Francuski piesek

Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2016-11-09
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788380751620
Liczba stron: 360
Język oryginału: polski

Ocena: 5.25 (8 głosów)

Przeprowadzka może zmienić całe życie!

Misia zostaje właścicielką uroczego domku i dużego ogrodu, ale musi zakasać rękawy i sama zająć się remontem. Niestety nie może liczyć na swojego ukochanego, bo ten ma mnóstwo pracy. Za to do pomocy jest chętny nowy sąsiad - Luk, wyśmienity kucharz, z pochodzenia Francuz.

Misia chciałaby mu wynagrodzić starania, dlatego przygotowuje uroczystą kolację. Poda żaby i ślimaki, ale najpierw musi je złapać... Jakby tego było mało, przygarnia pod swój dach byłą kochankę swojego byłego męża i odtąd na Akacjowej zaczynają się dziać dziwne rzeczy...

Tymczasem przyjaciółka Misi, Zuza, usiłuje zdobyć prawo jazdy, nie zamierza jednak zdawać kolejnego egzaminu! Schodzi więc na drogę przestępstwa. Nie ona jedna w tym towarzystwie...

Coq au vin czy trup podany sauté? Kuchnia francuska i przestępcy, a do tego tajemnica starego domu - mieszanka co najmniej pikantna! Komedia kryminalna Marty Obuch to obowiązkowy punkt każdego dobrego menu.

Mniam!

Kup książkę Francuski piesek

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Francuski piesek

Avatar użytkownika - Amarisa
Amarisa
Przeczytane:2017-02-03, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2017, Mam,
,,Francuski piesek" Marty Obuch to zwariowana, bardzo dobrze napisana komedia kryminalna, w której nie brak zabawnych i zaskakujących zwrotów akcji oraz bohaterów głęboko zapadających w pamięci. Nie sposób jej nie polecić. Dlatego też jeśli szukacie lekarstwa na męczącą was chandrę bądź dołującą nudę, ,,Francuski piesek" będzie idealnym wyborem. Gwarantuję! Cała recenzja na moim blogu, zapraszam: http://magicznyswiatksiazki.pl/francuski-piesek-marta-obuch/
Link do opinii
Avatar użytkownika - justyna929
justyna929
Przeczytane:2016-12-03, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 ksiąkżki 2016, Mam,
Francuski Piesek to książka pełna absurdalnych sytuacji, zabawnych dialogów i nieoczekiwanego trupa. Wszystko idealnie doprawione francuską kuchnią z niemałą ilością cynamonu. Gwarantuje wam rozrywkę, pełną zaskakujących, zabawnych zwrotów akcji i niecodziennych sytuacji. Dajcie się zagiąć w tej śląskiej, zabawnej czasoprzestrzeni, bo Marta Obuch stworzyła historię, która rozśmieszy nawet największych ponuraków! http://ksiazkomiloscimoja.blogspot.com/2016/12/tancowaa-iga-z-marchewka-czyli-o.html
Link do opinii
Najnowsza powieść Marty Obuch to gwarancja doskonałej zabawy. Z humorem jest różnie, albo trafia do kogoś, albo nie. Poczucie humoru Marty Obuch to moje poczucie humoru, dlatego podczas lektury chichotałam pod nosem, a nawet zdarzało mi się głośniej parsknąć. We Francuskim piesku znajdziecie mnóstwo zabawnych porównań i odniesień, przepełnionych śmiechem dialogów i śmiesznych perypetii, w które non stop pakują się bohaterki. I cóż, że nie wszystkie są zupełnie prawdopodobne? To książkowy świat, który rządzi się własnymi prawami i w którym wszystkie chwyty są dozwolone. Nawet panierowanie nieboszczyka w cynamonie! Zdecydowanym atutem powieści są jej bohaterki. Każda z nich jest inna, ale razem tworzą niesamowite, szalone trio. Mieć takie w bliskim sąsiedztwie, znaczy nie przespać spokojnie ani jednej nocy. Polubiłam je do tego stopnia, że będę chciała cofnąć się w twórczości autorki i zetknąć z nimi na kartach wcześniejszej powieści. Bohaterowie zresztą też są niczego sobie, a na przypomnienie językowych łamańców pewnego Francuza śmieję się sama do siebie! Powieść pisana prostym, ale fajnym, ładnym językiem. W treści znać, że Marta Obuch od dawna obcuje ze słowem i nie boi się nim bawić. Czyni to ładnie, zgrabnie i sympatycznie. Powieść ideał? Nie do końca. Jak dla mnie akcja troszkę mało wartka. Owszem, jak się dzieje, to się dzieje, ale są momenty, gdzie nie dzieje się tak bardzo, że ma się ochotę parę kartek przerzucić. I pod koniec czułam się już troszkę znużona lekturą, nie mogłam doczekać się rozwiązania zagadek - więc dla mnie jak na komedię ociupinkę za długa. Ale nie szkodzi, bo i tak polecam. To lektura, dzięki której się uśmiechniecie. Idealna na ponure jesienne i zimowe wieczory!
Link do opinii
Avatar użytkownika - jesienna-to-ja
jesienna-to-ja
Przeczytane:2018-03-21, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - atena
atena
Przeczytane:2017-12-14, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2017,

Ponownie spotykamy się z Misią, Zuzą, Ryszardą oraz Marchewką i Igłą. Już ci bohaterowie zapewniliby rozrywkę jak się patrzy, a jak dołączy kilka nowych postaci to nudzić się nie da. Po prostu ubaw po pachy i spora dawka endorfin. Rewelacja

Link do opinii
Avatar użytkownika - basia02033
basia02033
Przeczytane:2017-11-13, Ocena: 6, Przeczytałam, Przeczytane w 2017, 52 książki 2017,
Avatar użytkownika - martucha180
martucha180
Przeczytane:2017-10-28, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki w 2017 r.,

Jak się nie ogarnie rzeczywistości, i to w jej podłym, codziennym wydaniu, nie ogarnie się niczego.  Zapewniam cię. To podstawa. (s. 191)

To ja się ogarnęłam i znalazłam powieść Marty Obuch, której pióro od dłuższego czasu bardzo chciałam poznać. Udało się! Zdobyłam książkę Francuski piesek.

Taaa… Umysł kobiety. Setka zakładek w Google, jednocześnie otwartych. A w każdej działa dźwięk. Znasz to? (s. 115)

Głównymi bohaterami są kobiety, sztuk trzy. Michalina właśnie kupiła dom z dużym ogrodem. Przeprowadziła się do niego i zamieszkała ze swoją przyjaciółką Zuzanną. Z powodu splotu różnych okoliczności gangestersko-więzienno-zusowskich dołączyła do nich Riczarda. Ekh… znaczy się Ryszarda Kociołek, kwiat polskiej kobiecości w wydaniu ekscentrycznym. W dodatku byłą kochankę byłego męża Misi! Ryszarda rzuca się w oczy i w…. uszy! Ponoć jest poza wszelkimi bazami danych i nikt za nią nie nadąży. Coś w tym jest! Na szczęście Ryszarda zamieszkała w domku znajdującym się w ogrodzie. Ale to nie uchroni mieszkanek ulicy Akacjowej od różnych, dziwnych rzeczy, które dopiero będą się tam dziać…

Palce ciśnie, znaki. Rękawice damy. (s. 233)

Jednak dom Misi wymaga remontu. Musi sama zakasać rękawy, ponieważ jej narzeczony Igła ma dużo pracy. Z pomocą spieszy nowy sąsiad Luk Lucateau –wyśmienity kucharz i właściciel restauracji bez nazwy. Przystojny Francuz działa na kobiety, zaraża uśmiechem i bawi sowim łamanym polskim. Drugi sąsiad, pan Tadeusz, jest mniej skory do pomocy, ale od czego ma się pracownika Sławusia.

Wobec powyższych faktów jestem zmuszona zastosować specjalne środki perswazji. Społeczeństwo należy użyć. Każdy, absolutnie każdy w swoim życiu musi się określić. Ja wybrałam jasną stronę mocy. (s. 358)

Tak mówi Zuza. Ale kobieta ma poważny problem – po raz kolejny oblała egzamin na prawo jazdy. Odgrażała się egzaminatorowi, że go zabije. Następnego egzaminu Zuza nie zamierza zdawać, ale prawko będzie mieć, więc schodzi na drogę przestępstwa. Zresztą… nie ona jedna! Jakby tego było mało ma problem ze swoim ukochanym, policjantem Marchewką. A może Pietruszką czy innym warzywem. Policja krąży. Koty też.

Oni [faceci] potrzebują wiatru pod beretem i przestrzeni. Hasania za dzikiem, za przestępcami, cokolwiek. A nie tylko ciągłego niu niu. Porzygać się można… (s. 267-268)

W powieści w trakcie rozmów poszczególnych bohaterów padają słowa, zdania, które można potraktować jako celne spostrzeżenia na temat danej płci, rady, a nawet złote myśli. Niektóre są zabawne, a inne brzmią poważnie i dają do myślenia. Są i takie, które szokują i otwierają oczy na naszą codzienność, na przykład ten poniższy cytat:

A dres nosi się we Francji jedynie na siłownię albo do biegania. W Polsce przeciwnie, dresów używa się do zabijania kobiecości prawie w każdym domu. (s. 306)

Pojawia się mama Luka, która wie, co to styl, piękno i umiar. Szkoda, że rad przez nią udzielanych autorka nie wplotła do akcji. Mogłaby z nich skorzystać nie tylko jedna z bohaterek. Misia z kolei prowadzi salon kosmetyczny, który raptownie znalazł się u niej w salonie. Ponoć „prawdziwe piękno jest za darmo, ale już za beauty słono się płaci” (s. 160). Mało jest też o polskiej kuchni i jedzeniu, a właściwie sztuce jedzenia, celebrowania posiłków. Według Luka Polska to „czarny gastronomicznie ląd pośrodku Europy”. Ale, ale… i tak ślinka cieknie!

Nie sfatyguj mnie, nie życzam baby! (s. 178)

Teksty Luka rozkładały mnie na łopatki! Powodem była oczywiście słaba znajomość języka polskiego. Jednak kaleczył nasz język ojczysty w tak uroczy sposób, że wszelkie pomyłki od razu szły w zapomnienie. Ale co się czytelnik naśmieje, to jego! Ponadto Zuza i Misia mają swój własny styl wypowiedzi, nieco pokrętny, nieco poetycki, w każdym razie pozostający w „wiadomej stylistyce”. Szczególnie Zuza ma dar do ciekawych sformułowań. W tej powieści obok komizmu słownego pojawia się komizm sytuacyjny. Bohaterki nie zawsze postępują rozsądnie, bo by padły z nudów.

Same inicjują różne zdarzenia, a los im tylko wydatnie pomaga w ich skomplikowaniu. Cuda i wianki!  

Nie można udawać, że przeszłości nie ma. I że się nie liczy. Przeszłość zawsze będzie, jest w nas zapisana, ale co innego w niej się taplać i ciągle rozdrapywać rany, a co innego przemyśleć, wyciągnąć wnioski i iść do przodu, wiedząc, że przeszłość nas wzbogaca. (s. 392)

Obok humoru pojawia się „przyziemność”. Jedna z bohaterek przechodzi przemianę także wewnętrzną. Zastanawia się nad swoim życiem i nad życiem w ogóle. Jej refleksje zmuszają też czytelnika do zatrzymania się i chwili zadumy. Bohaterki to złożone osobowości. Żeby je poznać, to trzeba zajrzeć pod powierzchnię. Szaleństwa im nie brakuje, głowy na karku też nie, a pomysły pojawiają się w mgnieniu oka.

Jeśli macie ochotę na oświadczyny z pompą, bombę ekologiczną, spotkania z przestępcami, kuchnię francuską, rozmówki polsko-francuskie oraz złośliwości Zuzy,  to sięgnijcie po Francuskiego pieska. Niech ta powieść zagości w Waszym literackim menu jako czasoumilacz na poprawę humoru i poradnik domowy. Smacznego!

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - salemeczka
salemeczka
Przeczytane:2017-07-24, Ocena: 6, Przeczytałam, 2017,
Inne książki autora
Metoda na wnuczkę
Marta Obuch0
Okładka ksiązki - Metoda na wnuczkę

Zaginiony portret i kurs obsługi mężczyzny, a do tego miłosna ciuciuBABKA - najnowsza komedia kryminalna Marty Obuch! Adam Gryziewicz spotyka kobietę...

Wiedźma duszona w winie
Marta Obuch0
Okładka ksiązki - Wiedźma duszona w winie

Bożena - stateczna pani menadżer jednego z banków - prowadzi uporządkowane, choć dość przewidywalne życie, w którym nie ma miejsca na szaleństwa. Nieoczekiwanie...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Zaczekaj na mnie
Monika Michalik;
Zaczekaj na mnie
Topielice
Sylvia Wilczyńska
Topielice
Siódma ofiara
Aleksandra Marinina;
Siódma ofiara
Katastrofalny błąd
Iwona Wilmowska;
Katastrofalny błąd
N.P.
Banana Yoshimoto
N.P.
Cyklon
Przemysław Semczuk
Cyklon
Hotel Aurora
Emilia Teofila Nowak;
Hotel Aurora
Pokaż wszystkie recenzje