Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o Korei Południowej, ale... nie mieliście dotąd kogo zapytać.
Małgorzata Kalicińska i Siwy (vel Mój Pan Inżynier, jak o swoim mężu mówi autorka), mieszkali w portowym Ulsan. On pracował w stoczni, ona przylatując do niego od czasu do czasu, była ,,żoną przy mężu". Oboje zafascynowani poznawaniem Korei, bardzo szybko dali się jej uwieść. ,,Dom w Ulsan" to niezwykle ciepła i osobista opowieść dwojga dojrzałych ludzi, którzy nagle stając się tytułowymi eskpatami udowodnili, że swoje miejsce na Ziemi można znaleźć wszędzie.
Książka dla tych, którzy lubią historie o zetknięciu z odległą kulturą, o pierwszych próbach odnalezienia się w obcym kraju, o zabawnych niespodziankach jakie spotykają.
Czy w Korei bywa zima?
Jak wygląda frutti di mare po koreańsku?
Co mają wspólnego: San Francisco, koreańskie metropolie i... ścierniska?
Bibimbab - jaki smakuje najlepiej?
Dlaczego dzieci hoduje się tu... na plecach?
Pierwsza taka książka o Korei, co nawet nieco dziwi, zważywszy, że to... Koreańczycy wynaleźli druk. Ale o tym... o tym przeczytajcie już sami!
Wydawnictwo: National Geographic
Data wydania: 2016-06-02
Kategoria: Podróżnicze
ISBN:
Liczba stron: 480
Nie jestem wielką fanką książek Małgorzaty Kalicińskiej, po "Dom w Ulsan" sięgnęłam dlatego, że jest to opowieść o Korei Południowej.
I muszę przyznać, że bardzo pozytywnie się zdziwiłam.
Przede wszystkim książka jest świetnie wydana: dobry papier, mnóstwo (!) zdjęć, doskonała korekta - naprawdę nie ma do czego się przyczepić.
I do tego w książce opisany jest chyba każdy aspekt życia w Korei.
Z treści czuć, że i Małgorzata Kalicińska, i jej mąż (współautor książki) darzą Koreę ogromną sympatią.
Autorzy pokazują i najbliższą swoją okolicę ("niebieski sklep", w którym robili codzienne zakupy) jak również zabierają nas ze sobą na dalsze wyprawy.
Mnie szczególnie podobały się fragmenty o kuchni koreańskiej, bardzo przypadł mi też do gustu opis muzeum misiów pluszowych ;)
Małgorzata Kalicińska jest wnikliwą obserwatorką, do tego pisze bardzo interesująco - nie wymądrza się, nie ocenia.
To nie jest typowy przewodnik po Korei (chociaż gdybym tam się wybierała, to ta książka byłaby bardzo pomocna) - to opis Korei oczami ekspata, czyli osoby mieszkającej poza swoim krajem.