W sercu Górnego Śląska, gdzie stare familoki pochylają się nad betonowymi placami, kryje się Hasi. Dawniej tętniące życiem osiedle górnicze, dziś stoi w miejscu, gdzie czas się zatrzymał. Wśród starych kamienic mieszkańcy próbują prowadzić normalne życie, trzymając się razem w świecie, który ich pomija.
Jednak Hasi kryje w sobie coś więcej – w tym miejscu dawne górnicze historie ożywają, a wśród cieni kamienic kryją się tajemnice, które przenikają rzeczywistość. Alicja, Piotr, Hubert oraz Gerda wplątani w sieć niewyjaśnionych zjawisk, muszą zmierzyć się z legendami, które powracają i domagają się uwagi. Czy znajdą odwagę, by spojrzeć w oczy temu, co od dawna czai się w sercu osiedla?
„Hasi” to mroczna, urzekająca opowieść o miejscu, które żyje własnym życiem, gdzie mitologia Śląska splata się z codziennością, tworząc historię pełną napięcia i zapomnianych prawd zakorzenionych głęboko w industrialnym krajobrazie śląskiej ziemi.
Wydawnictwo: Vesper
Data wydania: 2025-10-19
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 432
Hasi to mroczna, urzekająca opowieść o miejscu, które żyje własnym życiem, gdzie mitologia śląska splata się z codziennością, tworząc historię pełną napięcia i zapomnianych prawd zakorzenionych głęboko w industrialnym krajobrazie śląskiej ziemi.
Nie jest to książka na krótkie wieczory i na szybkie przeczytanie. Mi trochę zajęło jej dokończenie, a dlatego, że trzeba się skupić by połapać się w przedstawionych wątkach, kto o czym mówi i o kim jest teraz opowiedziana historia. Trochę mąciło mi to w głowie, ale z kolejnymi przeczytanymi kartkami było mi lepiej zrozumieć przeczytany wcześniej kawałek tekstu.
Co do treści to jestem na tak. Bardzo ciekawie opowiedziana historia. Bardzo się cieszę, że powstanie druga część, bo jestem ciekawa jak historia zatoczy koło i czy po kilku latach wydarzenia będą bardziej przerażające i martwiące niż wcześniej.
Historia łączy w sobie zapomniane wydarzenia, wierzenia i przyszłość, która niestety jest skutkiem działań w przeszłości. Ale czy nie zawsze tak jest? Te decyzje i czyny które podejmujemy teraz mają realny wpływ na naszą przyszłość. Identycznie jest z osiedlem Hasi. Tam także stare czyny mają odzwierciedlenie w przyszłości. Niektóre momenty sw ciężkie w czytaniu dla wrawliwych osób - mam na myśli sytuacje w których osoby zostały pogrzebane żywcem.
Autorka zaciekawiła mnie tym czy jest to historia oparta na faktach. Sama pochodzę ze śląska ale nigdy aż tak bardzo nie interesowałam się folklorem zdarzeń górniczych. A w tym przypadku wierzenia, stare zwyczaje nabierają nowego znaczenia i chęci poznania.
Znajdujemy tutaj także losy kilku osób, które koniec końców są ze sobą w jakich spobós powiązane. Nabywane są nowe znajomości, urazy chowane do kieszeni, a to co najbardziej jest aktualne to zmowa milczenia osób, któe mieszkają na tym samym osiedlu przez całe życie. To nie tylko tam tak jest, w innych miejscach zawsze. Te ciche i odosobnione miejsca zawsze skrywają różne tajemnice, które nie chcą wyjść na światło dzienne, ale w odpowiednim momencie muszą.
W trakcie lektury musiałam zgłębić nieco wiedzę odnośnie literatury śląskiej, gdyż nie o wszystkich stworzeniach słyszałam. Po niej śmiem nazywać ją ponadczasową, już nie dziwi mnie fakt, że zdobi ją ciemność obudowy. To jakby zaklęta opowieść o rzeczach i osobach, które nosiły na sobie piętno klątwy.
Niech broni się głowa i słowa płynące przed imieniem szkaradnym, z głębi ust płynącym. Niech ani raz myśl przez głowę nie przebiego, by wzywać imię Skarbnika-Zabrzeskiego!
Płonniki, strzygonie i skrzotki to tylko niewinne stworzonka, które tutaj spotkacie, jednak tylko jedne z nich odgryzały noworodkom małe paluszki. Szły za głosem rozpaczy matki i działały jak potrafiły najlepiej, aby samemu brzuszek napełnić. Tutaj cokolwiek mogłoby wyglądać na pozytywny odzew, to zamieniało się na krwawą trwogę i ciche cierpienie, które krzyczało słowami. Opisy Śląska stanowią mroczne legendy jakoby pod ziemią mieszkały stworzenia szkaradniejsze od diabła samego. Ktoś je jednak musiał kiedyś wymyślić. Czy były to same stworzenia, które nakłoniły człowieka, aby przekazywał ich prawdę od ucha do ucha? A może złośliwi ludzie spijali krzywdę ludzką i ostrzegali ich jakby przed samym sobą? A może zwyczajnie wszystko tutaj zostało zmyślone i nie powinniśmy się bać ciemności, ani ciemnych korytarzy, którymi kroczyli dawni górnicy? Bo cóż nam zrobią ich kości i świadomość, że zginęli w męczarniach? Czy dla tej książki jest logiczne wyjaśnienie?
Ja sama nigdy na Śląsku nie byłam, ale opisami już potrafię sobie go wyobrazić. Widać, że autorka nadała mu szczególne brzmienie wykorzystując wszystkie chwyty w mrocznej odsłonie, aby zaciekawić czytelnika. Oczywiście występują tutaj też normalni ludzie, ale niekoniecznie chcielibyście wszystkich poznać. Niekiedy mamy tutaj wstawniki zmieszane z opowieścią człowieka i tego, co stało się dawną legendą. Zdecydowanie strach był tutaj na wysokim poziomie, przez co i czytelnik czuł się jakby ktoś rzucał na niego klątwę. Na samym końcu książki autorka wyjaśnia nam zachowania pewnych osób oraz tłumaczy swój zamysł. I tak naprawdę wtedy powracamy do żywych, gdyż treść totalnie nas odkleja od świata prawdziwego. Może ciutkę gwara śląska nieco utrudniała czytanie, ale po kilkunastu stronach można było się do niej przyzwyczaić. Ogólnie to jest to najbardziej działająca na ludzką psychikę książka z jaką przyszło mi się zmierzyć. Jestem nawet pewna, że nigdy jej nie zapomnę!
Odpuszczam, bo mocno czuję w kościach, że to historia nie dla mnie i dalsze czytanie byłoby jeszcze cięższe. Nuży mnie taki sposób narracji, sporo scen odebrałam jako sztuczne, bohaterowie zlewają się w jedno, nie ma w nich nic fascynującego, mimo zapewnień autorki i innych czytelników, atmosfery śląskiej grozy w ogóle nie jestem w stanie poczuć. Polecam samemu dać szansę i ocenić, powieść jest nieoczywista, a nuż taka subtelność do was trafi.
Stare, ceglane kamienice dotknięte rozkładem przez upływający czas. W miejscu, ogarniętym niepamięcią, gdzie od ścian odbija się samotność mieszkańców familoka. Hasi. To tutaj właśnie, zwłaszcza po zmroku z każdego kąta wyzierają mroczne cienie zdające się żyć własnym życiem. Korytarze ogarnięte wilgocią... a w pobliskiej, opustoszałej kopalni coś drży, w końcu to miejsce niejedno widziało.
Tutaj teraźniejszość miesza się z owianą mrokiem przeszłością, istnienie odwiecznego cyklu życia i śmierci jest namacalne. Życie jest spiralą, to co przydarzyło się przodkom, ich krwawica, ich traumy wżarły się w ziemię ongiś niechcianą i to wszystko przechodzi na kolejne pokolenia, bywa przekleństwem.
Kilkoro młodych ludzi, Alicja, Gerda, Piotr i Hubert zostają zmuszeni do zmierzenia się z nieznanym. Wraz ze świszczącym wiatrem niosą się echa dawnych tragedii, budząc demony przeszłości. Czy naprawdę coś się zalęgło czarciego, czy to wykwity wyobraźni, o które nietrudno w tym miejscu otulonym zapomnieniem. Jaką upiorną prawdę skrywa dawne, górnicze cmentarzysko? Jakie ponure sekrety skrywają starsi mieszkańcy?
Wkroczycie tu do świata, gdzie czas ulega swoistemu zawieszeniu. Melancholia za dawnym czasem, żelaznym bijącym sercem tego miejsca wyziera z każdej strony.
Choćbym nie wiem, jak się starała nigdy nie będę w stanie oddać wrażeń jakie wywarła ta historia! Przesiąknięta mitologią śląską. O rany! Jak to tchnie świeżością, czymś tajemniczym! Te upiorne klechdy, bajędy. Skrzotki, płonniki i inne, te wszystkie śląskie strachy szeptane od pokoleń, a niektóre z nich ociekają makabrą. Coś niesamowitego! Tym, co wyróżnia tę powieść jest klimat! Gęsty, ponury i ta cała narastająca aura niepokoju oblepiająca czytelnika.
Dialogi są mistrzowskie. Idealnie oddają ducha mieszkańców hasiowskich familoków. Zwłaszcza cięte teksty pełne barwnych epitetów starej, wredziuchy Maciechowskiej, dosłownie zwijałam się ze śmiechu. Tak swoją drogą to zdecydowanie moja ulubiona postać! Nie brakuje tu ślonskij godki, co może niektórym przeszkadzać, ale nie mi! Ja przepadłam w tej historii niczym w kopalnianej hałdzie.
Na uwagę zasługuje rozrysowanie historii i kultury tych industrialnych terenów osnutych popiołem węglowym, oczami wyobraźni widziałam jak to wszystko powstawało. Miałam wrażenie, że mnie tam wręcz przeniosło. I do tego nieoczywiste zakończenie, pozostawiło mnie z milionem pytań w głowie! Mocno liczę na kontynuację!
Gorąco polecam!
Estera, młoda Żydówka, dorasta w Nowym Sączu, który przed wojną był miastem wielu kultur. Po śmierci babci postanawia poznać przeszłość swojej rodziny...
Przeczytane:2025-12-11, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, 26 książek 2025, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2025,
Każdy region ma swoją historię, kulturę, wierzenia i legendy. To te czynniki często kształtują charakter, zachowanie i mentalność ludzi od setek lat. Jeśli interesują was wierzenia i legendy, które funkcjonują na Śląsku to powieść "Hasi" Beaty Skrzypczak będzie odpowiednim wyborem.
Osiedle Hasi w Katowicach było miejscem zapomnianym i co raz bardziej popadającym w ruinę. To na nim rodzi się swoista przyjaźń między Alicją, Piotrem, Gerdą, Hubertem, Mikołajem i Adrianem. Dawniej osiedle położenie obok dobrze prosperującej kopalni tętniło życiem. Obecnie stare, odrapane kamienice, familoki i betonowy plac odstraszają mieszkańców Katowic. To miejsce staje się areną dziwnych i tajemniczych zjawisk, których genezy należy szukać w tragicznej przeszłości. Czy bohaterowie odkryją tajemnice tego osiedla? Jaką poniosą cenę za to śledztwo?
Głównymi bohaterami powieści jest szóstka młodych ludzi, którzy poznają się i zaprzyjaźniają w Hasi. Alicja to studentka położnictwa, która pojawia się na osiedlu by opiekować się starą i schorowaną ciotką. Piotr jest mieszkańcem osiedla. To introwertyk, pracujący zdalnie w dużej korporacji. Gerda i Hubert są parą, która wychowała się, dorastała i nadal mieszka w Hasi. Gerda opiekuje się młodszymi braćmi i dorabia jako sprzątaczka. Hubert natomiast robi wszystko by wyrwać ich z tego miejsca. Mikołaj i Adrian to najbardziej tajemniczy bohaterowie z tej szóstki. Pojawiają się znikąd, ale zachowują się tak jakby mieszkali tu od zawsze. Autorka stworzyła bardzo różnorodne postacie, pomiędzy którymi jest duży kontrast. Porywcza i stanowcza Gerda, delikatna Alicja, spokojny i pomocny Hubert, twardo stąpający po ziemi Piotr, arogancki Adrian i opanowany Mikołaj stanowią swoistą mieszankę, która może w każdej chwili eksplodować. Relacje między nimi są zmienne, co gwarantuje nam, że nie będziemy się nudzić.
"Hasi" jest powieścią z pogranicza horroru i fantasy. Tempo powieści początkowo jest bardzo spokojne. Autorka skupia się na opisie osiedla i jego mieszkańców. Później do powieści wkrada się co raz więcej legend, mitologii i dawnych wierzeń sprawiając, że atmosfera tej powieści się zmienia, a akcja przyspiesza. Zaczyna co raz gęściej otaczać nas tajemnica, mrok i niepokój. Ta atmosfera jest chyba największym atutem tej książki. Autorka wtrąca do powieści kilka rozdziałów z przeszłości sprawiając, że początkowo czujemy się co raz bardziej zagubieni w gąszczu tajemnic, jednak później wszystko powoli zaczyna się układać i klarować. Autorka pokusiła się o użycie w powieści śląskiej gwary. Mam mieszane uczucia co do tego zabiegu. Z jednej strony dodaje to książce autentyczności, ale z drugiej, osobie takiej jak ja, czyli z ta gwarą niezaznajomioną sprawiło, że czytało mi się trochę gorzej. Należy zwrócić uwagę jeszcze na samo wydanie graficzne tej powieści. Czarno-srebrna kolorystyka i malowane brzegi sprawiają, że wydanie po prostu zachwyca.
Powieść Beaty Skrzypczak to nie tylko historia, która ma wywołać w nas lęk. To rozważania na temat naszej historii i jej wpływu na teraźniejszość. To opowieść o naszej tożsamości i przynależności. W Hasi mamy obraz ludzi, którzy postanowili tam zamieszkać, ponieważ osiedle dawało im nadzieję na pracę i lepsze życie, a w zamian otrzymali ból, cierpienie i odrzucenie.
"Hasi" to powieść, której rdzeniem jest śląska mitologia. Zacierają się w niej granice między teraźniejszością , a przeszłością, między realizmem a fantastyką. Nie jest to powieść łatwa, ale jeśli lubicie książki pełne niedopowiedzeń, gdzie napięcie nieustannie rośnie watro po nią sięgnąć.