Ile wspólnego z rzeczywistością mają tezy liderów Kościoła, że odejście od religii to odejście od polskiej tradycji, zaprzeczenie własnej tożsamości, uleganie obcym wpływom?
Jak głębokie jest przekonanie, że ciągłe cierpienie i ślepe podążanie za naukami Kościoła katolickiego są zgodne z naszym duchem narodowym? Dlaczego prawa człowieka wciąż definiuje dla nas Kościół? Gdzie leży źródło podziału widocznego dziś w naszym społeczeństwie jak nigdy wcześniej?
Artur Nowak i Stanisław Obirek, autorzy głośnych Babilonu czy Gomory, w swojej najnowszej książce rozprawiają się z narzuconą przez Kościół narracją, która urosła do rangi bezdyskusyjnych faktów. Dialogują z polską historią i współczesnością, by rozszerzyć perspektywę myślenia o tym, jakie miejsce zajmują religia i kler w debacie publicznej.
Autorzy przywołują historyczne źródła świadczące o tym, że mit o zbawiennym wpływie Kościoła na Polskę został zbudowany na kłamstwach, zdradzie i aferach. Otwierają nas na dyskusję, która nikogo - inaczej niż to, co często możemy usłyszeć w przestrzeni publicznej - nie wyklucza.
Wydawnictwo: Agora
Data wydania: 2025-09-24
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN:
Liczba stron: 368
Książka będzie zapewne zaskoczeniem dla czytelnika, że oto o religii postanowili rozmawiać: były ksiądz jezuita i były ideowy komunista. Lektura od pierwszych...
Stanisław Obirek zdaje się mówić: to, co dolega polskiemu katolicyzmowi, to wygodnictwo gotowych odpowiedzi, niechęć do niepokornych (przywołuję tutaj...
Przeczytane:2026-06-09, Ocena: 5, Przeczytałam, 2026,
Ta książka trafiła na wyjątkowo podatny grunt. Jestem ateistką, od lat krytycznie patrzę na instytucję kościoła i na jej wpływ na życie społeczne. Można więc powiedzieć, że autorzy nie musieli mnie do swoich tez długo przekonywać. Mimo to lektura okazała się dla mnie niezwykle interesująca, bo oprócz potwierdzenia wielu moich obserwacji przyniosła także nowe fakty, historyczne konteksty i pojęcia, które pozwalają lepiej zrozumieć współczesną Polskę.
Szczególnie poruszyły mnie rozważania dotyczące ,,religii ludowej" i traumy religijnej. Z racji wykonywanego zawodu często mam do czynienia z osobami, które żyją w poczuciu winy, lęku, nieustannym niezadowoleniu z siebie lub przeciwnie - w przekonaniu, że tylko one posiadają moralną prawdę. Ludzi, którzy boją się własnych potrzeb, oceniają innych lub odrzucają bliskich, bo tak nakazuje im światopogląd, który przyjęli bezrefleksyjnie. Nie twierdzę oczywiście, że religia zawsze prowadzi do takich skutków. Twierdzę jedynie, że zjawisko to istnieje, a autorzy odważnie je opisują.
Szczególny sprzeciw budzi we mnie przekonanie, że polskość i katolicyzm są nierozerwalnie związane, a osoba niewierząca jest z definicji gorszym patriotą lub człowiekiem pozbawionym moralnego kompasu. Nie zgadzam się na takie zawłaszczanie. Można być człowiekiem głęboko wierzącym i dobrym. Można też być człowiekiem niewierzącym i głęboko odpowiedzialnym, empatycznym oraz zaangażowanym w los innych.
A odrzucenie instytucjonalnej religii nie oznacza braku duchowości i jest ona wyłączną domeną osób wierzących. Coraz więcej ludzi poszukuje sensu, wartości i głębszego rozumienia świata poza strukturami religijnymi. Można nie należeć do żadnego kościoła, a jednocześnie doświadczać zachwytu nad światem, poszukiwać sensu, kierować się empatią i żyć w zgodzie z własnym sumieniem.
Nie mam nic przeciwko wierze ani osobom wierzącym. Ich przekonania są ich prawem. Oczekuję jedynie tej samej wolności dla siebie i innych ludzi. Nie do przyjęcia jest natomiast sytuacja, w której jedna instytucja lub jeden światopogląd uzurpuje sobie prawo do decydowania, jak wszyscy powinni żyć, kochać, myśleć i rozumieć świat.
To książka, która nie wszystkim się spodoba. Jest wyrazista, miejscami bezkompromisowa i z pewnością wywoła sprzeciw wielu czytelników. Dla mnie jest przede wszystkim zachętą do krytycznego myślenia i przypomnieniem, że żadna instytucja nie powinna być zwolniona z pytań o władzę, odpowiedzialność i wpływ, jaki wywiera na ludzkie życie.