Czy ten rudy kot to pies?

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2009-03-10
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 978-83-7648-081-7
Liczba stron: 232

Ocena: 4.9 (30 głosów)

Romans z szefem, ucieczka i... mroczna tajemnica!

Niespełna trzydziestoletnia Ulka wikła się w romans z szefem. Gdy dowiaduje się o tym jego żona, wybucha skandal. Zwolniona z pracy dziewczyna ucieka z miasta. Przez przypadek trafia do wioski pod Wrocławiem, gdzie omyłkowo zostaje wzięta za poszukiwaną kryminalistkę. Jakby miała mało kłopotów, trafia do domu człowieka podejrzanego o ukrywanie zwłok w ogrodzie…

„Czy ten rudy kot to pies?” – wciągająca kontynuacja perypetii Ulki i Beaty z „Martwego Jeziora” to książka pełna nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności, które prowadzą do zaskakującego finału!

POLECANA RECENZJA

Kup książkę Czy ten rudy kot to pies?

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Czy ten rudy kot to pies?

Z racji, że ostatnio czytałam same kryminały, wypadałoby przerzucić się na coś innego. Jak się okazało, daleko od tematu kryminału nie odbiegłam, ale o tym dowiedziałam się po fakcie.  Wybrałam Rudnicką, bo sporo o niej słyszałam. Dziwi mnie jedynie, że nie ma jeszcze o niej nic na Wikipedii, chciałam się czegoś o niej dowiedzieć, lecz niestety niewiele tego jest. 

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Rok wydania: 2008

Ilość stron: 232

Kategoria: thriller/sensacja/kryminał (bardzo mi nie pasuje to, bo bardziej bym powiedziała, że to romans lub powieść obyczajowa z dodatkiem kryminału, ale bardzo małym jak dla mnie)

"Czy ten rudy kot to pies?"


Przyznam szczerze, że tytuł mnie trochę zniechęcał, bo myślałam, że to książka raczej dla dzieci lub książka o kotach czy psach, a wolę poświęcać czas na coś naprawdę dobrego. Niech Was tytuł nie zmyli, to przyjemna powieść. 
Niestety, jedyny problem jest taki, że dopiero będąc w połowie książki postanowiłam sprawdzić czy to jest w ogóle jakaś seria i czy czytam część pierwszą jeśli tak. Jak się okazało, jest to część druga z serii "Martwe jezioro". 
Nie wiem czy książki są ze sobą mocno powiązane, ale myślę, że na pewno sprawdzę część pierwszą. Czytając "Czy ten rudy kot to pies?" nie odczułam jakoś specjalnie tego, że jestem z czymś w tyle, że powinnam o czymś wiedzieć, więc może jednak nie spaliłam sobie zbyt mocno czytania. ;-) 


Miejsce akcji to początkowo Poznań. Młoda para - Beata i Jacek postanawiają zaangażować prywatnego detektywa - ich znajomego Przemka, aby dowiedzieć się czegoś o rodzinie Beaty. Dziewczyna całe czas żyła w przekonaniu, że ma dwoje rodziców, niezbyt ją kochających, ale że są to jej rodzice. Niestety przypadkiem okazało się, że najprawdopodobniej jej rodzice zginęli w wypadku. Nie zna ich imion ani swojego prawdziwego nazwiska, postanawia dowiedzieć się czegoś za pomocą detektywa, lecz sprawa okazuje się być bardzo skomplikowana. Rzecz miała miejsce 30 lat temu i nikt nie zgłosił zaginięcia pary z dzieckiem, zresztą po takim czasie sprawa najprawdopodobniej się przedawniła. 
Beata i Jacek mieszkają wraz z jego siostrą - Ulą, która traci pracę z powodu bardzo dla niej wstydliwego. Można powiedzieć, że jest spalona w swoim zawodzie jeśli chodzi o Poznań. Postanawia ochłonąć w zupełnie innym miejscu, nie mówi nic nikomu, jedynie zostawia kartkę w mieszkaniu. Jak się okazuje ma zamiar pojechać do Irlandii. Niestety Ula jest dziewczyną, którą problemy bardzo lubią, spotyka ją mnóstwo dziwnych sytuacji i większość ludzi traktuje ją trochę jak wariatkę. Właśnie takim dziwnym zbiegiem okoliczności zamiast w Irlandii ląduje w małej wiosce Wilkowie i postanawia skorzystać z okazji i wakacje urządzić sobie właśnie tam. 
Jako, że Ula jest mistrzynią tarapatów, szybko okazuje się, że i tam również je na siebie sprowadza, jednak zawsze spada na cztery łapy jak kot i przy okazji rozwiązuje zagadkę, która męczy Beatę. Jak to się stało, że pomyliła Irlandię z małą wioską w Polsce? Czemu straciła pracę i co takiego przytrafi jej się w Wilkowie? Odpowiedź znajdziecie w książce i na pewno Was zaskoczy. 
Być może Ula znajdzie w końcu normalnego mężczyznę i nie będzie musiała się więcej wstydzić przed rodziną przez swoje czyny? Może wszystko ułoży się jak trzeba, bez dramatów, ale ze szczęśliwym zakończeniem? Czy to prawdopodobne jeśli w grę wchodzi osoba tak zagmatwana i roztrzepana? 


____

Ula przypomina mi trochę mnie, każdy kto mnie choć trochę zna, wie że jestem roztrzepana. Zazwyczaj rozwalam wszystko co napotkam na drodze, przytrafiają mi się dziwne rzeczy tak jak naszej bohaterce, chociaż ona zdecydowanie ma bardziej opłakaną sytuację. 
Przeczytałam gdzieś, że jest to powieść kryminalna, chociaż ja bym tak tego nie określiła. Jak dla mnie to po prostu obyczajówka, chociaż muszę przyznać, że ciekawa. Zastanawiałam się jak potoczą się losy Uli i Beaty, kim byli rodzice tej drugiej no i skąd w ogóle Ula się wzięła w Wilkowie. 
Bardzo szybko i przyjemnie się czytało, takie książki to odpoczynek dla mózgu, przyjemne ale nie każą się nad sobą wiele zastanawiać już po zakończeniu. Chociaż tytuł na pewno jest chwytliwy. 
Wiejska mentalność, każdy każdego zna, ale jak widać oprócz wścibstwa trafiają się też ludzie mili i przyzwoici. Podobają mi się te klimaty, mimo że sama nie chciałabym mieszkać w takim miejscu, czytanie o tym jest przyjemne. Dzień jak codzień, nie dzieję się nic szczególnego do czasu pojawienia się zwariowanej dziewczyny, która nawet nie wie skąd się tam wzięła. Stanowcza, walczy o swoje racje i nie jednego wprawia w osłupienie. W dodatku podoba mi się przyjaźń Uli i Beaty, rzadko można trafić na taką relację. Dziewczyny bronią się wzajemnie, a Ula ryzykuje utratą zaufania  człowieka, który jej się podoba, a wszystko po to, aby pomóc przyjaciółce w dojściu do prawdy. Taka przyjaźń to skarb, nie wiem tylko czy zdarza się naprawdę, jeśli chodzi o tak wyjątkowe poświęcenia i wytrwałe dążenie do celu, nawet nie swojego, a swojej przyjaciółki. 
Ciekawi bohaterowie i fabuła, ciekawe rozwiązanie zagadki, przyjemny styl. Warto sięgnąć po taką powieść, jeśli akurat nie macie nic pod ręką, ale nie jest to coś co koniecznie przeczytać trzeba. Zobaczymy jak będzie z resztą książek Olgi Rudnickiej. 


Oceniam na 3,5, ale pamiętajcie, że to ocena kogoś kto uwielbia czytać kryminały, 
lubuję się w zbrodniach i zagadkach. Może Wam przypadnie bardziej do gustu, warto spróbować ;-) 

Link do opinii
Avatar użytkownika - vaapu
vaapu
Przeczytane:2016-10-19, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2016,
Jest w tej prostej i dość krótkiej historii coś, co nie pozwala się od niej oderwać, jakieś nieokreślone ciepło okraszone humorem. W zasadzie nic tu nie trzyma się kupy (rozwiązanie całej "zagadki" jest wręcz absurdalne), a jednak kupiłam całą tę historię. Dopisuję Rudnicką do mojej tajnej listy autorów godnych uwagi.
Link do opinii
Avatar użytkownika - monalizka
monalizka
Przeczytane:2016-10-17, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki - 2016,
Bardzo lubię książki Olgi Rudnickiej, a to za sprawą niewymuszonego i na dobrym poziomie humoru, często nawet czarnego, zabawnych sytuacji, z czasem nieprawdopodobnych, ale nie udziwnionych zbiegów okoliczności oraz połączenia gatunkowego. Ten recenzowany teraz tytuł przeczytałam dwa razy, tym razem także dobrze bawiąc się przy lekturze. Zarówno mamy tutaj wątek romansowy, przygodowy, perypetie rodzinne i zawodowe. Beata przez znajomą agencję detektywistyczną poszukuje swoich biologicznych rodziców, ale wygląda to na sprawę przegraną- z powodu upływu czasu i braku informacji. Natomiast jej przyjaciółka (a zarazem przyszła szwagierka) Ula przez romans z żonatym szefem straciła pracę. Aby zmienić otoczenie wybiera się na wycieczkę do Irlandii, jednak poprzez zabawne okoliczności ląduje we wsi polskiej, Wielkowie. ,,Z Wielkowa do Irlandii daleka droga. I z pewnością można przebyć ją inaczej." Ula po konfrontacji ze stróżem prawa, za pomocą kobiecych sztuczek, zadomawia się u pewnych braci. Znajdzie nową przyjaciółkę, odkryje kilka tajemnic rodzinnych, pobawi się w szpiega, uratuje kilka zwierząt i... co tu kryć: dużo się dzieje, nie sposób się nudzić. Ale także pod tą zabawną otoczką można wyczuć trochę poważniejsze treści: o empatii, przyjaźni, zaufaniu do drugiej osoby. ,,Czy ten rudy kot to pies" to lekka, zabawna komedia romantyczno- przygodowa, ze szczęśliwym zakończeniem, idealna na relaks.
Link do opinii
Avatar użytkownika - ewaboruch
ewaboruch
Przeczytane:2016-09-25, Ocena: 6, Przeczytałam, humor, obyczaj,
Książka ta do swojej pierwszej części to raczej jest obyczaj niż kryminał, choć w humorze jej nie ustępuje. Beata zleca detektywowi kim byli jej zaginieni rodzice. Ulka po kolejnej wpadce - ze swoim pracodawcą - ucieka do Irlandii. Niestety zbieg okoliczności sprawia, że trafia do Wielkowa pod Wrocławiem, gdzie spotyka ją jeszcze więcej dziwnych sytuacji. Przy okazji wpada na trop rodziców jej przyjaciółki i po części na własna rękę, a po części z Przemkiem (detektywem) sprawdzić ten ślad.
Link do opinii
Avatar użytkownika - millawia
millawia
Przeczytane:2016-08-08, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2016, Mam,
Kontynuacja ,,Martwego jeziora" - ,,Czy ten rudy pies to kot?" - to przezabawna komedia kryminalna stanowiąca wspaniałe remedium na poprawę nastroju. Pisarka po raz kolejny zachwyciła mnie swoim poczuciem humoru - wspaniałymi, napęczniałymi dowcipem dialogami i scenami. ,,Czy ten rudy pies to kot" jest historią skupiającą się na losach Uli - najlepszej przyjaciółki Beaty, której perypetie śledził czytelnik w ,,Martwym jeziorze". Postrzelona i mocno nierozsądna bohaterka wdaje się w romans z żonatym szefem i traci pracę. Upokorzona Ula, która chyba jako jedyna nie wiedziała, że obiekt jej uczuć ma już drugą połówkę, podejmuje spontaniczną decyzję o wyjeździe. Na skutek splotu pechowych okolicznościach kobieta trafia do podwrocławskiej wsi, gdzie przez miejscowego stróża prawa zostaje uznana za oszustkę matrymonialną. Tożsamość Nowackiej ostatecznie się wyjaśnia, a nadgorliwy posterunkowy, który popełnił błąd proponuje niesłusznie oskarżonej Ulce nocleg. Mariusz Juszczak nawet nie podejrzewa, że już wkrótce on i jego brat staną się mimowolnymi gospodarzami Uli, która postanowi pozostać w Wielkowie. Kobieta przewróci spokojne życie Juszczaków do góry nogami, jej pojawienie się wstrząśnie monotonnym życiem mieszkańców Wielkowa i dostarczy im niemałej rozrywki. ,,Czy ten rudy kot to pies?" jest lekką i zabawną powieścią, którą czyta się niezwykle szybko. Wydarzeniami przedstawionymi w powieści rządzą co prawda nierealne zbiegi okoliczności, ale fakt ten w żadnym wypadku mnie nie irytował. Olga Rudnicka położyła nacisk na komedię, wątki kryminalne dotyczące pochodzenia Beaty zostały zepchnięte na drugi plan i dla mnie stanowiły niejako dodatek do przezabawnej historii o kolejnych wybrykach Ulki. Jeżeli poszukacie kipiącej humorem, lekkiej lektury śmiało sięgajcie po prozę Olgi Rudnickiej. Mnie lektura jej powieści dostarczyła mnóstwa pozytywnych emocji.
Link do opinii
Tym razem na pierwszy plan wysuwa się Ulka - nieco naiwna, roztrzepana, ściągająca na siebie i innych kłopoty, ale jak zwykle urocza, o gołębim sercu i - kiedy trzeba - bardzo operatywna. Choć zagadka kryminalna nieco łatwiejsza do rozwiązania niż w pierwszym tomie, to i tak spędziłam miło czas przy lekturze.
Link do opinii
Avatar użytkownika - atena
atena
Przeczytane:2016-01-07, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2016,
Już w ubiegłym roku po przeczytaniu "Diabli nadali" postanowiłam przeczytać inne pozycje Olgi Rudnickiej. Ponieważ w najbliższej mi bibliotece znalazłam - rudego kota czy psa - zaczęłam czytać (mimo, że to kontynuacja). Tylko postrzelonej Uli mogło się przytrafić, że zamiast do Irlandii trafiła, gdzieś pod Wrocław. A jak mówi przysłowie"Głupi ma zawsze szczęście" to i udało jej się rozwikłać do końca sprawę Beaty. Polecam
Link do opinii
Avatar użytkownika - agnik66
agnik66
Przeczytane:2014-08-10, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2014,
"Czy ten rudy kot to pies?" to kontynuacja "Martwego jeziora", o którym pisałam w poprzednim poście. Z przyjemnością zabrałam się do czytania, tym bardziej, że polubiłam bohaterów. Tym razem główną bohaterką jest Ula Nowacka. Po wyrzuceniu z pracy za romans z szefem, dziewczyna postanawia wyjechać na jakiś czas do Irlandii. Jednak przez przypadek trafia do maleńkiej wioski pod Wrocławiem. Tam zostaje wzięta za inną osobę i zaczynają się kłopoty. "Czy ten rudy kot to pies?" to zdecydowanie lepsza część od poprzedniej. Nie brakuje tu humoru i ciekawych sytuacji, a Ulka jest fantastyczną postacią. Oj, można się przy niej uśmiać. Jest sprytną, pomysłową kobietą, ale też trochę niezdarną. Cieszę się, że to ona przeważa w tym tomie, bo Beata jest bardziej poważna i nie tak interesująca jak jej przyjaciółka. Oczywiście zachęcam do sięgnięcia po część pierwszą, bo w tej autorka do niej nawiązuje i jest to kontynuacja. Bez poprzedniego tomu możecie nie zrozumieć, o co chodzi. "Czy ten rudy kot to pies?" to lekka książka obyczajowa z niezbyt rozbudowanym wątkiem kryminalnym. Czyta się ja bardzo szybko i przyjemnie, miło spędziłam z nią czas, ale w dalszym ciągu twierdzę, że autorka ma lepsze książki. Tutaj historia jest lekko przewidywalna i miejscami naciągana, ale mimo to wciąga niesamowicie. Dużym atutem jest humor. Ja często wybuchałam śmiechem. kingaczyta.blogspot.com
Link do opinii
Avatar użytkownika - burlesque90
burlesque90
Przeczytane:2014-01-29, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2014,
Książkę szybko się czyta. Jest z gatunku - to niemożliwe. Bardziej przypadła mi do gustu pierwsza część ("Martwe jezioro").
Link do opinii
Avatar użytkownika - AlopexLagopus
AlopexLagopus
Przeczytane:2021-06-20, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2021,

Kontynuacja przygód bochaterów "Martwego Jeziora". Tym razem na pierwszy plan wysuwa się Ula, która po perypetiach w pracy ucieka na urlop. Zamiast w Irlandi ląduje w jakieś małem miejscowości i postanawia tam właśnie urlop spędzić. I tak nikt znajomy nie wie właściwie, dokąd pojechała. Jednaże atmosfera tajemnicy w całym osiedlu, a szczególnie w domu gospodrzy Uli, skłania ja do skontaktowania się z Przemkiem - zaprzyjaźnionym detektywem. Podobno pod tym dachem zaginęły już dwie kobiety. Byli tacy co w ogrodzie szukali ukrytego grobu...

Link do opinii
Avatar użytkownika - Magdalena21b
Magdalena21b
Przeczytane:2017-01-09, Ocena: 4, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - wsercuksiazki
wsercuksiazki
Przeczytane:2016-07-12, Ocena: 5, Przeczytałam, 2016,
Inne książki autora
Były sobie świnki trzy
Olga Rudnicka0
Okładka ksiązki - Były sobie świnki trzy

Bycie żoną swojego męża ma pewne zalety - pełne konto i nadmiar wolnego czasu. W zamian wystarczy tylko pilnować, by mąż nie zapominał, dzięki komu żyje...

Oddaj albo giń!
Olga Rudnicka0
Okładka ksiązki - Oddaj albo giń!

A podobno nie ma nic nudniejszego niż praca w bibliotece! Takie spostrzeżenie pojawiło się w głowie Matyldy Dominiczak, gdy stała nad leżącym w archiwum...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy