Franco Genovese jest perkusistą w światowej sławy amerykańskim zespole Rook. Chłopak ma wszystko. Zabójczy uśmiech, tatuaże, talent, ostry dowcip. A przy tym wszystkim serce ze złota. Wiedzie dobre, stabilne, nieskomplikowane życie. Jednak wieczór spędzony w niepozornym barze w Los Angeles wszystko to zmienia. Do jego świata wkracza Gemma Hendricks. Pochodząca z północnej Anglii, odnosząca sukcesy młoda pani architekt. Właścicielka uroczego uśmiechu, ciętego języka i nad wyraz ufnego serca. Natychmiast coś ich do siebie przyciąga. Gemma i Franco z miejsca się zaprzyjaźniają. Ich znajomość nie potrwa długo, ponieważ kiedy za kilka dni wrócą do domów, rozdzielą ich tysiące kilometrów.
A może coś się zmieni?
Gemma ma pewne bliskie sercu marzenie. Gdy Franco postanowi pomóc dziewczynie w spełnieniu go, wszystko może wywrócić się do góry nogami. Czy ich przyjaźń będzie miała szansę przerodzić się w miłość? A może wszystko pójdzie w zapomnienie?
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2017-05-24
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 400
Tytuł oryginału: Franco
Po rewelacyjnym, choć łamiącym serce „Promyczku” oraz prawie tak samo dobrym „Gusie”nadszedł czas na trzecią odsłonę historii od Kim Holden, w której możemy spotkać znanych już nam bohaterów i śledzić ich losy.
Tym razem autorka przedstawia nam urywek z życia Franco – perkusisty z zespołu oraz przyjaciela Gusa.
Czy tym razem Holden również złapała mnie za serce tą historią?
Akcja książki ma miejsce rok po końcowych wydarzeniach z „Promyczka”. Franco wraz z zespołem są w Los Angeles gdzie nagrywają płytę. Pewnego dnia, podczas wieczornego wypadu do baru, chłopak poznaje Gemmę – dziewczynę, która również tymczasowo przebywa w tym mieście. Od razu oboje się sobie spodobali i rodzi się między nimi chemia. Spędzają w swoim towarzystwie kilka dni po czym każde z nich musi wrócić do domu, do swoich spraw. Jednak Franco pragnie pomóc Gemmie jeszcze w jednej ważnej życiowej decyzji.
Czy ich przyjaźń przetrwa taką odległość? Czy dobre chęci Franco i jego pomoc będą miały szczęśliwe zakończenie? Jakie tajemnice skrywa ta dwójka?
Odpowiadając na pytanie zadane na samym początku: „Niestety nie”.
Autorka tym razem nie zdołała tą historią złapać mnie za serce i z przykrością stwierdzam, że długo nie zagości ona w mej pamięci.
Według mnie fabuła tym razem jest mocno naciągana, mało autentyczna, wręcz miałam wrażenie, że została napisana na siłę –bez przekonania i pasji, które było czuć w dwóch poprzednich częściach.
Historia nie była rozbudowana, przez co wydawała się płytka i nie pozwoliła czytającemu na odczuwanie czegoś głębszego podczas lektury – zabrakło mi w niej emocji.
Nie lubię jak książki opowiadają o miłości aż po grób po pięciu pierwszych minutach rozmowy bohaterów.
W dodatku, mimo że z wielkim sentymentem i przyjemnością wraca się do postaci poznanych w poprzednich książkach autorki to tutaj również zabrakło mi jakiejś nici sympatii między mną – czytelnikiem, a bohaterami (Gemmą zwłaszcza).
Kolejnym minusem, który nie każdemu musi przeszkadzać, były liczne sceny seksu. Było ich naprawdę zbyt wiele jak na tak krótką książkę, chociaż nie uważam, żeby były one niesmaczne czy też złe.
Oprócz tego fabuła była dość przewidywalna, nie trudno domyślić się jakie będzie zakończenie i jak potoczą się losy Franco i Gemmy.
Zabrakło mi tu elementów zaskoczenia. Otrzymaliśmy za to więcej humoru i żartów, mniej dramatu i smutku, co sprawiło, że nie są nam potrzebne chusteczki podczas czytania, a wręcz na naszych buziach gości od czasu do czasu uśmiech. Owszem autorka porusza tu również jeden z delikatnych tematów, lecz nie jest on tak spektakularny i rozbudowany, autorka nie poświęca mu nazbyt czasu i uwagi, mimo że to własnie wokół niego stworzona jest historia.
Z ogromną przykrością stwierdzam, że w moim odczuciu „Franco” jak dotąd jest najsłabszą książką Kim Holden, chociaż nie zmienia to faktu, że czytało się ją z przyjemnością oraz bardzo szybko.
Jeśli jesteście fanami twórczości tej pisarki, jeśli poprzednie jej książki przypadły Wam do gustu to mimo wszystko uważam, że z tą książką również spędzicie miło czas, ale fajerwerków nie oczekujcie.
„Mawiają, że dom jest tam gdzie serce, swoje zostawiam z Tobą.”
Najsłabsza z dotychczas przeczytanych przeze mnie książek Holden. Po lekturze „Promyczka” oraz „Gusa” oczekiwałam czegoś lepszego. Na pewno bardziej poruszającego. Tymczasem otrzymałam lekką i przyjemną lekturę na jeden wieczór.
Wydarzenia tu rozgrywające skupiają się przede wszystkim na jednym wątku przez co przebieg akcji jest odrobinę przewidywalny. Zabrakło mi tutaj muzyki, która towarzyszyła wszystkim bohaterom od samego początku, a także wartkiej akcji, pasji i namiętności, cechującej pierwsze dwa tomy. Samego Franco polubiłam już od czasów „Promyczka”, jednak tutaj wydał mi się zbyt idealny. Miły, przyjacielski, nieziemsko seksowny oraz całkowicie pozbawiony egoizmu, a przy tym jednocześnie zupełnie nierealny. Chyba nie tak wyobrażałam sobie zadziornego perkusistę zespołu The Rook, więc trochę się rozczarowałam.
W ogólnym rozrachunku wydaje mi się, że „Franco” nie jest złą książką i warto po nią sięgnąć, chociażby po to aby przekonać się jak potoczyły się losy tytułowego bohatera. Nie polecam jednak robić sobie zbyt wielkich oczekiwań, ponieważ dotkliwie można się rozczarować.
Aleksandra
Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Franco” autorstwa Kim Holden.
Szukaj mnie na:
http://tygrysica.tumblr.com/
https://www.instagram.com/tygrysicaa/
,,Franco" Kim Holden to książka, która zaskakuje emocjonalną dojrzałością. Pod warstwą romansu kryje się opowieść o sile kobiet -- szczególnie tych, które walczą o spełnienie marzeń o macierzyństwie. Ta historia przypomina, że staranie się o dziecko to akt ogromnej odwagi, a kobiety, które przez to przechodzą, są prawdziwymi wojowniczkami. To książka o nadziei, cierpliwości i o tym, że warto iść za sercem, nawet gdy droga nie jest łatwa. ?
"Mam nowy szacunek dla kobiet walczących z niepłodnością. To wojowniczki, Franco, z odwagą kutą w stali."
Franco to perkusista zespołu i najlepszy przyjaciel Gusa, znanego z poprzednich części serii. Pochodzi z kochającego się i wielodzietnego domu, w którym mieszają się kultury, a nadrzędna wartością jest właśnie rodzina. Sam też wie, że chciałby tego samego w rodzinie, którą stworzy, jednak nie udało mu się dotąd poznać nikogo, kto przykułby jego uwagę na dłużej. Oczywiście kocha muzykę ponad wszystko, ale wyobraża sobie siebie także w roli męża, a nawet ojca, i nie ma z tym problemu, pomimo stosunkowo młodego wieku.
Gemma pochodzi z Wielkiej Brytanii. Jej pobyt w Stanach jest związany ze zobowiązaniami zawodowymi i zdecydowanie ma swój termin ważności. To niezwykle inteligentna, ciężko pracująca i ambitna kobieta, lecz w swoim wnętrzu ma coś niezwykłego. Przyciąga do siebie ogromnym optymizmem, pozytywnym i niewymuszonym podejściem do ludzi, co rzadko się spotyka. Szkoda jedynie, że takim promyczkiem dla Franca może być jedynie tymczasowo.
,,Franco" to ostatnie powiązanie z moim ukochanym ,,Promyczkiem". Niestety, poziom tej książki, w mojej ocenie, jest dużo niższy, aniżeli jej poprzedniczek. Co prawda, nie jest ona zła, pozostaje angażująca, a historia w niej opowiedziana jest wyjątkowa, momentami poruszająca, przekonuje i daje emocje. Jednak oceniając ją przez pryzmat innych tomów serii oraz twórczości Autorki wiem, że mogło być dużo lepiej. Być może to kwestia objętości powieści, przez co nie mamy możliwości na tak dogłębne poznanie postaci oraz wszystkich rozterek nimi targających. Z drugiej strony, co ciekawe, gdybym sięgnęła po tę powieść w pierwszej kolejności, jestem przekonana, że zakochałabym się w piórze Autorki i jej sposobie prowadzenia narracji. Bo pomimo wszystko, to nie jest zła książka - absolutnie! To życiowa opowieść o ludziach z realnymi problemami i potrzebami, bez wymyślnych sytuacji czy nadinterpretacji rzeczywistości dla ubarwienia fabuły. Wszystko, co tu znajdziemy, jest takie, jakim być powinno, a sam związek głównych bohaterów kreowany jest naturalnie i zgodnie również z tym, co czytelnik, podczas lektury odczuwa. Dodatkowo, Autorka oprócz tematu przedwczesnej straty bliskich osób - co jest naturalnym elementem tej trylogii, podnosi temat kobiecości i macierzyństwa - niezwykle ważny i świetnie tu przedstawiony. Co ciekawe, w książce znajdziemy także nawiązanie do ,,Maybe someday" C. Hoover, co dla mnie było przesympatycznym i zupełnie niespodziewanym elementem. I pomimo wszystko polecam tę książkę, tę trylogię i ogólnie twórczość Holden, bo naprawdę jest warta uwagi!
Super kontynuacja Promyczka i Gusa. Od początku wchodzi sie w klimat poprzednich części i czuje sie jak u siebie. Mniej dramatyczna czesc mimo ze niektóre decyzje byly trudne. Sympatyczna, ciepla i z happyendem.
Tajemnice. Każdy jakieś ma. Czasem większe, czasem mniejsze. Kiedy zostaną ujawnione, mogą uzdrowić. Mogą również zniszczyć. Życie Kate Sedgwick nigdy...
Nowa powieść autorki ,,Promyczka"! Miłość to dziwna sprawa. Pojawia się znikąd. Nie ma w niej logiki. Nie da się jej zmierzyć. To mieszanka uczuć...
Przeczytane:2023-08-15, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2023,
Okładka przedstawiona jest w pastelowych kolorach, widzimy również mężczyznę. Nie posiada skrzydełek, które chroniłyby przed uszkodzeniami mechanicznymi. Stronice są kremowe, czcionka wystarczająca, odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane. Literówek brak. Podzielona została na rozdziały, które nie są ani za długie ani za krótkie. Zarówno Promyczek, Gus jak i Franco pasują do siebie okładkami i świetnie się prezentują na półce.
Moje kolejne spotkanie z piórem autorki przebiegło pomyślnie. Czytało mi się szybko, lekko i przyjemnie. Bardzo przyjemnie. Chłonęłam stronę za stroną, byłam tak zaaferowana losami bohaterów, że nawet nie wiem, kiedy ją skończyłam. Nie mogłam się oderwać, a nawet i po prostu nie chciałam. Historia, jaką napisała Kim jest ogromnie... PRAWDZIWA. Takie problemy jak oni mamy również i my i może też przez to człowiek od razu inaczej też patrzy na powieść. Wie, że to, o czym czyta jest prawdziwe. A gdy dochodzą emocje, to już w ogóle pozamiatane...
Franco i Gemma to główni bohaterowie. Na samą myśl o nich robi mi się cieplej na sercu, czuję wzruszenie. Takich ludzi jak oni to... ze świecą szukać. Podejmują różne decyzje, nie każda z nich jest dobra, bo wielokrotnie ja bym zmieniła ich bieg. Jednak wszystko jest po coś i tutaj też miało to sens.
Franco wzbudził we mnie wzruszenie w wielu sytuacjach, nie spodziewałam się, że jeszcze oprócz mojego męża (serio mówię) istnieje taki ktoś. :) A poza tym coś czuję, że dla wielu czytelniczek to taki książkowy "crush". Jest to taki mężczyzna idealny jako facet, ojciec dzieci, przyjaciel, kochanek... Ideał, po prostu.
Zaś jeśli chodzi o Gemmę, to też dziewczyna, która ma poukładane w głowie. Co prawda poznajemy ich w nietypowej scenie, ale to nie jest aż tak ważne. Każdy z nas ma prawo do robienia głupot, a oni je sobie dawkują. Przecież... I tak stan rzeczy nie potrwa długo. A przynajmniej tak im się wydaje.
Uważam, że postacie wykreowane w tej pozycji są naprawdę mocne. Każdy z nich jest inny, ma swój charakter. I zdecydowanie są to postacie, które polubiłam i za nimi tęsknię. Nie są płascy i nijacy. Zapadają w pamięć.
Z kolei jeśli chodzi o wątek marzenia Gemmy - nieco się zdziwiłam, ale... Jest też to takie mocno realne. I to, jak postrzega go ona jak i Franco... Czuję naprawdę ogromne wzruszenie! To bardzo wrażliwy temat, który Kim Holden naprawdę w lekki sposób opisała, a jednocześnie dosadny.
Emocji czułam tutaj sporo, bowiem wszystkie rozterki głównych bohaterów były tak jakby moje. Stąd to ogromne wzruszenie, przyspieszone bicie serca. A serce w ogóle wyskoczyło mi niemal z piersi, gdy napotkałam nawiązanie do Maybe someday - czyli mojej ulubionej jak dotąd powieści Hoover! 💓
Reasumując uważam, że warto sięgnąć po ostatni, najspokojniejszy tom z tej trylogii. Znajdziecie tutaj relację, która uzależnia, prawdziwe uczucia i problemy - samo życie bez koloryzowania. Przyjaźń, miłość w różnych barwach. Akcja ma odpowiednie tempo, a lektura nie nudzi. Ja byłam tak zaczytana, że nawet nie wiedziałam kiedy, a doczytywałam ostatnie zdanie. POLECAM szczerze!