Rodzimy się w nim i w nim zamykamy oczy, w jego długich, wąskich korytarzach i pustych pokojach rozgrywa się to, czego doświadczamy między jedną a drugą nicością. W nim prowadzimy walkę i w nim zostajemy pokonani. Stawiamy pytania lub poszukujemy odpowiedzi. Kto go wzniósł? Kto nas do niego sprowadził? Jest ogromy, być może większy niż świat, a my, z góry skazani na błądzenie, nigdy nie poznamy jego planów.
Dom wszystkich snów. Książka-labirynt, książka-zagadka.
Spis treści:
1. W oczekiwaniu na powrót morza
2. I kiedy płomienie
3. Kiedy pszczoły patrzą w gwiazdy
4. Pokój Anny
5. Raport w sprawie objawień przy ulicy Szeptów
6. Bajka o pewnym królestwie
7. Dom Motta (powieść)
8. Droga bez nazwy
9. Raport z likwidacji placówki
10. Ocalenie
11. Pająk zjada pająka
12. Raport z placu budowy
13. Nieśmiertelność
Posłowie Krzysztof Grudnik
Wydawnictwo: Wydawnictwo IX
Data wydania: 2025-12-01
Kategoria: Horror
ISBN:
Liczba stron: 500
Język oryginału: polski
„Złe wszechświaty” to zarówno sztuka wizualna i sztuka słowa – połączenie albumu fotograficznego i zbioru prozy poetyckiej Wojciecha...
Miasto i rzeka Być może jesteś jednym z nich: ludzi, których dotknęła utrata. Jednym z tych, którzy na własnej skórze poznali, że życie to koszmar, który...
Przeczytane:2026-07-06, Ocena: 6, Przeczytałam, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, 52 książki 2026,
Pokochałam ten zbiór pięć lat temu! Zapragnęłam powrócić do ciemności jaką potrafi zaserwować tylko Wojciech Gunia, tym razem w nowym IX-tkowym wydaniu. Gdybym miała tak pokrótce określić czym dla mnie jest ten cały zbiór opowiadań? "Dom wszystkich snów" jest niczym tesserakt skupiający w sobie wszystkie egzystencjalne odpryski szarawej rzeczywistości. Ludzkie słabości, lęki, nadzieje, obsesje, ból istnienia, kruchość człowieka, strach przed śmiercią i samotnością. I to takie powleczone pulsującą czernią. Jednym słowem ponure aspekty życia będące niewidzialnymi ramami więzienia trzymającymi nas w odwiecznym kręgu życia i śmierci.
Czy wciąż wywiera na mnie ogromne wrażenie? Tak! Ba, stwierdzam, że teraz odbieram to wszystko mocniej, dosadniej. Ponownie trafiłam do klatki rozpaczy, gdzie ludzka marność, nieistotność człowieka w ogromie świata rozszarpuje duszę na kawałki. Autor wprawnie gra na naszych strunach wrażliwości trafiając w same trzewia.
Atmosfera w tych opowiadaniach jest ponura, przytłaczająca wywołująca dyskomfort. Światy wykreowane przez Gunię, czy też raczej otchłanie są gdzieś poza znaną nam rzeczywistością, poza czasem. Skłaniają do wielu refleksji filozoficznych nad naszym jestestwem, przemijalnością czasu i nieuchronnością śmierci. Co to znaczy być człowiekiem? Jaki jest sens istnienia? Czy jest się jeszcze człowiekiem, gdy wszystko zostanie nam odebrane, a może raczej szmacianą kukłą? Czy będąc uwięzionym da się stworzyć miraż wolności? Czy podróż donikąd i trwanie bez celu ma jakieś znaczenie? Co sprawia, że cokolwiek robimy i trwamy?
O wszystkich rozpisywać się nie będę, ale parę słów o moich ulubionych Wam naskrobałam.
"Pokój Anny"
Oniryczne przesycone elementami groteski i makabry. Dom - Nibynarnia w koszmarnej odsłonie z ponurą, złowieszczą atmosferą pełną mrocznych zakamarków. Co z istotami nieskalanymi grzechem skazanymi na nieistnienie, alienację od społeczeństwa, tylko z powodu chorobliwej ułomności ciała? Mocna opowieść osnuta w oparach zagubienia.
"Raport w sprawie objawień przy ulicy Szeptów"
Marzenia mają moc łagodzenia bólu istnienia. Ale jak długo? Atmosfera bezsensu zgniłego istnienia jest tutaj namacalna. Czy ma sens takie trwanie niczym marny robal, gdzie jedynie śmierć jest ucieczką?
"Dom Motta"
To opowiadanie śmiało mogłoby być samodzielną książką. Przeorało mnie! Dom niczym jeden wielki labirynt zagadek. Dlaczego ludzie trafiają do owej klatki rozpaczy? Kim są kierujący owym przybytkiem? Dlaczego, dlaczego, dlaczego? Niesamowicie trzyma w napięciu! Pokręcona fabuła nie daje spokoju, uwiera i długo prześladuje czytelnika, tym bardziej, że wizja świata wokół jest tutaj oszczędna. Pragniemy się w to wgryźć, pojąć niezrozumiałe. I jest to na swój sposób chore. Mój mózg krzyczał! Niezwykle klaustrofobiczne i surrealistyczne. I te ściany "więzienia" zdające się napierać na czytelnika coraz bardziej.
"Nieśmiertelność"
Niepokojące i ściskające trzewia. Przemijalność czasu, kruchość człowieka wyzierają tu z każdej linijki. Możemy przywdziać maski uśmiechu na nasze rozkładające się ciała skrywając pustkę i samotność duszy, a i tak przeminiemy. Świat będzie trwał i trwał niewzruszenie.
"W oczekiwaniu na powrót morza"
Niezwykle melancholijne i klimatyczne. Długo potem rezonuje w głowie.
Wszystko już było.
Rzeczy i miejsca.
Tylko pozostały przysypane piachem zapomnienia.
Istnieją w zbiorowej podświadomości od zarania dziejów, wyrosłe dzięki nadziejom i lękom jakie trawiły ludzkość.
Nie ma nic nowego.
Odwieczny krąg śmierci i życia toczy się wesoło, szczerząc krwawe zębiska czasu.
Kiedyś i nas pochłonie.
Ledwo tląca się pamięć o morzu, które dawno przeminęło kiedyś będzie pieśnią przeszłości. Albo i nie.
Uwielbiam postapokaliptyczny wydźwięk tej egzystencjalnej historii. Nawet bezkresna pustać niby ogrom przestrzeni, a jednak jest więzieniem.
Umarłe morze jest niewidzialną ramą, które nie daje możliwości wyrwania się. Atmosfera jest przytłaczająca wręcz klaustrofobiczna.
Starzy żyją przeszłością, młodzi przyszłością. Krucha międzypokoleniowa nić porozumienia. Wszystkich w ryzach trzyma zgubna nadzieja, a życie toczy się własnym torem. Przemijalność jest nieuchronna i żarłoczna. Pożre kiedyś każdego i przysypie piachem.
Równie mocno polecam pozostałe opowiadania, zapewniam także ryją banię. To co? Gotowi wejrzeć w koszmarności "Domu wszystkich snów"? Fani weirdu - nie zastanawiajcie się, czytajcie!