sytuacji, gdyż w jej trakcie towarzysz wędrujący z Ulfą nie zauważa widziadła, ale obserwuje zmiany na twarzy oddalonej nieznacznie kobiety. Najlepsze w tym wszystkim, że on również zna się na ziołach i stosuje je w powszechnej - na tamten czas i warunki - medycynie.
Pod względem technicznym opowieść zbudowana jest świetnie. Otrzymujemy ogromną dawkę wiedzy o roślinach, o miejscach wokół chatki Ulfy, a wszystko opisane zostało pięknym, zrozumiałym językiem. Opowieść toczy się narracją trzecioosobową, aczkolwiek nie powiedziałabym, że mamy tu do czynienia z narratorem wszechwiedzącym, a jeśli nawet, to z pewnością nie zdradza on nam wszystkiego, o czym wie.
Na szczególną uwagę zasługują przepisy dodane na koniec dwóch rozdziałów. Przepis na kąpiel ,,odmładzającą" i zupę. Swoją drogą ciekawa jestem, czy to prawdziwy przepis, bo... może bym skosztowała coś z kuchni Ulfy ?
Autorka serwuje nam w sposób lekki i zarazem wyszukany zestawienie między ,,zabobonami" oraz wierzeniami a osiągnięciami nauki badanej doświadczeniami. Johan, towarzyszy Ulfy, leczy choroby, z którymi teoretycznie nie radzą sobie sposoby czarownicy. Mimo to widzimy, jak wzajemnie się uzupełniają, tworząc harmonijną relację.
Niezwykle bardzo przypadła mi do gustu relacja tej dwójki. Widzimy ją od samego początku, jeszcze zanim los skrzyżował drogi tej dwójki i doszło do spotkania twarzą w twarz. Mamy okazję poznać obawy Ulfy, których sama nie rozumie w pełni, ale też nadzieje, jakie rozbudza w niej ta znajomość. Przez większość książki można odnieść wrażenie, że Ulfa zaczęła się rozwijać, ewoluować, jednakże każda dobra opowieść posiada punkt zwrotny i nie inaczej dzieje się w przypadku tej książki.
Historię, mimo mankamentu z czasem, oceniam wysoko. Zrozumiały język, dobrze poprowadzona narracja, akcja brnąca do przodu zgrabnie i z odpowiednim tempem, a nawet dodatki. Punkt zwrotny wywołuje emocje, mocno miesza w całości i podważa to, co podziało się wcześniej. Nawet na końcu w epilogu czuć nieco... magii.
[współpraca barterowa/ recenzencka]
Przeczytane:2026-01-07, Ocena: 5, Przeczytałem,
🌾🌾🌾 Recenzja 🌾🌾🌾
Anna Kruczkowska – „Czarownica z Gór Olbrzymich”
@anna_kruczkowska_autorka
Wydawnictwo: Nie powiem
@niepowiem_wydawnictwo
🌾🌾🌾🌾🌾🌾🌾🌾🌾🌾🌾🌾
„Czarownica z Gór Olbrzymich” to jedna z tych książek, które czyta się wolniej nie dlatego, że są trudne, ale dlatego, że szkoda je pospieszać. Już od pierwszych stron czuć, że to historia osadzona bliżej ziemi niż wielkich wydarzeń, bliżej ciszy niż hałasu.
Autorka prowadzi czytelnika przez góry, lasy i niewielkie osady, gdzie codzienność wyznaczają pory roku, pogoda i potrzeby chwili. Każdy dzień ma tu swoją wagę, a życie płynie w tempie, które dziś rzadko mamy okazję obserwować.
Ulfa to bohaterka, którą łatwo polubić nie przez efektowność, ale przez autentyczność. Jest czarownicą w bardzo ludzkim sensie: zna zioła, rozumie naturę i potrafi słuchać ludzi. Funkcjonuje trochę na marginesie społeczności, a jednocześnie jest jej cichym wsparciem. Jej codzienność zbieranie roślin, przygotowywanie mikstur, obserwowanie zmian w przyrodzie wciąga i działa kojąco. Jest w niej spokój, ale i uważność na świat.
✨ W książce znajdziesz:
🌿 rok z życia czarownicy i zielarki
🌲 życie podporządkowane rytmowi natury
🔮 delikatnie zaznaczoną magię
🌾 zioła, ludowe wierzenia i dawną wiedzę
❤️ spokojnie prowadzony wątek miłosny
🏔 surowy klimat Gór Olbrzymich
🔥 codzienność, relacje i lokalne legendy
🍃 historię, która wycisza i pozwala zwolnić
Styl Anny Kruczkowskiej jest plastyczny i spokojny, mocno zakorzeniony w przyrodzie. Emocje pojawiają się naturalnie, bez przesady i dramatyzmu raczej w drobnych gestach i myślach niż w wielkich słowach. Bohaterowie są wiarygodni, nieidealni, z własnymi tęsknotami i potrzebą bliskości. Ulfa pozostaje postacią cichą, ale wyrazistą silną swoją wiedzą, a jednocześnie wrażliwą tam, gdzie w grę wchodzą uczucia.
Magia nie dominuje tej opowieści, jest raczej jej tłem czymś oczywistym, obecnym, ale nienachalnym. Podobnie wątek miłosny: rozwija się powoli, bez pośpiechu i bez zbędnych fajerwerków, za to z emocjami, które łatwo zrozumieć.
Dużym atutem książki są opisy przyrody. Czytając, miałam wrażenie, jakbym szła leśną ścieżką, czuła wilgoć ziemi i słyszała wiatr wśród drzew. To jedna z tych historii, które bardziej się chłonie niż „czyta na raz”.
„Czarownica z Gór Olbrzymich” to idealna propozycja na spokojny wieczór dla tych, którzy lubią książki z klimatem, bliskie naturze i bez zbędnego pośpiechu. Historia, która zostaje w głowie jeszcze długo po zamknięciu ostatniej strony.