Cztery dziewczyny. Cztery światy. Jedna szkoła. I dziesięć zasad, których nie można łamać.
Maśka, Malina, Muza i Mila. Cztery żywioły. Cztery charaktery. Cztery osobowości, które połączyła przyjaźń zdolna pokonać wszystkie przeszkody.
Pierwsza klasa liceum niesie ze sobą niemałe wyzwania. Dobrze byłoby przeżyć ten czas z jak najmniejszą ilością wstydu, dram i kserówek z matematyki. Trudno jednak zachować zimną krew, gdy po szkole zaczynają krążyć dziwne anonimy, a najważniejsza impreza roku zostaje odwołana… ze względów bezpieczeństwa.
Choć dziewczyny nigdy nie planowały, by zostać detektywistycznym kwartetem, decydują się na własne śledztwo – między lekcjami biologii, w bibliotece i pod drzwiami pokoju nauczycielskiego.
DeEmki to opowieść o dojrzewaniu, które nie ma jednej definicji, i o przyjaźni, która czasem boli, ale częściej ratuje. I o tym, że choć zasady są ważne, to czasem trzeba je złamać – żeby coś skutecznie naprawić.
Wydawnictwo: StoryLight
Data wydania: 2026-06-03
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 428
Język oryginału: polski
Ucieczka, która kosztuje więcej niż życie Kiedy choroba zaczyna zamieniać ciało w popękany kamień, nie ma już miejsca na złudzenia, są tylko: czas...
W sercu Górnego Śląska, gdzie stare familoki pochylają się nad betonowymi placami, kryje się Hasi. Dawniej tętniące życiem osiedle górnicze, dziś stoi...
Przeczytane:2026-07-02, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, 26 książek 2026, 52 książki 2026, 12 książek 2026, konkurs,
„DeEmki” to nie jest moje pierwsze spotkanie z Beatą Skrzypczak, czytałam już jedną książkę autorki, więc teraz chętnie sięgnęłam po kolejną.
To powieść młodzieżowa, ale pomimo tego chciałam choć na chwilę cofnąć się w czasie do szkolnych lat. Wiem, że ja do liceum chodziłam wiele lat temu, i było zdecydowanie inaczej niż obecnie, ale moje wnuki są obecnie licealistami, więc nieco wiem o tym, co może się dziać w szkole. To dla każdego jest trudny moment. Nowa szkoła, nowi nauczyciele, nowe osoby. Wiele różnych emocji. I w każdej szkole są takie zasady, których nie wolno łamać (chociaz czasem nie ma innego wyjścia...).
Jednak myślę, że moje pokolenie zachowywało się zupełnie inaczej.
Cztery dziewczyny o zupełnie różnych charakterach i temperamentach, czyli Mila, Malina, Muza i Maria, zwana Maśką, niby nie powinny mieć ze sobą wiele wspólnego, lecz chyba właśnie ta ich odmienność je połączyła.
"Mila marzy i się śmieje. Muza myśli głęboko i długo. Malina analizuje jak komputer. A ja? Ja działam. Czasem zbyt szybko. Ale właśnie dzięki temu coś się dzieje."
Jednak nie jest to tylko historia o szkolnym życiu tej czwórki licealistek, autorka świetnie opowiada o przyjaźni, o dorastaniu i o odwadze, żeby po prostu być sobą i odkryć swoją tożsamość. A nie ma na to jednej idealne recepty. Każdy musi przeżyć sam i przezwyciężyć własne lęki, chociaż przyjazna osoba obok może w tym pomóc. Dobrze jest z kimś szczerze porozmawiać i móc na kogoś liczyć w każdej sytuacji.
Dziewczyny są przyjaźnie nastawione do ludzi, chociaż nie lubią chamstwa i niesprawiedliwości. Zawsze są gotowe pomóc ludziom w potrzebie.
A że każda z nich jest inna, każda wnosi do grupy coś innego, lecz relacje między nimi są bardzo poprawne i wiarygodne. Sama zastanawiałam się, która z nich przypomina dziewczyny z mojej licealnej klasy...
Gdy w szkole wybucha afera z anonimami, dyrektorka postanawia odwołać szkolny bal, na który wszyscy czekali z niecierpliwością. Nasza czwórka próbuje dowiedzieć się, kto za tym stoi, a dyrektorka obiecuje, że jeśli poznają sprawcę, bal być może się odbędzie...
Licealistki wchodzą w rolę detektywów i za wszelką cenę chcą rozwikłać tę całą intrygę. Do pomocy namawiają jeszcze kilka osób.
Kto grozi dyrektorce? Kim jest autor anonimów? Czy odbędzie się szkolny bal?
Szkoła to cały zespół, to nauczyciele i uczniowie, to nie tylko mury, i szkoła może być też miejscem przyjaznym dla wszystkich. Warto zatem zadbać o poprawne relacje. Chociaż wiem, że nie w każdej szkole może być tak przyjemnie...
Książka podobała mi się, sporo w niej humoru, emocji i tajemniczości, chociaż mam jedno zastrzeżenie. Momentami bohaterki zachowywały się nie jak licealistki, ale jak uczennice podstawówki i to nawet z młodszych klas. A może tylko tak mi się wydaje, bo moje wnuki zachowują się inaczej? Teraz książkę dam wnuczce, ciekawe jak ona ją oceni.
W książce znalazłam jednak wiele mądrych przemyśleń, które zapamiętam na dłużej.
Książkę przeczytałam w ramach Akcji Recenzenckiej serwisu Lubimy Czytać.pl oraz Wydawnictwa StoryLight.